Donosiciel #40

Słodka wyżerka!

Tłusty Czwartek to dzień, który warto świętować, nawet jeśli nie jest on w żaden sposób związany z naszym światopoglądem. No bo czy jest coś fajniejszego, niż możliwość zjedzenia sobie całego pudełka pączków bez wyrzutów sumienia (albo tylko z takimi małymi)? No właśnie nie! Nasi bohaterowie też to wiedzą, my to wiemy, dlatego w wątkach często mowa jest o jedzeniu, słodkościach i słodyczy… Bardzo szeroko ujętej. 

Szepczący Las

“Od dwóch lat w podróży kupieckiej. Od dwóch lat w tym samym składzie. W drodze z Adrionu do Kryształowego Królestwa drużyna Bolvangaara postanowiła zrobić na polance postój po tym, jak napadła ich grupa rzezimieszków, która została przez kupców rozgromiona w try miga. Pajace, jak można się nie spodziewać, że kupiec będzie jechał z obstawą? I to jaką barwną! Bolvangaarowi – rudobrodemu krasnoludowi towarzyszy jeszcze jeden krasnolud, Tulzo, czarnobrody i z irokezem na zakutym łbie, zaś z tą dwójką podróżują jeszcze dwie damy – nordyjka Cora, robiąca jednocześnie za rozjemcę w sporach i kucharza, oraz długonoga driada Sarú, sprawująca pieczę nad tym, by orszak kupiecki bezpiecznie dotarł z miejsca na miejsce. Do wozu zaprzęgnięty został osiołek Lulu, który jest ulubieńcem driady.
W czasie postoju na polance w środku Szepczącego Lasu do grupy dołącza samotna duszyczka – kotołaczka Ruani, będąca spoiwem między pokłóconymi chłopakami, ale rozłamem dla więzi dziewuch. Dlaczego? Sarú nie uważa dziewczyny za zagrożenie, lecz Cora ma co do niej inne nastawienie…”

~Nuka

 

“Każdy ma inne ulubione frykasy – dla jednego będzie to pączek z lukrem, dla innego kruchy kabanos, a dla innego… Krew. Cóż, wampiry mają niestety dość ograniczoną dietę. A gdy jeszcze doskwiera im głód, mogą wypić prawie że byle co. Jorge może aż tak okrutnie do tematu nie podchodzi, niemniej nie miał lepszego pomysłu na to jak pomóc Nathanei z jej pragnieniem jak upuszczenie krwi zwierzęciu, aby dziewczyna chociaż futrem nie musiała się brzydzić. Wszak pomysł, by piła z jego nadgarstków, odrzuciła już poprzedniego wieczoru. Teraz tylko kwestia realizacji – być może pomoże im kultysta Loam, który ponoć w dawnym życiu prowadził jakieś lewe interesy z Maurią… “

~KiS(s)

Wodospad Snów

“Grupa odnalazła się i połączyła ponownie, chociaż nie oznaczało to, że mogą odetchnąć z ulgą i uznać, że to koniec ich kłopotów. Samiel, Leila, Namir i towarzyszący im Duilesgar musieli odnaleźć Filipie i Japkera – dopiero po tym będą mogli czym prędzej opuścić to miasto. Przeszukiwali okolicę, aż w końcu dotarł do nich krzyk, który od razu rozpoznali i ruszyli w jego stronę. W drodze natknęli się na zapach trucizny w powietrzu, który nasilał się, im bliżej byli. Dotarli w końcu do Filipie i rannego Japkera, nad którym klęczała elfka. Ten zresztą okazał się też być aniołem, co na pewno zaskoczyło każdego członka ich grupy. Sytuacja szybko zmieniała się, chociaż anioł nie miał zbyt dużej szansy na to, że przeżyje zatrucie – ale to nie przeszkadzało mu w stworzeniu magicznej strzały, którą po chwili wystrzelił w stronę Namira. Każdemu wydawało się, że Japker chce zapić lisołaka, jednak strzała co prawda trafiła go, ale nie zniszczyła niczego fizycznego, a przynajmniej nic z tego, co było widoczne dla ich oczu. Namir był cały, chociaż strzała zniszczyła coś magicznego – Japker uwolnił zmiennokształtnego, jednak umarł przez odniesione rany. Filipie rozpaczała, a Leila pocieszała ją. W tym samym czasie w ich stronę zmierzała grupa odzianych w czerń zabójców, z którymi będą musieli walczyć, jeżeli chcieli opuścić to miasto.”

