Donosiciel #15

Dzielni wojownicy i wytrwali robotnicy!

Corporal Medhold had small problem. He vomited on to shoes of the Baron. No worries, it's only peeling potatoes for the next three years.

 

 

 

Dzisiaj, by zwiększyć zapał klasy pracującej i ucieszyć oczy szlachetnej gawiedzi, przedstawiamy Wam najnowsze wydanie Donosiciela! Podglądacze wszystkich krajów, łączcie się!

Szepczący las

Samiel uratował jej życie i pokazał, że nie zawsze musi być na dole łańcucha pokarmowego, ucząc Leilę lepiej walczyć (i przy okazji skradając kawałek jej serca). Namir jest jej najlepszym przyjacielem (oraz właścicielem innej części dziewczęcego serca), z którym spędziła całe dzieciństwo, a teraz spotkała po latach, wpadając z radością w znajome objęcia. Radości ze wspólnego podróżowania w gronie najbliższych jej osób nie byłoby końca, zwłaszcza w beztroskiej atmosferze przygotowań do festynu w elfiej wiosce, gdzie wróży się Zabójcy z dłoni i plecie Rudej dreda! Oczywiście gdyby nie drobny incydent, gdy Namirowi uczucia nieco wymknęły się spod kontroli i na oczach wszystkich pocałował swoją przyjaciółkę, i to zdecydowanie nie w policzek! O rety, rety… Lisołak niespecjalnie się tym przejął, raczej z siebie zadowolony, dziewczyna ma chaos w głowie i sercu, a małomówny skrytobójca, jak zawsze nie zdradził się żadną reakcją, ale delikatnym gestem dał Leili znać, że powinni porozmawiać. Powinna się bać?”

~Callisto

Ktoś mógłby zapytać też…

“ Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? Spokojne i sielankowe życie w wiosce elfów, gdzie drzewa ozdobione są bukietami rozmaitych kwiatów?  Wyobraź sobie, muzyka otula Cię barwnymi dźwiękami i koi Twoje zmysły. To ona wyzwala nasze wewnętrzne pragnienia… Wszystko wydaje się być czyste, klarowne…
Choć znajdują się w krainie po brzegi ociekającej pięknem to niestety Leila nie miała na tyle farta, aby w jej sercu zagościł spokój. Wręcz przeciwnie, dawny przyjaciel, a dokładniej Namir, zdobywa się na odważny gest, którego nie jest w stanie pożałować, chociaż tym samym ściąga kłopoty na lisicę. Nagle ich znajomość nabiera nieco innego tonu, wszak pocałunek to nie mała rzecz! Trochę… tak troszeczkę przekraczająca pewne granice. Teraz zmiennokształtną czeka poważna rozmowa z Samielem, który wszystko widział. Czy będą w stanie się porozumieć?
Pytanie tylko kto z kim, bo Namir decyduje się na powiedzenie prawdy o sobie, która… przekracza jego możliwości. W obawie przed wpadnięciem w szał oddala się od dziewczyny zostawiając ją jedynie z miernymi informacjami, które nie wróżą nic dobrego. Jak długo będą w stanie wszyscy ze sobą podróżować?”

~Frigg

Równiny Theryjskie

“Drogi losu lodowego elfa Calathala i dhampirki Fikirii połączyły się, gdy oboje zgłosili się do tajemniczego (i starego) zleceniodawcy, jako osoby ochraniające go w trakcie podróży i poszukiwań równie tajemniczego skarbu. Spokój ich podróży został zakłócony bardzo szybko, gdyż niedługo po wyruszeniu z miasta, napadła na nich grupa bandytów, z którymi musieli walczyć. Niespodzianką okazało się też dołączenie do nich trzeciej osoby – mężczyzny o imieniu Morrun. Ten znał się dłużej ze zleceniodawcą i wyprzedził ich, żeby przeprowadzić zwiad. Poza tym sam starzec-zleceniodawca mówi im tylko tyle, ile uważa, że powinni wiedzieć (czyli naprawdę niewiele), co może przełożyć się na niezbyt owocną współpracę… Tak w ogóle, to kim jest ten człowiek? I czym może być skarb, który tak bardzo chce odnaleźć?”

~Samiel

Jadeitowe Wybrzeże

“Poduszka z niedźwiedzia, rumieńce, zbliżający się zmierzch i rozstanie. Kiedy Alia budzi się z dwoma zwierzakami przy ciele, rozsądek zdaje się wracać i każe już myśleć o dalszej drodze. Po makabrycznych wydarzeniach na plaży z pewnością każdemu przyda się odpoczynek. Szczególnie rannym, rozmarzonym i nieufnym. A jako, że zmierzcha to i odwagi przybywa. Pewnych rzeczy przecież nie wypada proponować damom w świetle słońca… Na przykład transportu na własnym, niedźwiedzim grzbiecie. Jak długo niewidomej i wojownikowi dane będzie jeszcze cieszyć się swoją obecnością?”

~H&K&S

Ziharria wraz z Øra zdołali w końcu opuścić gwarne uliczki targu, na którym można kupić wszystko – nietypowa prezencja przemienionej zdecydowanie nie ułatwia uporania się z szokiem kulturowym, z którym zmaga się przekonana o swej boskości istota. Dwójka trafiła na samo wybrzeże, gdzie chciała się nacieszyć chwilą spokoju. Jednak los układa się w tak dziwny sposób, że olbrzym wraz z karzełkiem natrafili na miejsce, gdzie odpoczywa rodzina Nutrii. Dziwny, bo „świętokradca”, któremu Ziharria przed chwilą zabrała zwój z jej rodzinnych ziem, okazuje się być jej bratem. Dosyć niezręczna sytuacja… szczególnie, że nie wygląda na to, aby braciszek był pełen wyrozumiałości. Czy nieznająca języka przemieniona zdoła dostosować się do nowej sytuacji? Czy smokołak będzie stanowczo bronił swojej nowej podopiecznej, czy też postanowi nauczyć jej nieco odpowiedzialności? No i najistotniejsze – czy Nutria wraz z Ziharrią założą ruch obrony wysokich inaczej – czytaj: zaprzyjaźnią się?!”

~Dérigéntirh

Równina Drivii

“Zajrzyjcie do rozświetlonego ciepłym blaskiem ognia wnętrza karczmy, a znajdziecie tam przepis na jajecznicę z kiełbasą i grzybkami w wykonaniu upiora Kolindara! Aż ślinka cieknie! Mężczyzna roznosi pyszności, a karczmą “Pijany alchemik” zarządza energiczna Marianne. “Moja kuchnia, twoją kuchnią” mówi rudowłosa, wręczając pracownikowi medalion, który wskaże mu lokalizację potrzebnych naczyń i ingredientów. Czy można sobie wymarzyć lepszą szefową?”

~H&K&S

Góry Druidów

“Ach… Niviandi… Piękna syrena, która… została porwana przez swojego ex narzeczonego. Wielką trójkę rozdzieliła tajemnicza mgła. Aurea dzięki skrzydłom już dostała się na tajemniczą banderę wyłonioną ze świata duchów, zaś Mathias skutecznie bronił złotowłosej księżniczki rozkwaszając nos myśliwego na kwaśne jabłko. Teraz jednak musi szybko działać wraz ze skrzydlatą fellerianką, bo gdy narzeczony poślubi syrenę zdobędzie wielką moc i nieśmiertelność! Muszą coś szybko zrobić! Tylko co… i jak? I dlaczego Niviandi nagle stała się Laufey?”

~Frigg

Thenderion

“Thenderion to miasto krasnoludów, ludzi i… bogactwa! Wymarzone miejsce na spotkanie się z niedoszłym małżonkiem i niedoszłą małżonką. Ona niemalże do cna okradła go z bogactw, on pozbawił ją siły oraz przyjemności, jaką czerpała z grzejącego ją po południu słonka. Veryvin już znalazł sposób na odzyskanie pieniędzy. Wykupił kopalnie, w której mieszka złowroga bestia… jaką podobno złowił, zaś Ruu poluje na nemorianina z ukrycia… Tylko dlaczego wraca rankiem do gospody, w której spał? Coś przegapiła?! A niech to! Jeżeli jesteście ciekawi, co też jest w stanie zrobić smok dla kryształów zajrzycie do kamiennego królestwa!”

~Frigg

Pustynia Nanher

“Kapłani wyruszają na pustynię w poszukiwaniu Szalonego Skryby. Mają przebiegły plan jak wymienić duchowy zwój na słowa Krwawej Matki, zakładający jedynie taki drobiazg, że kolekcjoner faktycznie będzie szalony. Prowadzą ich wskazówki wieszczki, która skutecznie wyprowadziła Hashirę z równowagi. Ich droga wiedzie do oazy – jednej pełnej życia, a drugiej wyschniętej. Sevirona dręczą złe sny, a dziewczynę religijne rozterki. Co będzie, gdy dotrą na miejsce w takiej rozsypce? Czy po drodze będą w stanie uleczyć siebie nawzajem?”

~H&K&S

Serenaa

“Przed wizytą u sędziny Mirul, trzeba jeszcze tylko odnaleźć nieco informacji na temat tuneli wykorzystywanych przez sektę. Z pomocą zjawia się skryba, zatrudniony chwilowo do naprawy okna wybitego wcześniej przez… pewnego złodzieja. Biedak będzie miał teraz kolejne do klejenia. Lepiej mu jednak nie mówić, kto je zepsuł, skoro tak chętnie angażuje się w pomóc, marząc o karierze gwardzisty ścigającego wandali wybijających okna. Nie chcąc zaś studzić jego zapału i wiary w stróżów prawa, Escrim pozwala mu wyruszyć wspólnie do sędziny… Na której wizytę będzie trzeba nieco poczekać. Ale czego można się było spodziewać, odwiedzając w nocy kobietę ceniącą wyżej cielesne dary, niż złoto?”

        ~H&K&S

“Po przebyciu przez straszliwe mokradła pełne mokrości, Wega oraz Lexi kontynuują wędrówkę w kierunku wybrzeża, chcąc jak najszybciej spotkać się z załogą trytona. Droga jednak okazuje się nieco trudniejsza, niż zakładali, gdyż niespodziewanie zostają zaatakowani przez grupę napastników! Sytuacja wygląda niezbyt ciekawie… dla agresorów! Po uporaniu się z nimi, dwójka odkrywa prawdziwą tożsamość napastników – łowcy niewolników! Właśnie wieźli towar w kierunku miasta umarłych. Na szczęście jednak dla Tiera oraz jego nowej, syreniej siostrze w klatce, zostają uratowani. Choć dalej trzymani w klatkach! Dobrze przynajmniej, że teraz jadą w dobrą stronę – ku morzu! Czy podróż dalej będzie tak uciążliwa dla kociej części ekipy? Jakie stosunki nawiąże tryton z syreną? No i czy kociaki zdołają sporo narozrabiać?”

~Dérigéntirh

Szczyty Fellarionu

“Kavika ma wziąć ślub, ale zamiast przymierzać suknie tkwi w lesie próbując uratować faunę i florę nad wodami Rapsodii. Istnieje jeszcze jednak jedna przeszkoda, której trzyma się bardzo blisko… Panterołak, bandyta o imieniu Yastre. Ojciec nie będzie zadowolony, że jego córcia wplątała się w potworny konflikt, gdzie ryzykuje życiem. Zagajnik jest teraz dla niej najważniejszy, choć miejsce to jest magiczne… i niebezpieczne. Pozbawia przybyłych wszelkich złych wspomnień… a nawet dobrych i pozostawia jedynie pragnienia. Czy oprą się tej pokusie i zechcą zachować swoją pamięć? I czy uda im się zwyciężyć w ciężkiej walce ze zmiennokształtnymi?”

