Donosiciel #63

Gdy kreatywność zawodzi

Czasami bywa tak, że po prostu się nie chce i brakuje kreatywności – niektórzy w tych momentach zacinają się w sobie i jednak próbują coś z siebie wykrzesać, a inni korzystają z bezpiecznych, utartych schematów. I oba rozwiązania są w porządku! W końcu to dobra zabawa a nie rozprawka dla bardzo wymagającej polonistki… Brrr! Kogo nawiedziły złe wspomnienia? Lepiej szybko skupić się na czymś przyjemnym, więc spójrzmy co tam u naszych bohaterów słychać!

Równiny Theryjskie

W przypadku Slavii nie wiadomo czy to kreatywność czy desperacja – na pewno pomysł dołączenia do bandy Iana nie był specjalnie przemyślany. Cóż jednak począć, skoro tak bardzo zależy jej na odzyskaniu swojej księgi? Trochę czarów – nie tych magicznych, a typowo kobiecych – i jakoś zdołała przekonać kotołaka, by ten pomógł jej spotkać się z szefem gangu. Teraz tylko przekonać go do swojego pomysłu… A wcześniej każdego kolejnego oprycha, który zagradza im drogę w siedzibie bandy. Naprawdę, nie mogliby znaleźć sobie jakiegoś zajęcia? I to jeszcze jacy bezczelni są, by podejrzewać Slavię o bycie panną z ulicy?! Chamy!”

~KiS(s)

Równina Drivii

Kreatywnością na pewno nie popisał się przyboczny Aloe, który najwyraźniej chcąc zaimponować Freyi zdecydował się zabrać ją na obiad i pokazać jaki to on ma gest. Nordka jednak chyba niespecjalnie zwraca uwagę na jego starania (choć posiłek docenia), bo zbyt wiele ciekawych rzeczy dzieje się wkoło, by przejmowała się takim byle jakim strażnikiem. Trwają Wielkie Łowy, wszelcy tępiciele plugastwa zebrali się, by zapolować na potwora – Freya próbowała wyciągnąć na ten temat jakieś informacje, ale wszystko to plotki i każda mówi co innego. Co jednak jest ciekawsze w tej sytuacji – w karczmie trafiła się grupa gości, których symbole wyrysowane na tarczach niespecjalnie spodobały się rudej wojowniczce – chyba ma z nimi na pieńku…”

~KiS(s)

Szlak Ziół

“Tutaj normalnie nie jest, bo i być nie może – brak nam schematów na smoczycę i elfiego bożka, a przede wszystkim druida, który jest tak prostoduszny, że w głowie się nie mieści, że to nie pierwszy lepszy wioskowy przygłup, a jednak człowiek w jakimś stopniu uczony… chyba. Zawsze jednak można ratować się wałówką. I odpoczynkiem w środku gęstego lasu. Znajdzie się też chwila na konspiracyjną rozmowę między Funcią a Mniszkiem i omówienie sytuacji w jakiej się znaleźli. A może raczej omówienie tego co chcą zrobić z nieprzydatnym do niczego druidem.“

~ KiS(s)

Wybrzeże Cienia

Yve jednak wróciła. Czego by nie wymyśliła, czego by wcześniej nie planowała, w jej życiu pojawiły się dzieci, których nie mogła tak po prostu zostawić, nawet jeśli miały świetną opiekę pod postacią Malachiego. Niby nadal planowała iść swoją drogą – tym razem dla dobra pociech, by pościg skupił się na niej na nie na nich – ale anioł ją od tego odwiódł i zapewnił, że jej pomoże. Lisołaczka póki co mogła po prostu spokojnie odpocząć… Choć szybko przekonała się, że przy takich maleństwach to nie jest wcale takie łatwe – ich płacz co chwilę ją budził i irytował. Oj, ciężko jest być matką, zwłaszcza gdy dziećmi są lisołacze bliźnięta.”

~KiS(s)

“Bycie ojcem to chyba coś na co Malachi nie był przygotowany. Ale czy ktokolwiek tak naprawdę jest? Mimo to anioł radzi sobie całkiem dobrze. Zapewnia Yve, że zamierza chronić zarówno ją, jak i jej dzieci, i obiecuje lisołaczce, że póki będzie przy nim, nic złego jej się nie stanie. Yve jest tak zmęczona, że po prostu kładzie się spać, ale poniekąd przyjmuje pomoc anioła. Dzieli pokój z nim i szczeniakami, co niezbyt jej odpowiada. Ale wyczerpanie bierze górę. Tymczasem mężczyzna zastanawia się co dalej. Wie, że nie mogą zbyt długo zostać na wybrzeżu, że prędzej czy później będą musieli odejść, a on będzie musiał znaleźć im prawdziwy dom. W końcu i on kładzie się spać. Obudzony w środku nocy płaczem bliźniaczek widzi, jak Yve wstaje do dzieci, by je nakarmić. Zaspana lisołaczka nawet nie zauważa, że anioł jest przy niej cały czas. Otula ją kocem, odprowadza do łóżka i okrywa, by nie było jej zimno. Noc mija pod znakiem przewijania i kołysania niemowląt przez anioła. Gospodyni karczmy zrobiła Malachiemu przyspieszony kurs opieki nad noworodkami i cóż… Skrzydlatemu przyszło być ojcem Lilly i Rose, i opiekunem ich matki. Czy Yve to doceni? Czy Malachi da radę być prawdziwym ojcem przez wiele lat?”

~ Niara

Ekradon

“Po śniadaniu przenieśli się do pokoju, który w karczmie wynajmował Samiel. Tam Skowronek zajęła łóżko, na którym przeważnie to on spał, a zabójca usiadł przy stole i zaczął rysować. W międzyczasie pracownica karczmy przyniosła im wcześniej zamówione przekąski i grzane wino. Po jakimś czasie, może kilku godzinach, rysunek był skończony i Samiel mógł pokazać swoje dzieło Skowronkowi. Spodobało jej się to, co zobaczyła na kartce, a jego to nie zaskoczyło, bo przecież cały czas był pewien, że właśnie tak będzie.”

