Donosiciel #31

Kolory jesieni

Jesień za naszymi oknami może nie rozpieszcza, ale w Alaranii pogoda jest tak różnorodna, jak tylko sobie tego zażyczymy, więc korzystajmy z pięknej Złotej Jesieni! I to nie tylko złotej, ale też czerwonej, rudej, czasami deszczowej… Ze wszystkich jej kolorów! Zobaczcie, jak wyglądają nowinki w tej jesiennej palecie barw. 

Szepczący Las

“Złotowłosa Sonea i ruda Frigg miały poważną rozmowę o uczuciach – choć łączy je wyjątkowa przyjaźń, Fryga odtrąca Sonię, ale nie przez to, że jej nienawidzi, wręcz przeciwnie: to z miłości. Obie po tej rozmowie wróciły do reszty grupy z bólem w sercu… Okazało się jednak, że ta “reszta grupy” w międzyczasie pomniejszyła się o driadę Saurię i jej wilczą przyjaciółkę, które odeszły, by mieć czas na przetrawienie tego co się stało. Na miejscu został tylko druid Widugast i bardzo charyzmatyczny lisek, który zwrócił się do nich z prośbą o pomoc w szukaniu przyjaciela. Nic jednak nie przychodzi za darmo – informacja za informację, przysługa za przysługę. Dwa rudzielce – Frigg i rzeczony listek – rozpoczęli twarde negocjacje.”

~KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

,,Na morzu co prawda dominują błękity i butelkowa zieleń, ale brudnych ubrań i sekretów też wcale nie brakuje na pirackim okręcie! Kapitan Kaitlynn zmierza do Arrantalis, na prośbę swojego starego… przyjaciela, a w związku z zaginionym artefaktem. Wyjątkowo królewska marynarka ma ich nie zaatakować kiedy dobiją do brzegu. Ale co na to załoga? Czy banda piratów wystawiona na próbę wierności okaże się równie pokrętna za jaką uważa ją Awel? Jak sama twierdzi na okręcie pełno intryg, spisków, sekretów i układzików – to co lubi najbardziej. Ale nie spodziewała się, że zostanie w nie wepchnięta przez samą kapitan i to w roli kapusia! Może uda jej się jeszcze wykręcić i obrócić sytuację w zwodzący niechcianych świadków flirt?”

~ KiS(s)

Fargoth

,,W Fargoth w pewnym sklepie panuje emocjonalna słota. Rakel wróciła z targów zbrojeniowych – Lucien odstawił ją do domu całą i zdrową i… Zniknął. Ich ostatnia rozmowa nie była najprzyjemniejsza – zbrojmistrzyni boleśnie skonfrontowała swoje przekonania z nemoriańskim wychowaniem i skomplikowaną historią Luciena. Ciężko jej to przetrawić, dlatego nie potrafi się w pełni cieszyć z tego, że jej brat żeni się z jej najlepszą przyjaciółką, kowal Morgan znalazł sobie partnerkę i generalnie wszystkim dobrze się wiedzie. Istnieje jednak pewien sposób, by zaradzić na jej nieszczęście – wystarczy wezwać Luciena z pomocą magicznej obrączki. Rakel jednak nadal tego nie zrobiła – na co jeszcze czeka?”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

,,Nimroth nie przypuszczał, że zlecenie, które wydawało mu się łatwe, nagle skomplikuje się, a on zostanie ogłuszony i pojmany. Najpierw natknęły się na niego dwie zmiennokształtne – i to właśnie jedna z nich go ogłuszyła, aby później zanieść go w inne miejsce. Niedługo po tym dołączyła do nich kolejna, Dean, która przejęła na siebie niesienie pojmanego lisołaka. Ni raz nawet im uciekł i przez krótką chwilę walczył z nimi, jednak później „zmienił” plany i został złapany ponownie. Nadal chciał uciec i odzyskać swoje rzeczy, jednak chciał też uzyskać jakieś informacje na temat tych osób, które – jak uważał on sam – były w jakiś sposób powiązane z magami, których zabił i chcą się teraz na nim zemścić, przy okazji wyciągając z niego informacje na temat tego, kto go przysłał. Gdy dotarli w końcu do obozu, mógł poznać innych członków grupy. Oni wszyscy chcieli zrobić z nim coś innego, niż to, o co ciągle ich podejrzewał… tyle tylko, że zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, myśląc, że jego tok rozumowania jest tym poprawnym i prawdziwym.”