~ Samiel

Równiny Theryjskie

“Słodkości nie brakuje pod murami Nandan-Ther. Bo Rosa i Melodia tam są! Razem. Nadal! Stoją i rozmawiają! Czyż to nie dziwne, że dwie młode dziewczyny, zmiennokształtne niezależne panienki, znajdują wspólny język mimo, że poza wzrostem, mizerną siłą i nieodpartym urokiem różnią się od siebie praktycznie wszystkim? No kto by się spodziewał! Na pewno nikt z warowni nie założyłby, że ich dumna Rosa przyprowadzi kiedyś kogoś z lasu. I że w ogóle może mieć koleżankę!”

~ KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

Paank się wymeldowuje! Co prawda zmęczona podróżą była zdesperowana na tyle, by przespać się na dachu (na miejscu gryfa, ale skąd miała wiedzieć?), a potem napojono ją i nakarmiono… ale dziwne magiczne ślady i szarmancki ogrodnik, który coś-za-dużo-wie nie zdobyli zdaje się jej zaufania. W dodatku Shiru bardzo gwałtownie zareagowała na nagłe przybycie Darshesa, który zniknął z chatki tak szybko jak się pojawił… może lepiej opuścić towarzystwo nim zacznie się robić niepokojąco? Gryf także nie zachęca do zasiedzenia się. Tak więc – Paank leci na poszukiwanie kolejnej przygody! Kto wie, może po drodze wstąpi na pączki?”

~ KiS(s)

“Nawet najbardziej optymistyczne trytony i syreny doskonale zdają sobie sprawę z tego, że na dnie Oceanu Jadeitów śmierci jest pod dostatkiem, jeśli jest się wystarczająco głupim by dać się jej odnaleźć. Załoga Xenji wraz z tytułową panią kapitan mogła na własnej skórze poczuć dreszcz strachu, kiedy okazało się iż czyha na nich ławica strzyg, gotowa urządzić sobie uroczysty posiłek z ich mięsa i kości. Peter, dla którego nie była to najwyraźniej pierwsza taka sytuacja, wykazał się szaleństwem, kiedy tylko ujawnił swój plan, który zakładał wykorzystanie dawno zatopionego wraku w celu podwodnego transportu. Nic dziwnego, że już wcześniej niestabilne emocje Krakenii osiągnęły apogeum, gdy tylko okazało się, iż plan działania wprost z morskiego wariatkowa został wybrany ponad jej wyrafinowany sposób ucieczki. Aż człowiek zaczyna się zastanawiać… kiedy w końcu ktoś zginie, i jak już, to z czyjej ręki? “

~ Wenszu

Fargoth

“Kolacja! Nie – wampir incognito. Cerau pod postacią kruka śledzi panterołaczkę Cętkę, która od jakiegoś czasu robi zamieszanie w Fargoth, pozbywając się w spektakularny sposób różnego asortymentu mend z ulic tego miasta. Ona na razie nie wie,  że ma do czynienia z przemienieńcem – dla niej to po prostu kruk, ptaszysko, które na pewno będzie smaczniejsze niż ten szczur, którego jadła przed chwilą. Teraz tylko go złapać… “

