Donosiciel #36

Ach, rodzinka!

Czujecie już ten oddech świąt na plecach, prawda? Zaczyna się bieganina, zakupy, sprzątanie, planowanie, a wszędzie słychać popularną piosenkę o chłopaku, który „w ostatnie święta oddał jej swoje serce”. Ale to jeszcze nie jest koniec tego szaleństwa, bo już wkrótce zaczną zjeżdżać się krewni albo sami zaczniemy wyjeżdżać do rodziny. Ach… Rodzina, szaleństwo – czy to się przypadkiem jedno z drugim nie łączy?

Szepczący Las

“Gdy ranny od ciosów nożem Argo leży w domu swojej ukochanej, Rumianek musi udać się do jego ojca, by powiedzieć mu co się stało. Ze ściśniętym od strachu żołądkiem przemierza wioskę by dotrzeć do domu starego Branda. W końcu udaje jej się spotkać ze stolarzem i powiedzieć mu o wydarzeniach jakie miały miejsce podczas ich wyjazdu. W uspokojeniu nerwów pomaga jej jak zwykle maleńki kociak Drobniś. W tym czasie Argo towarzystwa dotrzymuje inny kot, czarny jak bezgwiezdna noc – Węgielek. Mimo to cieśla nie czuję się do końca swobodnie w łóżku ukochanej, które wcześniej dzieliła ze swoim mężem. W końcu w domu krawcowej zjawia się Rumianek i Brand. Zastają oni jednak Argo śpiącego z wyczerpania. Rumi może zrobić tylko jedno, przebrnąć przez poważną rozmowę z ojcem ukochanego.”

~ Niara

Rubidia

“Do malowniczej Rubidii, gdzie słońca i wina jest pod dostatkiem, a kojący szum morza miesza się z krzykiem mew i portowym gwarem, dotarł czarujący, iście elegancki jegomość o tajemniczej naturze. Na imię mu Rufouse i nie wiadomo skąd przybywa, nie wiadomo po co i nie wiadomo, dokąd zmierza, ale uznał Rubidię za godny uwagi przystanek w swojej podróży. Wraz z wiernie towarzyszącym mu krukiem Wiktorem zdążył już zwiedzić większość miasta, które natychmiast porwało go w swój nocny rytm. Nad ranem, w poszukiwaniu ciekawego lokalu, by w spokoju zjeść zdrowe śniadanie, natknął się na uroczą tawernę, której taras skrywany był pod pergolą z dzikim winem. Czarodziej uległ pokusie, by zasiąść i móc delektować się wspaniałej jakości winem. Choć z początku degustacja widniała u niego na pierwszym miejscu, po poznaniu iście intrygującego kelnera Momo, spadła na ostatnie miejsce. Teraz całe zdarzenie rozgrywa się w otoczce kiczu, przesady i iście eleganckiej atmosfery. A spojrzenia, jakie sobie rzucają mężczyźni, są wyraźnie dwuznaczne.”

~Nuka

Wyspa Lariv

“Nareszcie wieczór… Kto by pomyślał, że przez jeden dzień może się tyle wydarzyć? W rodzinie Wassley’ów pojawił się nowy członek w postaci adoptowanego spontanicznie syna, lecz ledwie kilka godzin później mogłoby dojść do przerzedzenia szeregów zajazdowej gromadki, gdy Niko wraz z Irinaiem wypadli z okna podczas sprzątania (niebezpieczne zajęcie, może pora zacząć go unikać!). Nie wiadomo skąd pojawiła się jeszcze muchołapka, no i gdzieś zapodziały się tajemnicze koperty znalezione przez Therundiego, a pochodzące z pewnością z jakiejś dyskretnej korespondencji Lucy’ego… Jak dobrze, że chociaż teściowa z głowy, bo po tym jak już dość napsuła wszystkim krwi i opatrzyła kogo trzeba, ruda wiedźma udała się do domu. To co prawda nie oznacza końca tego szaleństwa, ale przynajmniej gasi jedno z wielu jego ognisk.”

~ KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

Nimroth i pilnujący go Natan, nadal ze sobą rozmawiali, jednocześnie wzajemnie zbierając o sobie informacje. Co w tym czasie robiła przywódczyni grupy, czyli Dean? Nie wiadomo, może już nawet odpoczywała, przygotowując się na następny dzień… W każdym razie, Ni zdradzał swemu rozmówcy tylko tyle, ile chciał mu powiedzieć, a także rozmyślał nad niektórymi rzeczami, na przykład nad zbieraniem informacji o sobie właśnie albo o tym, czy jako skrytobójca posiada już jakąś reputację. Poza tym, robił się też coraz bardziej zmęczony (i śpiący oczywiście), ale z tego stanu na chwilę wyrwał go nowy zapach i to, że Natan zmienił swoje zachowanie i pozycję, aby na koniec wskoczyć w pobliskie krzaki. Stamtąd wyszedł dziki kot – igrys – który (a raczej która, bo była to kotka) także okazał się członkiem tej grupy i jej „maskotką”. Kotka obwąchała Ni i przyglądała mu się przez chwilę, aż w końcu odeszła, nie czyniąc w stronę lisołaka żadnych kroków, które miałyby zwiastować to, że go zaatakuje. Natan uraczył go klilkoma informacjami na temat igryski, a w zamian Ni powiedział mu, że właściwie to robi się zmęczony i spróbuje zasnąć, ze świadomością tego, że jutro musi być w pełni sił zarówno psychicznych, jak i fizycznych, bo przecież poranną wartę ma pełnić przy nim Sally.”

~ Samiel

Valladon

“Och, ależ się dzieje w Valladonie, ależ się dzieje! Zaczęła się prawdziwa gorączka przygotować – ślub Doriana i Niny tuż tuż, panna młoda już odziewa białą suknię. Ale to nie wszystko, bo wśród weselnych gości dzieją się rzeczy nie mniej ważne – Lucien wyznał Rakel miłość! I choć po bardzo intensywnym wieczorze kawalerskim nie doszedł jeszcze w pełni do siebie, nie można mieć wątpliwości co do prawdziwości jego wyznania. I co więcej zbrojmistrzyni odwzajemnia jego uczucia! Tylko co teraz? Lucien ma w końcu zaaranżowany ślub w Otchłani… Ale ponoć ma plan. Oby był dobry i tych dwoje mogło być razem – zasługują na to!”

~KiS(s)

Góry Druidów

“Po dyskwalifikacji w zawodach we wspinaniu się na drzewo Yastre już doszedł do siebie i przeszły mu fochy na niesprawiedliwe traktowanie. To oczywiście dzięki wspaniałemu towarzystwu, w tym dzięki Hannie, która bardzo go wspierała. Jedyny problem polega na tym, że nie wszyscy byli skłonni wybaczyć panterołakowi jego wybryk i zapomnieć, a że ten nie zaszył się nigdzie by przeczekać tylko jakby nigdy nic pił sobie piwo na widoku – nieszczęście gotowe. Najpierw wdał się w pyskówkę z jednym z obrażonych ojców, a później obaj rzucili się do bitki. Na razie znajomi dają radę ich powstrzymać, ale pytanie na jak długo?”

~KiS(s)

Chatki Druidów

Funtka utknęła z dala od swojej rodziny – tak to się kończy jak młode dziewczątka wyruszają w podróż, by odnaleźć niezależność i… kto je tam wie co jeszcze. Grunt, że teraz, z dala od cywilizacji, przemieniona w pseudosmoka malarka nie wie już czy lepiej tęsknić za bliskimi, skupiać się na magicznej klątwie, pomagać zmienionemu w człowieka Chaosowi czy dalej poznawać się z Mniszkiem, dzięki któremu w ogóle udało jej się dotrzeć do chatki druidów. A może najlepiej chwilowo nie myśleć wcale i beztrosko wspominać smak ciasta kasztanowego? W końcu ile można siedzieć i się zadręczać! Zwłaszcza, że elfik, choć niemal stale wygląda jak zbyt radosny chłopiec, wciąż duma nad tym jak pomóc jej wrócić do dawnej postaci lub chociaż skontaktować się z krewnymi. Mogłaby mu zaufać…”

~ KiS(s)

Trytonia

“Pościgi, wybuchy, porwania i narkotyki – historia Vasko i Skowronka jest póki co krótka, ale bardzo spektakularna, istne szaleństwo! Po tym jak wysadzony w powietrze został magazyn, w którym potencjalnie skrywał się cel Przyjaciółki, wokół zaczęły dziać się dziwne rzeczy – kolorowe płomienie, halucynacje, to pewnie zasługa płonących w pożarze alchemicznych składników. Związek z tym może mieć również to, że Skowronkowi nagle zmienił się kolor oczu. Ale nie było czasu, by się nad tym roztkliwiać – Vasko szybko dodał dwa do dwóch i doszedł do wniosku, że ich cel cały czas znajdował się nie tam, gdzie szukali. Udali się więc do posiadłości wytypowanej przez chłopaka Mant i… bingo! Cel się odnalazł, a Vasko dokonał eleganckiego porwania przy pomocy teleportacji. Doznał przy tym poważnych obrażeń wewnętrznych i zewnętrznych, ale ponoć się z tego wyliże… Robota jednak zakończona – on wrócił do siebie by lizać rany, a ona została sam na sam z gościem, do którego miała… Interes.”

~KiS(s)

Arturon

“Ile to lat minęło od momentu rzekomej “dezercji” jednego z gwardzistów? Dla kapitan Escrim zbyt wiele, by tak łatwo mu to wybaczyła i przyjęła z powrotem w szeregi Gwardii. Natknęli się na siebie przypadkiem, a to wszystko dzięki matce pani kapitan, Cordelii, która za wszelką cenę chciała się spotkać z córką, a żeby to zrobić, musiała uciec się do bardzo ekscentrycznego rękoczynu w środku miasta. Zaatakowała bowiem młodą kobietę… bochenkiem chleba. Wywołała tym pospolite ruszenie, zwracając na siebie uwagę straży, na całe szczęście. Mężczyzna, który towarzyszył młodej kobiecie, to nie kto inny, jak sam Gavin – rzeczony dezerter sprzed paru lat, którego szukała cała straż. I choć spotkał swoją ukochaną panią kapitan, ona nie zamierza przedkładać uczuć do maga nad swoje obowiązki. Najpierw sytuacja musi zostać rozwiązana. Przyjemności później.”

~Nuka

 

“Tak jak Nuka podejrzewał – hulanka udała się aż nadto, przez co Dżari musi cierpieć na dość częstą przypadłość tego rodzaju biesiad – kaca. I chociaż anioł, po ciężkiej walce samym z sobą, był w stanie się podnieść i doprowadzić do względnego porządku, grawitacja i mdłości dodały co nieco od siebie, przez co teraz dogorywa sobie w ciszy i spokoju, starając się opanować rozstrojony żołądek. Esker zaś wybrał się na ożywczy spacer w celu rozprostowania kości. A może w tym czasie zdoła się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy od miejscowych?”

~Nuka

Ekradon

“Czego innego jak nie nieprzewidywalności spodziewać się można po Daro? Iaskel od razu stwierdził, że lepiej z nim nie zaczynać… tylko Silea pomachała do niego od razu znad swojego stolika – a zdobywszy tym jego przychylność stała się po małej bójce, którą odbył obowiązkowo z obdartym bywalcem gospody, jego żywą tarczą. Póki nie schował się pod blatem. I wtedy właśnie zaczęło się najlepsze – bo Iaskel zamiast siedzieć cicho i tchórzyć, odezwał się… prosząc by stamtąd wyszedł i proponując rozmowę. Rozmowę! Zachwycony tym gestem przyjaźni Darcio wyłonił się spod stołu opierając się bez pardonu o krzesło nerwowego elfa, przy okazji pochylając się nad nieszczęsnym medykiem ze swoim krwiopijczym uśmiechem. Doprawdy, to już przekroczyło granice wyobraźni przyzwoitego mężczyzny, a rozochocony wampirek, chwaląc się swoją kulturą i obyciem przeszedł zaraz nad elfem swobodnie i stanął między nim a driadą aby… no, porozmawiać! W końcu ile można być samotnym i nie mieć do kogo paszczy otworzyć?”

~ KiS(s)

Opuszczone Królestwo

“Szaleństwo powiadacie? Chyba Celine i Kito zaliczyli ich dosyć sporo na początku swojej wyprawy – kucyk uratował zaklętą w niewiastę smoczycę, ona przygarnęła ludzkie ślepe dzieciątko… razem spotkali starą znajomą centaura, znaleźli w lesie martwego elfa, przeczekali ciemną noc czując niebezpieczeństwo na karku, a za dnia odnaleźli chatkę wdowy… Kito po raz pierwszy przy smoczycy zaczął odprawiać prawdziwe szamańskie obrzędy i pokazał jak dobrze czuje się w swojej roli. I wydawać by się mogło, że jest osobą bardzo opanowaną, już doświadczoną… ale ile nie pomagałby duchom i nie grzebał ciał, nic nie mogło sprawić, by przestał z lękiem zerkać na białowłosą Celine, która oddaliła się w nocy od chatki, a wróciła przesiąknięta zapachem krwi… Mimo wszystko centaur zaproponował jej swoje dalsze towarzystwo; lecz wyruszyli w drogę nie wyjaśniając sobie wszystkiego – on nie mógł wiedzieć kogo pokonała i dlaczego nikomu nic nie wyjaśniła, ją zaś zaczęła mocno irytować jego tchórzliwa (roztropna!) postawa. Jeszcze bardziej niż fakt, że ona, dumny smok przygarnęła zwyczajną dziewczynkę i nadal z nią podróżuje! Czy to nie jest dość pokręcone jak na te kilka dni?“

~ KiS(s)

Wschodnie Pustkowia

“Ach, jaki piękny dzień – idealny na chwilę odpoczynku i wygrzewanie się w słonku. Nic dziwnego, że Sapphire korzysta póki może, nim podejmie swoją wędrówkę do domu. No a jeśli chodzi o Yve, dla niej ten dzień wcale taki piękny nie był, choć przecież pogodę miała tę samą. Banda goniących ją magów skutecznie jednak niwelowała uroki okoliczności przyrody. Jeszcze ten zniszczony powóz i ciężko poparzona towarzyszka, przeważające siły przeciwników, zmęczenie, martwy koń… Czy ten dzień mógł być gorszy?!”