~ Samiel

Mauria

“Tu było ciekawie, choć zdaje się, że wampirzy bal zalatuje nieco krwiopijczą tradycją. Tym razem jednak zjawił się na takowym nie tylko gość, który dawno nie witał w mieście, ale i egzotyczna wampirzyca Kathleen wraz ze swoją świtą. Sam zaś wieczór upłynąć miał pod znakiem krwawego księżyca – niezwykłej nocy, o której krążą legendy… nic się jednak nie stało. Noc upłynęła spokojnie, Vergil odnowił parę starych znajomości, a przed świtem para opuściła gospodarzy z poczuciem spełnionych towarzyskich obowiązków. Co czeka ich dalej po tym jak rozeszli się we własne strony?”

~ KiS(s)

Opuszczone Królestwo

“Kiedy robi się romantycznie zaraz pojawia się i jakaś typowa właściwość tego stanu. Na szczęście z ogłupieniem Locia chodzi całe życie, a i Cain do emocji bardziej rozgrzewających jakoś się przyzwyczai. Nie braknie też nieporozumień – ani mądry pradawny, ani jego wiadomo-już-jaka towarzyszka nie zdają sobie sprawy, że druga strona ich lubi, choć przecież to oczywiste jak… nie, relacje nigdy nie są oczywiste. Za to natknięcie się na ruiny w Opuszczonym Królestwie już jak najbardziej! Więc pora je zwiedzić!”

~ KiS(s)

Rododendronia

“Babcia na szczęście dla mnie kiepsko widzi, ale przerośnięta, czerwona jaszczurka jednak jest trudna do przeoczenia. A cóż to usłyszały nasze baczne uszka na ulicach tak wspaniałego miasta? Czyżby ukochana babcia Anastazji miała wkrótce pytać, dlaczego nowy mąż zmiennokształtnej ma takie wielkie zęby? Oby nie, gdyż wiemy, jak ta historia zwykła się kończyć! Na szczęście dla starszej pani, trawienie jej najprawdopodobniej wymagałoby zbyt dużo wysiłku, aby Fonosowi chciało się ją pożerać! Pomiędzy szukaniem miejsca do spania oraz pracy, odwiedziny u członka rodziny, który dawno nie dawał znaku życia jest naprawdę miłym uczynkiem! Dobrze, że nic się jej nie stało. I na pewno tak będzie. Jaszczurki zwykle nie pożerają babci, prawda?”

~ Déri

Lasy Eriantur

“Spotkanie się dwóch nieznajomych w środku lasu nie jest niczym dziwnym. Gdzieś w końcu muszą! Najlepiej zaś gdy jedna ma jedzenie, a druga słania się na nogach. To bardzo dobry początek znajomości – trochę strawy, odrobinka snu, podstawowa wymiana uprzejmości i w końcu – imiona. Kto wie, może ten rześki start zaprowadzi RakkęNearię gdzieś w niezwykłe miejsca?”

~ KiS(s)

Irrasil

Gdy tak zupełnie brakuje ci kreatywności, twoi bohaterowie idą do karczmy. Max co prawda nie poszedł się tam napić i złapać jakieś zlecenie, ale nie zmienia to faktu, że poszedł do karczmy zostawiając człowieka, którego miał pilnować, samego na ulicy. A takim to samotnym dworzaninem szybko zainteresowała się grupka elfich rzezimieszków. By jednak było zabawniej to właśnie tą grupą zainteresował się Seviere i zdecydował się zapytać ich o drogę. Nie skończyło się to niestety najlepiej – gdy chłop zorientował się z kim ma do czynienia, nastąpiła szarpanina, w której ucierpiał podopieczny Maxa – drakon niestety dotarł na miejsce już po fakcie, bo ze środka karczmy nie widział ani nie słyszał co dzieje się na zewnątrz. Jedynym świadkiem napadu był Seviere.”

~KiS(s)

Oaza Mia-Alkhama

“Czasem trzeba tak niewiele by zmienić nastawienie do życia. Sarabi wystarczyło to, że miała się komu wypłakać i zasnąć bez ciężaru w sercu. Kiedy Sadik budzi ją na jedzenie, księżniczka wygląda znacznie lepiej niż przed paroma godzinami. Kolację zjada z chęcią i ze smakiem. Wreszcie ona i pułkownik mają chwilę by normalnie ze sobą porozmawiać. Niestety pada pytanie o jej pióra. Sara bardzo stara się nie kłamać, mówi tyle ile może, omijając pewne fakty. Opowiada więc Sadikowi, że “skrzydła” są cechą jej rodu i występują raz na jakiś czas – zgodnie z prawdą. Dzieli się też przypuszczeniami, że być może gdzieś w jej rodzinie była harpia albo fellarianka. Tak naprawdę przecież sama nie wie dlaczego pióra wyrosły właśnie jej. Po prostu nie mówi mężczyźnie, że jej ród jest królewski. Od Sadika zaś dowiaduje, że w oazie stacjonuje od niedawna, a jego charakterystyczna uroda nie jest związana z żadnym zaklęciem czy klątwą. Konwersację przerywa im pojawianie się małego kotka. Sarabi jest zachwycona kociakiem, jej zachowanie zupełnie nie przypomina tego z poranka. Śmieje się, bawi z kociątkiem, rozmawia i je z apetytem – jakby była zupełnie inną osobą. Tą, którą Sadik poznał w nocy, gdy postanowiła zgarnąć go z ulicy.”

~ Niara

Dalekie Krainy

“Co może połączyć nimfę, lisza i czarodziejkę? Jak się okazuje, jest to biblioteka. Avayummi dociera do Et Iris by odnaleźć księgę, która może wyjaśnić skąd się wzięła. Jest zachwycona kolorowym miastem pełnym nieludzi. Jej ciemna skóra i kimono nikogo tu nie dziwią. Czuje, że mogłaby tu zostać. Tymczasem Tyne nadal poszukuje lekarstwa na swoją klątwę – pobieranie energii z otoczenia bez kontroli. Kayleight zaś zostaje wysłana do biblioteki po pewien wolumin, dla swojej przełożonej z uniwersytetu. I tak Yummi trafia na trzecie piętro biblioteki Et Iris, gdzie spotyka Tyne’a i postanawia prosić go o pomoc. Kayleight zaś czekając, aż dyrektor biblioteki przyniesie dla niej poszukiwaną książkę , uznaje, że należy przysłuchać się rozmowie ciemnoskórej i nieumarłego.”

~ Niara

Donosiciel #61

No weź się zdecyduj!

Czy ta pogoda mogłaby się zdecydować? Proszę? W jeden dzień śnieg, w drugi słoneczko, raz zima, a raz wiosna, by nie rzec, że wręcz lato. Co prawda ludowa mądrość głosi, że „w marcu jak w garncu” i tak daleko, ale to trwa od lutego, więc… Weź się zdecyduj!

