Donosiciel #31

Kolory jesieni

Jesień za naszymi oknami może nie rozpieszcza, ale w Alaranii pogoda jest tak różnorodna, jak tylko sobie tego zażyczymy, więc korzystajmy z pięknej Złotej Jesieni! I to nie tylko złotej, ale też czerwonej, rudej, czasami deszczowej… Ze wszystkich jej kolorów! Zobaczcie, jak wyglądają nowinki w tej jesiennej palecie barw. 

Szepczący Las

“Złotowłosa Sonea i ruda Frigg miały poważną rozmowę o uczuciach – choć łączy je wyjątkowa przyjaźń, Fryga odtrąca Sonię, ale nie przez to, że jej nienawidzi, wręcz przeciwnie: to z miłości. Obie po tej rozmowie wróciły do reszty grupy z bólem w sercu… Okazało się jednak, że ta “reszta grupy” w międzyczasie pomniejszyła się o driadę Saurię i jej wilczą przyjaciółkę, które odeszły, by mieć czas na przetrawienie tego co się stało. Na miejscu został tylko druid Widugast i bardzo charyzmatyczny lisek, który zwrócił się do nich z prośbą o pomoc w szukaniu przyjaciela. Nic jednak nie przychodzi za darmo – informacja za informację, przysługa za przysługę. Dwa rudzielce – Frigg i rzeczony listek – rozpoczęli twarde negocjacje.”

~KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

,,Na morzu co prawda dominują błękity i butelkowa zieleń, ale brudnych ubrań i sekretów też wcale nie brakuje na pirackim okręcie! Kapitan Kaitlynn zmierza do Arrantalis, na prośbę swojego starego… przyjaciela, a w związku z zaginionym artefaktem. Wyjątkowo królewska marynarka ma ich nie zaatakować kiedy dobiją do brzegu. Ale co na to załoga? Czy banda piratów wystawiona na próbę wierności okaże się równie pokrętna za jaką uważa ją Awel? Jak sama twierdzi na okręcie pełno intryg, spisków, sekretów i układzików – to co lubi najbardziej. Ale nie spodziewała się, że zostanie w nie wepchnięta przez samą kapitan i to w roli kapusia! Może uda jej się jeszcze wykręcić i obrócić sytuację w zwodzący niechcianych świadków flirt?”

~ KiS(s)

Fargoth

,,W Fargoth w pewnym sklepie panuje emocjonalna słota. Rakel wróciła z targów zbrojeniowych – Lucien odstawił ją do domu całą i zdrową i… Zniknął. Ich ostatnia rozmowa nie była najprzyjemniejsza – zbrojmistrzyni boleśnie skonfrontowała swoje przekonania z nemoriańskim wychowaniem i skomplikowaną historią Luciena. Ciężko jej to przetrawić, dlatego nie potrafi się w pełni cieszyć z tego, że jej brat żeni się z jej najlepszą przyjaciółką, kowal Morgan znalazł sobie partnerkę i generalnie wszystkim dobrze się wiedzie. Istnieje jednak pewien sposób, by zaradzić na jej nieszczęście – wystarczy wezwać Luciena z pomocą magicznej obrączki. Rakel jednak nadal tego nie zrobiła – na co jeszcze czeka?”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

,,Nimroth nie przypuszczał, że zlecenie, które wydawało mu się łatwe, nagle skomplikuje się, a on zostanie ogłuszony i pojmany. Najpierw natknęły się na niego dwie zmiennokształtne – i to właśnie jedna z nich go ogłuszyła, aby później zanieść go w inne miejsce. Niedługo po tym dołączyła do nich kolejna, Dean, która przejęła na siebie niesienie pojmanego lisołaka. Ni raz nawet im uciekł i przez krótką chwilę walczył z nimi, jednak później „zmienił” plany i został złapany ponownie. Nadal chciał uciec i odzyskać swoje rzeczy, jednak chciał też uzyskać jakieś informacje na temat tych osób, które – jak uważał on sam – były w jakiś sposób powiązane z magami, których zabił i chcą się teraz na nim zemścić, przy okazji wyciągając z niego informacje na temat tego, kto go przysłał. Gdy dotarli w końcu do obozu, mógł poznać innych członków grupy. Oni wszyscy chcieli zrobić z nim coś innego, niż to, o co ciągle ich podejrzewał… tyle tylko, że zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, myśląc, że jego tok rozumowania jest tym poprawnym i prawdziwym.”