~Frigg

Wyjazd do miasta, w którym magia jest zakazana, wojownicy nieustannie odpierają fale potworów, a sama metropolia jest dość ksenofobiczna i homogeniczna, to nienajlepszy pomysł na wycieczkę krajoznawczą dla odmieńca. Skąd mogła jednak o tym wiedzieć Mana, harpia która zna tylko trochę Wspólnego i ani krzty tutejszych zwyczajów? Pobyt w Rododendronii szybko zmienił się dla niej w bardzo… nieprzyjemną sytuację (podobną do takich, gdy Warszawiak zapuszcza się za bardzo w głąb poznańskiego Dębca). Wyciągnięta z niej jednak została przez Taurosa, który choć wielki i twardy, nie mógł patrzeć z założonymi rękami na cierpienie naturianki. Teraz dziewczyna ma czas na wydobrzenie, ale co dalej stanie się z ptasią dzieciną? Miejmy nadzieję, że da sobie radę w tym nieprzyjemnym dla niej środowisku…

~H&K&S

Meot

“A więc nie ma schematu, którym podążyliby książę i ochraniająca go najemniczka. Wyłamali się z niego, a właściwie schemat spłonął w ogniu Meot. Standardowo tylko szukające winowajcy oczy skierowały się na zbyt pewną siebie Sherani. Niewinną. Książę zawalczył o swoje – zabijając ludzi pragnie zdjąć z siebie klątwę, a swym niepozornym licem nie musi się liczyć z niebezpiecznymi konsekwencjami tych czynów – te zrzuca na barki swej niedawnej towarzyszki, która ratuje się ucieczką z miasta. Jemu pozostaje kwestia moralności. Moralności, którą definiuje sam. Cóż, czasu na rozmyślania będzie na pewno dużo. Vertan również opuszcza miasto, lecz co zamierza dalej? I czy jego działania naprawdę poskutkują zdjęciem klątwy?”

~H&K&S

“Dotychczas uwięzieni na magicznej arenie, pozbawieni kontroli nad własnym losem, ciałami i często morderczymi instynktami… Wydaje się, że w końcu udaje im się przejąć panowanie choć w niewielkiej części. Wychodzi wręcz pouczająco – czasem trzeba odstawić na bok pychę i zacząć działać razem. Tylko dzięki temu złodziejowi, zabójczyni i dumnej mrocznej elfce udaje się wspólnie przeanalizować swoją beznadziejną sytuację, zaplanować ucieczkę… i zacząć działać. Atak. Atak przeciw atakującym magom. Grzesznicy nie przyjmą kary bez sprawiedliwego sądu. Jane osłabia magów stawiając czoła powracającemu cały czas z martwych wrogowi, Ferren w legendarnej wręcz scenie niespodziewanie wykazuje się odwagą i atakuje resztę, a Eldrizze wykorzystuje sytuację, by zacisnąć zęby i wymierzyć cios najważniejszemu z magów. Zaklęcie, które ich więzi zaczyna kruszeć w posadach. Czy szala nareszcie przechyli się na stronę naszych bohaterów? I czy wszyscy wyjdą z tego cało?”

~H&K&S

Arrantalis

“Uliris okazało się pięknym miastem, choć z pewnymi… problemami. Natanis, wysłannik samego Najwyższego oraz królowej wysp, wraz z Arielą, paladynką, która uratowała duchowi skórę, nareszcie zaczynają zabierać się za dokładniejsze przyjrzenie sytuacji. Na pierwszy cel poszły koszary – w końcu kiedy niebianie znikają na ulicach, to oznaka, że warto sprawdzić skuteczność straży miejskiej! Wizyta bez wątpienia przebiega… dosyć nudnie. Natanis siedzi w papierach, podczas gdy otruta Ariela stara się walczyć o życie. Brzmi jak nie najgorsze rozpoczęcie pracowitego tygodnia.”

~Dérigéntirh

Hashira, Kerhje i Satharin 

Donosiciel #14

Drodzy smakosze alarańskich pyszności!

https://i.pinimg.com/564x/a2/25/bc/a225bc6fc0830d879060d5cc2b90ad9a.jpg

Dzisiaj mamy dla Was koszyczek pełen niesamowitości, niespodzianek i niepokojów. Wśród nich kuszący niczym czerwone jabłko wątek Kinalalego i Rubinento, orzeźwiająca jak jasne piwo historia Jespina i Lasoty, słodko-kwaśne uczucie między Alią i Buą, i mroczna, gorzka tajemnica odkryta przez lorda Fobosa. To i o wiele więcej w najnowszym wydaniu Donosiciela. Smacznego.

Menaos

“W okolicach Menaos dochodzi do niezwykłego wydarzenia – Dérigéntirh wraz z Sanayą decydują się wykorzystać znalezioną poszlakę – pomimo pewnego oporu ze strony alchemiczki – do odprawienia rytuału, dzięki któremu nareszcie uda się odnaleźć złodzieja; tego, który na początku ich znajomości wkradł się do mieszkania kobiety! Magia nie jest najbliższą przyjaciółką Sanayi, ale nawet ktoś wprawiony w tajemnych arkanach mógłby być zaskoczony tym, co takiego ujrzał. Wygląda na to, że swego czasu smok lubił sporządzać makiety, jednak ta służyć miała za swoistą mapę dla zaklęcia. Zaklęcia, które zlokalizowało o dwie osoby więcej, niż powinno – osoby, wokół których ciągle krążą myśli kogoś z tej dwójki… Czy zaklęcie pomimo pewnych trudności zadziała? Kim okaże się być tajemniczy złodziej i czy uda się naprawić przynajmniej część poczynionych przez niego szkód, czy też pozostanie wymierzenie mu sprawiedliwości? No i najważniejsze – dlaczego? Wygląda na to, że odpowiedzi czają się tuż za rogiem…”

~Dérigéntirh

Danae

“Po rozstaniu z Funtką Kinalali wyruszył na poszukiwanie miłości. Jego droga zaprowadziła go do Danae, gdzie razem z Fiorą i dwiema uroczymi baletnicami zgodził się na okazjonalne odwiedzenie tanecznego przybytku. W tym samym mieście, goszcząc u podejrzanie przyjaznego Barabasza, miejsce zagrzał również Rubinento, tryton i autor walentynki, która tak chwyciła maie za serce. Naturianin zaczął szkolić się w sztuce uwodzenia. Czy ścieżki tych dwóch mężczyzn w końcu się splotą? Czy poeta odnajdzie swoją prawdziwą miłością? Jak zareaguje, kiedy przyjdzie mu skonfrontować wyobrażenia z rzeczywistością?”

~H&K&S

Równiny Theryjskie

“Okoliczności potrafią decydować o wszystkim; kiedy Sarpedon kładł się spać w jeziorze, nie podejrzewał, że za poduszkę służy mu artefakt, którego pożąda pokusa Ayeesha. Bo jak najbardziej kulturalnych negocjacjach – przecież żadne z nich nie jest jakimś zabijaką! – tryton wysunął zaskakujące warunki: żąda tygodnia spędzonego z piekielną. Doszło do wymiany – artefakt za zakładnika i dwójka się rozeszła, każde w swoją stronę, aby pojawić się potem na umówionym miejscu. Sarpedon dotarł tam pierwszy, oczekując na pokusę, zastanawiał się, czy ta przypadkiem zdecyduje się nie pojawić – jego wątpliwości zostały rozwiane przez nadzwyczaj efektowne wejście. Teraz pokusa tylko czeka na życzenie trytona, któremu tak bardzo brakuje człowieczeństwa.”

~Dérigéntirh

Elfidrania

“Podczas kiedy Vaela wraz z Ariatte szaleją na parkiecie, padają na ziemię i grają w zabawne gry, Caitriona z pewnością przeżywa magiczne chwile – i nie chodzi tutaj o kozią magię, która zdaje się wywracać na głowę wszystko w pobliżu satyrki. Błogosławiona bowiem wraz z pewnym szlachetnym rycerzem uciekają chyłkiem z karczmy, aby popatrzeć niewinnie na rzekę. Zaraz po tym, jak się pocałowali! Z pewnością dwójka przechodzi teraz wspaniałe momenty, ale czy Vaela, która zobowiązała się strzec Caitriony, nie dostrzeże tej nieobecności i nie postanowi zorganizować ekspedycji ratunkowej? Cóż… pewnie byłoby szkoda. Chyba dla zakochanych będzie najlepiej, jeżeli Ariatte okaże się równie ognistym towarzystwem, na ile sugerowałaby na to jej magia.”

~Dérigéntirh

Jadeitowe Wybrzeże

“Motywująca przemowa poety niestety pozostaje sztuką dla sztuki, choć może to dzięki niej jej adresat znów dumnie staje na nogi… a może to zbliżające się zagrożenie? W każdym razie nie można zaprzeczyć, że tylko jeden jest kapitan… No właśnie, tylko który? Zbliżający się do portu statek piratów zmuszony jest zastosować szybki kamuflaż. Kapitanem zostaje Hugo, a Jespin z Lasotą zajmują się brudną robotą. Taką o zapachu ryb, kapusty, ale z ukrytym błyskiem lazurytów, które za wszelką cenę trzeba ukryć. Czy leoński patrol (niewrażliwy na kunszt węzłów i małpek) da się nabrać na te sztuczki?”

~H&K&S

“Zrobiło się niebezpiecznie. Zrobiło się tkliwie. Choć jeszcze przed chwilą niedźwiedziołak przeraził niewidomą do granic wytrzymałości, teraz potulnie siedzi w swej zwierzęcej formie pod jej czułą dłonią. Jak wiele cierpliwości będzie mieć Alia? I dlaczego ten włochaty stwór tak bardzo zarzeka się, że nigdy by jej nie skrzywdził? Uczuć nie sposób zrozumieć. A więc jest groźnie, czy miło?”

~H&K&S

Turmalia

“Kiedy miasto po raz kolejny jest ujściem, sceną i widownią owoców niepohamowanej fantazji młodego geniusza, do miasta przybywa kolejna artystka zmuszona zderzyć się (dosłownie i w przenośni) z jego wizją świata. Młoda Funtka przyjeżdża (wraz z całą świtą, w końcu kto by ją puścił samą) i rozpoczyna w Turmalii życie jako pomoc domowa starszego małżeństwa. W wolnych chwilach jednak nie zapomina o pasjach i nauce. Dobrym na nie czasem są wczesne poranki, kiedy leniwe miasto dopiero myśli o szykowaniu się do kolejnego dnia. W ten sposób znów spotyka jego – raz na nią wpadł (niezdara jedna), a teraz wymógł na niej oddanie miejsca na pustym przecież moście. W ten sposób zaczyna się znajomość – on szkicuje nowego żurawia, ona uczy się zaklęć. On nagle zmienia strategię i proponuje jej gruszkę, ona nie zamierza dać robić z siebie żartów. To na pewno tylko żarty, więc oddawaj koszulę, skoroś taki mądry, Fabio.”

~H&K&S

Demara

“Niektóre tajemnice powinny zostać ukryte, a przynajmniej tak może się wydawać, patrząc na reakcję lorda Fobosa. Mężczyzna wcale nie jest zachwycony swoim odkryciem – córka jego zmarłej siostry jest członkinią sekty, która przyzwała do Demary demona odpowiedzialnego za ostatnie morderstwa. Teraz wampira i jego podopieczną czeka dopięcie śledztwa na ostatni guzik. A gdy tożsamość pozostałych przy życiu kultystów wyjdzie na jaw, przyjdzie czas na ostateczną rozgrywkę.”

~H&K&S

Valladon

“Gdy kobietę ponoszą emocje najlepiej unieszkodliwić ją kołem zębatym. Niestety sposób ten nie cofa tragicznych następstw tego, co już się wydarzyło. Utarta nad sobą kontroli Camelii nie tylko wywołała chaos na sali balowej, ale i pozbawiła życia jednego z gości. I choć to zaraz do niego wraca, dzięki magicznej ingerencji byłego ukochanego (i znienawidzonego zarazem) przemienionej, to sytuacja wciąż jest ciężka. Diabeł zostaje okrzyknięty bohaterem, przemieniona potworem. Nie potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami. Prosi swego piekielnego towarzysza, by ten zabił prowokatora wszelkich problemów – byłego ukochanego. Lecz jednocześnie… Czy życzenie naprawdę ma zostać spełnione?”