~ Samiel

Każdy liść ma jednak dwie strony…

,,Jej rude jak marchew włosy kojarzą się z przyjaźnią i ciepłem. W jego pustych, szkarłatnych oczach odbija się czerwień z krwi licznych ofiar. Dlaczego więc to ona goni go, przyszpila go do ziemi, zakuwa w lite kajdany i targa do obozu jak ziemniaczany worek? I dlaczego robi to… z przyjaźni!? Lecz dla Dean i jej bandy jest oczywistym, że Nimrothowi trzeba pomóc! Nawet (chwilowo!) wbrew jego woli. W końcu to kolejny lisołak, który wytrenowany został na zabójcę – narzędzie, które u wielu budzi strach, lecz u nich współczucie i zrozumienie. Czują się zobowiązani do przyjęcia go i pokazania świata od nieco innej strony… Jednak czy uzna ich stanowisko? Póki co porozumienia między stronami braknie (on przeważnie się nie odzywa, a oni paplają w języku, którego nie rozumie), ale większość zmiennokształtnych ma dobre chęci. Na ile się zdadzą, kiedy wśród szelestu dębów proszą go o… serce?”

~KiS(s)

Arturon

,,Chłopaki, obozując przy zgliszczach karczmy, którą fałszywie uznali za trop w polowaniu na diabła, poczęli dzielić się swoimi doświadczeniami i historiami przy ognisku. Nuka i Dżari bardzo dobrze się dogadują, rozumiejąc siebie nawzajem do takiego stopnia, że Anioł odważył się wyznać, co czuje do królowej Delii. Źle jednak odebrał zdziwienie towarzysza, gdyż ten drugi zaraz dostał po twarzy za potencjalne znieważenie damy serca Anioła. Chłopcy zdołali się jednak pogodzić, zaś pakt ten przypieczętowali późniejszą walką z wysłannikami sił piekielnych, których w końcu, przy niemałym wysiłku, udało się pokonać.”

~ Mereve

Góry Druidów

,,Oktoberfest! A nie, chwila, to nie ta Łuska… Ale festiwal drwali to już prawie, prawie to samo. Kavika i Yastre właśnie biorą w takowym udział. Ona jako organizatorka w tym domu wariatów, całe szczęście wspomagana przez rodzinę, grupę bandytów, korespondencyjnego kolegę Leima i panterołaka, z którym łączy ją “to skomplikowane”. No a rzeczony panterołak z jednej strony sercem jest przy Kavice, ale rozum mówi mu “nie wolno!” i popycha w stronę ślicznej Hannie, dla której bandyta zobowiązał się wywalczyć misia w konkursie, do którego z wielką determinacją zdołał się zapisać. A żeby nie było za łatwo, smalący cholewki do Kaviki Leim jest chyba troszkę innym człowiekiem niż na to wygląda i ta znajomość niekoniecznie może się dla uczonej dobrze skończyć…”

~KiS(s)

,,Zawsze preferowała kolory wiosenne w swych dziewczęcych ubraniach, jednak skłonność do melancholii miała iście jesienną. Teraz nieco się pozmieniało – Funtka przyobleczona w brązy sierści z pomarańczowym akcentem na skrzydłach, coraz pewniej stawia kroki jako smok, podążając za Mniszkiem i jego złotą czuprynką w stronę druida, który mógłby im pomóc. Choć cały czas jest niepokojąco nieufna, coraz bardziej lubi nieznajomego. Ten zaś zatrzymuje ją i po chwili (jak obiecał) przyprowadza druidkę. Dosyć tęgą i bardzo miłą… jednak ta usłyszawszy prośbę gubi się w zeznaniach. Nie łatwo zwalić jej winę na brata… poza tym czy Funci się wydawało czy ta kobieta boi się ich elfika? I ton jego głosu, gdy rozczarowany westchnął ,,Oj, cioteczko…”. Czy naprawdę dosłyszała w nim lekką psychozę?”

~KiS(s)

Drzewo Świata

,,Jak czerwony, to krew. Albo buraki, bo u Sanayi i Dérigéntirha krwawo nie jest, za to buraczano owszem – to przez pojawienie się nowej osóbki, Poliny, która aż oderwała się od gotowania barszczu, by porozmawiać z bohaterami. Chce im pomóc, ba, wręcz bardzo chce! I jest ich bardzo ciekawa – zwłaszcza interesuje ją to dlaczego alchemiczka rozpytuje o pewnego przystojnego blondyna. Zakochana? Na pewno tak, w końcu cała wioska już o tym huczy! Sama zainteresowana zaś szuka po prostu anioła, który wskaże im drogę do Drzewa Życia, a że ludzie gadają… To tym lepiej dla nich! Ona plotki przeboleje, a może dzięki pomocy Poliny szybciej znajdą ukrywającego się niebianina. Ale najpierw barszcz i plotki!”