~ Samiel

Każdy liść ma jednak dwie strony…

,,Jej rude jak marchew włosy kojarzą się z przyjaźnią i ciepłem. W jego pustych, szkarłatnych oczach odbija się czerwień z krwi licznych ofiar. Dlaczego więc to ona goni go, przyszpila go do ziemi, zakuwa w lite kajdany i targa do obozu jak ziemniaczany worek? I dlaczego robi to… z przyjaźni!? Lecz dla Dean i jej bandy jest oczywistym, że Nimrothowi trzeba pomóc! Nawet (chwilowo!) wbrew jego woli. W końcu to kolejny lisołak, który wytrenowany został na zabójcę – narzędzie, które u wielu budzi strach, lecz u nich współczucie i zrozumienie. Czują się zobowiązani do przyjęcia go i pokazania świata od nieco innej strony… Jednak czy uzna ich stanowisko? Póki co porozumienia między stronami braknie (on przeważnie się nie odzywa, a oni paplają w języku, którego nie rozumie), ale większość zmiennokształtnych ma dobre chęci. Na ile się zdadzą, kiedy wśród szelestu dębów proszą go o… serce?”

~KiS(s)

Arturon

,,Chłopaki, obozując przy zgliszczach karczmy, którą fałszywie uznali za trop w polowaniu na diabła, poczęli dzielić się swoimi doświadczeniami i historiami przy ognisku. Nuka i Dżari bardzo dobrze się dogadują, rozumiejąc siebie nawzajem do takiego stopnia, że Anioł odważył się wyznać, co czuje do królowej Delii. Źle jednak odebrał zdziwienie towarzysza, gdyż ten drugi zaraz dostał po twarzy za potencjalne znieważenie damy serca Anioła. Chłopcy zdołali się jednak pogodzić, zaś pakt ten przypieczętowali późniejszą walką z wysłannikami sił piekielnych, których w końcu, przy niemałym wysiłku, udało się pokonać.”

~ Mereve

Góry Druidów

,,Oktoberfest! A nie, chwila, to nie ta Łuska… Ale festiwal drwali to już prawie, prawie to samo. Kavika i Yastre właśnie biorą w takowym udział. Ona jako organizatorka w tym domu wariatów, całe szczęście wspomagana przez rodzinę, grupę bandytów, korespondencyjnego kolegę Leima i panterołaka, z którym łączy ją “to skomplikowane”. No a rzeczony panterołak z jednej strony sercem jest przy Kavice, ale rozum mówi mu “nie wolno!” i popycha w stronę ślicznej Hannie, dla której bandyta zobowiązał się wywalczyć misia w konkursie, do którego z wielką determinacją zdołał się zapisać. A żeby nie było za łatwo, smalący cholewki do Kaviki Leim jest chyba troszkę innym człowiekiem niż na to wygląda i ta znajomość niekoniecznie może się dla uczonej dobrze skończyć…”

~KiS(s)

,,Zawsze preferowała kolory wiosenne w swych dziewczęcych ubraniach, jednak skłonność do melancholii miała iście jesienną. Teraz nieco się pozmieniało – Funtka przyobleczona w brązy sierści z pomarańczowym akcentem na skrzydłach, coraz pewniej stawia kroki jako smok, podążając za Mniszkiem i jego złotą czuprynką w stronę druida, który mógłby im pomóc. Choć cały czas jest niepokojąco nieufna, coraz bardziej lubi nieznajomego. Ten zaś zatrzymuje ją i po chwili (jak obiecał) przyprowadza druidkę. Dosyć tęgą i bardzo miłą… jednak ta usłyszawszy prośbę gubi się w zeznaniach. Nie łatwo zwalić jej winę na brata… poza tym czy Funci się wydawało czy ta kobieta boi się ich elfika? I ton jego głosu, gdy rozczarowany westchnął ,,Oj, cioteczko…”. Czy naprawdę dosłyszała w nim lekką psychozę?”