~KiS(s)

Szczyty Fellarionu

,,Czy miłość naprawdę jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody? Nawet śmierć? Okazuje się, że tak. Modlitwy Azajasza o życie ukochanej Safiry zostały wysłuchane. Gdy anielica dosłownie umarła w jego ramionach Pan postanowił wyrwać ją z objęć śmierci, objawiając się pod postacią szmaragdowego smoka i oddając życie jasnowłosej. Nim Azajasz stracił przytomność usłyszał jeszcze głos Najwyższego „kiedyś upomnę się o swój dług”. Rankiem po ranach anielicy zostały tylko małe ślady. Pan jednak oddając jej życie, zabrał ze sobą coś bardzo cennego: jej pamięć. Dla jednych byłoby to przekleństwo, ale czy dla Safiry i Azajasz nie okaże się to darem niebios? Ona straciła przerażające wspomnienia z życia jako człowiek, a także nieodwzajemnioną i bolesną miłość do swojego dowódcy. Czy to szansa dla niej by zacząć nowe życie? Czy Azajasz wreszcie będzie mógł jej wyznać swoje uczucia? Czy Safira je odwzajemni? Jednego można być pewnym. Podczas gdy ziemię oblewa zimna fala deszczu, im udaje się schronić na strychu starej karczmy, gdzie okazuję się, że anielica bezgranicznie zaczęła ufać swojemu opiekunowi. Co stanie się dalej? Czy dotrą do Rapsodii? Czy jasnowłosa kiedykolwiek odzyska pamięć? A może Pan celowo zabrał z jej duszy wszelki ból?”

~ Niara

Donosiciel #35

Załóżcie swetry!

“Dni są coraz krótsze i coraz chłodniejsze. Przy okazji ostatniego wydania wspominaliśmy o deszczu i niepogodzie, a teraz zrobiło się jakby jeszcze gorzej. Pora przestać oszukiwać rzeczywistość i zmienić koszulki na swetry. Albo nosić i koszulki i swetry, nikt nie broni. W czymś takim da się już wyjść i pokazać ludziom bez dygotania z zimna! A i przy okazji zadać szyku i dowiedzieć się tego i owego…”

Szepczący Las

“Same połamane, zatroskane serca w tym Szepczącym Lesie. Sonia była tak smutna po tym, jak potraktowała ją Frigg, że aż potrzebowała się do kogoś przytulić – padło na Widugasta, bo gadający lisek akurat był zajęty. Przeklęty druid o dziwo nie zbeształo złotowłosej, a co więcej, nawet pogłaskał ją przez izolację z wilczego futra. Gdy Sonei zrobiło się lepiej po tym jak się wygadała i poprzytulała, obiecała sobie, że odnajdzie zagubioną frygowatość Frigg, a elf będzie jej w tym pomagał. Na razie jednak cała trójka udała się za gadającym liskiem, by to jemu pomóc. Dotarli na jego polanę, by szukać tam śladów po kimś, kto porwał jedną z driad. Trafili na ślady, które sugerują udział ludzi z Menaos…”

~KiS(s)

Wyspa Lariv

“Na wyspie Lariv codziennie jest ciepło i codziennie pada. Ogólnie jednak pogoda dopisuje, chociaż czasami… czasami z nieba zdarza się spaść także jakimś chłopcom. No dobra, z okna. Biedna minotaurzyca nie mogła ochronić się ani płaszczem ani parasolką – przygnieciona została przez chudego fellarianina i niskiego Niko. Na szczęście w końcu się wszyscy podnieśli, a Irminia, przyszywana matka Kaikomi i teściowa Lucy’ego obejrzała czy nie są ranni bardziej niż by wypadało. Poza kilkoma kroplami krwi, makabry nie było. Może tylko zastanawiające jest dlaczego Kaikomi wszędzie lata z muchołapką w doniczce, a wilkołak chodzi z niepasującym mu do oczu wiankiem na łbie. Czyżby ta para dobrana została lepiej niż można by się spodziewać?”

~ KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

“Skoro o ciepłych ubraniach mowa, to co powiecie o prawdziwym kocyku zrobionym ze… starych ciuchów? W dużej mierze kobiecych, więc pilnujący Nimrotha kotołak Natan, opatula nim się z przyjemnością. Wielką przyjemnością! Sam lis natomiast musi słuchać jego ciągłego gadania. O tym i o tamtym… głównie o dziewczynach, ale też o tym, że jego własne imię (Ni, nie Nimroth) brzmi mu zbyt słodko i krótko. Ech, gdyby tak Natan znał całe! Może nie nazywałby wtedy białowłosego po prostu Lisem. No, ale podobno będzie mu wybaczone.
Tymczesem Dean, podpuszczona przez starszą przyjaciółkę, mówi w końcu na głos dlaczego zdecydowała się zatrzymać lisołaka i pomóc mu, chociaż mają też inne ważne plany na głowie. Dzięki jej wyznaniu, Howl – wilczyca, która najbardziej sprzeciwiała się temu projektowi – akceptuje w końcu obecność lisa i ofiaruje, że po Natanie i Sally sama go przypilnuje. Wygląda na to, że drużyna będzie się trzymać razem!”

~ KiS(s)

“Wieczorna uczta zakończyła się, a wszyscy członkowie zmiennokształtnej grupy Dean rozeszli się albo do swoich zajęć, albo udając się na odpoczynek. Nimorth natomiast został ponownie spętany przez rudowłosą, która ponownie postanowiła wykorzystać swoją magię i stworzyła na ciele lisołaka kamienne, magiczne więzy. Osobą, która miała pilnować go przez całą noc okazał się Natan – umięśniony kotołak, który często próbuje zwrócić na siebie uwagę kobiecej części grupy, jednak nigdy mu to nie wychodzi. Mężczyzna ten okazał się także dość rozgadany, już od samego początku próbował zagadać do małomównego Ni, a także zadawał mu pytania na które liczył, że białowłosy odpowie. Cóż… na niektóre uzyskał odpowiedzi, jednak często były one niezbyt dokładne i niekoniecznie szczegółowe. W międzyczasie odwiedziła ich Dean, która przyniosła im koce (Natan chyba dostał swój ulubiony, który stworzony był ze zniszczonych, kobiecych ubrań), a później szybko ulotniła się, żeby porozmawiać z kimś innym. Ni i Natan rozmawiali nadal, mimo że ten pierwszy w dalszym ciągu mówił tylko to, co chciał i znikał w swoim umyśle, gdy przypomniał sobie o czymś, co kiedyś działo się w jego życiu albo, gdy niekoniecznie chciał odpowiadać na coś konkretnego. W tym samym czasie, rudowłosa Dean wyjawiła swoim przyjaciółkom powód, dla którego zdecydowała się na pojmanie Ładnego Chłopca i na przetrzymywanie go w ich towarzystwie i próbę zmiany jego zachowania, a także tego, w jaki sposób patrzy na otaczający go świat.”

~ Samiel

Valladon

“A w Valladonie to nie o sweter, a o całą szafę chodzi! Pustą, ale ważną, bo taką, którą Rakel chce przenieść do swojego nowego mieszkania, które będzie dzielić z bratem. W przeprowadzce pomagał Lucien – to nie była robota a dziecięca igraszka, no bo przecież nemorianin korzysta z luksusów teleportacji. A gdy już przenosiny z głowy, można zapomnieć na chwilę o życiowo-uczuciowych rozterkach i iść się bawić! Lucien wybrał się na wieczór kawalerski, który z początku przypominał stypę – koledzy bardzo wzięli sobie do serca to, że pan młody po ślubie będzie dla nich “martwy” i przynieśli dla niego pogrzebowy wieniec. A co u Rakel? Ona trafiła do gniazda roztrajkotanych harpii… “

~KiS(s)

Góry Druidów

Yastre swetra nie potrzebuje. Zresztą żadnych ubrań nie potrzebuje i to właśnie dzięki temu zrobił wrażenie na gościach! Tylko… Niekoniecznie takie, jakie by się chciało. Najpierw część gości festynu przeraził swoją przemianą w panterę, a na koniec resztę wprawił w osłupienie swoim gołym tyłkiem po powrocie do ludzkiej formy. A Kavikę przyprawił o zdecydowanie mocniejsze bicie serca i sprawił, że zaczęła wspominać ich krótką, ale bardzo bliską relację. Zaraz jednak obojgu serce będzie biło mocniej z zupełnie innego powodu – jeden z przewrażliwionych ojców zamierza wybić panterołakowi z głowy pomysł deprawowania nieletnich córek. I to dosłownie!”

~KiS(s)

Chatki Druidów

“Podwieczorek dobiegł końca. No w miarę, bo Amari jeszcze bawi się słomką, ale Mniszek już ruszył do działania, z ambitnym postanowieniem przeszukania pokoju chaotycznego druida, który być może stoi za przemianą malarki i jej smoka. Jednak okazało się, że pokój jest gorzej niż nijaki – jest w nim mniej książek niż Funtka ma w którymkolwiek ze swoich pokoi (a trochę ich ma)! Ale za to aż uszy w nim więdną od dźwięków magii. Jednakże tylko tam. Dlaczego? Funtka chyba ma pomysł, bo już podpytuje Florę o umiejętności jej nieobecnego brata. “

~KiS(s)

Arturon

“Kac morderca nie ma serca – przekonał się o tym Dżariel, który z tak wymagającym przeciwnikiem zmaga się po raz pierwszy w życiu. Zimna kąpiel w wiadrze za chatą trochę mu pomogła, ale co dalej? Szczęściarz Nuka, którego kac się nie ima, próbuje mu jakoś pomóc, w pierwszej kolejności proponując najlepszy ludowy eliksir na tego typu przypadłości – sok z kiszonej kapusty. Muszą się wszak doprowadzić do porządku, odziać – gdyż anioł ubrany jest niekompletnie – i wyszykować, bo ich robota w tej wiosce dobiegła końca. Pora na kolejny krok – sprawozdanie się przed królem Arturem XI, a później… Podróż na południe. “

~KiS(s)

Góry Dasso

“Po śmierci Paula, Calathal i Dinitris wrócili na teren klasztoru, żeby przeszukać pokój, w którym mieszkał zabity przez nich smok. W czasie ich nieobecności, w pokoju Paula nastąpiła magiczna eksplozja, a gdy elf i smoczyca udali się tam i otworzyli drzwi, przywitała ich pułapka zwierciadła. Więziła ona cel w sobie, a jedyną możliwością wydostania się z magicznego lustra było uwolnienie przez osobę, która je stworzyła. Na szczęście, Dinitris uporała się z tym zabezpieczeniem, a oni mogli wejść do środka. Niestety, wewnątrz wybuch uczynił już to, co miał zrobić, a w pokoju panował chaos, dodatkowo okno także było zniszczone, chociaż z tym problemem szybko sobie poradzili. Jedyną wartą zainteresowania rzeczą, którą tam znaleźli, była tajemnicza, skórzana tuba – jednak i tak nie mogli sprawdzić jej zawartości, bo pokój nagle zaczął być niszczony przez kolejną pułapkę nieżyjącego Paula. Wejście do niego zostało zniszczone, a oni musieli wyskoczyć przez okno, żeby nie skończyć pod gruzami. Dinitris zmieniła się w smoka i złapała Calathala w powietrzu, aby na koniec wylądować na placu na terenie klasztoru. Teraz mogli w końcu sprawdzić, co znajduje się wewnątrz pojemnika, który Cal zabrał z tamtego pokoju.”

~ Samiel

Ekradon

“Atmosfera zagęszcza się w gospodzie ,,Pod Pantoflem!”. Prowokująco tępy różowowłosy wampirek w końcu zmusza kogoś do użycia siły – co prawda samym siedzeniem i nierozumieniem, ale zawsze. Jednak nim parę pierwszych ciosów przeradza się w burdę, do akcji wkracza milcząca elfia piękność, właścicielka, do której każdy tutaj żywi ogromny respekt… także Daro, który bez problemu pokonałby napastnika i w sumie już zaczynał się na to nastawiać… a tak nie tylko puścił go, ale przerwał rzucane zaklęcie i schował się za Sileę, po to tylko, by zaraz wleźć pod stolik jej i Iaskela. Już wcześniej elf mu nie ufał, teraz zaś o mało nie spadł z krzesła. A jednak mimo paniki i odczytania z jaką rasą ma do czynienia, schyla się i proponuje wampirkowi… rozmowę. Czyż to nie jest piękne?”

~ KiS(s)

Nowa Aeria

“Co to się dzieje w jesiennej Aerii! Schronione przed wichurą w ciepłej herbaciarni Vera i Flora nie mają spokoju – najpierw wpada do nich rogata przemieniona (elfka, elfka!), potem szukająca jej straż, a na dokładkę przychodzi list od Vinceta! (Pisał w sprawie kolczyków Mimi). Kiedy panterołaczka szuka zguby swojej koleżanki na zapleczu, Sherreri z zachwytem i w pełnym uniesieniu oznajmia Verze, że ta jest… czymś wyjątkowym. Pod względem bodajże magicznym, ale szalona rogata w swoje wypowiedzi wplątuje coraz więcej flirtu. Skrzypaczka już raz stwierdziła, że nie ma w niej nic magicznego, a i chyba do zalotów Wiśni przekonana nie jest, ale… no właśnie, co dalej? Ktoś tu kogoś przekona do swoich racji? Bo każda z nich zdaje się twardo obstawiać przy swoim. Pewne jest jedno – te trzy dziewczyny zdecydowanie nie będą się z sobą nudziły!”