Cóż, a jak tam u Was? Jakieś trudne decyzje do podjęcia? Albo wszystko idzie zgodnie z planem i wystarczy płynąć z nurtem? Czy może nadchodzący moment wyboru między jednym a drugim spędza Wam sen z powiek? Zobaczmy.

Adrion

Po dotarciu na wykopaliska, z których pochodziła ich przeklęta figurka, Rammon i Nala nie spotkali się z ciepłym przyjęciem kierownika robót, który uparcie im odmawiał i wypierał się, że cokolwiek mogło mu zginąć. Całe szczęście trafili na Ariannę Primrosea – archeolożkę, która chce im z jakiegoś powodu pomóc. Już mieli okazję się z nią spotkać po godzinach i skonsultować czy posiadany przez nich artefakt pochodzi z tych wykopalisk. Otóż tak… tylko jest pewien problem – ponoć miejsce, do którego muszą się udać, by go zwrócić, jest bardzo niebezpieczne. Takie wręcz śmiertelnie niebezpieczne. Przeklęci badacze muszą więc zdecydować czy na pewno chcą ryzykować, choć w ich przypadku jest to wybór między złym a gorszym.”

~KiS(s)

Szpital “Ranna Kózka”

“Dla naturianina nie ma nic gorszego, niż bezczeszczenie darów Matki Natury. Dla Glukel płomienie ogarniające las były największym wrogiem, którego należało niezwłocznie wyeliminować. Zdołała uciec z zastawionej przez podpalaczy pułapki, ale czy uda jej się ocalić florę, która ponosiła tego skutki?
Być może miejska driada, Arrika – właścicielka „Rannej Kózki” i turmalijska uzdrowicielka – która zaczęła od pomagania jej, zechce również pomóc przyrodzie, tak bardzo przez eugonę cenionej. Wpierw jednak powinny umknąć przechodzącej do ofensywy straży, bo w przeciwnym wypadku zrobi się nieciekawie…”

~ Latro

Równina Drivii

Aki, Sargybinis i Jon wyszli zwycięsko ze starcia z piekielnymi, choć cała trójka jest świadoma, że to nie oznacza kresu ich problemów. Jon musi iść dalej – to już postanowione. Sargybinis ruszy z pewnością z nim. A Aki? On musiał podjąć decyzję i wybrać między dwiema niezbyt przyjaznymi opcjami – albo pójdzie dalej, albo zawróci, tak czy siak narażając się na niebezpieczeństwo. Ale że w grupie raźniej to w końcu zdecydowali trzymać się razem. A teraz… Znowu na rozwidleniu korytarzy trzeba znaleźć kierunek, w którym będą podążać. Ile jeszcze raz będą zadawać sobie pytanie „w lewo czy w prawo”?”

~KiS(s)

Równina Andurii

Rubedo miał całą noc dla siebie – pozostawiony przez Shirkhanę w zamknięciu, skrępowany, zdradzony przez towarzysza, który wybrał kotki a nie swego pana (trudno mu się dziwić) – mógł rozmyślać ile chce. A myślał o zemście. Okrutnej, krwawej zemście! I o tym jak się stąd uwolni, choć nie za bardzo mu to szło, więc ten projekt chcąc nie chcąc porzucił. A rano przyszło mu znowu skonfrontować się ze swoją oprawczynią – ta zapytała go o znajomość ze swoim ukochanym, co diabłu wyraźnie nie pasowało i zaczął rzucać w jej stronę bardzo obrazowe groźby. Niestety bez pokrycia, ale cicho, nie podcinajmy mu skrzydeł (skrzydeł – piekielny, haha).”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

“Tutaj decyzje biją się stale z nieudolnością w ich podejmowaniu – to co postanowił sobie Bastien w kwestii małżeństwa córki nie jest jeszcze planem samej Anastasii. To co Paulia chce zrobić z Vinny’ego nie do końca jemu przypada do gustu. A kiedy dowie się, że Mikael wymyślił dla niego wymówkę w postaci kontuzji, by nie musiał tańczyć, też może nie zgodzić się na to od razu. Więc jak w końcu? Chce zostać dobrym ludzkim hrabią czy pozostać sobą, naukowcem? A Anastasia? Zdecyduje mu się przypodobać czy jednak odpuści sobie dhampirzego kawalera? Daniel, Mira i Roze też mają co robić i na co się decydować – a ich pozornie błahe wybory mogą okazać się kluczowymi dla całej historii!”

~ KiS(s)

Dean już postanowiła – i zdania nie zmieni. Zaangażuje Nimrotha w plan uwolnienia centaurów i wykorzysta jego zdolności, choć to oczywiste, że nie mogą mu jeszcze zaufać. Nie ma w nim woli współpracy i nawet tego nie ukrywa – czuje się więźniem i łatwo przewidzieć, że będzie próbował uciec. Jeśli dadzą mu szansę… jego nadzieje na ucieczkę lisica jednak w końcu rozwieje. I kto wie – może Ni przestanie być taki uparty i dostrzeże, że nie są jego wrogami? Mógłby w końcu do tego dojść!”

~ KiS(s)

Thenderion

W posiadłości Counteville atmosfera się zagęszcza. Banda złodziejaszków myszkuje po domu, a straż próbuje ich dyskretnie złapać, by nie zaalarmować gości i nie nasiać paniki. Tylko wśród złodziejaszków jest jeden rodzynek – Dani, brat Ginnie – który wszystko psuje i zaraz ściągnie im na łeb kłopoty. A tymczasem Blanche – pijana do granic nieprzyzwoitości – niczego nie świadoma chodzi sobie po domu, podążając za jakąś tajemniczą osobą… Jak to się może skończyć? Można podejrzewać kłopoty. I tylko Pestka, który pozostał na zewnątrz, jest póki co niczego nieświadomy. Choć pewnie tylko do czasu – może w końcu trzeba będzie podjąć tę męską decyzję i zaangażować się w sprawę, która teoretycznie wcale tak źle nie wygląda.”