~KiS(s)

Drzewo Świata

,,Jak czerwony, to krew. Albo buraki, bo u Sanayi i Dérigéntirha krwawo nie jest, za to buraczano owszem – to przez pojawienie się nowej osóbki, Poliny, która aż oderwała się od gotowania barszczu, by porozmawiać z bohaterami. Chce im pomóc, ba, wręcz bardzo chce! I jest ich bardzo ciekawa – zwłaszcza interesuje ją to dlaczego alchemiczka rozpytuje o pewnego przystojnego blondyna. Zakochana? Na pewno tak, w końcu cała wioska już o tym huczy! Sama zainteresowana zaś szuka po prostu anioła, który wskaże im drogę do Drzewa Życia, a że ludzie gadają… To tym lepiej dla nich! Ona plotki przeboleje, a może dzięki pomocy Poliny szybciej znajdą ukrywającego się niebianina. Ale najpierw barszcz i plotki!”

~KiS(s)

Także jedno drzewo oglądać moża pod różnymi kątami:

,,Dérigentirh oraz Sanaya kontynuują poszukiwania niebianina w górskiej wiosce! Jak dotąd rezultaty nie były szczególnie pozytywne, jednakże z nowym sojusznikiem u ich boku – wioskową dziewuszką, która zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich dzięki jakże rozkosznym umiejętnością konwersacji i zadawania pięciu pytań jednocześnie – oraz starą towarzyszką – Becią, kozą jedyną w swoim rodzaju – ich szanse powinny wyglądać o niebo lepiej! Czas więc na nieco miłej rozmowy na temat tego, kto jaki sekret ukrywa i kto z kim gdzie dlaczego!”

~ Déri

Ekradon

,,No ile można pisać o rudych… dużo! Ale czy nie równie ciekawymi kolorami na jesień są czernie, róże i platyna? Taką właśnie konkurencję ma śliczna driada Silea. W końcu dotarli z Iaskelem i ich przewodnikiem do gospody, w której zebrała się cała śmietanka brudniejszej strony miasta… jednak sam przybytek jest dziwnie zadbany, a elfickie akcenty wystroju trudne do przeoczenia. Długoucha piękność stojąca za ladą zdaje się mieć z tym coś wspólnego. Ale czy ma jakiś związek ze zniknięciem Hessana? Czy ktokolwiek wie coś o tej sprawie? Może zakapturzony Daro kryjący się w rogu? Warto zapytać nim wyda się, że w jego głowie szeleszczą głównie liście.”

~KiS(s)

Ruiny Nemerii

,,Malthael usłyszał o skarbie. Wybrał się więc na poszukiwania. A przed wejściem do tuneli spotkał Llewallyna. Panterołak pamiętał go jeszcze z czasów przed jego upadkiem, co znaczyło, że Mal… nie pamiętał jego. Mimo tego drobnego nieporozumienia w temacie wspomnień, postanowili połączyć siły i razem udać się na przeszukiwanie jaskiń – lecz zanim weszli na podziemną drogę już przyłączyła się do nich zagubiona maie Primavera. I tak to we trójkę zaczęli przemierzać mroczne korytarze – nieco rozmawiając, unikając niebezpieczeństw i… walcząc. Otarli się też o parę pajęczyn (jak dobrze dla panterołaka z arachnofobią), na końcu zaś znaleźli wyjście pod ruinami chatki, gdzie powitało ich słońce i rześki wiaterek… oraz tajemniczy, kurtyzański mag. Bez skarbu. Elf (czy czymkolwiek tam ów osobnik był) pomieszał od razu ich szyki orzekając, że nie puści ich dalej. I tak członkowie formującej się ekipy zostali siłą (choć nie brutalnie!) posłani każde w swoją stronę. Lecz pytania pozostały: Czy maie dotrze do swojego zielonego lasu? Jak Mal odzyska kolejne fragmenty wspomnień? Llewallyn… znów pewnie będzie polować. Ciekawe więc, gdzie zastanie ich jesień…”

~KiS(s)

Góra Strażników

,,Sitrina postanowiła zabrać swoją nową znajomą, Esmeraldę, na wielkie zakupy przed wieczorną kolacją! Planowana napaść na wóz szlachecki zakończyła się jednak wylądowaniem ich obu w owym powozie w towarzystwie wielkiego, jadowitego węża, który zdaje się lubić obie kobiety. Niewiele polepsza fakt, że właścicielką owego powozu jest eugona, a one raczej nie są znane ze zbytniej pobłażliwości. Na szczęście okazuje się, że pokusa wężową damę zna i po chwili nieobowiązującej rozmowy szlachcianka postanowiła zabrać je obie na wspólne szukanie kiecek! Co może pójść nie tak?”