~H&K&S

Góry Druidów

“Po tym, jak Ognaruks poradził sobie z poprzednią zagadką w stylu samego Aleksandra Wielkiego, smok wraz z dwójką niewiast kontynuują wędrówkę przez podziemne, pełne zagadek i pułapek ruiny, do których wejście – oraz wyjście w jednym – zdaje się materializować jedynie raz dziennie. Następna zagadka jednak okazuje się węzłem niemożliwym do przecięcia, dlatego Astarte przejmuje inicjatywę. W sprytny, pokusi (lecz nie za bardzo) sposób przekonuje niewidomego, niesłyszącego i niewidzącego, aby razem otworzyli dla nich dalsze przejście. Problem w tym, że smok, pokusa oraz okazjonalnie przyłączona do kompanii driada tracą przytomność. Co takiego się stanie, gdy się obudzą? Twórca tego miejsca chyba nie mógł wymyślić czegoś na tyle sadystycznego, aby rzuciło to wyzwanie pupilce Księcia Ciemności i demonicznemu smokowi, prawda?”

~Dérigéntirh

Serenaa

“Podczas gdy kot skacze po głowach i za wszelką cenę próbuje uniknąć ognia, a “śmierć” zajęta jest zbieraniem żniwa i gaszeniem tego samego żywiołu, dwa wozy należące do martwych już napastników okazują się być miejscem innej zabawy. Odkrywa to Lexi, gdy podążając za wołaniem o pomoc zauważa, że niedobrzy, ale martwi już ludzie zostawili kogoś za sobą, nim przystąpili do ataku. W ich wozach tkwi pewna piękna syrena i “farbowany” panterołak Tierõ, od którego uczyć się możemy akceptacji dla losu (jeśli ktoś nie radzi sobie ze stresem, polecamy skontaktować się z tym osobnikiem). Wesoło popijając z ukrytej buteleczki czekają na wybawienie, które owszem – chyba się zjawiło w postaci kotołaczki i owszem – ta znalazła klucze do klatek, ale nic sobie z tego nie zrobiła, tylko wróciła do fajniejszego towarzysza. Czy to tylko przypadkowe spotkanie? Czy też Wega będzie miał na głowie kolejnego kota? I rybę… ”

~H&K&S

Ekradon

Verden to fajny gość – bije, gdy chcą bić – skarpety trzeba chronić, a za podwójną porcję mięsa lepiej nie płacić. Chyba czas uciekać.”

~H&K&S

Nowa Aeria

“Ugryzienie przez wilkołaka z pewnością jest traumatycznym wydarzeniem – psycholog powinien coś o tym wiedzieć, szczególnie, gdy sam pada ofiarą takowego. Na szczęście Malawiasz, przechodzący bardzo trudne chwile w swoim życiu, może liczyć na opiekę Cętki, która, jako zmiennokształtna, posiada pewną wiedzę i doświadczenie, zarówno w sprawach dzielenia duszy ze zwierzęciem, jak i przy przetrwaniu w dziczy. Jej mentorska opieka nad przemieniającym się wilkołakiem postępuje w spokoju, przerywanym jedynie czasami przez skutki plemiennego wychowania, które jednak są całkowicie zrozumiałe oraz nie stanowią większych problemów. Z pewnością wielu postanowiłoby dać się pogryźć wilkołakowi, aby znaleźć się na miejscu Malawiasza.”

~Dérigéntirh

Szczyty Fellarionu

“Czy można zaufać czarodziejowi, który zatrzymuje czas i jednym skinieniem dłoni pokonuje demona, a przy tym wygląda niczym świeżo upieczony żak? Co prawda jego wiedza na temat demonów jest imponująca (w szczególności dla laika takiego jak Bjornolf), jednak zachowanie chłopaka wydaje się wielce podejrzane. Zwłaszcza gdy błyska nordowi i Avellanie po oczach wiedzą wykraczającą poza możliwości przeciętnego śmiertelnika, bezbłędnie opisując demona, którego ściga wilkołak. Czy wykonanie “drobnego zadania” w zamian za informacje to nadal dobry pomysł czy już zalążek głupoty?”

~H&K&S

Równiny Maurat

“Pamiętacie piękną księżniczkę Maię, porywczego panterołaka Talena, który ją kupił i Sadika, wojownika, który został wysłany by sprowadzić ją do domu? Między mężczyznami wywiązała się walka, która mogłaby się skończyć tragicznie (świetnie wyszkolony żołnierz kontra potężna, kocia bestia) gdyby nie interwencja księżniczki, która w samą porę rozpoczęła negocjacje. W końcu udało jej się obłaskawić zmiennokształtnego, który powrócił do swojego ludzkiego kształtu, tylko po to by ponownie wybuchnąć złością. Jak potoczą się losy tych dwóch mężczyzn, których złączyło zadanie dostarczenia księżniczki Mai w zupełnie różne ręce? I czy znajdą rozwiązanie tej sytuacji pozornie bez wyjścia?”

~H&K&S

Równina Maurat

“Krótka to była przygoda, ale za to jakaż intensywna! Karawana stoczyła wygraną bitwę, jakżeby mogli przegrać mając przy sobie takiego siłacza jak Rufus? Natomiast po bitwie, wzrok Moriettiego zwrócił się ku rozpoznanemu przez niego Kolindarowi. Złożył mu atrakcyjną, dobrze płatną ofertę by wytropić osobę, która stoi za atakiem. Lecz były strażnik nie zgodził się, ulatniając się w przeciwną stronę, z dala od karawany. Jakie będą dalsze losy bohaterów po tym, gdy rozeszli się na szlaku? Cóż, może niedługo się dowiemy.”

~H&K&S

Meot

“Było miło, było śmiesznie, było… Dużo było, ale się skończyło. Źle się skończyło. Coś wstąpiło w uroczego księcia Vertana, ciężko to zrozumieć, jeśli nie zna się jego prawdziwej natury. Trudno się też patrzy na uśmiech pod różowymi policzkami i te drobne dłonie, gdy naraz pokaz fajerwerków zamieniają w piekło. Meot płonie, panie i panowie. ”

~H&K&S

Teravis

“Za mało wybuchów, pościgów i namiętnych romansów? Zapraszamy tutaj! Mamy wszystko poza romansem, ale coś mi mówi, że jeśli wierzchowiec goniącej Crewila i jego załogę Strasznej Pani Zawodowiec jest klaczą, to Skoczek się ucieszy! Nie było o tym co prawda wzmianki, ale hej – tu może stać się wszystko! Balony latają, balony spadają, z balonów skaczą konie z nieszczęsnymi wynalazcami na grzbiecie, a ci wynalazcy jakoś to przeżywają… nieprawdopodobne! I oto Kraina Bezkresnej Trawy (dla Crewila Piekiełko, dla Iru Dom, a dla Meliki zapewne Śliczności) stoi otworem dla wszystkich, którzy chcą popatrzeć na to widowisko!”

~Kana

Dalekie krainy

“Udajcie się razem z nami w podróż do Dalekich krain, gdzie zaskoczy Was ukryty przed niepożądanym wzrokiem… sierociniec. Piękny zamek ze stajniami i ogrodem przypomina ekskluzywną, magiczną szkołę, a jej uczniowie są bardzo wyjątkowi. Zmiennokształtni, wampiry i naturianie najróżniejszych rodzajów i kształtów bawią się razem, uczą i przeżywają szkolne dramaty. Grube mury są świadkami licznych emocji – dziewczynki podkochują się w Aresie, nauczycielu prowadzącym zajęcia w stajni, a chłopcy w Artemis, która pracuje w stołówce. Również Imelda, zwana przez dzieci “Panią kozą”, nauczycielka arytmetyki pada ofiarą silnych emocji, wpadając na Łucję, z którą dawniej łączyła ją bardzo zażyła relacja. Jak rozwinie się ich historia? Co jeszcze czeka dzieci w magicznym sierocińcu panny Imeldy?”

~H&K&S

I to tyle na dzisiaj! Smakowało? Piszcie, czytajcie i szukajcie natchnienia. 😉

Hashira, Kerhje i Satharin

Trójmiasto w szponach magii

Trójmiasto trwało w leniwej, sobotniej niewiedzy, gdy podstępne kreatury mroku, kapłanki, kotołaki i smoki schodziły się ze wszystkich stron, by ukradkiem snuć swoje mroczne plany. Spotkaliśmy się w tawernie zwanej Cybermachina, a nasze przybycie zwiastowała potężna ulewa. Miejsce, przytulne i suche ugościło nas iście fantastycznymi napitkami, które przywracały energię, zarówno tę życiową jak i magiczną. Gdy zebraliśmy się wszyscy w komplecie (a było nas sztuk jedenaście), rozpoczęły się rozmowy na tematy różne. Wkrótce wcieliliśmy się również w zgraję goblinów, które Mroczny Władca zagonił do poszukiwania kawy, a później gwoździ. Była to niebezpieczna wyprawa, pełna szalonych portali, psotnych sukkubów i nieuczciwych handlarzy pragnących oszukać biedne gobliny. Stawiliśmy im jednak czoła z odwagą godną małych, zielonych serduszek, po czym – już w swojej prawdziwej postaci, ruszyliśmy w dalszą podróż.

Podczas spaceru mieliśmy okazję podziwiać gdańską starówkę oraz Czarną Perłę, która właśnie przybijała do brzegu. Naszym następnym celem stała się piwnica lokalu Degustatornia, gdzie siedzieliśmy nad kuflami piwa i cydru, zasłuchani w morskie opowieści Jeremy’ego.

Ci z nas, którzy przybyli z daleka (a było nas całkiem dużo! Niektórzy nawet pod opieką kociej “przedszkolanki”, pojawili się w Gdańsku dzień wcześniej) i postanowili spędzić w Trójmieście noc, zostali wspaniale ugoszczeni przez Cętkę oraz jej ukochanego. Znalazły się tam dla nas kocie uszy, poduszkowy donat, ręcznie robione kwiaty i różne inne cuda. Rozmowy (nie tylko na Graniczne tematy) trwały do późna, aż wszystkich nas zmorzył sen.

(Jeśli wówczas wydarzyło się coś niebywałego, nikt się do tego nie przyznał. W każdym razie wszyscy przeżyli.)

Kolejny dzień najwcześniej odebrał nam jedną z Kronikarek – Hashirę, która chyba jako jedyna w ten sposób nie doznała godzinnego opóźnienia środku transportu. Później włóczyliśmy się jeszcze razem z kolorowymi balonikami w dłoniach, przepychając się pomiędzy magicznymi stoiskami jarmarku i szukając lutni dla naszego barda Tesusila. Później nadszedł czas na kolejne rozstania i Gdańsk w końcu uwolnił się od przedziwnej zgrai goblinów.

Ale z całą pewnością nie jest to koniec historii najazdów granicowych na bezbronne, polskie miasta!

 

“Donat nie pyta, Donat rozumie.
Było świetnie! Mam nadzieję, że w przyszłym roku znów uda się spotkać nad morzem.” ~Cętka

“Trauma przez dzielenie pokoju ze zwierzyńcem. Cętka robi najlepsiejsze naleśniki na świecie i wgl. było fajnie <3 “ ~Tesusil

“Zatrudnię diabła do starcia z powierzchni Ziemi Kart Dżentelmenów.” ~Kerhje

“Oddam prawa do Księstwa Sinsear za pociągi przyjeżdżające na czas. Ale tak poza tym to super było!” ~Satharin

“Tak dużo bram, tak mało czasu… W Gdańsku widziałem najlepsze żurawie w życiu!” ~Conan

“Wpadajcie częściej.” ~Jeremy

Wasi oddani Donosiciele: Hashira, Kerhje i Satharin 🙂

Donosiciel #13

Podglądacze, podglądajcie! .

Niespodzianka! Nowinki piątkowe, taki mały pakiecik… Nie spodziewaliście się, co? My też, ale są, są, choć z jakiegoś niezrozumiałego powodu aktywność na forum w czasie wakacji się zmniejszyła (niestety również Podglądaczy). Czyżby działo się też coś poza Alaranią? Niemożliwe! A może uczniowie i studenci postanowili jednak zacząć się uczyć? 😉 Odpoczywać oczywiście! Ale, ale… Nie po to my tu sieć szpiegowską rozpuszczamy, by obgadywać jakąś tam „rzeczywistość”. Przenieśmy się więc znowu do innego, ciekawszego świata, do drugiego wymiaru. 