~KiS(s)

Także jedno drzewo oglądać moża pod różnymi kątami:

,,Dérigentirh oraz Sanaya kontynuują poszukiwania niebianina w górskiej wiosce! Jak dotąd rezultaty nie były szczególnie pozytywne, jednakże z nowym sojusznikiem u ich boku – wioskową dziewuszką, która zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich dzięki jakże rozkosznym umiejętnością konwersacji i zadawania pięciu pytań jednocześnie – oraz starą towarzyszką – Becią, kozą jedyną w swoim rodzaju – ich szanse powinny wyglądać o niebo lepiej! Czas więc na nieco miłej rozmowy na temat tego, kto jaki sekret ukrywa i kto z kim gdzie dlaczego!”

~ Déri

Ekradon

,,No ile można pisać o rudych… dużo! Ale czy nie równie ciekawymi kolorami na jesień są czernie, róże i platyna? Taką właśnie konkurencję ma śliczna driada Silea. W końcu dotarli z Iaskelem i ich przewodnikiem do gospody, w której zebrała się cała śmietanka brudniejszej strony miasta… jednak sam przybytek jest dziwnie zadbany, a elfickie akcenty wystroju trudne do przeoczenia. Długoucha piękność stojąca za ladą zdaje się mieć z tym coś wspólnego. Ale czy ma jakiś związek ze zniknięciem Hessana? Czy ktokolwiek wie coś o tej sprawie? Może zakapturzony Daro kryjący się w rogu? Warto zapytać nim wyda się, że w jego głowie szeleszczą głównie liście.”

~KiS(s)

Ruiny Nemerii

,,Malthael usłyszał o skarbie. Wybrał się więc na poszukiwania. A przed wejściem do tuneli spotkał Llewallyna. Panterołak pamiętał go jeszcze z czasów przed jego upadkiem, co znaczyło, że Mal… nie pamiętał jego. Mimo tego drobnego nieporozumienia w temacie wspomnień, postanowili połączyć siły i razem udać się na przeszukiwanie jaskiń – lecz zanim weszli na podziemną drogę już przyłączyła się do nich zagubiona maie Primavera. I tak to we trójkę zaczęli przemierzać mroczne korytarze – nieco rozmawiając, unikając niebezpieczeństw i… walcząc. Otarli się też o parę pajęczyn (jak dobrze dla panterołaka z arachnofobią), na końcu zaś znaleźli wyjście pod ruinami chatki, gdzie powitało ich słońce i rześki wiaterek… oraz tajemniczy, kurtyzański mag. Bez skarbu. Elf (czy czymkolwiek tam ów osobnik był) pomieszał od razu ich szyki orzekając, że nie puści ich dalej. I tak członkowie formującej się ekipy zostali siłą (choć nie brutalnie!) posłani każde w swoją stronę. Lecz pytania pozostały: Czy maie dotrze do swojego zielonego lasu? Jak Mal odzyska kolejne fragmenty wspomnień? Llewallyn… znów pewnie będzie polować. Ciekawe więc, gdzie zastanie ich jesień…”

~KiS(s)

Góra Strażników

,,Sitrina postanowiła zabrać swoją nową znajomą, Esmeraldę, na wielkie zakupy przed wieczorną kolacją! Planowana napaść na wóz szlachecki zakończyła się jednak wylądowaniem ich obu w owym powozie w towarzystwie wielkiego, jadowitego węża, który zdaje się lubić obie kobiety. Niewiele polepsza fakt, że właścicielką owego powozu jest eugona, a one raczej nie są znane ze zbytniej pobłażliwości. Na szczęście okazuje się, że pokusa wężową damę zna i po chwili nieobowiązującej rozmowy szlachcianka postanowiła zabrać je obie na wspólne szukanie kiecek! Co może pójść nie tak?”