~KiS(s)

Piaski Czasu

“Chce ich wszystkich rozwalić w brutalnej walce czy jednak przeszkadza mu wpadanie w furię? Ilith, skrytobójca i najemnik, po zmiażdżeniu swoich przeciwników pada na kolana. Znowu to zrobił… jego łez winy nie widzi jednak Camryn, która wykorzystała okazję, by uwolnić czarodzieja – tak, ona wie co chce zrobić i do czego dąży. Ale i tak wpadła w kłopoty – knypkowaty nemorianin ma właśnie uderzyć w nią ostatnim zaklęciem, a pomoc znikąd nie nadchodzi…”

~ KiS(s)

Ekradon

“Dzień zaczęli różnie – Samiel od przygotowania stanowiska do rysowania, a Skowronek od skromnego śniadania w towarzystwie sióstr, które zapewniły jej miejsce do spania. Później spotkali się w karczmie, w której nocował zabójca. Oczywiście, on sam wcześniej postarał się o to, żeby zadbać o śniadanie dla nich, choć nie odbyło się też bez rozmowy z (zazdrosną o jego znajomość ze Skowronkiem) Ami, właścicielką Dębowej Karczmy. A gdy Skowronek do niego dołączyła, na ich stolik akurat trafiło jedzenie. Po posiłku ich plany nadal łączyły się ze sobą, w końcu obiecał jej, że narysuje „coś” dla niej i miał zamiar dotrzymać tej obietnicy.”

~ Samiel

Mgliste Bagna

“W pierwszym korytarzu, oprócz obrazów udało im się też znaleźć tajemniczy klucz, co było zasługą Villemo, która zdecydowała się zostać w tym miejscu na dłużej. Skrzydła Luny natomiast wywołały wiatr, który dostał się pod fontannę i wymiótł z tamtego miejsca kartkę papieru, również tajemniczą. W tym samym czasie Salazar kontynuował swą wędrówkę na piętro posiadłości. Właśnie tam mogli znaleźć coś, co pomoże im w zadaniu wyznaczonym przez ducha. Zadaniu, które jednocześnie było ich jedyną możliwością na opuszczenie tego miejsca.”

~ Samiel

Sosnówka

“Pomiędzy Bore’sauk’iem, a jego nietypową pacjentką – feerie Taneą pojawiają się przeróżne przeszkody. Czy to wielgachny igrys, budzący rozsądne obawy u mężczyzny, jak i fakt, że ten ostatni jest niemową. (Nie żeby tygrys był szczególnie rozmowny.) Jednakże przynajmniej jeden z tych problemów ma szansę na zniknięcie! Oczywiście, że chodzi o porozumiewanie się, nie ma mowy, aby można było tak po prostu pozbyć się kota z domu. Wdzięczna naturianka zaproponowała, aby medyk pokazał jej swoje imię, więc być może język migowy wystarczy, aby ta nietypowa dwójka była w stanie się dogadać!”

~ Deri

Ruiny Nemerii

Avellana, zaznając miłej kąpieli w chłodnej wodzie jeziora, pośród pradawnych ruin, nie spodziewała się zbytniego towarzystwa. Oczywiście, że szybko zrobi się tu tłoczno. Najpierw tajemniczy złodziejaszek, który nie omieszkał przetrząsnąć jej rzeczy, a następnie zniknąć w rozbłysku zdradzającego pewną magiczną naturę łotrzyka. Następnie zaś Katniss, która również zdawała się szukać chwili samotności pośród skruszałych budowli, tylko po to, aby wkrótce ujrzeć, a przede wszystkim usłyszeć upadłą. Ach ci piekielni turyści, nie można nawet chwili spokoju od nich mieć.”

~ Deri

Katniss czuję się sfrustrowana, ponieważ jej poszukiwania ciągle wiodą donikąd, brakuje jej już sił, ale nie potrafi zrezygnować. Ból po stracie ukochanej jest zbyt silny. Poza tym jedynym co determinuje jej życie jest chęć zemsty. Nie ma już nic innego. Tymczasem Avellana, chcąc w spokoju wykąpać się w jeziorze trafia na złodziejaszka, który bezczelnie ją okrada. Nie bacząc na okoliczności – czyli własną nagość – wypada z wody by dopaść złodzieja. Kto mógł przewidzieć, że chłopaczek będzie miał w posiadaniu portal? Chyba nikt. I tak Avell, goła jak ją Prasmok stworzył trafia wprost do ruin – Ruin Nemerii. A tym samym miejscu odpoczywa Katniss zastanawiając się co dalej z jej losem. Czy ruszyć dalej do Rapsodii, czy może zupełnie zmienić swój plan działania. Co się stanie kiedy dwie piekielne zetrą się ze sobą? Wielka przyjaźń? Czy wielka katastrofa? Zobaczymy.”

~ Niara

Lawendowy Dwór

“Wydaje się, że Rael będzie idealną matką. Niezręczne pytanie małej Prim zostaje ułagodzone odpowiedzią niebianki. Nawet Elowen, choć nieco onieśmielony zbliża się do swojej przyszłej matki. On, chłopiec po przejściach, nieufny wobec kobiet, chyba powoli zdaje się rozumieć, że Rael nie chce go skrzywdzić i że być może nareszcie będzie miał prawdziwą mamę. A Tristan, choć początkowo zszokowany, widzi jak wspaniałą kobietą jest jego narzeczona. I choć trudno w to uwierzyć, patrząc na tą scenę jest pewien, że z każdym dniem będzie kochał ją co raz mocniej. Jednak to, co dzieje się później wprawia wszystkich w jeszcze większe osłupienie. Kiedy Rael zapewnia, że będzie także jego matką w chłopcu coś pęka, z całych sił wtula się w niebiankę i zaczyna płakać. Wszyscy obecni na uczcie są skonsternowani, nikt nie rozumie dlaczego chłopiec szlocha trzymając się kurczowo błogosławionej. Dopiero pytanie zadane przez Tristana uświadamia zebranym, że łzy chłopca nie są spowodowane smutkiem. Elowen płacze, bo jak mówi ojcu, wreszcie będzie miał mamę.”

~ Niara

Irrasil

W Irrasil grasuje banda złodziejaszków. Seviere miał pecha paść ich ofiarą – ledwo przybył do miasta, a już ukradziono mu sakiewkę. Na domiar złego lokalny wymiar sprawiedliwości działa wyraźnie opieszale i nie za bardzo chce pomóc chłopakowi z prowincji. Max ma trochę podobny problem, choć nie do końca dotyczy on jego osobiście – on tylko eskortuje pałacowego urzędnika, którego spotkał podobny los. Choć ze względu na pozycję urzędnik cieszy się zdecydowanie większym posłuchem, jemu również nie za bardzo ktoś chce pomóc, bo po co się wysilać. Maxa to średnio obchodzi, za to Seviere jest wyraźnie wzburzony i zdeterminowany, by sprawę załatwić – podjął męską decyzję, że sam odnajdzie złodziejaszków.”