Kochani! Sierpień ogłaszamy miesiącem miłości, syren i trytonów! Nie tylko zresztą, bo miłości na lądzie również się rodzą, ale spokojnie! Nie można przesłodzić, dlatego jest z nami również cotygodniowa dawka krwi, flaków, gniewu i intryg. Życzymy Wam miłego czytania! 

Danae 

„Ah, miłość — piękne i despotyczne uczucie. Szaleństwo, które nie wszyscy są w stanie zrozumieć. Nawet sen nie przynosi odpoczynku, bo gdy tylko zamkniesz oczy, miłość wypala je, zsyłając marzenia. Ani Rubinento, ani Kinalali nie są w stanie zapanować nad uczuciem, które śpiewa im pieśń nadziei na spotkanie. A wszystko za sprawą miłosnego liściku, który tryton wysłał kiedyś sławnemu poecie i tym samym rozkochał w sobie. Teraz oboje pragną odszukać siebie nawzajem, a los, choć kapryśny, zdaje się im sprzyjać. Przybywają do Danae i nieświadomi mijają się, nie mając pojęcia o własnej obecności. Tak blisko, a tak daleko. Kinalalemu nie pozostaje więc nic, poza recytacją wierszy i wzdychaniem do ukochanego z balkonu. Jego Rybce zaś przyjdzie się zmierzyć z „podejrzanie” miłym nieznajomym, który proponuje mu nocleg we własnym domu. Czy może to wieszczyć coś dobrego? I kiedy zakochani nareszcie się spotkają?” 

~H&K&S 

Serenaa 

„To jest historia o głowach. Występują one wtedy, kiedy ktoś opowie kiepski żart. Głowa za karę wylądowała w ognisku, choć znowu zabawianym wcale jeszcze to nie chodziło po głowie. W końcu Burek miał ich najpierw zawieźć do Serenaa’y, ale się wymigał — czego to człowiek nie zrobi, żeby nie pracować! Szkoda tylko, że konsekwencje tego lenistwa i braku dobrego poczucia humoru skończyły się rozerwaniem innego czerepu na kawałeczki — zabawki Wegi. Trzeba więc było poszukać kolejnej. Chętnych było wielu. Ktoś zaatakował ich w lesie. Potworowi z bagien się oberwało, kicia Lexi się wykazała, rzucając się na inną żywą czaszkę i wydrapując z niej oczy. Inne szybko przestały być już potrzebne, poza tą łucznika, który zranił trytona. Teraz to ona służy za zabawkę. Szkoda tylko, że jest taka przystojna. I szkoda, że po masakrze wokół dalej jest niebezpiecznie: strzały były zatrute. Niebezpieczny dym roznosi się wokół paleniska. Chyba trzeba uciekać.” 

~H&K&S 

„Wydawałoby się, że kąpiel oznaczać będzie chwilę odpoczynku dla kapitan Escrim i jej towarzysza w śledztwie, ale determinacja nie pozwala im zmarnować choćby sekundy na zbędne czynności. Kąpiel to część przebrania — skoro Salazar ma się udać do sędziny (ta od przesłuchań w samych szpilkach) w stroju porządnego, praworządnego obywatela, najpierw trzeba się pozbyć smrodu podziemi, który jednak nie tak łatwo usunąć, a na pewno nie z pamięci gwardzistki. W czasie kąpieli oboje rozmawiają więc na temat śledztwa, dochodząc do wniosku, że tunele mogą mieć znacznie dłuższą historię, a to należy zbadać. Dlatego trzeba a) podejrzeć kąpiącego się elfa b) przebrać go w ładniejsze ciuszki, bo to jest to, co kobiety lubią najbardziej c) wyruszyć w środku nocy do biblioteki d) zbić w bibliotece szybę, żeby strażnik musiał wezwać do zbadania sprawy straże – które rzecz jasna stoją mu przed nosem. Śledztwo trwa!” 

~H&K&S 

Opuszczone Królestwo 

Malthael, w trakcie poszukiwań sekretnego przejścia, mającego prowadzić do skarbu, natknął się na Llewallyna, który dość szybko oznajmił mu, że on i upadły anioł się znają! Malthael nie do końca w to uwierzył, jednak postanowił połączyć siły z panterołakiem, bo on także szukał skarbu. Później dołączyła do nich Primavera, będąca maie lasu, której świat dodatkowo ograniczał się wyłącznie do lasu, w którym została stworzona. Mężczyźni obiecali jej, że później pomogą jej wrócić do lasu i we trójkę weszli do jaskini, której wejście odkryli wcześniej. Wewnątrz natknęli się na wściekłe niedźwiedzie, niewielką grupę troglodytów, a także na podziemne jezioro. Będąc na jego drugim brzegu, usłyszeli też tajemniczy plusk, który raczej nie wróżył niczego dobrego… Czym jest stworzenie, które go wywołało? Na co natknął się w dalszej części jaskini? Czy skarb jest prawdziwy? I na koniec: Czy Malthael odzyska wspomnienia i uwierzy Llewallynowi w to, że obaj się znają?” 

~Samiel 

„Mieliście kiedyś taką sytuację, kiedy dowiadywaliście się, że to, co wiecie o świecie, jest ledwie skrawkiem całkowitego obrazu? Bo młodej kowalce, Rakel Evans, zdarzyło się to już nie pierwszy raz. I jak zwykle ma ogromny mętlik w głowie. Najpierw ujrzała portal do Otchłani, później zaczęła słuchać opowieści o duchach i planie astralnym, które wydawały się przedtem tylko bajaniami i mitami, a przy okazji zobaczyła niespotykane jej dotychczas zastosowania magii. Dziewczyna już jest zmęczona, a cały świat jeszcze przed nią! A kto wie, może jeszcze tego samego dnia zobaczy bądź dowie się czegoś innego, równie obcego i nowego? Oby jej to nie wykończyło…” 

~H&K&S 

Efne 

„Wiadomo było, że nie ma szans na brak bury po ostatnim wybryku panienki Aureoli. Dziewczyna siedząc za murami swojej posiadłości, poszukuje wolności, ale na pewno nie dostanie jej od swojego ojca, który jest zdecydowanie niepocieszony tym, co stało się na jego wieczorku artystycznym. Nevaeh i Rianell uważają, że powinna ona być w tym wszystkim bardziej rozsądna, ale czy da się być rozsądnym, gdy chodzi o uczucia i emocje? Ta dwójka w szczególności powinna wiedzieć, że nie, wszak powoli tracą głowę przez siebie nawzajem.” 

~H&K&S 

Równina Maurat 

„Rabowanie na szlaku to ciekawa profesja. Wysokie ryzyko, ale wysokie zyski. Przecież na tych wszystkich handlarzach da się niemało zarobić! Gorzej tylko, gdy trafi się na kogoś, kto się odgryzie. Z nawiązką. Ta jedna grupa rzezimieszków z Maurat miała niestety pecha trafić na karawanę, którą prowadzi Vess Morietti, antypatyczny właściciel szkoły gladiatorów, generalnie menda. Ochrania ją Rufus, muskularny murzyn ze szkoły gladiatorów MORTIS, uzależniony od alkoholu pesymista, kosynier z mocnym sierpowym. Ci, których nie wykończył on, padli pod strzałami (i nie tylko) Kolindara, upiora uwięzionego w ludzkim ciele i niezdolnego do przetrwania bez niego. Jak muchy popadali nie tylko bandyci, ale cóż… Któż w szale bitwy patrzy, kto mu wlazł pod kosę?” 

~H&K&S 

Dalekie krainy 

„Morze Cieni już wkrótce może stać się Morzem Krwi. Kąpać się w niej będą ciała syren i trytonów, rozszarpywane na kawałki, pochłaniane przez głębiny, uśmiercone przez własną zawiść. Głębia — siedlisko wyrzutków i pechowców — szykuje się do rewolucji pod wodzą groźnej i pięknej Rheyaen, a jej ofiarami stać się mają mieszkańcy syreniego Królestwa, w którym wśród rządzących zasiada Ophelia. Koniec niesprawiedliwości! W Głębi woda wrze od żądzy zemsty, zaś wśród bronionych prawem czuć tylko niepewność i strach. Co będzie, kiedy naprzeciw siebie staną wojska dwóch sióstr, które niegdyś łączyła ogromna miłość? I czy wyjście na jaw prawdy o rudowłosej księżnej to tylko kwestia czasu? Wkrótce bracia staną przeciw braciom, a siostry przeciw siostrom.” 

~H&K&S 

I to już niestety wszystko w tym lekko spóźnionym (ale za to napisanym w pełni od serca!) wydaniu Donosiciela. Wyruszamy Was śledzić, podglądać i zbierać Wasze historyjki do następnego wydania. Piszcie dalej, dajcie się obserwować, kochajcie się i… Widzimy się za dwa tygodnie! 

Hashira, Kerhje i Satharin 

 

Dodatek specjalny – wywiad z Crewilem

Pracownia w domu Crewila jest wypełniona fascynującymi, mechanicznymi przedmiotami w różnych etapach ukończenia i całym mnóstwem książek. Panuje w niej lekki półmrok, rozświetlany ciepłym blaskiem lamp. Ktoś inny nazwałby ją zagraconą, jednak ja uważam, że emanuje z niej porywający duch nauki. Wynalazca siedzi przygarbiony nad stołem, patrząc przez grube gogle na przedmiot, który właśnie reperuje. Podchodzę do niego ostrożnie, nie chcąc zaburzyć skupienia malującego się na młodziutkiej twarzy. Kiedy mnie zauważa, kiwa mi głową i wskazuje krzesło. Zsuwam z niego stertę pergaminów i siadam, zaczynając rozmowę.

Kronikarka: Cieszę się, że nawet tak oddany nauce wynalazca jak ty znajdzie chwilę na rozmowę! Powiedz, kiedy zaczęła się twoja fascynacja wynalazkami?

Avatar użytkownika

Crewil: Co? A, to ty? Masz, trzymaj. Pilnuj aby cały czas była naprężona.

(Nie odrywając wzroku od tego co robi, Crewil przekazuje w moje ręce szpulkę nici oraz widelec na którego czubku doklejono niekształtną kulkę plastycznej masy oraz kilka drutów. Chłopak mówi trochę niewyraźnie, ponieważ w ustach trzyma niewielki nożyki i pincetę, tak aby móc z nich jak najszybciej skorzystać (a miejsca za uszami są pozajmowane przez inne przyrządy). Zwykle brakuje mu rąk do pracy, więc każdy pomocnik jest tu na wagę złota. No, może poza dwoma wyjątkami.)

Nie wiem. Chyba od zawsze. A już na pewno od chwili, gdy z mąki i cukru udało mi się zrobić klej. Wówczas dostrzegłem, że rzeczy nie muszą służyć tylko temu do czego je wymyślono.

K: To prawda! Ale na pewno nie wszyscy patrzą na świat tak jak ty. Czy ciężkie jest życie geniusza w takim mieście jak Teravis?
C: No właśnie ten mój pierwszy wynalazek okupiłem strasznym laniem. Ludzie nie do końca rozumieją możliwości jakie daje nauka, a Teravis pewnie nie różni się pod tym względem od innych miast. Najgorsze jak przywykniesz aby pewne rzeczy robić ciągle tak samo i przestajesz poszukiwać nowych rozwiązań. Tymczasem to one dają ci szanse by coś uprościć, a wolny czas spożytkować inaczej. Na przykład, gdy zrobiłem samomieszajacy się garnek dla kucharki. Tłumaczę jej, że dzięki niemu nie musi godzinami stać z chochlą przy zupie i może robić to co lubi. Na co ona odpowiedziała, iż najbardziej lubi stać przy tej przeklętej zupie i eksperymentować z przyprawami. Myślę jednak, że to się powoli zmienia. W końcu na moje prezentacje przychodzi coraz więcej osób, a nawet sam Lord Protektor jest zainteresowany moimi dokonaniami. Podaj mi jeszcze świeczkę, trzeba zalać to woskiem.

(Podaję mu świeczkę i zaintrygowana jego pracą, zadaję kolejne pytanie.)

K: Nad jakim projektem obecnie pracujesz?
C: Tu? W tej chwili? Zauważyłem że Pyłek ma takie pudełko, które rejestruje i odtwarza dźwięki. Moje będzie rzecz jasna większe i lepsze. I będzie wytwarzało muzykę. W końcu dźwięk to tylko ruch powietrza, który przekłada się na drgania strun o różnych średnicach i długości.