~ KiS(s)

Mroczne Doliny

“Cóż za kontrast. Z jednej strony doskonale ubrany (specjalnie się przebrał!) pan domu Nikolaus, a z drugiej jakiś poturbowany i niezbyt czysty podróżnik – w tej roli Francine. Wrażenie zrobili, to z pewnością, ale czy dobre to już osobna historia. Wampir pod pozorami gościnności względem arystokraty w potrzebie zamierza patrzeć mu na ręce, bo wcale mu nie ufa, a demonica najchętniej zabiłaby go wzrokiem za to, że jest zbyt pewny siebie i zbyt władczy. Cudowny początek znajomości – można obstawiać kiedy wędrowiec zaginie bez wieści… A może i nie?”

~KiS(s)

Opuszczone Królestwo

Kito ubiera się jak na centaura przystało – w szmatkę na ludzkich biodrach i koraliki we włosach. Poza tym jednak stale towarzyszy mu ciepła aura spokojnego szamana, którą to niemagiczną emanację zaczyna w końcu dostrzegać zapatrzona zwykle w siebie i własne problemy smoczyca Celine. Ona, uwięziona w ludzkiej postaci ile by się nie stroiła nigdy nie dorówna mu usposobieniem… tak przynajmniej w chwili słabości jej się pomyślało. Trudno jednak odmówić jej pewnej dobroci, a przynajmniej uczuć jako takich, skoro przygarnęła niewidomą sierotę i nadal nie dała konikowi w pysk (ojć, zdaje się, że dała… ale jedynie raz!). Razem przeżyli już z resztą pierwszą wspólną próbę. Trzeba było ukoić duszę pechowo zamordowanego elfa, a także odnaleźć jego rodzinę, co sprzyjało jedynie zadumie, a nie umacnianiu więzi w drużynie. Jednak po odprawieniu wszystkich niezbędnych ceremonii oraz pożegnaniu się z ocalałymi elfkami, Kito i Celine chyba wyruszą w dalszą drogę… wspólnie. Z małą Colette oczywiście.”

~ KiS(s)

Rododendronia

“Ułożone życie królowej Niary zostało… lekko zakłócone przez przybycie do Twierdzy jej dawnej przyjaciółki Ilii. Ta, nie dostawszy się na zwyczajną audiencję znalazła inny sposób by zakomunikować anielicy swoje przybycie. Ale co się stało nim dawne znajome się spotkały? Oczywiście zaproszona do komnat elfka musiała się przebrać! Mnogości strojów i krojów nigdy u królowej nie brakuje! A jednak nie było czasu na cieszenie się tym ani nawet porządne odnowienie przyjaźni – bowiem w Twierdzy pojawił się też pojmany za wszczynanie burd Ivo. Kochliwy młodzieniec, towarzysz Ilii przybył tak naprawdę, by królowa pomogła mu z przejmującym nad nim kontrolę demonem – czego co prawda nie uczyniła osobiście, ale umożliwiła kowalowi spotkanie z nadwornymi magami. Oni zaś za pomocą rytuału nie tyle wypędzili co okiełznali tak zwanego Pierwszego – jednak nim okazało się ja ta przemiana wpłynie na chłopaka, on i martwiąca się o niego elfka zostali za pomocą tajemniczego zaklęcia zabrani w niewiadome miejsce… tylko co pomyśli o tym królowa?”

~ KiS(s)

Efne

“Spotkania po latach… bywają różne. To najcieplejsze nie jest, za to na pewno stylowe. Na weselnym przyjęciu czarodziejka Saskia prezentuje się jeszcze bardziej zjawiskowo niż zwykle, ale odzianemu w czarny golf Ruthowi o mało nie masakruje buźki iskrzącym zaklęciem. No, kiedy w końcu w umalowanym a’la mroczna meduza artyście poznała niebiańskiego dzieciaka, któremu uratowała tyłek 65 lat temu. Tracąc przez to rękę! Oczywiście wyśmiałby ją gdyby dowiedział się, że ta znika tylko przy pełni księżyca, ale i tak do zagadania do tak obrzydliwie zalotnej bezwstydnicy sprowokowała go właśnie wdzięczność za ocalenie mu życia. No i może wścieknięta zjawa kręcąca się po sali, którą zdaje się tylko oni raczyli zauważyć. Zaraz z resztą ratuje ich ona przed konwersacją niechybnie prowadzącą do rękoczynów, bo w końcu opętuje pannę młodą i zaczyna siać długo oczekiwane zamęt i zniszczenie. Bawiąc się sztućcami, zastawą i pieczonym indykiem wzmaga panikę wśród gości… i tyle Saskii wystarczy. Pora wziąć się do roboty i zareklamować swoje egzorcystyczne usługi! Ruth za to, ciekawy co ta wymyśli znalazł dla siebie w całym tym latającym chaosie dobre, niesłodkie ciasteczko. To, że Sas pokona zjawę jest prawie pewne, ale czy niebianin jakoś jej w tym pomoże?”

~ KiS(s)

Donosiciel #34

Deszcz, deszcz, deszcz…

Nikogo nie powinno dziwić, że w takich dniach większość ma szczelnie zasłonięte okna. Deszcz, zimno, mgły, słowem – lepiej zostać w domu. W ciepłym, suchym, przyjaznym domu. Co tam przygody, co tam podróżowanie po gościńcach – w domu również można miło spędzić czas. Na przykład nad ciekawą lekturą. 

Zobaczmy więc…

Szepczący Las

Deidre pod wpływem magii Ducha Lasu przechodzi niesamowitą przemianę – pozbywa się nękającego ją Pecha, a wraz z nim odchodzi przekleństwo wieszczenia. Zabiera ciężko rannego Valeriana do swojej wioski, gdzie uzdrowicielka usiłuje utrzymać go przy życiu. On również otrzymał dar od Ducha Lasu – tatuaże wiążące go posłuszeństwem zniknęły, uwalniając tym samym wolę i umysł mężczyzny. Nad jego powrotem do zdrowia czuwa Pani Malwina, najstarsza driada w wiosce. Tymczasem Dea obejmuje pieczę nad małą Nevan, pomagając dziewczynce uporać się z traumą.”

~ Hashira

Jadeitowe Wybrzeże

“Zapomniane przygody nie rdzewieją! Pogoda dopisuje na tropikalnej wyspie – ciepło, więc nikt nie dygocze, śnieżek pada, żeby nie nagrzało wampirata o chłodnym serduszku – nawet lodowa kajuta powstała dla ochrony przed wschodzącym słońcem. Romantishen! Ale Kana ukryta jest daleko w krzakach i zamiast tam marznąć w uniesieniu, macha sobie do smoka; poza tym tylko jej iluzoryczna kopia została Antarowi przedstawiona. Do kitu…! Nawet jak większość załogi uśpiona została magicznymi strzałkami Fioletowej istoty, utkana przez Morengvarga sieć kłamstw i kłamstewek trwa dalej i nie można ot tak jej przerwać, więc wszystko się komplikuje. Kana nie zna Antara, Antar nie zna Kany – każdy próbuje zgarnąć mapę skarbów dla siebie, poza tymi, którzy nie próbują. A i tacy się znajdą. Bo czy Urzaklabinie zależy na mapie (i czy w ogóle wie o niej)? Chętniej chyba pogadałaby z przemądrzałą częścią dwugłowego gada, którego coś za bardzo podziwia. Może przy tej okazji nie wyda się, że na wyspie nie żyją żadne Skragi, a pożarta przez smoka pokusa była jedynie iluzją, która wyjaśnić miała upadek Alina na niewidzialną kotołaczkę. No ale – tego Kana nie ma jak podsłuchać, bo nie wiedząc czy zaklęcie nadal chroni ją przed cudzym spojrzeniem może tylko czekać, aż Morengvarg zwróci na nią uwagę. Przy okazji przygotowała już zestaw do przerysowania mapy… ale czy smok w ogóle pamięta jej plan?”

~ KiS(s)

Demara

“W nawiedzonym Dworze Lorda Fobosa rozległ się tego dnia bardzo dziwny, zapomniany już dźwięk – śmiech! Spłoszona nagością torsu pracodawcy Maka chyba za bardzo dała po sobie poznać jak bardzo jest skromna, wywołując w nim tę szczególną, a niespodziewaną reakcję. Jak uprzejmie było z jego strony obiecać, że już więcej jej na takie zmieszanie nie narazi… bez ostrzeżenia. Ach! Rozkoszne chwile zaufania! Ale ciepła, wesoła atmosfera musiała powoli ulecieć – szukanie bandaża, opatrywanie rany… suche przypomnienie, że kobietka nie może nikomu zdradzić rasy Lorda. ZWŁASZCZA pewnemu Inspektorowi. Lecz nawet te upomnienia rozkoszne były w porównaniu z tym co działo się w ściętym zimą mieście – na budynku już wywieszono ogłoszenie o zaginionej córce piekarza; co przypomina Marice o zamordowanym bracie jej podopiecznego, nierozwiązanej jeszcze sprawie, która nie daje jej spokoju. Sam Inspektor zaś, przywykły do zbrodni, stwierdza w duchu, że od pojawienia się i pokonania związanego z sektą demona, niedobre rzeczy zaczynają dziać się w Demarze. Ale nawet on nie ma pojęcia jak bardzo wypaczony jest obecny zbrodniarz… jeśli nie chcesz stać się Marionetką, lepiej nie wychodź z domu.”

~ KiS(s)

Jezioro Doren

“Daleko od domu są również Nick i Rammi, ale za to tak się złożyło, że o domu rozmawiali. Piekielny bibliotekarz wyznał, że tęskni za swoją Biblioteką – czyż to nie piękne? Rammon zaś jak zawsze gadał dużo i o wszystkim, tak długo, że nadeszła noc i pora na spoczynek… A spoczynek ten został przerwany przez wtargnięcie do obozu jeźdźców, którzy chyba kogoś szukali. Może na przykład tego małego przerażonego liska, który schował się w śpiworze elfiego etnografa i patrzy na Nicka bardzo mądrymi i jednocześnie bardzo proszącymi oczami.”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

“W hrabiowskim pałacu ponoć mieszka się nie najgorzej – śniadania do łóżka, gorące kąpiele, pomoc w ubieraniu… Vinny woli się jednak trzymać starych, mieszczańsko-akademickich nawyków. Ignorując śniadanie numer jeden (to którym się kruszy na pościel) pozornie oddaje się w ręce chłopca łaziebnego, by wysłać go po mykwy i dokończyć ablucje samemu. W minutę. Ubiera się też w biegu, latając po swoich pokojach i kompletując zmyślnie poukładaną na meblach garderobę. Byle tylko zdążyć nim wróci służba… zwycięstwo! Mikael musi być dumny. Zna go jak mało kto i jak mało kto pragnąłby zamienić mu charakter na inny…
Tego samego może nie uczyniłaby Mimi, nawet gdyby go teraz widziała. Skoro poświęciła dla niego mieszkanie w ich spokojnej Kamienicy na rzecz przebywania w tym kotle zasad i hierarchii, to pewnie darzy go jakąś tam sympatią. Pytanie czy na tyle dużą, by nie uciec w końcu z miejsca, o którym nie umie myśleć jak o swoim domu…
Za to inne sympatie przywiodły pod ten sam dach Creightona (niepałającego miłością do arystokracji, ale od dawna kochającego się wiernie w matce Vincenta) – oczywiście, że wpadłby zaproszony przez syna swojej niedoszłej ukochanej, nawet jakby ten nie zapewnił go, że wampirzyca również się zjawi, ale… to na nią czeka z największą niecierpliwością. Bo ponoć gdzie ona, tam i jego miejsce. Nawet jeżeli w pałacu pełnym ludzi.”

~ KiS(s)

Nimroth poprosił o widelec i… dostał go, chociaż wiązało się to z tym, że musiał złapać go w locie, bo inaczej wbiłby się w jego twarz. Cała ta sytuacja zaskoczyła wszystkich, no, może prawie, bo Dean w tym czasie zajęta była jedzeniem pieczeni i nie przejęła się tym tak mocno, jak pozostali. Chociaż i tak Sally zareagowała najgłośniej – krótkim krzykiem, który ucichł w momencie, w którym Ni złapał widelec. Dzięki temu mógł zacząć jeść, nadal przysłuchując się rozmowom toczonym przy ognisku, zwłaszcza, że właściwie rozmawiali o nim. A gdy kolacja dobiegła już końca i wszyscy się najedli, chwilowa wolność rąk lisołaka także się skończyła. Niespecjalnie mu to przeszkadzało, w końcu nadal był ich więźniem i może nawet był nieco ciekaw tego, jaka będzie kolejna osoba, która będzie go pilnowała.”

~ Samiel

Równiny Andurii

“Diabeł i zniekształcony kaer natherin włamali się do domu szlachcianki, zostali jednak przyłapani, ale nie przebiegło to tak, jak przeciętny świadek mógłby przewidywać. Ranny Rubedo został opatrzony przez domowniczkę Shirkhanę, choć wbrew swej woli, niewdzięcznik. Natomiast jego towarzysz mimo swej aparycji trafił do raju, kociego raju.”

~ Wojenka

Valladon

Lucien i Rakel korzystając z chwili wolnego czasu udali się do zrujnowanego dworu za miastem. W pierwszej kolejności nareszcie porządnie przywitali się z domownikiem, który straszy i hałasuje w starych murach – kogoś takiego zawsze lepiej mieć po swojej stronie. Później zaś zaczęli zwiedzać wyższe piętra. To niebezpieczne! Jeden fałszywy krok i któraś z desek może pęknąć im pod stopą! Albo mogą trafić na pokój, w którym rośnie drzewo… I krzaki… Chwila, przecież to nie parter!”