~KiS(s)

Dalekie Krainy

Maka nie mogąc do końca pogodzić się z niezapowiedzianym wyjazdem Lorda oraz wyprodzką dwójki rodzeństwa z Demary, postanowiła udać się w kolejną wielką podróż i na naprawdę długie wakacje. Co zaoszczędzone to jej – więc witaj wielki świecie! Może tropikalny klimat i niezwykła kultura Neverith pozwolą kotce zapomnieć o utraconych przyjaciołach i szansach, które już nie wrócą… ale los bywa kapryśny – w tym samym mieście, gdzie ona próbuje uporządkować uczucia, przetrzymywana jest w niewoli piracka załoga, a i kilkoro z nich hasa na wolności – czyżby ktoś miał stanąć naprzeciw desperacko pragnącej normalnego życia kotołaczki? A już sądziła, że przeżyła wystarczający szok.”

~ KiS(s)

Rozalie jest wybuchowa. Dosłownie. Kiedy Izanami wyznaje jej, że jest botaniczką i wykłada na Uniwersytecie Czterech Żywiołów pokusa wpada w taką euforię, że “wysadza” pobliskie drzewo. Jej magia sprawia, że w pień uderza piorun i rozłamuje go na pół. Z kamienia wyrasta poroże, a zwierzęta Nami zaczynają rzucać się ze strachu. Niebiance trudno opanować wszystko na raz. Jej klacz – Cisza – wierzga, prycha i rży. Livia – tygrysica – gotowa jest do ataku, ale jedynym przeciwnikiem jakiego widzi, jest dziwaczny kamień. Rozi wydaje się zupełnie nie przejmować całym zdarzeniem, ale Izanami jest wyraźnie przestraszona. Może jednak powinna odejść i zostawić pokusę “strzelającą” magią na prawo i lewo. A może jednak zostać i pomóc jej zapanować na emocjami?”

~Niara

Trijou

“Po rozmowie z jednym z doradców Dearbháil, Rand udał się w stronę pokusy, z którą przybył w to miejsce. Ona też chciała z nim porozmawiać, wydawała się przy tym niezadowolona z tego, w czyim towarzystwie spędzał czas ostatnio. Chwilę później, gdy chciał załagodzić sytuację poprzez taniec, na środku sali pojawił się nagle dziwny nieznajomy. Spojrzał na Randa i uśmiechnął się i zniknął, a to wystarczyło, żeby sama Królowa zaczęła go o coś podejrzewać. Wystarczyło, że wskazała na niego palcem, a chwilę później został otoczony i pojmany przez najbliższych wojowników. On oczywiście analizował całą sytuację i wpadł nawet na to, co mogło się stać, chciał rozmawiać z Dearbháil, przedstawić jej swoje wnioski, ale nie wiedział, czy się uda. Wszystko zależało od tego, co powie pokusa rządząca tym miastem.”

~ Samiel

Donosiciel #60

Ładnie!

Ładną mamy dziś pogodę! No co? Jakoś trzeba zagaić. No można komplementem – że ktoś jest ładny – ale to nie zawsze działa… I jeszcze jest takie zobowiązujące w kontekście nadchodzącej rozmowy. Ale można i tak. Pięknie dziś wyglądasz. I za oknem jest ładnie. I – czego pewnie wszyscy się tu spodziewacie – mamy dla Was bardzo ładne opowieści!

Adrion

Piękna panna Primrosea zawróciła w głowie Hive tak łatwo, że to aż wstyd i chyba nawet niespecjalnie się starając wyciągnęła z niego wszystko to, z czym Rammi i Nala przybyli na to konkretne stanowisko archeologicznie. W sumie dobrze, że tak się stało, bo chyba ona okaże się być ich jedynym ratunkiem przed klątwą, która na nich spadła – kierownik wykopalisk był im wyjątkowo niechętny i dobrze, że ich siłą nie wyrzucił ze swojego terenu. Pytanie jednak dlaczego przypadkowa archeolożka chce im pomóc? Być może się tego dowiedzą, ale to za kilka godzin – teraz na wykopaliskach kręci się za dużo ludzi, muszą więc poczekać aż nieco się przerzedzi, taki warunek postawiła Primrosea. Gdy więc się spotkają, będzie okazja do zadawania jej pytań.”

KiS(s)

Leonia

Posiadłość księcia Medarda w Leonii prezentuje się naprawdę pięknie – Sanaya jest pod wrażeniem tych wszystkich bursztynów i turkusów, które nadały wnętrzu bardzo gustownego wyglądu. Jest też szczerze zainteresowana roślinami, które tu posadzono – wśród nich jest kilka okazów, z którymi nie miała okazji obcować. Czyżby to wynik botanicznych zainteresowań księcia? Jeśli tak, jest on człowiekiem wielu pasji (o czym w sumie zdążył już wspomnieć w trakcie ich znajomości) – wszak nie zajmuje go tylko polityka, ale również alchemia, botanika, a nawet prawo. Tego ostatniego dał dowód, rozwiewając pewne wątpliwości Sanayi w kwestii kary, która może spotkać poszukiwanego przez nią alchemika… Albo nawiewając nowych. Tego jeszcze nie ustaliła.”

~KiS(s)

Równiny Drivii

“Po zakończonej walce z oddziałem zwiadowczym diabłów, cała trójka wdała się w niedługą rozmowę. Aki podziękował im za pomoc i przedstawił się, Jon wyjawił mu nie tylko imię swoje i Sargybinisa, lecz także wyjaśnił chłopakowi całą sytuację, a na koniec powiedział mu, że oni udają się w głąb tuneli. Nie zaproponował najmłodszemu z nich, żeby do nich dołączył, lecz to powinno wydać mu się najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej teraz. Bo chyba lepsze było pójście z nimi, niż zostanie tutaj i ryzykowanie to, że zostanie się zabitym przez diabły, prawda?”