K: To fascynujące! Muzyka z pudełka! Nie mogę się doczekać! A skoro jesteśmy przy sztuce… Z tego co mi wiadomo, jesteś również artystą. Gdzie szukasz inspiracji?
C: (czerwieni się) No… wiesz… jest taka jedna… jedna sprawa… w sumie to jeszcze nie wie … bo nie jest łatwo zbliżyć się do kogoś, kto pracuje dla Lorda, no chociaż w sumie to ja teraz też, więc może gdyby udało mi się… eee może następne pytanie.

(Ach, te młodzieńcze zauroczenia! Taktownie zmieniam temat, kierując go ponownie w stronę projektów chłopaka.)

K: Skąd czerpiesz materiały do swoich prac?
C: (z wyraźną ulgą) Ze śmietni… khm znaczy się najczęściej są to datki od poczciwych osób chcących mieć swój wkład w rozwój nauki. Czasem zdarza mi się, że jakiś projekt utknie w zawieszeniu z racji poszukiwania odpowiedniej części do jego realizacji, dlatego zawsze staram się zwracać uwagę na możliwości, jakie dają różne przedmioty. Czekaj. To spinka? To, co masz w włosach. Będzie ci potrzebna?

(Podaję mu spinkę, zadając kolejne pytanie.)

K: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?
C: Wszystkie są ważne i ciężko faworyzować. A może te największe wciąż jest przede mną.

K: To bardzo dobre podejście! Życzę ci, żeby każde następne osiągnięcie było większe od poprzedniego! A jak odnajdujesz się w obecnej sytuacji – w towarzystwie nieokrzesanej szamanki i równie nieogarniętej maie? Czy na poważnie planujesz opuścić miasto?
C: (Crewil na chwilę milknie zastanawiając się, czy rzekomy wywiad nie jest przypadkiem inwigilacją ze strony Lorda Protektora.)
Jasne, mam w planach wykonać zadanie i potem wrócić do miasta w glorii chwały. A co do dziewcząt, to słyszałem teorię, że jeśli próbujesz podporządkować sobie siły natury, ta potrafi odwinąć się z nawiązką. I chociaż na początku w to nie wierzyłem, coraz częściej zastanawiam się czy te dwie aby nie są jej zemstą? Jednak póki co nie zamierzam malować swojej twarzy na jakiś absurdalny kolor, więc można powiedzieć, iż jakoś się trzymam. Poza tym w ogóle nie rozumiem kobiet.

K: Na koniec powiedz mi, jakie jest twoje największe marzenie? Czy jest coś takiego, co Crewil Rudhof uzna za zwieńczenie swojej pracy?
C: Zawsze będzie coś do wykonania. Nie da się sięgnąć horyzontu nauki. Jeśli stworzysz golema, od razu zaczynasz zastanawiać się czy jesteś w stanie zrobić lepszego golema. I tak to się kręci. Chociaż miło byłoby zobaczyć choć jeden swój patent w powszechnej praktyce. A poza tym chciałbym się dowiedzieć, czego te dwie ode mnie chcą. Czy gdzieś tu nie leży grzebień od pozytywki?

Podaję chłopakowi grzebień i między nami zapada pełna skupienia cisza, przerywana jedynie metalicznym stukaniem narzędzi i zgrzytem śrubokrętu. Przez chwilę obserwuję pochłoniętego pracą Crewila, po czym wstaję i cichutko wychodzę w jaskrawe światło dnia. Zgiełk Teravis natychmiast mnie połyka, a moja głowa jest pełna nadziei na samomieszające się garnki i pudełka wypełnione niesamowitymi melodiami.

Donosiciel #12

Kochani!

 

Uszy umyte? Więc słuchajcie wszyscy! Jadeitowe Wybrzeże przeżywa oblężenie, ciapciak ciapciaczy, łasice latają, księgi zresztą też. Poza tym mamy dla Was ranne smoki, pirackie rozróby, znikające strzały i zębate demony!

Szepczący Las

“Druidka, krasnolud i dziecko spożywający porządne śniadanie pośrodku lasu to niespodziewany widok. Jeszcze bardziej niespodziewane jest jednak to, co Nurdin znalazł nad brzegiem rzeki. Wielki odcisk smoczej łapy otoczony kroplami krwi sugeruje, że olbrzym potrzebuje pilnej pomocy. Tilia nie zamierza pozostać obojętna na jego cierpienie! Cała trójka wyrusza tropem smoka. Pytanie tylko, jak kobieta ma zamiar pomóc nieborakowi? I co na to powie rzeczony gad?”

~H&K&S

Menaos

“Wino przyjemnie koi nerwy, barwa fiołków i miodu miesza się w przyjaznych spojrzeniach, a przeszłość wypełnia powietrze, zabawnie zagęszczając marzeniami atmosferę. Miłość, nadzieje, obrządki ślubne… Alchemiczka Sanaya i złotołuski smok kryjący się pod postacią elfa otwierają przed sobą serca i drzwi do rzeczy minionych. Czy może być coś lepszego niż łagodna rozmowa dwójki świetnie się rozumiejących istot?”

~H&K&S

Jadeitowe Wybrzeże

“Oj działo się! Wersy się nie rymowały, zagadka zagadką pozostała, ale procentów i zagryzki nie brakowało! Poeta Lasota i kapitan Jespin postanowili uczcić wieczór otwierając wszystkie skrytki na alkohol, robiąc zawody w rzucaniu nożami i ogółem przy ogólnej wesołości. Było pysznie! Tylko dlaczego Lasota musiał obudzić się spadając z kapitańskiego łoża, a sam jego właściciel za burtą? Na bogów, emocji na tym statku nie brakuje!”

~H&K&S

Turmalia

“Uf, chwila spokoju dla rudowłosej urzędniczki.
Latający dywan… Eksperyment meteorologiczny… To znaczy lewitujące tomiszcze! W każdym razie to coś, co wzniosło się do góry i poniosło dwójkę istot – prawdopodobnie oboje płci męskiej – ku najwyższej wieży klasztoru. Naprawdę tak było! Ojciec Rupert wszystko potwierdzi, słowo daję! Przyszedł właśnie złożyć Matce Naturze pyszną ofiarę i nagle odkrył w tym najświętszym miejscu skutego łańcuchami cieślę i potwora! Takiego, co wyrasta na wielkiego jak bastion krwiożercę i którego pozbyć się trzeba przez obdarcie ze skóry i upuszczenie krwi z biodra do wiadra… No wiecie… Mam na myśli słodkiego maie – Umm. Chłopak myślał, że znalazł bezpieczną kryjówkę, tymczasem okazało się, że wpadli prosto w ręce zakonników. Oby tylko Matka Natura była łaskawa! .”

~H&K&S

“No i zostali we dwoje w zagajniku na plaży. On – pechowy misiek i ona – niewidoma zielarka. Aha, no i on/ona – łasica imieniem Cień. To wierny towarzysz ślepej dziewczyny, która otrzymawszy pozwolenie zmacała twarz Buy, aby go ‘zobaczyć’. Błoga (dla mężczyzny) chwila została jednak zakończona napadem kaszlu oraz łasicy. Pierwsze napadło Alię, drugie Buę i z tego względu wylądowało daleeeko na plaży. Rzut towarzyszem zielarki to chyba marny pomysł? A już było tak pięknie! Jedzenie, dzielenie się jedzeniem i jedzenie… a tu taki koniec. Czy mimo tego rozejdą się w przyjaźni? W gniewie? A może potowarzyszą sobie jeszcze jakiś czas? (Oko losu ich obserwuje!)”

~Kana

“I tak oto! Ciapciak powraca na wątkową scenę, a wraz z nim syrenka Kathleen! Dołącza też do nich nowa twarz (i dwa pyski) – przemieniona wampirzyca Cayelin i jej podejrzanie mądre wilki. Może jeszcze nie zdążyli się wszyscy pospotykać, ale ja już wiem, że będzie się działo. Zapraszam więc wszystkich na drugą stronę Słonecznej Plaży – każdy może być świadkiem ściapciaczenia tego występu!”

~Kana

Fargoth

“Kowalka Feyla szykuje się udziału w zawodach strzeleckich o zadziwiającym założeniu – ten, któremu uda się cisnąć pocisk swoją bronią najdalej (bez względu na to czym będzie miotał i co będzie obiektem miotanym), zostaje okrzyknięty mistrzem rzemiosła. Dziewczyna na poważnie zabiera się za postawione przed nią wyzwanie – przy pomocy sowy mierzy odległość wystrzelonych strzał, co i rusz wprowadzając poprawki w swoim projekcie. Kiedy strzała z zielonymi lotkami znika (dosłownie!) Feyla wraz z wierną sową zaczyna jej poszukiwania w trawie. Strzały nie odnajduje, trafia za to na portal, który wypluwa ją… No właśnie. Gdzie?!”

~H&K&S

Serenaa

“Po wyjściu z duszącego, ociekającego krwią i strachem labiryntu Escrim i Salazar nadal nie ustają w poszukiwaniu prawdy. Choć zmęczeni, decydują się przedstawić zebrane dowody sędzinie Mirald i jakkolwiek niebezpieczny wydaje się pomysł przybycia do niej po radę z Mistrzem Złodziei, kapitan nalega na jego obecność. Przy sędzinie przesłuchującej świadków w samych szpilkach, przydatna może się okazać przyzwoitka i przystojna twarz. Ale złodziej nie musi o tym wiedzieć! Po prostu niech będzie u boku kapitan, a ta już zadba by męski urok pomógł w pracy i nie został skradziony.
Ta noc chyba nie skończy się nigdy! Oby tylko w końcu pozwoliła spojrzeć za blask gwiazd.”

~H&K&S

Szczyty Fellarionu

“Zahipnotyzowani i schwytani przez oszalałe kultystki, które poświęcają dusze ludzi bytowi zamieszkującemu olbrzymi totem… Wydawało się, że gorzej już być nie może. Nic bardziej mylnego! Kiedy Avellana i Bjornolf oswobadzają się z krępujących ich więzów, jedna z kapłanek uwalnia to, co połakomiło się na dusze niewinnych. Gdy olbrzymi demon o paszczy pełnej zębów jest tuż tuż od posmakowania wilkołaczego mięsa do akcji wkracza jednak niespodziewana… i bardzo nietypowa pomoc!”

~H&K&S

Teravis

,,Wyruszą czy nie wyruszą, wyruszą czy… może coś wybuchnie? Nie jest to tak nieprawdopodobne, bo wpuszczony Feline [który swoją drogą dobijał się do otwartych (na szczęście nie na oścież) drzwi] widząc szykujący się do odlotu balon zaczął szaleć i niszczyć wszystko dookoła, aż chyba pacnął coś czego nie powinien… nie wiem czy ktoś jest w stanie przewidzieć co stanie się dalej, ale nudno nie będzie – ostatecznie zawsze można popatrzeć na Ładnego Chłopca i jego dwie urocze (na różne sposoby) towarzyszki! Trzeba korzystać póki jeszcze ich nie przypiekło.’’

~Kana

 

To już wszystkie apetyczne, momentami łagodne a momentami pikantne kąski, które zmieszaliśmy dla Was w dzisiejszym wydaniu Donosiciela. Mamy nadzieję, że smakowało. Do następnego wydania!

Hashira, Kerhje i Satharin 

Kartka z dziennika lorda Fobosa de Loer

Drodzy czytelnicy! Dziś chcielibyśmy zaprezentować Wam coś unikatowego! Jedna strona wyrwana (i podstępem skradziona) z dziennika lorda Fobosa de Loer. Czytajcie i radujcie się!