~KiS(s)

Las Driad

“Na temat domów nawet włóczący się po świecie Noa może wiele powiedzieć – jakie były najbogatsze, które najpaskudniejsze, gdzie wykorzystywano go w jaki sposób; a może nawet opisać innych niewolników. A że nie wie jak to jest mieć swoje stałe miejsce na ziemi też może by się przyznał. Nikt go jednak o to nie pyta – Yva, która pewnie zaczyna tęsknić za własnym pokoikiem w gospodzie i swoim portowym miastem, zastanawia się raczej co dhampirek sądzi o oprowadzającym ich po okolicy półbogu. Kahai – bo tak się przedstawił (z akcentem na ,,i”, to ważne) zdaje się znać miejsce, do którego zmierzają – nawet ładnie opisuje im historię zrujnowanej świątyni. Chwila… a powiedzieli mu, że szukają skarbu? Mniejsza, Noa i tak mu nie ufa. Stale węsząc podstęp nie zauważa nawet jakie to miłe obgadywać z Yvą bohatera jej rodzinnej wioski, ba! – całego wybrzeża! Ich koślawo rozpoczęta znajomość, kontynuowana równie nieudolnie, zaczyna chyba osiadać na dobrych fundamentach. A przynajmniej solidnych, bo mało co rudzielcowi wychodzi tak dobrze jak marudzenie. A że milej marudzić do kogoś, trudno się dziwić, że w towarzystwie nastolatki, jej głupawego pomocnika i swojego elfiego kompana czuje się nawet całkiem na miejscu… gdyby tylko ten wytatuowany goryl i jego przyjaciel, szaszłykorożec nie zasłaniali mu widoku!”

~ KiS(s)

Chatki Druidów

“O jak słodko! Ciasteczko, soczek z malin ze słomką, wspaniały poczęstunek u cioci – w tej roli druidka Flora. Problem polega na tym, że ona ciotką dla nikogo nie jest, a każdy z jej gości jest bardzo… wyjątkową postacią. Hermafrodyta Amari ma problem jeść rękami i wolałby brać ciasto bezpośrednio do – stanowczo za małych – ust. Funtka zaś w drugą stronę, chętnie rozdrobniłaby swoje ciasteczko w łapach, ale to nie jest takie łatwe! Mniszek zaś doskonale się bawi, zachwycony nową sytuacją, jakby zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo druidka jest poruszona wizytą leśnego bożka w jej skromnej chatce. Tylko czy aby trójka gości nie zapomniała po co tu przyszła? Bo chyba nie na ciasteczko. Nawet jeśli jest tak dobre!”

~KiS(s)

Drzewo Świata

Dérigéntirh wraz z Sanayą kontynuują poszukiwania niebanina, potrzebnego im do odnalezienia Drzewa Życia i zdobycia jego surowicy. Rozpytywania w wiosce zdążyły zwrócić uwagę niektórych osób, w szczególności młodej, jakże energetycznej kobiety, która zaraz zaprosiła ich do domu i uraczyła czymś, co w alternatywnej rzeczywistości mogło przypominać barszcz. Wygląda jednak na to, że zanim zdołają uzyskać jakiekolwiek odpowiedzi od rozgadanej dziewczyny, najpierw będą musieli odpowiedzieć jej na serię pytań dotyczących praktycznie wszystkiego, co tylko z nimi związane. Nie żeby ktokolwiek tutaj miał cokolwiek do ukrycia…”

~ Deri

Pustynia Nanher

Hashira i Seviron postanowili podejść do tematu zawirowań czasoprzestrzennych z nieco innej strony. Kapłanka weszła w trans i opuściła swoje ciało, by odbyć podróż do świata astralnego. Tam odkryła, że dziwne kryształy, powstałe na skutek magicznej eksplozji, wpłynęły również na świat duchów – wybuch był tak potężny, że powstały w nim energetyczne kolumny, połączone w sieć schodzącą się w centrum krateru. To właśnie one deformowały przestrzeń, nie pozwalając podróżnikom wydostać się z rumowiska. Jedyną drogą na zewnątrz okazała się droga do środka tego szaleństwa.
Niestety energia nie okazała się jedynym problemem otaczającego ich pandemonium. Kapłanka ujrzała stworzenie, które w świecie duchów znajdowało się w wielu miejscach jednocześnie – rozerwane lub stworzone przez magiczną eksplozję. Co istotne jednak, w każdym z tych miejsc było równie niebezpieczne, a wszystkie z jego fragmentów koncentrowały się na półelfie, który na czas medytacji przyrzekł strzedz ciała dziewczyny. Pragnąć powiadomić go o niebezpieczeństwie, Hashira odkryła, że nie może powrócić do ciała. Winny był temu odłamek kryształu, który schowała do swojej torby. Jak, będąc uwięzioną w świecie duchów, dać znać towarzyszowi, że powinien się go pozbyć i musi uważać na nadchodzącego potwora?”

~ Hashira

“Świat astralny odkrył przed Hashirą sekrety miejsca, w którym znajdowała się ona i Seviron. Szklane kolumny okazały się błyskawicami bijącymi od ziemi w niebo i połączonymi siecią wyładowań, które przemykały pod ziemią. Samo miejsce wyglądało tam jak labirynt, którego prawie każdy zakręt kończył się anomalią magiczną wpływającą na czas – tylko jedna ścieżka była tego pozbawiona i to właśnie nią kapłani powinni iść, jeżeli chcą opuścić to miejsce. A, no i był jeszcze potwór – czarny, wielki, z ostrymi kłami i z mackami – który prawdopodobnie bytował w świecie astralnym i tylko tam było można dojrzeć jego prawdziwe oblicze… albo tylko instynktownie chował się na tym planie i pojawiał w rzeczywistości, gdy był już gotowy do ataku na swoje ofiary. W każdym razie, Seviron i pilnowane przez niego ciało Hashiry, na pewno byli w niebezpieczeństwie. Kapłanka wiedziała to wszystko, chciała ostrzec towarzysza i powiedzieć mu, że wie, jak się stąd wydostać, jednak kawałek szklanej kolumny znajdujący się w jej torbie, uniemożliwiał jej powrót do ciała. Dziewczyna spróbowała jakoś wpłynąć na kapłana, żeby coś z tym zrobił, a on… w końcu posłuchał i odłożył torbę podróżną kilka kroków dalej. “

~ Samiel

Arturon

“Chłopcy dali się porwać do zabawy na ich cześć. Alkohol lał się strumieniami, a porządnej strawie nie było końca. Damy tańcowały, muzycy grali, słychać było dźwięczne szkło i głuchą glinę. Noc dopiero się zaczynała, a Dżari i Nuka już zdążyli się upić. Zasłużyli sobie po tym wszystkim. Jeden wieczór hulanki im nie zaszkodzi. Przynajmniej Eskerowi, bo aniołek pierwszy raz w życiu tak się schlał. A ile animuszu mu to dodało! Na tyle dużo, by odciągnąć równie pijanego przyjaciela od niebezpiecznej gry w karty, podczas której przegrywał z kretesem. Dzięki Dżarielowi nie wróci do ukochanej spłukany. Nad ranem z pewnością nie omieszka mu podziękować. O ile anioł dożyje.”

~ Nuka

Serenaa

“Atmosfera na plaży się zagęszcza! Ceremonię wodowania porwanej syrenki przerwała nie tylko decyzja Wegi, że puścić ją tak po prostu jest zbyt niebezpiecznie, ale i nadejście straży, zaniepokojonej faktem, że ktoś przewoził ludzi w klatce przez miasto. Sytuacji nie poprawiło to, że Tierõ, jako siedzący w owej klatce stanowiący teraz kluczowego świadka w całej sprawie, spotkał tam starego znajomego, który niespecjalnie pała do niego przyjaźnią. Jego oskarżenia mogą być przesadzone, ale stając przed grupą składającą się z szkaradnego, monstrualnego niemal trytona, panterołaczego pirata, koteczki Lexi, która póki co najwidoczniej głównie rozkoszuje się przedstawieniami, jakie cała grupa dla niej daje, czterorękiego Misza oraz syrenki nie do końca pasuje do typowych gości miasta, więc wygląda na to, że nie będą mogli wydostać się z tej sytuacji ładnymi uśmiechami.”

~ Deri

Mauria

“W Maurii pogoda, że nawet Żabona na dwór nikt nie ma serca wygonić. Dlatego Mitra i Aldaren zostali w domu i siedząc przed kominkiem zaczęli rozpakowywać dostarczoną niedawno zbroję, którą błogosławiony dostał od swojego ukochanego, aby ją ożywić i wykorzystać jako ochroniarza. Albo wazon. Tego dnia jednak w posiadłości nekromanty atmosfera jest równie ciężka co na zewnątrz i po kłótni, która wcześniej wybuchnęła między nimi, teraz nadeszła pora na kolejny ciężki temat. Aldaren zdecydował się otworzyć przed Mitrą i wyznać mu, że nieomal zabił swoją przyjaciółkę, do której wymknął się z samego rana, aby napić się jej krwi. To nie jest coś, co przyjmuje się z lekkim sercem… Więc jak zareaguje błogosławiony? “

~KiS(s)

Rododendronia

“W domu Tristana nigdy nie czytano dzieciom na dobranoc. Uwierzycie? Trudno, ale jednak to prawda. Całe szczęście co się odwlecze to nie uciecze i teraz – jako dorosły, stateczny mężczyzna – lord Anlagorth może nadrobić swoje braki, wystarczyło, że przyjął propozycję Rael. Niebianka, by pomóc mu ukoić nerwy i trochę odpocząć, zaproponowała, że poczyta mu coś na głos, bo dla niej było to za to bardzo codzienne i oczywiste rozwiązanie. Na tę okazję wybrała tomik wierszy – sama za poezją nie przepada, ale czego się nie robi dla… No właśnie?”

~KiS(s)

Równina Magenar

“Tymczasem na Równinie Magenar Rakka i Melika wspólnymi siłami uciekają z klatki kłusowników. To znaczy mała maie przez przypadek kichnięciem wygina pręty, a sprytna czarodziejka momentalnie wykorzystuje to by przyszykować im drogę ucieczki. Małe utrudnienie stanowi Skrzekuś – wielki pisklak feniksa, który jest zbyt przerażony by samodzielnie wyjść z klatki. Na szczęście pradawna nie zamierza zostawić przyjaciela dziewczynki w łapach bandytów i oferuje się wziąć go na ręce. Zapada zmierzch, nikt nie zwraca na nie uwagi – warunki do ucieczki są niemal idealne. Czy uda im się wydostać tak, by nikt nie zwrócił na nie uwagi?”

~ Hashira

Arrantalis

“Randka księżniczki Evangeline nieszczególnie się udała. Młody szlachcic uciekł, gdzie pieprz rośnie, odstawiając księżniczkę w postaci złotego karwasza do ogrodu. Biedna anielica, praktycznie przekreśliła swoje szanse u swego jednowieczorowego ukochanego. Zyskała natomiast anioła stróża, to znaczy już wcześniej go miała, ale dopiero teraz się ujawnił, choć też nie do końca. Ciekawe co na to wszystko Delia, o ile w ogóle się dowie.”

~ Wojenka

Dalekie Krainy

Na koniec opowiastka prawie-rodzinna:

“Daleko stąd, za siedmioma górami, za siedmioma oceaniami, za siedmioma krajobrazami… Nie dzieje się nic ciekawego! Nie marnujcie więc czasu, spoglądając w byle jakie miejsce. Gdzie w takim razie należy spoglądać? W jedyną słuszną stronę, czyli tam, gdzie obecnie znajduje się jedyny, niepowtarzalny wybawiciel Alaranii, Sargeras, zwany Bohaterem!

Nasz nieposkromiony smakosz sera, złota i kobiet przebywał obecnie tak daleko od cywylizacji, jak to było możliwe. Wraz ze swoimi licznymi córkami pozwolił, by bezludna wyspa była jego ostoją od brzemienia, jakim była sława i popularność. Wraz z nim przebywała tam Sakura, znana wszystkim jako pomagier bohaterskiego smoka. Wraz ze smoczą rodziną spędzała beztroskie chwile w miejscu, gdzie jedyną rzeczą, z jaką trzeba było walczyć, było przeogromne ego niebieskołuskiego…

Tak przynajmniej było do niedawna! Patrzcie bowiem, oto statek pełen zamożnych turystów, kierowany zbiegiem okoliczności, postanowił zacumować, co by arystokracja mogła przejść się wśród tutejszej egzotycznej roślinności. Wraz z nimi zjawiła się na wyspie niezbyt pasująca do zgromadzenia para, wśród snobów i snobek obecna była bowiem Castalea wraz ze swoją siostrą Vistrą. Co tutaj robiły i co ich czekało?

Odpowiedź mogła być tylko jedna! Bohaterskie wejście sparaliżowało serca niegotowych mężczyzn, zarazem natychmiast skradając te, które należało do płci pięknej! Co wyniknie dalej z tych wydarzeń? Czy Sargeras zapracuje na kolejne córki? Czy Sakura zdoła go powstrzymać przed zawłaszczeniem sobie wszystkich dostępnych dookoła damskich względów? Czy Vistria i Castalea zdołają oprzeć się urokowi najwspanialszego śmiertelnika po tej stronie Prasmoka? Oraz najważniejsze…

Czy córki Sargerasa zdołają nie zamordować tatusia po jego nadchodzących wyczynach?!”

~ Zgadnijcie kto jak nie Wenszu 

Niby to koniec, ale…

Czyż nie cieplej?

Donosiciel #33

Śpimy dłużej!