~ Samiel

Fargoth

“Ta rana to taka paskudna raczej. Niezregenerowana do końca ręka Vasko właśnie doczekała się nowego bandaża – w międzyczasie zaś przyprawiła Larranę o mdłości, a jej kotowatą towarzyszkę o zagrzebanie się w sianie. Sam Vasko jednak za bardzo się nią nie przejmuje – bardziej ciekawi go kwestia znikającej dziewczynki, którą ciemnoskóra określiła mianem zjawy czy też ducha, a którą widział jedynie on. I nadal miał maskotkę…
Ukryci przed strażnikami na piętrze stodoły chyba nie za bardzo wiedzą co robić ze sobą dalej, a chłopak w ogóle nie za bardzo rozumie czemu w ogóle znalazł się w tym mieście. Larrana też nie zna na to odpowiedzi. Ale może jakoś się dogadają? ”

~ KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

“Jeśli mowa o ładności nie może zabraknąć oczywiście podręcznikowego Ładnego Chłopca – oto lisołak Nimroth! Nadal związany i z kamienną obrożą na szyi słucha co też Dean (poniekąd jego porywaczka) ma do powiedzenia. I wbrew pozorom to raczej miłe rzeczy. Że pozna jej grupę, że się dogadają, że nie powinien nazywać się narzędziem i że zabiorą go jutro na zwiady, by obmyślić jak zaatakować grupę handlarzy żywym towarem, która obecnie przewozi kilkoro centaurów… no wręcz romantycznie. I skoro o romansach mowa, to Sally, fenkowata lisiczka, nie może przestać myśleć o pochwyconym białowłosym. Ona zawsze tak czy ma do niego wyjątkową słabość?”

~ KiS(s)

Góry Druidów

Ach, Kavika pięknie wyglądała, gdy tak z pasją opowiadała o swoich badaniach. Yastre słuchał jej z przyjemnością, pilnując się tylko, by nie patrzeć na nią zbyt maślanym wzrokiem, bo w końcu ona była mężatką i nie wypada. No ale co poradzi, że wszystko, co jest z nią związane, tak bardzo go cieszy?! Nawet te jakieś badania nad wodą, których on nie rozumie, ale całe szczęście gdy zapytał, ona mu wszystko wyjaśniła. I jeszcze będzie wyjaśniać, bo panterołak choć rozumem nie grzeszy, to jest bardzo dociekliwy. I to nie tylko w kwestiach naukowych, bo gdy zostali w końcu sami, zdobył się na pytanie, które może znacząco zmienić atmosferę. A niby takie niewinne. Po prostu zwykłe „Co u ciebie słychać?”.”

~KiS(s)

Podziemne Korytarze

Ezechiel i Hirondelle natrafili na ślad maga, który swoimi dziwnymi magicznymi pieczęciami sprawił, że z okolicy zaczęły uciekać ptaki – nieładnie, nieładnie. Przez niego chochliki miały pełne ręce roboty przy opiekowaniu się porzuconymi jajami, a kto wie co by było następne – może zaczęłyby uciekać większe zwierzęta? Całe szczęście maie w porę zareagował i zaczął niszczyć założone przez nieznajomego pieczęci. A gdy to czynił natrafił na obozowisko. Czyżby miało dojść do konfrontacji z magiem, który spowodował to całe zamieszanie?”

~KiS(s)

Piaski Czasu

Camryn miała uwolnić swojego klienta z rąk porywaczy, a ci musieli zabrać go akurat gdzieś na pustynię… ale to nic, Ilith ma plan! I nie chodzi nawet o znalezienie ich, bo to już załatwili – chodzi raczej o to jak się do nich dostać. Elf uznał, że jeśli poda się za sprzedawcę niewolników, a Camryn wejdzie w rolę towaru to uda im się oszukać zbirów. Ci jednak, choć faktycznie się nabrali okazali się bardziej zbirowaci niż zakładał i postanowili nie płacić za kobietę, a jedynie w przypływie łaskawości puścić domniemanego handlarza wolno.
Więc… co teraz?”

~ KiS(s)

Ekradon

“Taniec trwał i to samo można było powiedzieć o rozmowie Skowronka i Samiela, choć poruszane tematy stały się inne. Trochę o wyjątkach od reguły, trochę o arystokracji, a także o tym, kto nadawał się do pracy, którą oboje się zajmowali. Padły też komplementy, a jakże. Samiel powiedział jej też co nieco o tym, jak to się stało, że został zabójcą, a także o swoim przeszłym życiu, w tym także to, jak kiedyś wyglądały jego włosy. Umówili się też na spotkanie, w czasie którego Samiel będzie rysował, a w międzyczasie nadal tańczyli oczywiście. W ostatnim tańcu zabójca pozwolił sobie nawet na dodanie kilku rzeczy od siebie, bo akurat te kroki i tempo muzyki były mu w pewnym sensie znane.”

~ Samiel

Opuszczone Królestwo

“Ten popis był ładny – tak przynajmniej uważają nowi fani Elliota, których uwiódł na akrobatyczne wyczyny swej smoczej postaci. W akademii będzie o czym mówić… ale może ktoś zwróci uwagę na zabójczy dla trzech sierpówek pokaz Rimuala? Ten już zdążył zniechęcić do siebie Tisę, charyzmatyczną i ciemnoskórą współlokatorkę Astrid, choć sama czarodziejka się nie uprzedziła. I chociaż w duchu do żadnego z nowych kolegów nie pała jakąś wielką sympatią to do Rimuala zagadała już chyba drugi raz… Tymczasem dookoła Tisy lata gadatliwy Rafael, mahinka zaś czeka aż do ich grupy dołączy Elliot, który póki co wzbudził jej największe zainteresowanie. Więc tak… czyżby ta grupa miała już tak wyglądać? Mimo, że wszyscy tam są mniej lub bardziej zdolni, ładni czy bogaci wydaje się nieco niedoskonała. Szczęściem smok-gwiazdor raczej tego nie zauważy.”

~ KiS(s)

Lasy Eriantur

Naeria szuka sztukmistrza Neona i szuka go idąc przez uroczy las. Z coraz mniej czytelną mapą i bez przewodnika. W końcu jednak musiała przystanąć, ugotować coś dobrego i dać się zakraść od tyłu wygłodniałej Rakkce, która… usnęła w pół kroku i upadła na ziemię. Miała szczęście, że trafiła na uczciwą dziewczynę – elfka położyła ją przy ogniu (ale nie opiekając) i pozwoliła tak zostać. Sama też ułożyła się do spoczynku. Nie przewidziała, że czarodziejka obudzi się przed świtem, by pożyczyć garnuszek i zacząć gotować coś niejadalnego… toż to trzeba naprawić!”