~ Déri

Burdana

,,Po wygranej walce z obrzydliwymi ghulami, Nani i Elan wylizują rany, a Archibald wiernie im w tym towarzyszy, nie odstając ani na krok, bo sam został w walce zraniony. Dziewczyna narzeka, regenerując się wcale po cichu i cierpliwie, lecz gdy przychodzi do bycia poważnym oddaje hołd zmarłemu Rastabowi i z szacunkiem wysłuchuje pieśni, którą wygrywa jej towarzysz, by uczcić poległego pobratymca. W międzyczasie Archibald, zdrowiejąc, kalkuluje ich szanse na bezpieczne dotarcie do Burdany.”

~ Mereve

Słówko końcowe

A więc i koniec dzisiejszego wydania! Nazbieraliśmy całkiem sporo nowinek, w tym wiele podesłaliście nam Wy <3 Bardzo dziękujemy! I pamiętajcie, że zawsze jesteśmy chętne do przygarnięcia kolejnych ploteczek – ususzymy je z czułością między wątkami i zaszeleścimy nimi za dwa tygodnie! 

Tymczasem trzymajcie się ciepło i rozpisujcie szalenie, korzystając z jesiennego nie-wychodzenia-w-taką-pogodę. Niech wena Wam sprzyja!

Donosiciel #30

Bo czy musi być okazja?

Bądźmy szczerzy – czy potrzebny jest pretekst by dowiedzieć się co słychać u innych? Oczywiście, że nie! A w każdym razie my nie potrzebujemy ani szkoły, ani wakacji, ani świąt, ani zmiany pogody – i bez tego w Donosicielu dowiecie się co w trawie piszczy. Zapraszamy do lektury! 

To wcale nie Telefon – to magiczna różdżka!

Ocean Jadeitów

Kvaser to ma wejście – jak morski bóg albo pewien starzec z laską i dwiema kamiennymi tablicami wyszedł na brzeg z rozstępującego się przed nim morza. Wcześniej prawie utonął, bo pływakiem jest kiepskim, a mokre zimowe ubrania ciągnęły go na dno, ale nie wnikajmy… Teraz pora, aby odnaleźć resztę grupy, choć czarodziej nie może mieć pewności, że wylądowali na tej samej wyspie. Całe szczęście tak się właśnie stało – Kelsier, który wylądował gdzieś w środku tropikalnego lasu już ruszył na poszukiwania towarzyszy, Ijumara zaś… Sieje panikę. Ale to dobrze, łatwo będzie ją znaleźć! Tylko pytanie kto trafi na nią pierwszy – towarzysze czy tubylcy… I co z tego wyniknie.”

~KiS(s)

Turmalia

,,Strażnik Doriatu i banda kotołaków, na których wypadł z portalu, powoli zacieśniają więzi – albo raczej wymieniają tłumaczenia. Fringharn mówi Karakalom co to jest Doriat, a oni tłumaczą mu, że nigdy o tym nie słyszeli. Zagubienie w pełnej krasie. Na szczęście ktoś wpadł na pomysł, by powiedzieć przybyszowi, że są teraz w Alaranii, że to kontynent, a Turmalia to jednak nie wieś – i nie ma tu miejsc, które im wymienił. Jak zareaguje chłopak, który nie tylko myślał, że Mansun i jego kompani padli ofiarami deformującej klątwy, ale i dziwił się elfim uszom Lantella? Elfim uszom! Czy poradzi sobie w świecie, gdzie nie tylko rogi, uszy i ogony, ale i skrzydła nie są wcale rzadkością?”

~ KiS(s)

Wyspa Lariv

“W Zajeździe u Lucy’ego jak zawsze nie brakuje interesujących gości. Jednym z nich jest samozwańcza mama Kaikomi i jednocześnie teściowa Lucy’ego – Irminia – która ze swoim prawie-zięciem kocha się nienawidzić. Z wzajemnością! Drugim ewenementem – może nawet ciekawszym – jest chłopak podejrzanie podobny do właściciela zajazdu, którego ciekawość może konkurować tylko z tym jak dziwne ma on imię – Nikodem. Kto to widział? On jednak nie ma z tego powodu żadnych kompleksów i jak już wcześniej udowodnił, nie ma też skrupułów by z rozbrajającą bezpośredniością dostać to, czego chce. Na przykład zostanie synem Lucy’ego… Czekaj, co?! “