Dzisiejszy dzień był przełomowy dla moich badań! Po wielu nieudanych próbach (tak wielu, że straciłem już całkowicie rachubę) w końcu udało mi się zmusić to przeklęte diabelstwo do współpracy. Czasem zastanawiam się, czy potrzeba zmuszania się do wysiłku ponad swoje możliwości jest wpisana w ludzką naturę i pozostaje z nami nawet po śmierci. Wydawałoby się, że będąc nieumarłym powinienem skupić się na przyjemniejszych aspektach istnienia – filozofii, poezji, piciu ludzkiej krwi. Co jednak jest przyjemniejszego od projektu, który ostatecznie został ukończony?
Od samego początku nie byłem pewien, czy ten plan nie jest skazany na porażkę. Tworzenie urządzenia oparłem o zwyczajny mikroskop, taki, jakiego używają ci nieliczni śmiertelnicy określający się medykami. Rozebrałem go na części, żeby jak najlepiej poznać jego funkcjonowanie, od zawsze bowiem było mi wiadome, że empiryzm przeważa nad teoretyzmem.
http://granica-pbf.pl/download/file.php?avatar=5843_1508338404.jpgKiedy złożyłem mikroskop z powrotem i wprawiłem go w ruch, potrzebnych mi było kilka części potraktowanych magią. Wymagał dużo większej głębi i czegoś, co uchwyci samą istotę magii, taką, jaka jest wewnątrz każdej naszej komórki.
W tym celu odkryłem istnienie zielonych kryształów, występujących tylko i wyłącznie na Mglistych bagnach. Krąży wokół nich wiele legend, sugerujących, że przez owe kryształy można dojrzeć “żywioł, który płynie w żyłach każdej żywej istoty”. Ogromna akademicka biblioteka w Demarze była tutaj wielce pomocna. Bibliotekarki przywykły już do moich wieczornych wizyt i przedłużających się do późna badań, czułem się więc tam tak, jakbym prosił starego przyjaciela o radę.
Jeśli domysły mnie nie myliły, było to dokładnie to, czego szukałem. Szczęściem nie ja jeden zauważyłem wagę tych kryształów. Kilka z nich (zaledwie kilka sztuk na całą Alaranię!) zostało oszlifowanych w gładkie soczewki i trafiło do najróżniejszych właścicieli.
Przy pomocy nowej, zaradnej choć niezbyt rozgarniętej pracownicy, w końcu dostałem w swoje ręce upragnioną soczewkę. Oczywiście jak to w życiu bywa, prosił pan, zrobił sam. Ale ciężko winić dobrze ułożoną pannicę za to, że dała się złapać na gładkie słówka przestępców. Poza graniczącą z głupotą naiwnością ciężko jej było coś zarzucić.
Nie było jednak czasu na podziwianie eterycznych zawirowań, które pojawiały się i znikały w głębi kryształu. Zakasałem rękawy i zabrałem się z powrotem do pracy. Sukces był tak blisko, czułem to! Jak wielkie było więc moje rozczarowanie, gdy po zainstalowaniu soczewki mikroskop nadal nie chciał działać!
Ta chwila zwątpienia mogła zaważyć na całej mojej pracy. Był moment, w którym nawet ja – lord Fobos de Loer, poczułem się pokonany. Wykorzystałem już wszystkie pomysły i zużyłem wszystkie materiały, jakie mi tylko wpadły do głowy.
Tym, co przyszło mi z pomocą, była magia.
W mojej rodzinie używanie czarów było od stuleci surowo zakazane. To właśnie było główną przyczyną mojej ucieczki z domu, o ile mogę tak nazwać siedlisko nietolerancji i głupoty, jakie kwitło wtedy w murach naszej rezydencji. O ile lepiej mieszka mi się tutaj teraz, mając za towarzystwo Dwór i okazjonalnie tego dziwnego, małego kota!
Zbyt mocno zboczyłem jednak z najważniejszego tematu. Wykorzystałem magię lodu, którą dysponowałem od wieku nastoletniego, żeby zespolić elementy mikroskopu tak, jak nie pozwalało mi na to żadne znane nauce narzędzie. Obniżenie temperatury korzystnie wpłynęło też na przejrzystość soczewki, co odkryłem zupełnie przypadkiem. Podejrzewam, że nikt, kto nie dysponuje magią lodu, nie byłby w stanie wykorzystać jej tak jak ja.
I eureka! Urządzenie w końcu zaczęło działać. Pospolite przedmioty, takie jak zaklęte rękawiczki, czy zaczarowany pasek aż pulsowały od niesamowitych wzorów, które tworzyła wewnątrz nich magia. Przepiękne, wielobarwne wstęgi przenikały samą strukturę tych obiektów, nadając im nowe właściwości, nierozerwalne z ich fizyczną powłoką. Podejrzewam, że gdyby ktoś chciał je odczarować, uległyby całkowitemu wewnętrznemu zniszczeniu raz na zawsze. Ciekawe, czy to właśnie dzieje się z ludźmi, którzy w ten czy inny sposób tracą swoją magię. Ach, jakże chciałbym móc zbadać krew takiego nieszczęśnika! Myśl ta ekscytuje mnie jeszcze bardziej niż wizja SKOSZTOWANIA ich krwi.
Teraz, po pierwszym sukcesie, czeka mnie oczywiście nawał pracy. Muszę skatalogować wszystkie próbki, które zdążyłem zgromadzić i opisać wyniki swoich badań. Następnym preparatem, który zamierzam obejrzeć jest krew demona, znaleziona w miejscu zabójstwa prostytutki. A potem, kto wie – może przyjdzie też czas na zbadanie cząsteczek mojego rodzinnego wisiora? Czy ród de Loer ma ukrytą przede mną jeszcze jakąś tajemnicę?


Ogłaszamy również, że KAŻDY kto chce opublikować na łamach Donosiciela dzień z życia swojej postaci, może nadesłać gotowy materiał poprzez wiadomość prywatną. Z dreszczem ekscytacji czekamy na Wasze historie!

Hashira, Kerhje i Satharin

Po Wrocławiu krążyły smoki, elfy i wampiry!

Tak… to było… kawałek czasu temu! Ale było i nikt nie zapomniał! Spotkanie tkwi w pamięci forumowiczów, którzy domagają się więcej. Co właściwie? No wiecie! Tajne spotkanie wariatów i cichych marzycieli, którzy postanowili wspólnie wylec na ulicę.  Ta, która spotkanie przeżyła (najprawdopodobniej mordercą był, Erremir, który dziwnym trafem nie pojawia się na żadnym ze zdjęć) postanowiła nam o nim opowiedzieć. Oddajemy akapity Frigg:

Dnia 7 lipca 2018 r. forumowicze zawładnęli wrocławskimi ulicami!

Pogoda nam dopisywała, z każdą godziną zjawiało się nas coraz więcej. Głównie zwiedzaliśmy okoliczne knajpy na rynku we Wrocławiu, a tam… a tam czekały nas małe przygody. Wystąpiła niezwykła fascynacja pupilem, jaki przybył wraz z River. Talar – ukochany psiak naszej moderatorki, poznał swego starszego, rasowego kumpla. Mogliśmy się więc dowiedzieć na jakiego dzielnego pieseła on wyrośnie! A na pewno ogromnego…

Tak czy siak, Talar zawładnął sercem każdego uczestnika tego spotkania, który miał okazję go poznać. Siedział grzecznie (jak na możliwości szczeniaka!), podgryzał okoliczne krzesła, ale po podaniu mu gryzakowej lalki albo potarmoszeniu go po brzusiu, jego zainteresowanie drewnem momentalnie odchodziło gdzieś na bok. Radosne podskoki, piękne oczy, za które każdy chciał oddać swoje ciasteczko sprawiły, że część z nas odkryła restauracje, w których przyjmują kochanych futrzaków. To będzie z pewnością przydatna informacja na przyszłość!

Uznano nas także za rosyjskich szpiegów!…. Przy czym nie jestem pewna, jak do tego doszło. To były bardzo oryginalne rozmowy z zagranicznymi ludźmi, którzy płacili piątaka za barwny napój (i to dosłownie! Występowały żelki, tęcze oraz strzykawki – czy to też brzmi niepokojąco?). Było wesoło, a uśmiechy oraz dziwne myśli nie odstępowały nas na krok.

Zaraz po tym złapaliśmy kolejnych forumowiczów i dalej… było trudno o miejsca w jakiejkolwiek knajpie. Akurat trwał Mundial 2018,  więc okoliczne restauracje pękały w szwach. Po dłuższych poszukiwaniach i chwilowym załamaniu natrafiliśmy na lokal, gdzie znalazły się dwa wolne stoliki, które połączyliśmy. Siedzieliśmy tam niemalże do samego końca trwania spotkania. Wówczas toczyły się rozmowy odległe, nieprzewidywalne, specyficzne, ale przeplecione pełną radości! Czyli takie na miarę naszych możliwości. Wyobraźnia potrafiła ponieść nas daleko, poza granice realności, ale były też tematy bardziej przyziemne. Oczywiście nastąpiła również mini sesja zdjęciowa, bardzo okrojona, ale pamiątkowa i symboliczna!

Jako nocna eskapada odwiedziliśmy McDonald’s, co dało nam kolejną możliwość pośmiania się, lecz po tym nastąpiło smutne pożegnane i rozejście się w swoje strony. Przynajmniej w większości, bo część nocująca u mnie mogła jeszcze chwilę nacieszyć się swoim towarzystwem. Dziękuję Prasmokowi, że nikt nie zdecydował się na pociąg o 7 rano, choć i tak moje oczy otworzyły się o okrutnej 5 godzinie. Cóż to było za zdziwienie, gdy zobaczyłam rozciętego palca u stopy, gdy tuż przed położeniem się spać z rąk wypadł mi (jak się okazało dla mnie ciężki!) power bank Sanayi, a chcąc ochrzcić nasze spotkanie nie minęło 10 min w moim mieszkaniu, by Tesusil zbił moją dużą szklankę. Każda jednak cena byłą warta tego spotkania.

Trzymam kciuki by i kolejne zjazdy były równie barwne, albo jeszcze bardziej kolorowe! Z większą ilością osób, albo na nieco dłużej? Widzę las rąk! A ja bardzo lubię las!

Pamiętajcie moi drodzy, ranny palec czy zbite szkło nie zastąpi chwil, gdy możemy siedzieć razem.

Mam nadzieję, że ponownie się spotkamy. <3

I to jeszcze w większym gronie!

Uściski z relacji, Frigg.

“Było fajnie.”
~ Szopeł, zwany Conanem

“”Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiii *_*”
~ Callisto, skryta za obliczem kota w kapeluszu

“Pozdrawiam tych fajnych afroamerykanów z barku. Anglia życiem!”
~ Jane, ta niewidzialna

 

Dla tych, których spotkanie to ominęło, proponujemy kolejne w Gdańsku. Z pewności jednak będzie ich jeszcze więcej i więcej. Dobrego nigdy za wiele. 😉

Hashira, Kerhje i Satharin

Donosiciel #11

Słuchajcie uważnie, moi mili!

Ploteczki, ploteczki! Dzieje się dużo, poważnie i zupełnie lekko. Są bale, balony, plugawienie, latające talerze, głosy w butelce i miłość. Ah, lato miłości, jak to mówią. Nawet panie kapitan coś o tym wiedzą. Ale przy miłości, zawsze dla równowagi nie może zabraknąć też krwi i łez.
Tego Wam brakowało? Zapraszamy do czytania!


Menaos

“Znajomość ciepła jak pierwsze promienie słońca i trwalsza z każdą spędzoną wspólnie chwilą. Po odzyskaniu skradzionej księgi, Sanaya i Dérigéntirh spędzają ostatnie chwile z uroczym Crevim, po czym odprowadzają go do sierocińca. Potem czas kupić dobre wino i w spokoju uczcić dzisiejsze małe zwycięstwo. Nic jednak nie może tak po prostu dać chwili wytchnienia. W akademiku alchemiczki powracających wita straż miejska z nakazem przeszukania pokoju Sanayi, która została niejako oskarżona o przeprowadzanie nielegalnych eksperymentów i stwarzanie zagrożenia budowlanego. Absurdalne sytuacja wydaje się poważna, ale okazuje się, że porucznik straży jest przyjaciółką smoka o ciekawej historii i nie zamierza wypełniać rozkazu przełożonego. Kiedy tylko wszystko się uspokaja, wino naprawdę się przydaje – by nalać go do chemicznych zlewek i ukoić nerwy, co przydaje się szczególnie smokowi, dla którego przyszedł czas zwierzeń. Odkrywa przed alchemiczką swoją przeszłość, a przy tym sam dowiaduje się co nieco o jej relacjach z rodziną. Jeszcze dzień wspólnych rozmów, a dwójka nie będzie w stanie sobie wyobrazić, że jeszcze nie tak dawno w ogóle się nie znali… Jak wiele będzie w stanie zaakceptować Sanaya na temat swojego nowego przyjaciela?”