~ KiS(s)

Dalekie Krainy

“Tu pogoda dopisuje, bo w końcu tropiki, ale… dopisuje praktycznie tylko to. Większość pirackiej załogi Xenji została poturbowana i złapana, a pani kapitan i Krakenia siedzą wraz z nimi w celi, słuchając jak wszyscy oskarżają się nawzajem o zdradę. Kto jest winny? Dlaczego jedynego człowieka i panterołaka z gromady wyprowadzono i gdzieś zabrano? Nie ma pytań na większość odpowiedzi – ale przynajmniej wiadomo, że córki Xenji są stosunkowo bezpieczne i jeszcze wolne.
Czy one, kotołaczka oraz wypuszczony pantehołak i mahińczyk dadzą radę pomóc reszcie załogi?”

~ KiS(s)

“Był mroźny, ale piękny i słoneczny poranek, gdy Książę Junjie wraz z trójką przyjaciół wybrał się na łowy. Jak zawsze bawili się doskonale w swoim towarzystwie, w okolicznym lesie szukając dodatkowej rozrywki w postaci bestii godnej upolowania (lub też pierwszej, jaka im się nieszczęśliwie napatoczy). Żaden z nich nie spodziewał się, że następną istotą jaką spotkają, będzie spadająca z nieba kobieta. W pierwszej chwili wzięta za anioła, teraz okazała się syreną, nieśmiało wychylającą się z jeziora, w którym miała szczęście wylądować.
Emma ostatnie, co pamiętała to kłótnia z Irsem z pałacowych ogrodach. Później znów upomniały się o nią magiczne anomalie, porywając ją z Menaos i zrzucając bezczelnie w wysokich Górach Słonych. Ocknęła się dopiero lądując w lodowatej wodzie, a już po chwili osaczyła ją czwórka jeźdźców, mówiących w obcym jej dialekcie i napędzając niezłego stracha. W końcu jednak Jun wpadł na to by odezwać się do syreny we wspólnej mowie, ta zaś nabrała nadziei, że zorientuje się w swoim położeniu i może odnajdzie drogę do najbliższego miasta. Pierwsze spotkanie iście baśniowe, a dama w opresji, jak się patrzy. Autorzy podpowiadają jednak, że pozory często mylą. Ciekawe, co mają na myśli…”

~ Callisto

Alarańskie pismo obrazkowe

Dzisiaj przed Wami dodatek bardzo specjalny – Niara zdecydowała się zdradzić Wam tajemnice alarańskiego pisma obrazkowego, czyli emotek, które możecie używać na shoutboxie, w prywatnych wiadomościach, grach… Dowiecie się jak to się wszystko zaczęło, kto kiedyś był Barbie, gdzie znajdują się tajemnicze napisy, a gdzie był kiedyś… zadek. Więcej Wam nie zdradzimy – przeczytajcie i przekonajcie się sami!

Jak to się zaczęło?

Od dłuższego czasu drażniły mnie emotikony na forum. Były słabej jakości, zbyt małe, stare i brzydkie. Uznałam, że fajnie będzie wymienić “buźki”. Chciałam zrobić to już wcześniej, ale brakowało mi dostępu do bazy danych. Dopiero, kiedy Meridion przeinstalował mi system na laptopie, logowanie na serwer przestało stanowić problem. Ba! Stało się dużo, dużo łatwiejsze. Tak więc zaczęło się od wymieniania uśmieszków. Potem wpadłam na pomysł, by zmienić też zwierzątka, a że trafiło mi się kilka obrazków pasujących do stworzeń z bestiariusza uznałam, że “Dlaczego nie?”. I wpadłam po uszy. Uwielbiam kiedy coś ładnie wygląda, jest estetyczne, dopasowane i w ten sposób robienie emotikonek wciągnęło mnie jak portal na środku Pustyni Nanher. Jak trafiłam na pierwszą emotkę “fantasy” – nie pamiętam, ale wydaje mi się, że to była Niara. Znalazłam ją jako królową śniegu i zaczęłam przeglądać strony, sprawdzający, czy nie ma też innych, fajnych rysunków. Po tym jak znalazłam driadę, anielicę, diablicę i ogrom innych grafik oczywiście uznałam, że zrobienie spersonalizowanych emotek pod postacie będzie genialne. Ale przede wszystkim przyniesie radość osobom dla których je zrobię. W tym przypadku nie zależało mi na tym by było “ładnie”. Chciałam pokazać Wam, że mi zależy i podziękować za wszystko.

Jak powstaje emotka?

Taka podstawowa emotka buźki, to tylko odnalezienie grafiki bez tła i dodanie do niej obrysu. Później emotkę wgrywam na serwer, dodaje do czatu przez panel administratora, dopasowuje rozmiarem i już. Z grafikami rośliny, zwierząt czy postaciami jest więcej roboty, zazwyczaj obrazki mają tła, które trzeba usunąć ręcznie. Niestety strony, które usuwają tło automatycznie rzadko chcą współpracować z moimi grafikami. A co zaś się tyczy emotek dedykowanych, nad nimi trzeba nie raz spędzić dużo czasu.

Emotikony dedykowane

Jak wiecie, zaczęłam od Niary, która nie zajęła mi wiele czasu, choć znalezienie odpowiedniego serca, by wkleić je nad dłonie postaci chwilkę trwało. Poza tym w królowej edytowałam niewiele.

Meridion – tutaj było już poważnie. W oryginalnej wersji Meridion to Loki z Avengers. Na tej emotce zmieniłam prawie wszystko. Dodałam ubranie w zielonym kolorze, wszystkie ozdoby, które się na nim znajdują to malutkie elementy dopasowane do siebie. Korona, naramienniki, pióra, to elementy wyjęte z herbu Draconis.


Kimiko… Otóż Kimiko to Barbie! Dlaczego wybrałam do edycji właśnie Barbie? Bo miała kocie uszka. Co prawda była blondynką i wszystko miała różowe, a w dodatku “puszczała” buziaki w postaci serduszek, ale to nic. Przekolorowałam, pozmieniałam detale. Dałam zielone oczy, zmieniłam dzwoneczek w naszyjniku na pentagram i pyk, słodka Barbie zamieniła się w słodkiego zakapiora.


Emotka San przedstawiała aniołka, a właściwie anielicę o blond czuprynie i bardzo współczesnych tatuażach. Zrobiłam jej więc małe przemeblowanie, usunęłam tatuaże i zastąpiłam je innymi, przekolorowałam ciało, włosy, ubranie i mamy zadziorną alchemiczkę.