I mocniej…

Myśleliście, że będzie o Święcie Zmarłych, duchach, magii i dyniach? Nic bardziej mylnego, bo gdy wszyscy mówią właśnie o tym, kilka dni temu stało się coś równie ważnego (jeśli nie bardziej)! Przesunęliśmy zegarki o godzinę do tyłu, śpimy dłużej – a wiadomo jak ważny jest porządny wypoczynek, sen odzyskanie sił… I właśnie na tym wolimy się skupić! A duchy? Poczekają na swoją kolej 😉 

Szepczący Las

“Nad budynkami klasztoru Wiecznej Zimy nastał ranek – kultyści zebrali się na modlitwę, której przewodziło zbrojne ramię Pana Nawałnic, szermierz Jorge. On jednak nie miał tego dnia głowy do mszy i modlitw, bo dzień, który dla niego zapowiadał się wyjątkowo pięknie, dla jego nowej towarzyszki Nathanei oznaczał śmiertelne niebezpieczeństwo. Trudno jest być wampirzycą, która straciła pamięć i musi polegać na własnych instynktach oraz tym, co o jej rasie przekazuje jej zwykły śmiertelnik. Tymczasem problemów do rozwiązania już teraz czeka całkiem sporo: co zrobić, aby Nate nie musiała siedzieć zamknięta w komnacie całe dnie? I jak poradzić sobie z jej głodem, który powoli zaczyna wymykać się spod kontroli? No i jak zareagują na nią pozostali kultyści? “

~KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

“Kłopoty dość szybko dopadły ich w wiosce zmiennokształtnych, chociaż najbardziej dotyczyło to Ijumary. Pani Kapitan, podekscytowana ponownym spotkaniem z Kvaserem, zaczęła biec w jego stronę, co skończyło się bliskim spotkaniem z młodym zmiennokształtnym, który skoczył jej na plecy i przewrócił. Do akcji szybko wkroczył Kelsier, który zdjął młodego z pleców Pani Kapitan, łapiąc go za kark jak małego kociaka (przy okazji prezentując mieszkańcom wioski swoją siłę, która była komentowana zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn) i odstawiając gdzieś na bok. Sytuacja została opanowana, a kotołak raz jeszcze pomógł Ijumarze, chociaż tym razem była to „tylko” pomoc w podniesieniu się z ziemi. Po tym wszystkim w końcu dołączył do nich Kvaser, a oni mogli zacząć zastanawiać się nad tym, jak wydostać się z tego miejsca, najlepiej z powrotem na zimową wyspę albo na sam „Kaprys”.”

~ Samiel

Wyspa Lariv

”W zajeździe nie czas na odpoczynek – chociaż ktoś już i tak odleciał do piaskowej krainy – pewien biedny fellarianin konkretnie. Po tym jak w złości cisnął wiadrem przez okno i o mało nie trafił Lucy’ego (swojego szefa!), wysunął się omdlony za parapet i teraz to adoptowany syn wilkołaka, Niko (ten, w którego celował) musi go trzymać. Za pasek od spodni. Lucy z kolei w tym czasie aż poprawił na sobie wdzianko i ruszył z wiaderkiem dalej, zostawiając wszystko w rękach Młodego. Niech zna ciężar odpowiedzialności za innych skoro już się wepchnął do rodziny… być może nie tego spodziewał się młodzik kiedy chciał zostać kolejnym Wassley’em, no ale. Na razie nie ma czasu się nad tym zastanawiać – Kaikomi za to, błogo nieświadoma co zaszło w pokoju na piętrze może dalej szukać pozostawionych w części restauracyjnej bagaży Nikodema. Tylko… w ilu kawałkach i czyich łapach się teraz znajdują?”

~ KiS(s)

Równina Drivii

“Dziwaczny, tymczasowy sojusz pomiędzy trójką zupełnie obcych sobie osób podróżuje właśnie w dół prowadzącego bardzo głęboko szybu kopalnianego, ledwie momenty po tym gdy udało im się zażegnać zagrożenie ze strony egzotycznego skalnego wija. Zupełnie tak jakby poprzednich wrażeń było zbyt mało, natrafiają na już drugą śmiertelną ofiarę w tych głębinach, z której pozostały ledwie kości. Jon, zwany w tym towarzystwie również czarownikiem postanawia zbadać je z bliska, ceniąc wartość uzyskiwanych informcji, podczas gdy nord Reinar staje obok na straży w towarzystwie małego latającego stwora. Sargybinis natomiast z jakiegoś powodu uznaje że dobrym pomysłem będzie samotny rekonesans wgłąb szybu. Z początku może i wydawałoby się że jego kamienna skóra z pewnością zapewni mu całkowite bezpieczeństwo, lecz gdy ten wchodzi do opuszczonej kantyny, świat zaczyna wirować mu przed oczami, wokół zaczyna słyszeć głosy, a drewniana podłoga ostatecznie postanawia zawieść i załamać się tuż pod nim, ledwo dając mu okazję by zareagować. Z oddali słychać już jednak odgłosy pozostałych! Czy pozostali też padną ofiarą ukrywającej się istoty? I jak wyciągną ważącego co najmniej tonę smoka z dziury?”

~ Sargybinis

Hrabstwo Ascant-Flove

“Małomówny Nimroth był pilnowany przez, także małomówną, Jean (dobrali się, nie ma co!), z którą wdawał się w krótkie rozmowy, głównie rozpoczynane przez jedno z jego pytań. Lisołak wiedział, że dziewczyna ma jakieś informacje, jednak przez to, jaka była, trudniej było je z niej wyciągnąć. Po dość długim czasie spędzonym w milczeniu – w czasie tym Dean najpewniej zajmowała się swoimi obowiązkami – Jean poprosiła inną zmiennokształtną, żeby przyniosła jej przybory do szycia, dzięki którym kotołaczka mogła później zająć się czymś innym, niż szukanie sobie zajęcia na bardzo ograniczonym terenie. Ni zaproponował nawet, żeby spróbowała zszyć mu maskę, chociaż może nawet jego samego zaskoczyło to, co powiedział (przy okazji mógł też pochwalić się jakością materiału, z której została ona zrobiona). Później nastał czas posiłku – lisołak co prawda dołączył do grupy, jednak trzymał się wyraźnie z boku, a miejsce przez niego zajęte sprawiało, że mógł mieć ich wszystkich na oku. Jak na dłoni było widoczne to, że im nie ufa, ale… może z czasem się to zmieni? Tego chyba nie wie nikt, nawet Prasmok.”

~ Samiel

Valladon

Rakel i Lucien o odpoczynku mogą sobie tylko pomarzyć. Dane im było trochę pospać poprzedniej nocy, ale teraz na pewno im się to nie uda – czeka ich wieczór panieński i kawalerski! No i jeszcze zbrojmistrzyni ma ręce pełne roboty, gdyż została zatrudniona jako fryzjerka dla wszystkich znajomych mężczyzn w okolicy (jak dobrze, że jeszcze Morgan nie wpadł na golenie!), a kiedy ona ma się wyszykować na wieczór? I jeszcze spakować przed tym, jak razem z bratem wyprowadzą się z domu nowożeńców? Tyle do zrobienia! A co jeszcze spotka ich wieczorem? Oby nie zwiastowane przez Luciena polowanie na demona!”

~KiS(s)

Las Driad

Iyeru przebudził się z przymusowej drzemki, którą spowodowała strzałka ze środkiem usypiającym. Był w jakimś obcym domu, związany i na dodatek pozbawiony kilku swoich pięknych łusek! Ale co tam, większość tych problemów rozwiązała przemiana… Generując jednak nowe problemy gdzie indziej! No bo jak Toffee ma pozostać obojętny(a) na widok nagiego elfiego ciacha? Nawet przyznał(a) to na głos! Na szczęście lub nieszczęście nim zrobiło się zupełnie niezręcznie, jedna z mieszkających z nimi wróżek rozpyliła jeden z alchemicznych specyfików Yrin, który pokrył wszystkich kolorowymi, swędzącymi kropkami. Jak dobrze, że da się to zmyć zwykłą wodą!”

~KiS(s)

Chatki Druidów

“Sprowadzona przez Mniszka druidka – przekonana, że ma do czynienia z leśnym bożkiem – zdecydowała się pomóc Funtce i Amari w odzyskaniu ich normalnych ciał. A w każdym razie chociaż trochę ich wesprzeć i zaproponować gościnę! Właśnie dotarli do jej małej chatki w środku lasu i tam pojawił się kolejny – malutki tym razem – problem z przeprowadzeniem motylego smoka przez drzwi. Ale spokojnie, da radę. Skoro mają do pomocy strażnika lasu to jakoś musi się udać, prawda, cioteczko Floro? “

~KiS(s)

Arturon

“Oto śpią cni panowie, rycerze, bohaterowie, którzy uratowali mieszkańców Arturonu od diabła, który palił pola i mordował ludzi. No… Tylko gdyby nikt tego nie powiedział, trudno byłoby uwierzyć, że o tych dwóch można by ułożyć niezłą pieśń. Brudni i spoceni zalegli na jednym łóżku nie zdejmując nawet butów. Dżariel – anioł, który nie tak dawno odzyskał swe białe jak śnieg skrzydła – oparł się o ramię przyjaciela i szczodrze je oślinił, bo spał z otwartymi ustami jakby mu paru klepek brakowało. Nuka zaś próbując spojrzeć na wyrządzone przez niebianina “szkody” tak obrócił głowę, że zrobił mu się podwójny podbródek. No nie jest to widok, który uwiecznia się na obrazach. Jak dobrze, że żadna niewiasta nie patrzy. “

~KiS(s)

Ekradon

“Jak gospoda to i dobre jadło, siedzenie godzinami przy jednej ławie… prawda? Lecz zdaje się, że Iaskel i Silea nie będą mieli tyle spokoju ile by mogli pragnąć. Wokół ich stołu już zaczynają zbierać się bowiem różne podejrzane typy, typowi goście dziwnie elfiego w wystroju lokalu noszącego wdzięczną nazwę ,,Pod Pantoflem” i prowadzonym (?) przez niezwykle elegancką piękność, która zdaje się umie dopilnować porządku… na to przynajmniej wskazywać może zachowanie Daro, który nadal ukryty w kącie stroi miny do Iaskela tylko wtedy, kiedy ślicznotka akurat nie patrzy. Czy wszystko skończy się pokojowym pójściem do łóżek (osobno, osobno moi drodzy, nie jak u jednego niebianina i jego kolegi), czy może jednak wszyscy pozostaną na nogach do późnych godzin nocnych?”

~ KiS(s)

Nowa Aeria

“Po długim, nocnym odpoczynku w wieży świątynnej, Kuna jest gotowa na kolejne spotkanie z włóczęgowatym Know’em (no, poniekąd, bo na spotkania z nim ciężko być gotowym). Zdaje się, że za udzieloną mu poprzedniego dnia pomoc miał zebrać dla niej informacje o pewnym przejezdnym elfie… czyżby więc nie spał? Kto go tam wie! Na dobry początek dnia podarowała mu jabłko, a on w zamian w trzech językach wykłapał jej co też porabiał i co też wie. I choć Know wie wszystko, to Kuna nie bardzo, bo i weź tu z rana zrozum szczekanie wilka. W dialektach! Och, nie ma dla niej litości – ale czego się nie wysłucha dla informacji o zagranicznym kawalerze? Dziewczyna wietrzy w tym niezły interes i kto wie – może za bardzo się nie pomyliła. (Nie, powiedzmy sobie szczerze – z wilkołakiem u boku, prędzej czy później znowu skończy w ściekach).”

~ KiS(s)

Dalekie Krainy

”Jak wskazuje sam tytuł ich przygody: ,,nawet bohater potrzebuje odpoczynku”, upadła anielica Sakura, smok Sargeras i niesmocza smoczyca Castalea odpoczywali sobie i nie podesłali od siebie żadnych nowinek. Ale tym razem będzie im wybaczone.”

~ KiS(s)

Dobranoc!

Może już czas do łóżek?

Donosiciel #32

Współpraca popłaca

Moi drodzy! O tym jak ważna i cenna jest współpraca, przekonał się zapewne każdy z nas tak w życiu, jak i podczas tworzenia Naszych historii na Granicy.  Co prawda w Naszych przygodach z tą współpracą bywa różnie… Ale jeśli chodzi o Was – graczy – jesteście niezawodni! Donosiciel powstaje w duże mierze właśnie dzięki Wam i wysyłanym przez Was nowinkom, za co jesteśmy bardzo, bardzo wdzięczne! Zapraszamy do czytania tego, co razem z Wami udało nam się tym razem stworzyć!

Szepczący Las

“To właśnie tu toczą się chyba największe dramaty całej Alaranii! Widugast musiał pożegnać się z Ładną Driadą, pozwolił odejść swojej ukochanej, a Sonea prosi go o pomoc, ponieważ i jej serce zostało złamane. Gdzie jest jej Frigg? A raczej Fryga?! Los powinien się w końcu do nich uśmiechnąć, należy im się to! Wszyscy w tym towarzystwie potrzebują pomocy, nawet gadający lis, który szuka swego dawnego przyjaciela! Cel odratowania lasu wydaje się być tylko wymówką, by każdy z uczestników odnalazł własną ścieżkę.”

~Frigg

Wodospad Snów

Samiel, Leila i Namir dostali się do miasta, chociaż przy okazji musieli się rozdzielić. Miejscem ponownego spotkania miała być wieża w środku miasta, pod którą jako pierwsi dotarli przemieniony i lisołaczka. Oczekiwanie to postanowili umilić sobie rozmową, którą i tak szybko przerwał strzelec-zabójca, chcący prawdopodobnie pozbawić życia rudowłosą dziewczynę. Rozdzielili się – Leila zmieniła się w lisa i uciekła, a Samiel ruszył w stronę dachu, z którego nadleciała strzała i zaczął ścigać strzelca. W tym czasie Namir i jego towarzysz dojrzeli poszukiwaną elfkę, jednak oni również się rozdzielili – jeden (Duil) ruszył za Filipie, a drugi we wcześniej umówione miejsce spotkania. Niestety, natknął się na bandytów, którzy zresztą go szukali. Lisołak zaczął uciekać, chociaż później postanowił zaczaić się na samotnego bandytę i wypytać go o parę rzeczy… Teraz wyglądało to tak, że każdy był zdany wyłącznie na siebie, ale w końcu jakoś się odnajdą i spotkają, prawda? Oby tak było…”

~ Samiel

A tymczasem inne żabki kumkają tak:

“Wszystko poszło tak jak nie powinno! Trójka bohaterów zdana jest na własną intuicję, choć na tle obecnych wydarzeń trudno jest uwierzyć w uczciwość drugiej osoby. Namir już wie co się święci i jego nastawienie w końcu obiera zupełnie inny tor, lisołak konfrontuje się z pierwszymi powrotami przeszłości. Nie jest jednak pewne jak na to wszystko zareaguje Leila. Jej delikatne serce zostało naruszone, a całe życie lisicy znowu wydaje się być tylko śmieszną, aczkolwiek ani trochę zabawną iluzją. Samiel także próbuje rozwikłać zagadkę toczącą się wokół nich, rozwiązanie jest bowiem blisko. Jak sądzicie, jak ta przygoda się zakończy?”