~H&K&S

Jadeitowe Wybrzeże

“Inspiracji do wierszy z pewności nie brakuje. A co to będą za wiersze! Pełne przygód, o których marzy pewnie niejeden szczur lądowy. Poeta wśród piratów w końcu ma szansę naprawdę poczuć się jak jeden z nich. Uczestniczy w ataku na statek handlowy, gdzie brawurowo chowa się w beczce, następnie odnaleziony przez samego Jespina. Ten zaś po szaleńczej rzezi odnajduje na statku tajemniczą mapę. W międzyczasie, po świętowaniu wygranej Lasota zdąży “prawie zabić” talerzem jedyną kobietę na pokładzie, lecz teraz wspólnie z kapitanem próbuje rozwikłać zagadkę znaleziska. Co oznaczają tajemnicze słowa, pojawiające się na materiale pod wpływem działania ciepła? Czy jest to mapa prowadząca do któregoś z legendarnych skarbów?”

~H&K&S

“Wiem co robię! Ale czy aby na pewno? Kapitan Nigorie razem ze swoimi pasażerami i nowymi załogantami wypłynęła na Ocean! Jej znajomość z nowym medykiem Kvaserem przybrała jednak z miejsca niefortunny obrót, gdy Ijumara w chwili słabości przyznała się do swojego zamiłowania do romansów przygodowych, co chwilę później uznała za powód do wstydu. Nic więc dziwnego, że go unikała! Gdyby jednak się opanowała i wyjaśniła sobie sytuację z Kvaserem, może nie doszłoby do tego, że to od Kelsiera kapłan dowiedział się o trzymanej w tajemnicy wyprawie po skarb. Jak to się mówi, sprawa się rypła i teraz nie trzy, a cztery osoby są wtajemniczone w chytry plan wyprawy po skarb! A nie, nie cztery – pięć! Wybacz, Thor!”

~Sanaya

Ijumara– piękna i zdolna kapitan statku, która ma przeprowadzić swoją jednostkę przez niebezpieczne wody do tajemniczej wyspy, niezaznaczonej na żadnej mapie, poza jedną. Callisto – rudowłosa półelfka, która oprócz bycia okazjonalną złodziejką i najemnikiem, w małym paluszku ma poruszanie się po dzikich terenach, które natura objęła we władanie i poprowadzi grupę do zaginionego skarbu. Kelsier – waleczny skrytobójca, który nie zna lęku i do tej pory nie poznał groźniejszego od siebie przeciwnika ma za zadanie czuwać nad bezpieczeństwem swych towarzyszy. Kvaser – uzdolniony medyk (a.k.a. kapłan w klapkach), który będzie dbał o to, by żadne obrażenia nie okazały się śmiertelne, a grupa wróciła cała i zdrowa. Thor – przerośnięty i nadzwyczaj inteligentny wilkor, zawsze w gotowości do rozszarpania kogoś na strzępy i pożywienia się jego wnętrznościami i/lub bycia czochranym po wielkim łbie i chwalonym za swą nadwilczość (niepotrzebne skreślić). Drużyna do zadań specjalnych jest oficjalnie w komplecie!”

~Callisto

Turmalia

“Niewielki, ale nad wyraz pojemny (to chyba jakaś magia) antykwariat w niewielkiej kamienicy wciśniętej pomiędzy szereg innych jej podobnych, zyskał nagle niespodziewanego gościa. O tak wczesnej porze Lilly Andersen poznaje właśnie dziewczynę, która najwyraźniej pojawiła się zupełnie znikąd, a na dodatek w samym środku śnieżnej zaspy! Zmarznięta i oszołomiona może jednak liczyć na troskliwą opiekę. Początki bywają trudne, a losy Kerhje i Mimosy dopiero zaczynają się splatać, ale bez wątpienia będzie to bajeczna przygoda… ”

~Callisto

Chcecie więcej? Nie ma sprawy!

“Godzina wczesna, na śniegu pierwsze kroki stawia pracownik banku Ace Northug, cichy fascynat ołowianych koników. Spod czapy wyłania się kobieta. I gawron. Trzeba jej pomóc, nie zastanawiać się, nie oceniać – po prostu pomóc.
Załamana, bez wiary we własne możliwości Kerhje znów w tajemniczy sposób materializuje się na ulicy Turmalii i leży tam tak długo, póki nie dostrzeże ją dobra dusza.
W ten sposób trafia pod skrzydła błogosławionej – właścicielki antykwariatu Lilly Andersen, nazywanej Mimosą, która nieco zmieszana i zaniepokojona godzi się zaopiekować niewidomą dziewczyną. Spokój jej azylu zostaje zakłócony. Z całej sytuacji zadowolony wydaje się być tylko Nesbo, który zawsze wszędzie znajdzie plusy… albo herbatniki do schrupania. A to oznacza, że może być tylko dobrze… Prawda?”

~H&K&S

Las Driad

“Jaki jest przepis na dorosłość? Bierzemy dobrze zbudowanego młodzieńca o ciut za długich kończynach i niezgrabnych dłoniach, kompresujemy go w ciało kota, dodajemy trochę fioletowej, pozaziemskiej magii i puf! Z krzaków wyskakuje nagusieńki, całkowicie odmieniony Petro o odpowiednim wzroście, uśmiechu i muskulaturze! Oj, tego czaru na pewno nie będzie chciał zdejmować! Noa płonie z zadrości i przyzywa swoje dwa demoniczne koty, Louin współczuje chłopcu który za szybko dorósł. Co na tę przemianę powie Yva, która nigdy jeszcze nie widziała przyjaciela w stanie nagości i dorosłości?”

~H&K&S

Szepczący Las

Deidre i Anette wyruszyły skoro świt i dotarły do ukrytej pośrodku lasów wioski Cad’hein, by uniknąć pogoni. Urokliwe miejsce jest ostoją dla naturian-odmieńców i tych, którzy w jakiś sposób zostali okaleczeni. Mieszkańcy, choć początkowo nieufni, zareagowali pozytywnie na pojawienie się intrygującej królikołaczki. Podczas rozmowy driada poznała również najnowszy nabytek wioski – niemego chłopca ochrzczonego przez tubylców Ciszek. Jego reakcja na widok głosu zaklętego w butelce, który dziewczyna znalazła w lesie, była bardzo intrygująca. Czy malec ma coś wspólnego z zagubionym głosem? A jeśli tak, to czy towarzyszki będą w stanie zwrócić mu go bez większych kłopotów?”

~H&K&S

Valladon

“Prawa natury ubiegły się o swoje miejsce. Magiczne monstrum zostało pokonane, a Matka objawiła się trojgu swych wyznawców, by podziękować i nagrodzić dwójkę z nich – Hashirę i Kerhje – niezwykłą więzią, a Sevironowi przypomnieć o odwadze bycia sobą i miłości bogini. Lecz gdy wizja rozmyła się, nie było już czasu na słowa pożegnania. Zagubiona Kerhje obudziła się setki kilometrów od Valladonu, a krwawi kapłani musieli ruszyć na kolejną misję.”

~H&K&S

Góry Druidów

“Plan nie miał słabych punktów. Zimny niczym ostrze kosy Śmierci umysł Astarte przewidział każdą możliwość… oprócz pojawienia się gigantycznego smoka, który pożarł jej środek transportu, przepłoszył niedoszłego narzeczonego i postanowił uraczyć ją stylową ozdobą na szyję. Choć Ognaruks sprawia wrażenie twardego w obyciu, to jednak pokusa nie uciekła, gdy dał jej na to możliwość. Czy powodem są niezwykłe prezenty, jakie jej wręczył, wspólne małe “plugawienie”, czy też może rzeź urządzona na troskliwych driadach? Bo chyba nie zależy jej tylko na skarbach w pradawnych kurhanach i nie widzi w biednym smoku jedynie narzędzia bądź co gorsza – zabawki, prawda?”

~Dérigéntirh

Pustynia Nanher

“Po ocaleniu miasta i rozstaniu z Pustelniczką, Hashira prowadzona przez kolejne zadanie dla Zakonu, trafia razem z Sevironem na skraj Pustyni Nanher. Ich celem jest tym razem odnalezienie należącego do Szalonego Skryby zwoju, który rzekomo podyktowała mu sama Krwawa Matka. Urzekająca atmosfera egzotycznego przybytku (i odrobina wyśmienitego alkoholu) porywa jednak dziewczynę, która prosi towarzysza do tańca. W końcu nawet Kapłani mogą się oderwać od pracy w tak pięknym miejscu jak to!”

~H&K&S

Opuszczone Królestwo

“Każdy książę, jakby nie był miły i wyrozumiały, wkurzy się dość konkretnie kiedy coś zagrozi jego ukoch… Ekhem, przyjaciółce znaczy się! Nawet jeśli zagrożenie wcale nie będzie zaplanowane. Lucien ma więc teraz okazję pobyć chwilę arystokratycznym arogantem, wyżywając się w myślach na Linmanie, który naprawdę chciał dobrze! W międzyczasie, przestraszona Rakel zostanie przez chwilę sama z błogosławionym, który jak zwykle będzie próbował pomóc. Czy naprawdę jest on tak słaby w pomaganiu? Nie powinien spartaczyć… Chyba. Cóż, miejmy nadzieję, że dziewczyna to przeżyje…”

~H&K&S

Szczyty Fellarionu

“Po konfrontacji z Ognaruksem, Bjornolf skrył się w jaskini, by lizać rany i przeczekać burzę. Wraz z piorunem do środka wpadła Avellana – piękna, skołowana i zmoknięta niczym kura. Ciepłe ognisko, poczucie bezpieczeństwa i względnie spokojne towarzystwo szybko ukołysało jednak wilkołaka do snu. Z leczniczej ciemności bez marzeń wyrwało go bicie bębna. Zahipnotyzowany, razem ze Spalle i nową towarzyszką ruszył przez las, by po kilku chwilach stać się ofiarą upiornego, tanecznego kołowrotu, którego nieszczęśni uczestnicy kończyli pochłonięci przez zamknięte w górującym nad polaną totemie bóstwo. Nie mogąc przeciwstawić się magii, nord dołączył do pląsów, rozpaczliwie usiłując znaleźć z nich jakieś wyjście. Z pomocą przyszła Avellana, niszcząc bęben. To jednak nie koniec kłopotów, bo krwiożercze kapłanki są zdecydowane posprzątać pozostawiony po sobie bałagan. Z deszczu pod rynnę, nie ma co!”

~H&K&S

Rododendronia

“Spotkali się w karczmie, lecz już bez małego towarzysza. Dyskutowali przy dobrym trunku, chowając przed zimnem i mrokiem na zewnątrz. Ostatecznie umówili się na kolejne spotkanie, lecz mistrz Mezzrat nigdy się na nim nie pojawił. Gdzie tym razem zaniosą go jego ostre niczym igły ambicje?”

~H&K&S

Równina Maurat

“Napadli go na szlaku. Nie przeżył nikt z jego służby, choć ostrza, czy grotu strzały uniknął jego malutki towarzysz. Jakie to szczęście, gdyż jest jedynym pewnym elementem w rzeczywistości, w której Alexander znalazł się po trzech dniach śpiączki. Obudził się zaś w miękkim łożu z aksamitną pościelą, bez śladu ran, nie pamiętając co dokładnie się wydarzyło. Dopiero gospodarz posiadłości, w której się znalazł informuje go o ratunku z jego własnych rąk. Przedstawia się zaś mianem hrabiego. Hrabiego Williama Muraya, lecz co to właściwie znaczy? Kim jest naprawdę tajemniczy wybawiciel chowający się w cieniu?”