~San

Popatrzmy od innej strony:

 ,,Zastanawialiście się kiedyś jak to jest kiedy małżonek odpowiada za wszelkie zakupy? Tak właśnie jest u Wassley’ów – Lucy w końcu prowadzi biznes; pisze rachunki, przegląda księgi, załatwia dostawy – kiedy coś wpadnie mu w oko, wyciąga ciężko zarobione pieniążki i targuje się tak, by wydać jak najmniej, a najlepiej jeszcze trochę dostać. I tym razem trafiła się okazja – młody niewolnik w pakiecie ze wściekłością teściowej, która pragnie chronić Kaikomi przed takim jednym bezczelnym, białowłosym typem… no to teraz ma ich już dwóch! Szybko podjęta decyzja i przeliczone korzyści. Albinotyczny młodzieniec i starsza jego wersja w postaci wilkołaka zdają się być wyjątkowo zgodni. Już nawet podali sobie ręce! Tylko… czy byli świadomi, że w ten sposób syrenka zyskała pasierba dwa lata młodszego od niej!? 

(Irminia będzie zachwycona).” 

~ Kana

Valladon

“Choć Brenna i Syntiel poznali się w dość wyjątkowych okolicznościach – podczas ucieczki przed zbirami, którzy chcieli odebrać aniołowi pewną bezcenną księgę – wygląda na to, że tych dwoje raczej nie podąży razem wspólną drogą. Nie pomogła przeżyta razem przygoda, nie pomogła spędzona razem – ale po bożemu! – noc w karczmie. Syntiel jasno oświadczył, że ruszają każde w swoją stronę, a on na pożegnanie ma dla Brenny jeszcze jeden dar – wiedzę o miejscach, do których mogłaby podążyć.”

~KiS(s)

Szlak Ziół

,,Obozowisko zakładane na noc kojarzyło się z odpoczynkiem, jedzeniem i siedzeniem przy ognisku – i właśnie to wszystko mieli zamiar zrobić Cain, Lotta, Conan i Jeremy, którym opiekował się ten ostatni. Cain zaoferował, że przejdzie się po okolicy i zbierze drewno na ognisko, gdy razem ustalili, że ma być ono elementem ich małego obozu. Nie dość, że szybko okazało się, iż okolica jest bogata w mniejsze i większe gałęzie, to ogień i tak będzie rozpalony magicznie, więc czarodziej nie musiał też sprawdzać każdego drwa pod względem tego, czy jest ono odpowiednio suche. Gdy wrócił (i, prawdopodobnie ku uciesze Lotty, postanowił rozpiąć płaszcz, ukazując ukrytą pod nim koszulę) okazało się, że w pobliżu palą się inne ogniska, co zresztą zauważyła właśnie Lotta. Cain wyraził swoje zdanie na ten temat, podpowiadając też pozostałym, że uważa ich wszystkich za silną grupę, a później zaproponował im umilenie sobie wieczornego posiłku rozmową… Podróżnicy albo bandyci – takie były jego przypuszczenia na temat ognisk, które były źródłem dymu, który mogli obserwować. W końcu nie mógł wiedzieć, że tak naprawdę siedzą przy nich najemnicy, którzy ciągle podążają ich tropem.”

~ Samiel

Pustynia Nanher

,,Przygód w pułapce czasu (i miejsca) ciąg dalszy. Seviron i Hashira uświadomili już sobie nie tylko to, że miejsce to jest prawdopodobnie magicznie wypaczone tak, że więzi wszystkich, którzy tu wkroczą, ale też to, że prawdopodobnie nie są tu sami. Kapłani już kilkukrotnie przyłapali się na tym, że widzieli zarys cienia jakiejś istoty, a wcześniej słyszeli też trzask zniszczonych „szklanych” filarów (jeden z tych zniszczonych nawet zbadali, a Hashira postanowiła wziąć sobie jego fragment na pamiątkę). Teraz do tego wszystkiego doszedł jeszcze regularny dźwięk, który przypomniał kroki dużego stworzenia, jednak zostawili to wszystko w tyle, gdy tylko zaczęli iść przed siebie. Ostatecznie i tak skończyli w tym samym miejscu, właśnie wtedy też uświadamiając sobie, jaka jest prawdziwa natura tego miejsca. Seviron zaproponował nawet kolejne kroki, które mogliby podjąć, ale… Czy Hashira się na nie zgodzi i, czy jej towarzysz może mieć rację co do tego, że w świecie astralnym mogliby znaleźć jakieś wskazówki? Co do samego stworzenia. Skąd się tam wzięło? Powstało w tym samym momencie, w którym to miejsce zostało poddane wpływowi magii? A może w jakiś sposób przywędrowało tu później?”