~Frigg

Jadeitowe Wybrzeże

“Przygód na tajemniczej wyspie ciąg dalszy. Kelsier w końcu trafił na jakieś ślady, które ostatecznie doprowadziły go do Ijumary, jednak ta uciekała przed dwoma tubylcami, którzy okazali się zmiennokształtnymi panterołakami i wcale nie chcieli zrobić jej nic złego! Po prostu chcieli zwrócić jej ubrania, które upuściła. Sytuacja została załagodzona, a kotołakowi i brunetce jakoś udało się dogadać ze zmiennokształtnymi, mimo że ich znajomość wspólnego była raczej słaba. Skończyło się na tym, że panterołaki wyjawiły im nazwę wyspy – Wyspa Czarnej Skały – a także zdecydowały się na zaprowadzenie ich do wioski. W tym czasie Kvaser także napotkał tubylców, którzy również zaprowadzili go do wioski. Tylko, że czarodziej miał więcej szczęścia, jeśli chodziło o dogadanie się z tubylcami. Ostatecznie w końcu cała trójka spotkała się na terenie wioski zamieszkałej… oczywiście przez zmiennokształtnych.”

~ Samiel

A z drugiej strony wyspy sytuacja wygląda następująco:

“Ach ta młodość! Uderza w nozdrza swym świeżym powietrzem pewnego wielowiekowego czarodzieja, któremu uczucia zaczynają płatać figle. Kvaser najpierw pyskuje strażnikowi tajemniczej, zimowej wyspy by jego oraz dwójkę towarzyszy wynieść… na tropikalną wyspę. Niby niewiele się zmieniło, ale jednak wystarczająco dużo. Przede wszystkim – jest zaludniona. Grupy kotów (tych zmiennokształtnych oczywiście!) już zdołała wytropić obcych. Obwąchać… Zbadać tajemniczy kolor skóry Ijumary oraz uznać Kelsiera niemalże za swojego… choć też dziwnie białego. Mieszkają w gęstej dżungli – Czarna Skała, tak te wyspę nazywają! I pytanie ile tajemnic w sobie skrywa tutejsza kultura? Bo póki co, książka pani kapitan sugeruje raczej marne zakończenie tej podróży…”

~Frigg

Hrabstwo Ascant-Flove

“Po dziwnym spotkaniu z jeleniołakiem, Nimorth został odprowadzony na miejsce, w którym siedział wcześniej. Większość zmiennokształtnych wróciła do swoich wcześniejszych zajęć, co także dotyczyło Dean, która zniknęła z oczu lisołakowi. On natomiast był teraz pod strażą kotki o imieniu Jean, która w dodatku zmusiła go do jedzenia, wpychając mu je w usta. Później pojawiła się inna zmiennokształtna – lisołaczka Sally, która już od samego początku dość otwarcie pokazywała, że Ni jej się spodobał. Zaczynając od jej słów, a kończąc na „przypadkowym” dotykaniu go w miejsca, o które niekoniecznie powinny zahaczać jej palce, gdy próbowała ściągnąć z jego szyi maskę, aby spróbować ją naprawić. Niedługo po tym pojawiła się Dean, z którą lisiczka zaczęła rozmawiać i też z nią odeszła (na szczęście dla lisołaka), a krótki dialog między nim i Jean zakończył się tym, że Ni zadał dziewczynie pytania, na które oczekiwał, że mu odpowie. “

~ Samiel

Równiny Andurii

“Choć nad lasami okalającymi Valladon panowała piękna pogoda, nadciągające chmury zapowiadały nie tylko zmianę pogody, ale również nowe przygody… i znajomości. Polowanie, z którego wracała akurat Eavan, było udane, lecz nic nie zapowiadało, by podczas powrotu do miasta miało coś przeszkodzić kobiecie. Na skraju zagajnika, niedaleko traktu pełnego kupców ciągnących do miasta zatrzymała się młoda lisołaczka – Noella, a melodia przez nią nucona, sprowadziła w to miejsce nie tylko Nodryjkę, ale też dość butnego centaura – ZuZu. Takie początki znajomości nie zapowiadały niczego dobrego, patrząc na tak odmienne charaktery i cele, które sprowadziły każdego z osobników w to miejsce, lecz nikt przecież nie obiecywał, że każda przygoda ma rozpocząć się w przyjaźni…”

~ Eavan

Góry Druidów

“Po krótkiej nieobecności w Górach Druidów na nowo wzrosła temperatura! Mimo jesiennej pogody emocji pośród drwali na pewno nie zabraknie! Szczególnie, że Hannie skrupulatnie walczy o uwagę Yastre, którego myśli cały czas uciekają w stronę dawnej ukochanej… Jednak i Kavika nie pozostaje dłużna w swych uczuciach powoli dając ponieść się aktom zazdrości. Czy kiedyś nadejdzie chwila, gdy para dawnych kochanków pozwoli sobie na odkrycie własnych tajemnic? Choć tak naprawdę na największą uwagę na ten moment zasługuje kompan panterołaka. Potężny Wichura, któremu w głowie tylko placuszki pewnej kuchareczki… a innemu najemnikowi zależy wyłącznie na pieniążkach i kradzieży – Leim czeka aż nadarzy mu się odpowiednia okazja. Skutki pojawienia się tak różnorodnych bohaterów mogą być paraliżujące!”

~Frigg

Thenderion

“Zapewne niejeden z nas żałował pewnych swoich decyzji na tyle by nie chcieć ruszyć się z łóżka następnego dnia, a najlepiej to przespać najbliższe pół roku. Ruu ma ochotę usnąć na kolejne tysiąc lat dając się niechybnie przyciągnąć ciemnym zakamarkom kopalni. Smoczycy odechciało się zjeść ex narzeczonego by teraz być u jego boku, obdarować go solarną miłością oraz ochronić przed światem, ale wydaje się, że na powrót do Veryvina jest już za późno… Czy aby na pewno?”

~Frigg

Valladon

“W Valladonie trwają przygotowania do wesela! Rakel niedawno wróciła z przymiarki sukni, a i dla Luciena przy okazji coś się znajdzie – tak to jest, gdy ma się przyjaciółkę krawcową. Wkrótce oboje wybiorą się na wieczór panieński czy też kawalerski (tak, Pan Młody zaprosił Luciena!), ale nim to nastąpi… Para ma chwilę na rozmowę w cztery oczy – aż prosi się, by wyjaśnić sobie czym był ten pocałunek! I ten poprzedni też… I w ogóle… “

~KiS(s)

Trytonia

“Współpraca między Skowronkiem i Vasko idzie do przodu, ale jak po grudzie. Obojgu wydaje się, że wiedzą lepiej i oboje niewiele mówią, a gdy już się odzywają, ograniczają się do absolutnego minimum. Ona irytuje się, że ma do czynienia z mrukliwym bucem, a on, że z zarozumiałą babą. Jeśli ta ich wspólna wyprawa do portu na wykonanie zlecenia się uda, to będzie to najprawdziwszy cud. Na razie dotarli w okolice miejsca, gdzie kryje się ich cel – Skowronek uparła się, by dalej iść sama. Lecz jak to się skończy…”

~KiS(s)

Arturon

“Zdeterminowani chłopcy, uparcie podążający śladem przeklętego diabła, miło spędzili czas przy ognisku, opowiadając sobie życiowe historie i dzieląc się doświadczeniami. Dżariel pierwszy stanął na warcie, podczas gdy Nuka miał słodko spać przez kilka godzin. A jako że nie dane mu to było, wybudził się w idealnym momencie, by móc odeprzeć atak potępieńców wysłanych przez ściganego Piekielnego. Chłopcy poradzili sobie z problemem, lecz czekało ich nie lada rozczarowanie, gdyż potyczka ta doprowadziła ich donikąd – nadal tkwili w martwym punkcie, nie wiedząc, gdzie dalej szukać. Szukali więc na oślep, jeżdżąc po okolicy w nadziei, że trafią na diabła choćby przypadkiem. I tak się też stało, jakby przeznaczenie chciało im wskazać drogę we właściwym kierunku, bo niedługo potem zmuszeni zostali do wyratowania mieszkańców z rąk potępieńców. Nuka nie mógł pozwolić na śmierć niewinnych, nie tym razem. Wraz z Dżarielem przedarli się przez hordę Piekielnych, docierając na pola poza wioską. I tam spotkali się bezpośrednio ze swoim celem. A walka nie była łatwa, szczególnie, że chłopcy zostali bezczelnie rozdzieleni, diabeł groził Nuce, Nuka go zwyzywał, a później pobili się jak małe dzieci o zabawkę. Potyczkę przerwał Dżariel, wkraczając iście po anielsku między swojego towarzysza a ofiarę. Rozgromił Piekielnego bez mrugnięcia okiem, w obawie o bezpieczeństwo swoich najbliższych. W tym i Nuki. Bo obaj zrozumieli, ile dla siebie znaczą. Zrozumieli, że nie trzeba znać się latami, by zostać prawdziwymi przyjaciółmi.”

~Nuka

Z drugiej strony zaś…

“Stało się – diabeł, którego ścigali Dżariel i Nuka nareszcie nie żyje. To wielkie wydarzenie dla nich obu, gdyż w trakcie walki zdali sobie sprawę ile dla siebie wzajemnie znaczą i że choć znają się ledwie od kilku dni, stali się dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Na dodatek finał tej walki był dla Dżariela ważny z jeszcze jednego względu – chęć uratowania Nuki, gdy zostali rozdzieleni przez stworzone diabelską magią ściany ognia, była tak silna, że anioł odzyskał skrzydła. Wszystko zakończyło się więc szczęśliwie – teraz tylko zebrać siły i ruszać w drogę, do Adrionu i do Arrantalis. “

~KiS(s)

Mroczna Puszcza

“Nic tak nie przerywa porządnej drzemki, jak nowinka, że twoją żoną zostało dziecko! Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia Fonosa, smokołaka lenia, który wbrew swej poduszkolubnej naturze rozpoczął szalony bieg w celu oddania o dziesięciolecia młodszej od siebie Anastasji do jej domu rodzinnego. Czy jednak cokolwiek z tego wyjdzie? Świeżo przemieniona tygrysołaczka, obrażona za nazwanie małolatą i niegotowa do spotkania z rodzicami, zdołała zeskoczyć z łuskowatego grzbietu. Tylko czy zdoła wyjaśnić sprawę, nim jej rozmówca zaśnie w trakcie, tak jak to miało miejsce poprzednim razem?”

~Wenszu

Opuszczone Królestwo

“Oto początek dziwnego spotkania (bo i nie wiadomo jak się to może zakończyć i czy przypadkiem nie na powitaniach) – anioł Selim jest w końcu w trakcie misji, elfka Nivalia zaś po wielu latach próbuje wrócić do domu. Co więcej, gdy tylko się dostrzegają sięgają do swoich kołczanów… chwila… tak to ma wyglądać? Na szczęście szybko od czynów przechodzą do słów i wyjaśniają sobie co nieco – mniej więcej kim są i co tu robią. Nadal jednak nie zanosi się na to, by coś miało ich połą… ale oto zakradająca się Gwenfyvar potyka się i stacza ze zbocza niemal pod ich nogi! Po przeszyciu strzałami jej i pantery (spokojnie, to strzały tylko na piekielnych!) Selim proponuje zanieść potłuczoną do obozu. Czy Nivalia mu w tym pomoże?” 

~ KiS(s)

Równina Maurat

Adiraella oddaje się kocim pląsom z powodu nowiu, który wiadomo jak działa na panterołaki. W tym czasie Enid (duch opętujący sztylet fellarianki) zawładnęła ciałem Sevi i ma sporo do obgadania z dawnym, upierzonym znajomym. Jednakże z kobietami nie ma lekko – duch postanowiła przenieść się kawałek dalej, łapiąc pod pachę dużą kotkę i kota kotki. Przy okazji postanowiła pogrzebać żywcem wspólników Iskalera pod gruzami jaskini.”

~Wojenka

Burdana

“Po wygranej walce z obrzydliwymi monstrami Nani wraz z Archibaldem zdołali dojść do jako takiego zdrowia, by móc swobodnie się poruszać. Elan zaś, pełen entuzjazmu i współczucia zarazem, ucieszył się, że dziewczyna zdecydowała podróżować z nim do Burdany – w towarzystwie zawsze raźniej. Poza tym, snuli plany późniejszego odwiedzenia królestwa centaura, więc Nani z nieco bardziej optymistycznym spojrzeniem zgodziła się podążyć do miasta. Pierwszy raz od dwóch lat.”

~Nuka

Lasy Eriantur

“Spotkanie po latach może zacząć się różnie, w przypadku Constantina i Shyilii zaczęło się od tego, że elfka niemalże zabiła czarodzieja przez to, że pomyliła go z kimś innym. Krótką rozmowę i kilka docinek później, na szczęście rozpoznali się i rozmawiali ze sobą normalnie, chociaż oboje ciągle zachowywali lekką ostrożność przez to, że również oboje nie do końca wierzyli w to, że po latach są tacy sami i mogą sobie wzajemnie w pełni zaufać. Porozmawiali chwilę przy ognisku, jedynie w myślach wspominając sobie niektóre rzeczy. Okazało się też, że podróżują w tym samym kierunku – w stronę miasta znajdującego się w okolicy. W dodatku Shyilia zaproponowała mu wspólną podróż, więc… dlaczego miałby jej odmówić? Mieliby wtedy więcej czasu na rozmowę i wspominanie. Mag szybko się zgodził i to na pewno nie dlatego, iż jego matka widziała w elfce materiał na kogoś więcej, niż towarzyszkę podróży.”