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

Nimroth był otoczony.
Z jednej strony – za bardzo zainteresowana nim – Sally, z drugiej Jean, która już nie była nim tak zainteresowana, a za jego plecami rozłożyła się Kicia, o którą pozostała dwójka opierała się jak o jakąś poduszkę. Nigdzie też nie było widać Dean, która najpewniej zajęta była czymś innym i zapewne ważniejszym. Na szczęście dziewczyny zaczęły ze sobą rozmawiać i plotkować, przynajmniej na jakiś czas zostawiając Ni w spokoju. Ostatecznie sam sprowadził na siebie ich wzrok i uwagę, jednak musiał zadać to pytanie o wyruszenie w dalszą drogę i chciał znać na nie odpowiedź. Po jakimś czasie dołączył też do nich Natan, który zdradził też, kto będzie następnym strażnikiem przy więzionym przez nich lisołaku. Ni wiedział, że Howl za nim nie przepada, a to, że raczej nie będzie chciała z nim rozmawiać sprawiło, że był jeszcze bardziej pewien, iż jej towarzystwo i warta przebiegną w ciszy (chyba, że ktoś inny postanowi podejść i pogadać). To wszystko jak najbardziej mu odpowiadało, ale jednocześnie nie oznaczało też, że przebiegnie to tak, jak sobie teraz wyobrażał. “

~ Samiel

“Z drugiej strony – Nimroth nie był głodny.
Trudno mówić co prawda, że pieczona ryba z rumiankiem jest jak pączek, ale czy podawana prosto do ust przez przesłodką, uroczą lisiczkę (Sally, oczywiście że Sally) nie smakuje jak największa rozkosz? Według Ni niekoniecznie – choć była dobra. Nie ulegało jednak wątpliwości, że wolałby jeść sam (maruda!) i kto wie – może wtedy smakowałaby mu nawet bardziej. Tak samo jak odpoczynek w pojedynkę, zamiast w towarzystwie trzech dodatkowych osób i igryski. Szanse na odzyskanie spokoju jednak jakieś ma, bowiem następna w kolejce do pilnowania go jest Howl – wilczyca, która zdaje się chętniej wszamałaby na jego oczach pudełko znienawidzonych ciastek niż dała mu chociaż jedno.“

~ KiS(s)

Chatki Druidów

“Świeżo upieczone bułeczki i dżem to takie pączki do samodzielnego montażu, prawda? A nawet jeśli się nie zgadzacie to najważniejsze, że są pyszne! Do takiego właśnie śniadania zasiadła Funtka i Amari. Oboje przy okazji mieli po raz kolejny możliwość poznania swoich nowych ciał – były smok doszedł do wniosku, że najada się stanowczo za szybko, a przemieniona malarka ogarniała problem jedzenia bez użycia rąk (teraz wszak ich nie posiadała). Pod koniec posiłku pojawił się również Mniszek – pewnie skuszony zostawionym dla niego na ogrodzeniu chatki poczęstunkiem z bułeczki i kubka mleka. Ponoć ma jakieś wieści… “

~KiS(s)

Thenderion

“Przy śniadaniu spotkało się rodzeństwo Counteville – Blanche oraz Robin – i uratowany przez nich Pestka, którego poprzedniego dnia obitego i zakrwawionego znaleźli na drodze. Ocalony miał potężną lukę w pamięci i chyba cała trójka liczyła na to, że po całonocnym odpoczynku odzyska on wspomnienia. Czy odzyskał – nie wiadomo. Nie było im dane nawet zacząć rozmowy nie wspominając o skosztowaniu wyśmienitych omletów – spotkanie zostało zakłócone przez pojawienie się strażników z Thenderionu. Można by ich posądzić o brak manier, bo jak to tak przeszkadzać w posiłku, mieli oni jednak dość istotny powód najścia – siedzący przy stole Rianell był poszukiwany pod zarzutem morderstwa. “

~KiS(s)

Trytonia

“Trytonia to miasto, które nie jest przyjazne ani dla przejezdnych, ani dla miejscowych. Skowronek miała tu wyzionąć ducha – jej mistrzowie zdecydowali, że za niesubordynację zostanie wysłana na samobójczą misję. Nie powiedzieli jej tego, ale ona się dowiedziała… I postanowiła się zemścić. W tym akcie miał jej pomóc Vasko – informator z lokalnego gangu, z którym wcześnie pracowała przy poprzedniej misji i który poniekąd uratował jej życie. Tym razem dostał od Przyjaciółki misję, aby jej je odebrać… Lecz nie dosłownie. Miał ją tylko sfingować, tak, aby wszyscy w to uwierzyli. Do tego potrzebna była im jedna ruda prostytutka, jeden wściekły dryblas, trochę narkotyków i ruda farba do włosów. Akcję zaplanował Vasko i zgodnie z jego planem Skowronek opuściła miasto przebrana za kurtyzanę, a kurtyzanie ukręcił łeb wściekły osiłek, nie wiedząc, że w sumie to była jego znajoma… Mówiłyśmy, że to nieprzyjazne miasto.”