Esmeralda, Katniss, Delia i świąteczny aniołek to jedna i ta sama postać! Szok? U każdej musiałam przekolorować włosy, nawet u świątecznego aniołka, bo w oryginalne jej włosy są pomarańczowo-różowe. U Esme większość roboty robi poza i nałożona na całość czerń. A Katniss zmieniłam sukienkę i dodałam pas z róż, złowrogie skrzydełka już były. Niektóre emotki trzeba też było ubrać, na przykład świąteczną diablicę, by nie świeciła nagimi pośladkami.


Tymczasem Elion i Dearbháil skrzydełek nie miały. A królowa miała też inną fryzurę, no i brak korony. A sama korona jest prawie taka sama na avatarze. Wiedziałam, że gdzieś mam tą koronę i musiałam ją odnaleźć, żeby włożyć na głowę pokusy.


Raelka natomiast to Elsa z Krainy Lodu, tylko nieco zmieniona i z kwiatkami we włosach, ale to na pewno zauważyliście. Podejrzewam jednak, że niewiele osób domyśla się kto jest na emotce Gwennie. A jest to Ariana Grande, choć mocno zmodyfikowana, bo nie miała ani koronek, ani elfiego ucha, ani kwiatów we włosach. Obrazek podpisany jako “królowa” to również Ariana, choć tam nie musiałam niczego zmieniać.

Anielica Jaenvia jest w rzeczywistości bardzo niegrzeczna. Inne jej wizerunki, jakie udało mi się znaleźć nie nadają się do pokazywania na forum, na przykład ze względu na wystawiony środkowy palec, tudzież inne używki lub pozy. Nie mówiąc już o tym, że Yve w innych wersjach jest absolutnie niecenzuralna. Jak powiedziałam kiedyś River, wszystkie rysunki jakie widziałam z tą postacią można śmiało nazwać “50 twarzy Yve”.

Przy okazji warto wspomnieć, że magiczny kotek ze szklaną kulą nie widzi w niej wcale pioruna, a… humanoidalną, nagą pupę. Nie wnikałam co chciał z nią zrobić. (Ugryźć i podrapać?). Tak, czy siak, o mały włos wrzuciłabym tegoż kota w oryginalne, na szczęście zdążyłam przybliżyć obraz.

Ale może wróćmy do grzeczniejszych. Blanche i Niviandi to tak jak w przypadku Esme i koleżanek, ta sama postać, tylko w różnych wydaniach. Valerija ma na sobie ubranie takie jak na avatarze, jej korona także jest wyjęta “żywcem” z avataru. Muszę przyznać – nie było to proste i wymagało wiele pracy.

Mężczyzna padający na twarz w emotce dobranoc to Benedict Cumberbatch jako Sherlock Holmes. Jaka jest tajemnica Imeldy? No cóż, jej nogi były nieco zbyt długie, więc je poplątałam. Jeśli powiększycie obraz i przyjrzycie się dobrze, to na pewno wasze oko wychwyci, że nóżki satyrki do siebie nie pasują, a dziewczyna ma albo jedno, albo trzy kolana. Zależy z której strony spojrzeć. Ryan to rysunek Audrey Hepburn, a Mimosa, Wiosenka i Enadelia (ukryta na dodatkowej stronie) to Lana Del Rey, tylko w różnych wersjach i przekolorowana. Przyglądaliście się może diademowi z czatu? Coś świata? Nie? Ten sam diadem można zobaczyć w herbie Arrantalis, tylko w wersji z fioletowymi klejnotami.

Pozostałe ciekawostki

Dla tych, którzy nie bywają na discordzie: piękna, tęczowa spirala, to dzieło Erisa. Podzielił się z nami rysunkiem, który wykonywał jako pracę na studia. Spodobała się nie tylko mnie, ale też innym osobom. Początkowo funkcjonowała po prostu jako “spirala”, dopiero Wenszu zaczął używać jej jako metafory aury i teraz wyświetla się jako Aura by Eris, choć kod pozostał :spirala, dlaczego? Ponieważ zmiana kodu kasuje obrazy, jeśli ktoś użył ich wcześniej pod pierwotną nazwą.

A wiecie, że emotki KP i :mojpost kryją w sobie prawdziwy tekst, który można przeczytać? Wystarczy powiększyć, tudzież otworzyć obraz, a okaże się, że w karcie postaci pojawia się władczyni Tahira, a post to opis Zakurzonej Biblioteki. Hydra też nie miała aż tylu głów, ale od czego jest photoshop, może od tego by urosły dodatkowe łby, które trzeba ściąć. I może tutaj wspomnę, że na nowej emotce “Do boju! Na Hydrę!”, na tarczy bohaterki, nie przypadkowo znajduje się wąż z trzema głowami, które zostały magicznie rozmnożone przez… no mnie. Zaś na emotce “Hejo!”, na klapie laptopa znajduje się logo Granicy, a na grafice “Granicuje”, w laptopie przystojniaka można dostrzec screen ze strony forum. A na emotikonie “wtulanko” znajduje się oryginalna wersja Kany.

Choć staram się nie politykować na forum, to przecież wszyscy wiedzą, że popieram LGBT, bo sama należę do tego środowiska i w dużym stopniu przeniosłam to na Granicę w artykule o seksualności. Dlatego też na czacie emotka “przytulasy” przedstawia dwóch mężczyzn, a tulaski-przytulaski to dwie kobiety z kolorowymi włosami. I choć mamy też inne grafiki z przytuleniem, na których są dwie dziewczyny, to te wymienione wcześniej, zostały dodane do forum celowo, jako moje poparcie dla wszystkich, którzy kochają, a czują się wykluczeni. Pamiętajcie, Granica nikogo nie wyklucza!

~Niara

Doniesienie

Ładujemy baterie

W tym tygodniu nie było Donosiciela, uprzejmie nie uprzedzamy, ale za to bez bicia się przyznajemy. Mamy nadzieję, że wybaczycie nam zwłokę – nie uzbierałyśmy dość ploteczek, by dzielić się nimi pod dumnym nagłówkiem, ale zamierzamy nadrobić to za dwa tygodnie – piszcie więc dalej i pakujcie bohaterów w kolejne kłopoty! O niektórych z nich może zrobić się głośno… i na to liczymy!

~ Kana i Sanaya