~ Samiel

Alathel

“Czarownica Mereve po tym, jak Hiram zdecydował się opuścić jej skromne włości, zmuszona została do uspokojenia rozszalałej anomalii pogodowej, za którą stał jej dawny znajomy. Problemu zdołała się pozbyć, lecz trzy dni później pojawił się kolejny, tym razem na drugim końcu Alaranii, w królestwie Alathel, którym władał niejaki Norion, a którego Mereve miała dopiero zamiar poznać.”

~Nuka

Dalekie Krainy

“Życie w odosobnionej społeczności zazwyczaj toczy się własnym, ale przyjemnym dla tutejszych tempem. Nic więc dziwnego, że zarówno opiekunowie, jak i podopieczni sierocińca zaszytego w Górach Starych nie protestują, gdy aura wieczoru spowija okolice, przynosząc wszystkim słodko-gorzki bufet chwil.

Imelda, czyli niezwykle uzdolniona dyrektora tego ośrodka, przepełniona iście kozią upartością, postanowiła podtrzymywać niechęć wobec wampirzycy, z którą miała na pieńku, w międzyczasie słodząc sobie dzień poprzez spotkania i rozmowy z bardziej lubianymi elementami kadry opiekuńczej.

Sugarro, najmłodszy stażem nabytek tego niezwykłego miejsca, także nie miał dzisiaj za dobrze — choć zdołał przetrwać oficjalne obowiązki i zachować przy tym zimną krew, to jednak cień przeszłości niemal wyrwał się spod jego kontroli, gdy niesforne wróżki zamieniły pięć minut w najgorsze pięć minut tego tygodnia.

Teraz gdy obydwoje z dumą podziwiali rysunki byłej podopiecznej, wszelkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały zwrot akcji. Czy niedawno poznany czarodziej, który zaoferował swoją pomoc, jest tym, za kogo się podaje? Kto stoi za nadnaturalnym zimnem, które kroczy w stronę budynków z każdym oddechem? Już wkrótce się dowiemy!”

~Wenszu

Słówko na koniec

To wydanie jest dla nas szczególne, gdyż nie tylko pojawia się w nim zadziwiająco wiele ciekawskich ploteczek, ale i wyjątkowo dużo plotkujących! Po raz pierwszy do naszego blogowego stolika dosiadło się na raz sześć osób! Niektóre po raz pierwszy (oby Wam się spodobało!), a inne kolejny raz z rzędu, co udowadnia ich wytrwałość i budzi w nas przekonanie, że serwujemy wcale niezgorszą herbatkę…

Herbatkę, na którą mamy nadzieję, będziecie wpadać coraz częściej i ze szczerą ochotą!

 

Donosiciel #31

Kolory jesieni

Jesień za naszymi oknami może nie rozpieszcza, ale w Alaranii pogoda jest tak różnorodna, jak tylko sobie tego zażyczymy, więc korzystajmy z pięknej Złotej Jesieni! I to nie tylko złotej, ale też czerwonej, rudej, czasami deszczowej… Ze wszystkich jej kolorów! Zobaczcie, jak wyglądają nowinki w tej jesiennej palecie barw. 

Szepczący Las

“Złotowłosa Sonea i ruda Frigg miały poważną rozmowę o uczuciach – choć łączy je wyjątkowa przyjaźń, Fryga odtrąca Sonię, ale nie przez to, że jej nienawidzi, wręcz przeciwnie: to z miłości. Obie po tej rozmowie wróciły do reszty grupy z bólem w sercu… Okazało się jednak, że ta “reszta grupy” w międzyczasie pomniejszyła się o driadę Saurię i jej wilczą przyjaciółkę, które odeszły, by mieć czas na przetrawienie tego co się stało. Na miejscu został tylko druid Widugast i bardzo charyzmatyczny lisek, który zwrócił się do nich z prośbą o pomoc w szukaniu przyjaciela. Nic jednak nie przychodzi za darmo – informacja za informację, przysługa za przysługę. Dwa rudzielce – Frigg i rzeczony listek – rozpoczęli twarde negocjacje.”

~KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

,,Na morzu co prawda dominują błękity i butelkowa zieleń, ale brudnych ubrań i sekretów też wcale nie brakuje na pirackim okręcie! Kapitan Kaitlynn zmierza do Arrantalis, na prośbę swojego starego… przyjaciela, a w związku z zaginionym artefaktem. Wyjątkowo królewska marynarka ma ich nie zaatakować kiedy dobiją do brzegu. Ale co na to załoga? Czy banda piratów wystawiona na próbę wierności okaże się równie pokrętna za jaką uważa ją Awel? Jak sama twierdzi na okręcie pełno intryg, spisków, sekretów i układzików – to co lubi najbardziej. Ale nie spodziewała się, że zostanie w nie wepchnięta przez samą kapitan i to w roli kapusia! Może uda jej się jeszcze wykręcić i obrócić sytuację w zwodzący niechcianych świadków flirt?”

~ KiS(s)

Fargoth

,,W Fargoth w pewnym sklepie panuje emocjonalna słota. Rakel wróciła z targów zbrojeniowych – Lucien odstawił ją do domu całą i zdrową i… Zniknął. Ich ostatnia rozmowa nie była najprzyjemniejsza – zbrojmistrzyni boleśnie skonfrontowała swoje przekonania z nemoriańskim wychowaniem i skomplikowaną historią Luciena. Ciężko jej to przetrawić, dlatego nie potrafi się w pełni cieszyć z tego, że jej brat żeni się z jej najlepszą przyjaciółką, kowal Morgan znalazł sobie partnerkę i generalnie wszystkim dobrze się wiedzie. Istnieje jednak pewien sposób, by zaradzić na jej nieszczęście – wystarczy wezwać Luciena z pomocą magicznej obrączki. Rakel jednak nadal tego nie zrobiła – na co jeszcze czeka?”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

,,Nimroth nie przypuszczał, że zlecenie, które wydawało mu się łatwe, nagle skomplikuje się, a on zostanie ogłuszony i pojmany. Najpierw natknęły się na niego dwie zmiennokształtne – i to właśnie jedna z nich go ogłuszyła, aby później zanieść go w inne miejsce. Niedługo po tym dołączyła do nich kolejna, Dean, która przejęła na siebie niesienie pojmanego lisołaka. Ni raz nawet im uciekł i przez krótką chwilę walczył z nimi, jednak później „zmienił” plany i został złapany ponownie. Nadal chciał uciec i odzyskać swoje rzeczy, jednak chciał też uzyskać jakieś informacje na temat tych osób, które – jak uważał on sam – były w jakiś sposób powiązane z magami, których zabił i chcą się teraz na nim zemścić, przy okazji wyciągając z niego informacje na temat tego, kto go przysłał. Gdy dotarli w końcu do obozu, mógł poznać innych członków grupy. Oni wszyscy chcieli zrobić z nim coś innego, niż to, o co ciągle ich podejrzewał… tyle tylko, że zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, myśląc, że jego tok rozumowania jest tym poprawnym i prawdziwym.”

~ Samiel

Każdy liść ma jednak dwie strony…

,,Jej rude jak marchew włosy kojarzą się z przyjaźnią i ciepłem. W jego pustych, szkarłatnych oczach odbija się czerwień z krwi licznych ofiar. Dlaczego więc to ona goni go, przyszpila go do ziemi, zakuwa w lite kajdany i targa do obozu jak ziemniaczany worek? I dlaczego robi to… z przyjaźni!? Lecz dla Dean i jej bandy jest oczywistym, że Nimrothowi trzeba pomóc! Nawet (chwilowo!) wbrew jego woli. W końcu to kolejny lisołak, który wytrenowany został na zabójcę – narzędzie, które u wielu budzi strach, lecz u nich współczucie i zrozumienie. Czują się zobowiązani do przyjęcia go i pokazania świata od nieco innej strony… Jednak czy uzna ich stanowisko? Póki co porozumienia między stronami braknie (on przeważnie się nie odzywa, a oni paplają w języku, którego nie rozumie), ale większość zmiennokształtnych ma dobre chęci. Na ile się zdadzą, kiedy wśród szelestu dębów proszą go o… serce?”

~KiS(s)

Arturon

,,Chłopaki, obozując przy zgliszczach karczmy, którą fałszywie uznali za trop w polowaniu na diabła, poczęli dzielić się swoimi doświadczeniami i historiami przy ognisku. Nuka i Dżari bardzo dobrze się dogadują, rozumiejąc siebie nawzajem do takiego stopnia, że Anioł odważył się wyznać, co czuje do królowej Delii. Źle jednak odebrał zdziwienie towarzysza, gdyż ten drugi zaraz dostał po twarzy za potencjalne znieważenie damy serca Anioła. Chłopcy zdołali się jednak pogodzić, zaś pakt ten przypieczętowali późniejszą walką z wysłannikami sił piekielnych, których w końcu, przy niemałym wysiłku, udało się pokonać.”

~ Mereve

Góry Druidów

,,Oktoberfest! A nie, chwila, to nie ta Łuska… Ale festiwal drwali to już prawie, prawie to samo. Kavika i Yastre właśnie biorą w takowym udział. Ona jako organizatorka w tym domu wariatów, całe szczęście wspomagana przez rodzinę, grupę bandytów, korespondencyjnego kolegę Leima i panterołaka, z którym łączy ją “to skomplikowane”. No a rzeczony panterołak z jednej strony sercem jest przy Kavice, ale rozum mówi mu “nie wolno!” i popycha w stronę ślicznej Hannie, dla której bandyta zobowiązał się wywalczyć misia w konkursie, do którego z wielką determinacją zdołał się zapisać. A żeby nie było za łatwo, smalący cholewki do Kaviki Leim jest chyba troszkę innym człowiekiem niż na to wygląda i ta znajomość niekoniecznie może się dla uczonej dobrze skończyć…”

~KiS(s)

,,Zawsze preferowała kolory wiosenne w swych dziewczęcych ubraniach, jednak skłonność do melancholii miała iście jesienną. Teraz nieco się pozmieniało – Funtka przyobleczona w brązy sierści z pomarańczowym akcentem na skrzydłach, coraz pewniej stawia kroki jako smok, podążając za Mniszkiem i jego złotą czuprynką w stronę druida, który mógłby im pomóc. Choć cały czas jest niepokojąco nieufna, coraz bardziej lubi nieznajomego. Ten zaś zatrzymuje ją i po chwili (jak obiecał) przyprowadza druidkę. Dosyć tęgą i bardzo miłą… jednak ta usłyszawszy prośbę gubi się w zeznaniach. Nie łatwo zwalić jej winę na brata… poza tym czy Funci się wydawało czy ta kobieta boi się ich elfika? I ton jego głosu, gdy rozczarowany westchnął ,,Oj, cioteczko…”. Czy naprawdę dosłyszała w nim lekką psychozę?”

~KiS(s)

Drzewo Świata

,,Jak czerwony, to krew. Albo buraki, bo u Sanayi i Dérigéntirha krwawo nie jest, za to buraczano owszem – to przez pojawienie się nowej osóbki, Poliny, która aż oderwała się od gotowania barszczu, by porozmawiać z bohaterami. Chce im pomóc, ba, wręcz bardzo chce! I jest ich bardzo ciekawa – zwłaszcza interesuje ją to dlaczego alchemiczka rozpytuje o pewnego przystojnego blondyna. Zakochana? Na pewno tak, w końcu cała wioska już o tym huczy! Sama zainteresowana zaś szuka po prostu anioła, który wskaże im drogę do Drzewa Życia, a że ludzie gadają… To tym lepiej dla nich! Ona plotki przeboleje, a może dzięki pomocy Poliny szybciej znajdą ukrywającego się niebianina. Ale najpierw barszcz i plotki!”

~KiS(s)

Także jedno drzewo oglądać moża pod różnymi kątami:

,,Dérigentirh oraz Sanaya kontynuują poszukiwania niebianina w górskiej wiosce! Jak dotąd rezultaty nie były szczególnie pozytywne, jednakże z nowym sojusznikiem u ich boku – wioskową dziewuszką, która zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich dzięki jakże rozkosznym umiejętnością konwersacji i zadawania pięciu pytań jednocześnie – oraz starą towarzyszką – Becią, kozą jedyną w swoim rodzaju – ich szanse powinny wyglądać o niebo lepiej! Czas więc na nieco miłej rozmowy na temat tego, kto jaki sekret ukrywa i kto z kim gdzie dlaczego!”

~ Déri

Ekradon

,,No ile można pisać o rudych… dużo! Ale czy nie równie ciekawymi kolorami na jesień są czernie, róże i platyna? Taką właśnie konkurencję ma śliczna driada Silea. W końcu dotarli z Iaskelem i ich przewodnikiem do gospody, w której zebrała się cała śmietanka brudniejszej strony miasta… jednak sam przybytek jest dziwnie zadbany, a elfickie akcenty wystroju trudne do przeoczenia. Długoucha piękność stojąca za ladą zdaje się mieć z tym coś wspólnego. Ale czy ma jakiś związek ze zniknięciem Hessana? Czy ktokolwiek wie coś o tej sprawie? Może zakapturzony Daro kryjący się w rogu? Warto zapytać nim wyda się, że w jego głowie szeleszczą głównie liście.”