~H&K&S

Inne ptaszki i nietoperze obserwują i zadają inne pytania…

“Gdzieś na wschód od Elisii banda zbirów napadła Alexandra de’la Rubichada i jego świtę! Żywot hrabiego pewnie dokonałby się w tym miejscu, gdyby nie interwencja wampirzego arystokraty Williama. Wybawca zabrał nieprzytomnego Alexandra i jego słodkiego fenka Flavo do swojej posiadłości, by tam nemorianin mógł dojść do siebie. Teraz właśnie nadszedł moment, gdy demon odzyskał siły na tyle, by się przebudzić i móc zamienić kilka słów z gospodarzem i swoim wybawicielem w jednej osobie. Jak się teraz rozwinie ich znajomość?”

~Sanaya

Efne

“W sali rozległa się piękna, melancholijna pieśń Nevaeh, wszyscy zostali oczarowani, a Rianell, którego zazwyczaj nic nie rusza, zaczął się zastanawiać czy personalny akcent w jej słowach to naprawdę wyznanie, czy tylko przypadek. Nie było mu dane jednak myśleć nad tym długo, gdyż zanim się obejrzał, trzymał już bardkę za rękę podczas tańca w akompaniamencie skocznej skrzypcowej melodii granej przez Aureolę. Taaaak… Między tą dwójką zdecydowanie iskrzy. Jednak nie wszystko może pójść zgodnie z planem. Czy Rianell będzie na tyle silny, żeby stawić czoła temu, czego Nevaeh się obawia?”

~H&K&S

PTASZKI ĆWIERKAJĄ TEŻ, ŻE:
“Na dworze państwa Mandeville bal jakich mało! Lecz żaden to bal na tysiąc par, a prosta kolacja przy muzyce… Lecz tylko powierzchownie. Bo w sercach bohaterów aż wrze! Nevaeh w swojej pięknej pieśni najpierw złożyła hołd siostrze, by na koniec poczynić nieśmiałe wyznanie pochmurnemu zarządcy, z którym polubiła się bardziej, niż którekolwiek z nich byłoby skłonne się przyznać. Czy Rianell zrozumiał jej przekaz? A czy ona zrozumiała co on chciał jej powiedzieć podarowanym o północy bukietem kwiatów “od tajemniczego wielbiciela”? No i nie można zapomnieć o panience Aureoli, która spraszając swoich znajomych na improwizowany pokaz tańca pokazała wszystkim, że nie jest tylko posłuszną córeczką i ma swoje zdanie, a na dodatek sprawiła, że Rianell i Nevaeh ze sobą zatańczyli i to z dobrym skutkiem, choć ostatnio gdy bardka pozwoliła sobie na tego typu przyjemność karczma stanęła w ogniu! Tym razem jednak jedyny ogień to ten w sercach dwojga mieszkańców dworu, który płonie coraz wyraźniej…”

~Sanaya

Teravis

,,I oto nadchodzi! Zmuszony do współpracy z Lordem Protektorem Crewil postanawia wdrożyć w życie ucieczkowy plan awaryjny – zwiać balonem z własnego domu, opuścić miasto i wieść życie jako brodaty otylec gdzieś na drugim końcu kontynentu. Dla przyzwoitości zabiera ze sobą najniezbędniejsze rzeczy oraz pomocnice: Melikę, Iru, konia i… chwila, co!? Co koń robi w balo… a nieważne. Wszystko jest prawie gotowe, pytania będziemy zadawać później. Tylko dlaczego pan Feline dobija się do drzwi i błaga, żeby go wpuścić? Chyba nie zależy mu na darmowym locie w towarzystwie młodego geniusza? Jak zawsze pytania mnożą się jak szalone, choć mieliśmy je sobie odpuścić. Teraz pozostaje tylko czekać na odpowiedzi!”

~Kana

Dzisiaj to wszystko! Mamy nadzieję, że zaspokoiliśmy Waszą ciekawość. Jeśli nie – więcej za dwa tygodnie! 😉

Hashira, Kerhje i Satharin

Dodatek specjalny – Historia Keiry

Czy znacie tę historię..?

Dawno nie było podsumowania żadnej historii, prawda? W końcu jednak przyszła pora i na nią. Kana uważnie prześledziła losy pewnej szczególnej upadłej anielicy, Keiry, oraz jej kompanów i postanowiła Wam o nich opowiedzieć. A było to tak…


Żeby wszystko zaczęło się od początku serdecznie polecam przehttp://granica-pbf.pl/download/file.php?avatar=4694_1444832931.jpgczytać KP Keiry i Leanora – ten wątek jest bowiem ich pierwszym i zawarte w nim wydarzenia poprzedza jedynie historia. Ale jeżeli chcecie od razu przejść do wątku – też się da! Wystarczy wiedzieć, że Keira to upadła, która zrobiła wiele złego nie z własnej woli, Leanor podróżuje z jastrzębiem Apollo i szuka raju ze snu, a Esme miała ze 3 wątki przed tym i (jak chyba wszyscy wiedzą) pochodzi z innego świata. A więc do boju!

Przygoda przemienionej i upadłej zaczyna się w nocy, gdzieś w lesie na Arrantalis (tak, to ta wyspa od Delii). Keira wędrowała po nim już długo i w sumie bez celu – chciała zwyczajnie przetrwać, a później może coś ze sobą zrobić. Cały ten czas towarzyszył jej wierny kruk Kirk (ale nie był kapitanem statku kosmicznego), z którym chętnie by polatała, lecz bała się, że ktoś by ją wypatrzył. W ogóle ostatnio była nieźle nerwowa. Niegdyś dumna ze swoich anielskich skrzydeł, teraz ukrywała je, bojąc się cudzych reakcji. Poza tym kto byłby dumny gdyby go przyciemniło? To jak nieudane farbowanie piórek. Miały być białe, a wyszła smoła piekielna. Też bym chowała.

Inna czarnoskrzydła (nie upadła, ale i tak przeganiana z miast przez ich kolor (rasiści)) Esme, także w końcu doleciała na wyspę (poniekąd dopłynęła, bo była kryjącą-się-po-kątach statkostopowiczką). No i dziewczyny się spotkały. Jak to w przypadku kobiet bywa, skończyło się na bójce.

Pierwsza zaatakowała Keira (biczem wodnym!), ale można powiedzieć, że zrobiła to ze strachu. Esme natomiast odpowiedziała nie mniej żywiołowo (dosłownie – rozpętała bezdeszczową burzę na niewielkim obszarze i waliła piorunami na prawo i lewo, celując także w siebie). A potem wciągnęła je mini trąba powietrzna, którą tracąca kontrolę Es jakoś zatrzymała, po to tylko by mogły wraz z nową znajomą spaść sobie na drzewo. A potem spaść z drzewa.

Nawiązała się inteligentna konwersacja. Babeczki przedstawiły się sobie i zaczęły dochodzić do porozumienia (i do siebie po upadku). Tylko, że dochodziły tak trochę okrężną drogą. Keira chciała wiedzieć coś o Esme, a ta była gotowa odpowiedzieć, ale wtrąciła się Ira (demon, z którym przemieniona ,,zmuszona jest dzielić… myśli i czasem ciało”) żądając uwzględnienia jej przy przedstawianiu. Potem to Keira zaczęła opowiadać o Alarańskim świecie, czego ciekawa była Esme i tak rozmawiały, aż pojawił się kolejny osobnik.
Leanor.

Lisołak był właśnie po podróży, a usłyszawszy najpierw odgłosy bójki, a potem rozmowy, postanowił podejść i się przywithttp://granica-pbf.pl/download/file.php?avatar=3983_1519926302.jpgać. Jak sam to w narracji opisał ,,Zrobił […] rzecz jednocześnie bezmyślną, ryzykowną i głupią. Ta mieszanka wybuchowa o jakże elficko brzmiącym imieniu zaczęła podążać ścieżką, całkiem na widoku, w stronę dwóch istot których język był całkiem znajomy. Był jednak bardzo uważny w swojej głupocie i w każdej chwili gotów do wyciągnięcia miecza i stanięcia do walki. W głębi duszy liczył jednak, że […] jego pseudopsychologiczne podejście uratuje mu skórę.”

Czy uratowało… no, powiedzmy.
Dziewczyny zauważyły nowo przybyłego. Być może nie skopałyby go tak całkiem od razu, ale Ira przejęła kontrolę nad Esme. Czarnowłosa podleciała więc do nieznajomego i na powitanie zdzieliła go w twarz. Ale potem opanowała się i powiedziała, że nie miała zamiaru go uderzyć. Brzmiało logicznie.
Obecność i zachowanie drugiej skrzydlatej (która schowała skrzydła co prawda, ale nie zmieniało to jej przynależności do tej kategorii), a także powrót Apolla (bardzo kosmicznie się tu zrobiło) sprawiły, że Lisołak faktycznie przymknął na to oko. Z resztą zaraz otrzymali od Esme pewne wyjaśnienia dotyczące demonicy i wszystko stało się jakby jaśniejsze (poza skrzydełkami oczywiście).

Na szczęście nie rozmawiali zbyt długo – zezłoszczona na Irę przemieniona kopnęła coś co wystawało z ziemi, było w jej zasięgu i okazało się jakąś starą dźwignią.
Upadek z nieba, upadek z drzewa, a teraz wesołe sturlanie się do podziemi – oto plan wycieczki Keiry. Reszta jej towarzyszy pozaliczała jeden lub dwa punkty tego programu, ptaki natomiast – jastrząb Apollo i kapitan Kirk zleciały do swoich podopiecznych gdy były już na to gotowe.
Przypadkowa drużyna zaczęła się rozglądać. Żadne z nich nie było zainteresowane wyjściem na zewnątrz, bo palące się w podziemiach pochodnie były takie ładne, smród taki smrodliwy, tajemniczy korytarz warty zbadania, a stare kości i tak im przecież nic nie zrobią.
Aha!

Kiedy doszli do sali z kamiennym ołtarzem i mnóstwem szkieletorów… nie stało się nic. Do czasu aż Keira do owego kamuszka nie podeszła. Wtedy coś się poruszyło, a ona odskoczyła z piskiem. Naturalnie potem spróbowała jeszcze raz – wtedy już została chwycona przez szkielet za nadgarstek i ponownie wszystko stało się prawie jasne (nadal poza skrzydełkami).

Dalej postanowił pokombinować lisołak – w ołtarz wbity był pokryty rdzą sztylet, najpewniej rytualny, więc wyciągnął go i rozwścieczył szkielety. Ale spokojnie! Miał plan. Za pomocą bariery pozbył się zaklętych nieszczęśników i odsłonił podłogę, a tym samym niezwykłe symbole oraz przedstawienia składania ofiar i tym podobnych rzeczy… może dziewczyny umiałyby to odczytać? http://granica-pbf.pl/download/file.php?avatar=4739_1446919100.jpg

Ale Esme wiedziała już wiele więcej. W sali znajdowało się sporo rozwidleń, a jedne drzwi były wyjątkowo mocno opieczętowane, w dodatku zastawione skrzynią, na której leżały stare księgi. Ona jednak upatrzyła sobie taką, którą trzymał w ręce z dawna umarły czarodziej. Wzięła ją i zaczęła przeglądać – zdążyła przejrzeć parę kartek nim Keira i Leanor wzbudzili bunt szkieletów, a po stłumieniu go postanowiła podzielić się odkryciami.
Skoro droga była już wolna, zaprowadziła ich do jakiejś komnaty sypialnianej, gdzie rozsiedli się na poplamionym krwią łóżku.
Wtedy wyjawiła im, że znalazła dziennik więzionego latami maga, który… tak jak ona pochodził z innego świata.
Nie była jedyna.
Nieszczęśnik został jednak złożony w ofierze, gdyż tylko jego energia mogła uśpić potwora z którym się wtedy zmagano.
Wtedy i najpewniej teraz, bo po korytarzach właśnie rozniósł się mrożący krew w żyłach ryk…

c.d.n.


To już wszystko w dzisiejszym podsumowaniu, obejmującym niesamowite przygody Keiry, jej towarzyszy oraz ich dwóch ptaków, z których jeden podobno wcale nie jest statkiem kosmicznym, a drugi zaprzecza bycia zarówno kapitanem, jak i pewnym metalowym gitarzystą. Co natomiast stanie się dalej? Czy bohaterowie przejmą się hałasem który słyszeli, czy też uznają, że to po prostu potwór spod łóżka? Myślimy, że o dalszych ich zmaganiach usłyszycie już niedługo.

Hashira, Kerhje i Satharin