~KiS(s)

Arturon

“Niedomyty kusznik Nuka i złotowłosy anioł Dżariel w końcu mogą odetchnąć z ulgą w czasie swojej podróży. Po intensywnym pościgu przeklętego diabła, po wygranych z trudem pojedynkach i po spektakularnej metamorfozie Dżariela, która okazała się zgubna dla czarciego pomiotu, chłopcy dotarli do Arturonu, by móc spotkać się z królem, zdać mu raport i nareszcie ruszyć na spotkanie damom swoich serc. Nuka z niecierpliwością wyczekuje aż dotrą do Adrionu, gdzie będzie mógł przedstawić ukochanej Ahné swojego najlepszego przyjaciela. Nic go tak nie ucieszy! Nareszcie zaczyna się układać. Nuka głęboko wierzy w odbudowanie rodziny i wie, że jego marzenie zostanie spełnione.”

~Nuka

 

“Po długich latach rozłąki Gavin w końcu zobaczył się z ukochaną, lecz nie takiego spotkania się spodziewał. Escrim najwyraźniej nie jest gotowa, by wrócić do dawnej relacji – jej głowę zaprząta zbyt wiele spraw, by mogła skupić się na swoich problemach. Aranżowane małżeństwo, konszachty matki, zwolnienie dawnego zarządcy… A to dopiero początek problemów, gdyż ona i mag są świadkami anarchii, kiedy dojeżdżają do rodzinnej posiadłości La Tranchte. Pospolite ruszenie zmusza Gavina do użycia magii, aby motłoch się uspokoił. Co najlepsze (a może najgorsze?), pospolitym ruszeniem dowodzi… Megan, siostra Escrim.”

~Nuka

Ekradon

“Elfy są dobre… driady też są dobre! Zwłaszcza jak nazywają się tak ładnie jak Silea. Teraz, gdy Daro poznał imiona wszystkich przy stoliku, może poczuć się prawdziwie zadbany – i tylko czekać aż ktoś raczy napoić go własną krwią. Oczywiście póki co o tym nie wspominał… nawet o tym za wiele nie myślał. Chociaż biedny Iaskel od początku przypominał mu gryzak z dzieciństwa.
Taaak… elfy są dobre!”

~ KiS(s)

Ruiny Nemerii

“Panterołak Llewellyn dopiero co szwendał się po tunelach wraz z upadłym i naturianką, kiedy nagle budzi się… sam wśród ruin Nemerii! Ostatnie co pamięta to ugryzienia pająka i jad, który zmącił mu zmysły… chwila mija, lecz w końcu opuszczony i mniej ranny niż był, wstaje na nogi. Tłusty Czwartek, a on od dawna nie napełnił żołądka! A cóż może być dla pantery lepsze i słodsze niż zajęcze mięso? Tak zaczyna się polowanie! I szybko kończy, bo oto zdobycz sama wręcz wbiega mu do paszczy… potem jest jednak gorzej. Kolejna para sterczących uszu, a reszta schowana za krzakiem… przerośnięty królik czy może kobieta-centaur? W dodatku szczeka!
Ach, ten pajęczy jad!”

~ KiS(s)

“W Ruinach Nemerii wbrew powszechnemu przekonaniu można się natknąć nie tylko na nieumarłe I mroczne istoty. Aczkolwiek na widok królikouchego szczeniaka walczącego z chodzącym grzybem (fungiem oczywiście) można uznać, że to halucynacje. Tak też zrobił śnieżny panterołak Llewellyn. Niestety wkrótce potem natknął się na „koniołaka” – Nadeye, która okazała się bardziej prawdziwa, niż myślał, gdy tylko wyciągnął ku niej dłoń w celu sprawdzenia fizyczności. Tyknął ją. A ona dalej tu była. Tyknięta. Przez niego!”

~ Esme

Smacznego!