~KiS(s)

Ruiny Nemerii

,,Malthael usłyszał o skarbie. Wybrał się więc na poszukiwania. A przed wejściem do tuneli spotkał Llewallyna. Panterołak pamiętał go jeszcze z czasów przed jego upadkiem, co znaczyło, że Mal… nie pamiętał jego. Mimo tego drobnego nieporozumienia w temacie wspomnień, postanowili połączyć siły i razem udać się na przeszukiwanie jaskiń – lecz zanim weszli na podziemną drogę już przyłączyła się do nich zagubiona maie Primavera. I tak to we trójkę zaczęli przemierzać mroczne korytarze – nieco rozmawiając, unikając niebezpieczeństw i… walcząc. Otarli się też o parę pajęczyn (jak dobrze dla panterołaka z arachnofobią), na końcu zaś znaleźli wyjście pod ruinami chatki, gdzie powitało ich słońce i rześki wiaterek… oraz tajemniczy, kurtyzański mag. Bez skarbu. Elf (czy czymkolwiek tam ów osobnik był) pomieszał od razu ich szyki orzekając, że nie puści ich dalej. I tak członkowie formującej się ekipy zostali siłą (choć nie brutalnie!) posłani każde w swoją stronę. Lecz pytania pozostały: Czy maie dotrze do swojego zielonego lasu? Jak Mal odzyska kolejne fragmenty wspomnień? Llewallyn… znów pewnie będzie polować. Ciekawe więc, gdzie zastanie ich jesień…”

~KiS(s)

Góra Strażników

,,Sitrina postanowiła zabrać swoją nową znajomą, Esmeraldę, na wielkie zakupy przed wieczorną kolacją! Planowana napaść na wóz szlachecki zakończyła się jednak wylądowaniem ich obu w owym powozie w towarzystwie wielkiego, jadowitego węża, który zdaje się lubić obie kobiety. Niewiele polepsza fakt, że właścicielką owego powozu jest eugona, a one raczej nie są znane ze zbytniej pobłażliwości. Na szczęście okazuje się, że pokusa wężową damę zna i po chwili nieobowiązującej rozmowy szlachcianka postanowiła zabrać je obie na wspólne szukanie kiecek! Co może pójść nie tak?”

~ Déri

Burdana

,,Po wygranej walce z obrzydliwymi ghulami, Nani i Elan wylizują rany, a Archibald wiernie im w tym towarzyszy, nie odstając ani na krok, bo sam został w walce zraniony. Dziewczyna narzeka, regenerując się wcale po cichu i cierpliwie, lecz gdy przychodzi do bycia poważnym oddaje hołd zmarłemu Rastabowi i z szacunkiem wysłuchuje pieśni, którą wygrywa jej towarzysz, by uczcić poległego pobratymca. W międzyczasie Archibald, zdrowiejąc, kalkuluje ich szanse na bezpieczne dotarcie do Burdany.”

~ Mereve

Słówko końcowe

A więc i koniec dzisiejszego wydania! Nazbieraliśmy całkiem sporo nowinek, w tym wiele podesłaliście nam Wy <3 Bardzo dziękujemy! I pamiętajcie, że zawsze jesteśmy chętne do przygarnięcia kolejnych ploteczek – ususzymy je z czułością między wątkami i zaszeleścimy nimi za dwa tygodnie! 

Tymczasem trzymajcie się ciepło i rozpisujcie szalenie, korzystając z jesiennego nie-wychodzenia-w-taką-pogodę. Niech wena Wam sprzyja!

Donosiciel #30

Bo czy musi być okazja?

Bądźmy szczerzy – czy potrzebny jest pretekst by dowiedzieć się co słychać u innych? Oczywiście, że nie! A w każdym razie my nie potrzebujemy ani szkoły, ani wakacji, ani świąt, ani zmiany pogody – i bez tego w Donosicielu dowiecie się co w trawie piszczy. Zapraszamy do lektury! 

To wcale nie Telefon – to magiczna różdżka!

Ocean Jadeitów

Kvaser to ma wejście – jak morski bóg albo pewien starzec z laską i dwiema kamiennymi tablicami wyszedł na brzeg z rozstępującego się przed nim morza. Wcześniej prawie utonął, bo pływakiem jest kiepskim, a mokre zimowe ubrania ciągnęły go na dno, ale nie wnikajmy… Teraz pora, aby odnaleźć resztę grupy, choć czarodziej nie może mieć pewności, że wylądowali na tej samej wyspie. Całe szczęście tak się właśnie stało – Kelsier, który wylądował gdzieś w środku tropikalnego lasu już ruszył na poszukiwania towarzyszy, Ijumara zaś… Sieje panikę. Ale to dobrze, łatwo będzie ją znaleźć! Tylko pytanie kto trafi na nią pierwszy – towarzysze czy tubylcy… I co z tego wyniknie.”

~KiS(s)

Turmalia

,,Strażnik Doriatu i banda kotołaków, na których wypadł z portalu, powoli zacieśniają więzi – albo raczej wymieniają tłumaczenia. Fringharn mówi Karakalom co to jest Doriat, a oni tłumaczą mu, że nigdy o tym nie słyszeli. Zagubienie w pełnej krasie. Na szczęście ktoś wpadł na pomysł, by powiedzieć przybyszowi, że są teraz w Alaranii, że to kontynent, a Turmalia to jednak nie wieś – i nie ma tu miejsc, które im wymienił. Jak zareaguje chłopak, który nie tylko myślał, że Mansun i jego kompani padli ofiarami deformującej klątwy, ale i dziwił się elfim uszom Lantella? Elfim uszom! Czy poradzi sobie w świecie, gdzie nie tylko rogi, uszy i ogony, ale i skrzydła nie są wcale rzadkością?”

~ KiS(s)

Wyspa Lariv

“W Zajeździe u Lucy’ego jak zawsze nie brakuje interesujących gości. Jednym z nich jest samozwańcza mama Kaikomi i jednocześnie teściowa Lucy’ego – Irminia – która ze swoim prawie-zięciem kocha się nienawidzić. Z wzajemnością! Drugim ewenementem – może nawet ciekawszym – jest chłopak podejrzanie podobny do właściciela zajazdu, którego ciekawość może konkurować tylko z tym jak dziwne ma on imię – Nikodem. Kto to widział? On jednak nie ma z tego powodu żadnych kompleksów i jak już wcześniej udowodnił, nie ma też skrupułów by z rozbrajającą bezpośredniością dostać to, czego chce. Na przykład zostanie synem Lucy’ego… Czekaj, co?! “

~San

Popatrzmy od innej strony:

 ,,Zastanawialiście się kiedyś jak to jest kiedy małżonek odpowiada za wszelkie zakupy? Tak właśnie jest u Wassley’ów – Lucy w końcu prowadzi biznes; pisze rachunki, przegląda księgi, załatwia dostawy – kiedy coś wpadnie mu w oko, wyciąga ciężko zarobione pieniążki i targuje się tak, by wydać jak najmniej, a najlepiej jeszcze trochę dostać. I tym razem trafiła się okazja – młody niewolnik w pakiecie ze wściekłością teściowej, która pragnie chronić Kaikomi przed takim jednym bezczelnym, białowłosym typem… no to teraz ma ich już dwóch! Szybko podjęta decyzja i przeliczone korzyści. Albinotyczny młodzieniec i starsza jego wersja w postaci wilkołaka zdają się być wyjątkowo zgodni. Już nawet podali sobie ręce! Tylko… czy byli świadomi, że w ten sposób syrenka zyskała pasierba dwa lata młodszego od niej!? 

(Irminia będzie zachwycona).” 

~ Kana

Valladon

“Choć Brenna i Syntiel poznali się w dość wyjątkowych okolicznościach – podczas ucieczki przed zbirami, którzy chcieli odebrać aniołowi pewną bezcenną księgę – wygląda na to, że tych dwoje raczej nie podąży razem wspólną drogą. Nie pomogła przeżyta razem przygoda, nie pomogła spędzona razem – ale po bożemu! – noc w karczmie. Syntiel jasno oświadczył, że ruszają każde w swoją stronę, a on na pożegnanie ma dla Brenny jeszcze jeden dar – wiedzę o miejscach, do których mogłaby podążyć.”

~KiS(s)

Szlak Ziół

,,Obozowisko zakładane na noc kojarzyło się z odpoczynkiem, jedzeniem i siedzeniem przy ognisku – i właśnie to wszystko mieli zamiar zrobić Cain, Lotta, Conan i Jeremy, którym opiekował się ten ostatni. Cain zaoferował, że przejdzie się po okolicy i zbierze drewno na ognisko, gdy razem ustalili, że ma być ono elementem ich małego obozu. Nie dość, że szybko okazało się, iż okolica jest bogata w mniejsze i większe gałęzie, to ogień i tak będzie rozpalony magicznie, więc czarodziej nie musiał też sprawdzać każdego drwa pod względem tego, czy jest ono odpowiednio suche. Gdy wrócił (i, prawdopodobnie ku uciesze Lotty, postanowił rozpiąć płaszcz, ukazując ukrytą pod nim koszulę) okazało się, że w pobliżu palą się inne ogniska, co zresztą zauważyła właśnie Lotta. Cain wyraził swoje zdanie na ten temat, podpowiadając też pozostałym, że uważa ich wszystkich za silną grupę, a później zaproponował im umilenie sobie wieczornego posiłku rozmową… Podróżnicy albo bandyci – takie były jego przypuszczenia na temat ognisk, które były źródłem dymu, który mogli obserwować. W końcu nie mógł wiedzieć, że tak naprawdę siedzą przy nich najemnicy, którzy ciągle podążają ich tropem.”

~ Samiel

Pustynia Nanher

,,Przygód w pułapce czasu (i miejsca) ciąg dalszy. Seviron i Hashira uświadomili już sobie nie tylko to, że miejsce to jest prawdopodobnie magicznie wypaczone tak, że więzi wszystkich, którzy tu wkroczą, ale też to, że prawdopodobnie nie są tu sami. Kapłani już kilkukrotnie przyłapali się na tym, że widzieli zarys cienia jakiejś istoty, a wcześniej słyszeli też trzask zniszczonych „szklanych” filarów (jeden z tych zniszczonych nawet zbadali, a Hashira postanowiła wziąć sobie jego fragment na pamiątkę). Teraz do tego wszystkiego doszedł jeszcze regularny dźwięk, który przypomniał kroki dużego stworzenia, jednak zostawili to wszystko w tyle, gdy tylko zaczęli iść przed siebie. Ostatecznie i tak skończyli w tym samym miejscu, właśnie wtedy też uświadamiając sobie, jaka jest prawdziwa natura tego miejsca. Seviron zaproponował nawet kolejne kroki, które mogliby podjąć, ale… Czy Hashira się na nie zgodzi i, czy jej towarzysz może mieć rację co do tego, że w świecie astralnym mogliby znaleźć jakieś wskazówki? Co do samego stworzenia. Skąd się tam wzięło? Powstało w tym samym momencie, w którym to miejsce zostało poddane wpływowi magii? A może w jakiś sposób przywędrowało tu później?”

~ Samiel

Arturon

Dżariel Nuka w swoich polowaniach na diabła natrafili na ślepy zaułek – ostatni ślad, jakim podążyli, poprowadził ich do miejsca, które miało być kryjówką piekielnika, a okazało się puste. Dalsze szukanie po omacku nie miało już jednak sensu, więc panowie zdecydowali się na postój i rozmowy przy ognisku. A że atmosfera sprzyjała wyznaniom, Dżariel w końcu przyznał się do swojej miłości do królowej Delii… Biedny Nuka, nie wiedział, że jego niedowierzanie zostanie źle odebrane jako obraza i spotka się z prawym sierpowym anioła broniącego czci swojej damy. Jak dobrze, że później już wszystko sobie wyjaśnili w cywilizowany sposób – przecież to tylko nieporozumienie.”

~KiS(s)

Burdana

“Ghule! Ghule zaatakowały księcia Elenaela i Nanirię oraz ich towarzyszy. Walka jest straszna! Centaur Rastab zginął, zabierając jednak ze sobą swojego oprawcę, kot Archibald został ciężko ranny próbując ratować Nani. Ona oczywiście pośpieszyła mu na ratunek, uzbrojona w gałąź. Teraz jednak sama jest w opałach, bo nie ubiła bestii i ta – ogłuszona – poluje na nią! Jak dobrze, że na miejscu był Elen, który wkroczył w odpowiednim momencie i pozbył się potwora. Teraz można wylizać rany. “

~KiS(s)

Dalekie Krainy

“Na Wielkiej Pustyni Słońca zaś panują tematy rodzinno-uczuciowo-wyznaniowe. Nahír swoim dziwnym zachowaniem (skąd u niego taki gruby głos i dziwnie świecące oczy?) sprawił, że Ermida musiała szybko znaleźć temat zastępczy, by poznany w karawanseraju poeta nie zadawał niewygodnych pytań. Opowiedziała mu jak nietypową rodzinę stanowią Pustynne Ptaki, a zapytany o swoje życie rodzinne Kinalali jak zawsze się rozgadał wspominając o tym, że jego rodziną są najbliżsi przyjaciele (Funtko, pozdrawiamy!), że szuka swojego ukochanego, a dzieci mieć nie może… Nieopatrznie i nazbyt enigmatycznie wytłumaczył się, że taki urok jego rasy. No właśnie – a jaka to była rasa? Nahír na pewno się tym zainteresuje!”

~KiS(s)

,,Może ktoś ma ochotę na cięższe i bardziej mroźne klimaty? Jeśli tak może zobaczyć czym kończą się porachunki z gangiem. Freyr i Dayanara zostali niewolnikami odesłanymi do budowy rezydencji na mroźnym pustkowiu. Zamknięci w sieci korytarzy wraz z innymi nieszczęśnikami próbują się jakoś odnaleźć – w ciemności i nieprzyjaznym środowisku. Tam, gdzie będą musieli walczyć o swoje miejsce w hierarchii – bo tylko zwycięzcy mogą dostać się do ciepłego, termalnego źródełka i na chwilę zapomnieć o chłodzie.”

~ KiS(s)

Arrantalis

“Na królewskim dworze w Arrantalis miłość kwitnie w najlepsze. Eryk – młodzieniec, w którym zadurzyła się księżniczka Evangeline – jeszcze na tym samym balu, na którym się poznali, znalazł sposób, by wymknąć się z nią na plażę i móc porozmawiać bez świadków. Przyzwoitka jednak znalazła się sama – pod postacią orła należącego do Delii, Pioruna. Ptak nie pała póki co sympatią do adoratora księżniczki, ale jego to nie zraża – ma pretekst, by poopowiadać o swoich pupilach. Może ten chłopak faktycznie jest odpowiedni dla księżniczki?”

~KiS(s)