~ Samiel

Arturon

Dżariel Nuka w swoich polowaniach na diabła natrafili na ślepy zaułek – ostatni ślad, jakim podążyli, poprowadził ich do miejsca, które miało być kryjówką piekielnika, a okazało się puste. Dalsze szukanie po omacku nie miało już jednak sensu, więc panowie zdecydowali się na postój i rozmowy przy ognisku. A że atmosfera sprzyjała wyznaniom, Dżariel w końcu przyznał się do swojej miłości do królowej Delii… Biedny Nuka, nie wiedział, że jego niedowierzanie zostanie źle odebrane jako obraza i spotka się z prawym sierpowym anioła broniącego czci swojej damy. Jak dobrze, że później już wszystko sobie wyjaśnili w cywilizowany sposób – przecież to tylko nieporozumienie.”

~KiS(s)

Burdana

“Ghule! Ghule zaatakowały księcia Elenaela i Nanirię oraz ich towarzyszy. Walka jest straszna! Centaur Rastab zginął, zabierając jednak ze sobą swojego oprawcę, kot Archibald został ciężko ranny próbując ratować Nani. Ona oczywiście pośpieszyła mu na ratunek, uzbrojona w gałąź. Teraz jednak sama jest w opałach, bo nie ubiła bestii i ta – ogłuszona – poluje na nią! Jak dobrze, że na miejscu był Elen, który wkroczył w odpowiednim momencie i pozbył się potwora. Teraz można wylizać rany. “

~KiS(s)

Dalekie Krainy

“Na Wielkiej Pustyni Słońca zaś panują tematy rodzinno-uczuciowo-wyznaniowe. Nahír swoim dziwnym zachowaniem (skąd u niego taki gruby głos i dziwnie świecące oczy?) sprawił, że Ermida musiała szybko znaleźć temat zastępczy, by poznany w karawanseraju poeta nie zadawał niewygodnych pytań. Opowiedziała mu jak nietypową rodzinę stanowią Pustynne Ptaki, a zapytany o swoje życie rodzinne Kinalali jak zawsze się rozgadał wspominając o tym, że jego rodziną są najbliżsi przyjaciele (Funtko, pozdrawiamy!), że szuka swojego ukochanego, a dzieci mieć nie może… Nieopatrznie i nazbyt enigmatycznie wytłumaczył się, że taki urok jego rasy. No właśnie – a jaka to była rasa? Nahír na pewno się tym zainteresuje!”

~KiS(s)

,,Może ktoś ma ochotę na cięższe i bardziej mroźne klimaty? Jeśli tak może zobaczyć czym kończą się porachunki z gangiem. Freyr i Dayanara zostali niewolnikami odesłanymi do budowy rezydencji na mroźnym pustkowiu. Zamknięci w sieci korytarzy wraz z innymi nieszczęśnikami próbują się jakoś odnaleźć – w ciemności i nieprzyjaznym środowisku. Tam, gdzie będą musieli walczyć o swoje miejsce w hierarchii – bo tylko zwycięzcy mogą dostać się do ciepłego, termalnego źródełka i na chwilę zapomnieć o chłodzie.”

~ KiS(s)

Arrantalis

“Na królewskim dworze w Arrantalis miłość kwitnie w najlepsze. Eryk – młodzieniec, w którym zadurzyła się księżniczka Evangeline – jeszcze na tym samym balu, na którym się poznali, znalazł sposób, by wymknąć się z nią na plażę i móc porozmawiać bez świadków. Przyzwoitka jednak znalazła się sama – pod postacią orła należącego do Delii, Pioruna. Ptak nie pała póki co sympatią do adoratora księżniczki, ale jego to nie zraża – ma pretekst, by poopowiadać o swoich pupilach. Może ten chłopak faktycznie jest odpowiedni dla księżniczki?”

~KiS(s)