~ Déri

Burdana

,,Po wygranej walce z obrzydliwymi ghulami, Nani i Elan wylizują rany, a Archibald wiernie im w tym towarzyszy, nie odstając ani na krok, bo sam został w walce zraniony. Dziewczyna narzeka, regenerując się wcale po cichu i cierpliwie, lecz gdy przychodzi do bycia poważnym oddaje hołd zmarłemu Rastabowi i z szacunkiem wysłuchuje pieśni, którą wygrywa jej towarzysz, by uczcić poległego pobratymca. W międzyczasie Archibald, zdrowiejąc, kalkuluje ich szanse na bezpieczne dotarcie do Burdany.”

~ Mereve

Słówko końcowe

A więc i koniec dzisiejszego wydania! Nazbieraliśmy całkiem sporo nowinek, w tym wiele podesłaliście nam Wy <3 Bardzo dziękujemy! I pamiętajcie, że zawsze jesteśmy chętne do przygarnięcia kolejnych ploteczek – ususzymy je z czułością między wątkami i zaszeleścimy nimi za dwa tygodnie! 

Tymczasem trzymajcie się ciepło i rozpisujcie szalenie, korzystając z jesiennego nie-wychodzenia-w-taką-pogodę. Niech wena Wam sprzyja!

Donosiciel #30

Bo czy musi być okazja?

Bądźmy szczerzy – czy potrzebny jest pretekst by dowiedzieć się co słychać u innych? Oczywiście, że nie! A w każdym razie my nie potrzebujemy ani szkoły, ani wakacji, ani świąt, ani zmiany pogody – i bez tego w Donosicielu dowiecie się co w trawie piszczy. Zapraszamy do lektury! 

To wcale nie Telefon – to magiczna różdżka!

Ocean Jadeitów

Kvaser to ma wejście – jak morski bóg albo pewien starzec z laską i dwiema kamiennymi tablicami wyszedł na brzeg z rozstępującego się przed nim morza. Wcześniej prawie utonął, bo pływakiem jest kiepskim, a mokre zimowe ubrania ciągnęły go na dno, ale nie wnikajmy… Teraz pora, aby odnaleźć resztę grupy, choć czarodziej nie może mieć pewności, że wylądowali na tej samej wyspie. Całe szczęście tak się właśnie stało – Kelsier, który wylądował gdzieś w środku tropikalnego lasu już ruszył na poszukiwania towarzyszy, Ijumara zaś… Sieje panikę. Ale to dobrze, łatwo będzie ją znaleźć! Tylko pytanie kto trafi na nią pierwszy – towarzysze czy tubylcy… I co z tego wyniknie.”

~KiS(s)

Turmalia

,,Strażnik Doriatu i banda kotołaków, na których wypadł z portalu, powoli zacieśniają więzi – albo raczej wymieniają tłumaczenia. Fringharn mówi Karakalom co to jest Doriat, a oni tłumaczą mu, że nigdy o tym nie słyszeli. Zagubienie w pełnej krasie. Na szczęście ktoś wpadł na pomysł, by powiedzieć przybyszowi, że są teraz w Alaranii, że to kontynent, a Turmalia to jednak nie wieś – i nie ma tu miejsc, które im wymienił. Jak zareaguje chłopak, który nie tylko myślał, że Mansun i jego kompani padli ofiarami deformującej klątwy, ale i dziwił się elfim uszom Lantella? Elfim uszom! Czy poradzi sobie w świecie, gdzie nie tylko rogi, uszy i ogony, ale i skrzydła nie są wcale rzadkością?”

~ KiS(s)

Wyspa Lariv

“W Zajeździe u Lucy’ego jak zawsze nie brakuje interesujących gości. Jednym z nich jest samozwańcza mama Kaikomi i jednocześnie teściowa Lucy’ego – Irminia – która ze swoim prawie-zięciem kocha się nienawidzić. Z wzajemnością! Drugim ewenementem – może nawet ciekawszym – jest chłopak podejrzanie podobny do właściciela zajazdu, którego ciekawość może konkurować tylko z tym jak dziwne ma on imię – Nikodem. Kto to widział? On jednak nie ma z tego powodu żadnych kompleksów i jak już wcześniej udowodnił, nie ma też skrupułów by z rozbrajającą bezpośredniością dostać to, czego chce. Na przykład zostanie synem Lucy’ego… Czekaj, co?! “

~San

Popatrzmy od innej strony:

 ,,Zastanawialiście się kiedyś jak to jest kiedy małżonek odpowiada za wszelkie zakupy? Tak właśnie jest u Wassley’ów – Lucy w końcu prowadzi biznes; pisze rachunki, przegląda księgi, załatwia dostawy – kiedy coś wpadnie mu w oko, wyciąga ciężko zarobione pieniążki i targuje się tak, by wydać jak najmniej, a najlepiej jeszcze trochę dostać. I tym razem trafiła się okazja – młody niewolnik w pakiecie ze wściekłością teściowej, która pragnie chronić Kaikomi przed takim jednym bezczelnym, białowłosym typem… no to teraz ma ich już dwóch! Szybko podjęta decyzja i przeliczone korzyści. Albinotyczny młodzieniec i starsza jego wersja w postaci wilkołaka zdają się być wyjątkowo zgodni. Już nawet podali sobie ręce! Tylko… czy byli świadomi, że w ten sposób syrenka zyskała pasierba dwa lata młodszego od niej!? 

(Irminia będzie zachwycona).” 

~ Kana

Valladon

“Choć Brenna i Syntiel poznali się w dość wyjątkowych okolicznościach – podczas ucieczki przed zbirami, którzy chcieli odebrać aniołowi pewną bezcenną księgę – wygląda na to, że tych dwoje raczej nie podąży razem wspólną drogą. Nie pomogła przeżyta razem przygoda, nie pomogła spędzona razem – ale po bożemu! – noc w karczmie. Syntiel jasno oświadczył, że ruszają każde w swoją stronę, a on na pożegnanie ma dla Brenny jeszcze jeden dar – wiedzę o miejscach, do których mogłaby podążyć.”

~KiS(s)

Szlak Ziół

,,Obozowisko zakładane na noc kojarzyło się z odpoczynkiem, jedzeniem i siedzeniem przy ognisku – i właśnie to wszystko mieli zamiar zrobić Cain, Lotta, Conan i Jeremy, którym opiekował się ten ostatni. Cain zaoferował, że przejdzie się po okolicy i zbierze drewno na ognisko, gdy razem ustalili, że ma być ono elementem ich małego obozu. Nie dość, że szybko okazało się, iż okolica jest bogata w mniejsze i większe gałęzie, to ogień i tak będzie rozpalony magicznie, więc czarodziej nie musiał też sprawdzać każdego drwa pod względem tego, czy jest ono odpowiednio suche. Gdy wrócił (i, prawdopodobnie ku uciesze Lotty, postanowił rozpiąć płaszcz, ukazując ukrytą pod nim koszulę) okazało się, że w pobliżu palą się inne ogniska, co zresztą zauważyła właśnie Lotta. Cain wyraził swoje zdanie na ten temat, podpowiadając też pozostałym, że uważa ich wszystkich za silną grupę, a później zaproponował im umilenie sobie wieczornego posiłku rozmową… Podróżnicy albo bandyci – takie były jego przypuszczenia na temat ognisk, które były źródłem dymu, który mogli obserwować. W końcu nie mógł wiedzieć, że tak naprawdę siedzą przy nich najemnicy, którzy ciągle podążają ich tropem.”

~ Samiel

Pustynia Nanher

,,Przygód w pułapce czasu (i miejsca) ciąg dalszy. Seviron i Hashira uświadomili już sobie nie tylko to, że miejsce to jest prawdopodobnie magicznie wypaczone tak, że więzi wszystkich, którzy tu wkroczą, ale też to, że prawdopodobnie nie są tu sami. Kapłani już kilkukrotnie przyłapali się na tym, że widzieli zarys cienia jakiejś istoty, a wcześniej słyszeli też trzask zniszczonych „szklanych” filarów (jeden z tych zniszczonych nawet zbadali, a Hashira postanowiła wziąć sobie jego fragment na pamiątkę). Teraz do tego wszystkiego doszedł jeszcze regularny dźwięk, który przypomniał kroki dużego stworzenia, jednak zostawili to wszystko w tyle, gdy tylko zaczęli iść przed siebie. Ostatecznie i tak skończyli w tym samym miejscu, właśnie wtedy też uświadamiając sobie, jaka jest prawdziwa natura tego miejsca. Seviron zaproponował nawet kolejne kroki, które mogliby podjąć, ale… Czy Hashira się na nie zgodzi i, czy jej towarzysz może mieć rację co do tego, że w świecie astralnym mogliby znaleźć jakieś wskazówki? Co do samego stworzenia. Skąd się tam wzięło? Powstało w tym samym momencie, w którym to miejsce zostało poddane wpływowi magii? A może w jakiś sposób przywędrowało tu później?”

~ Samiel

Arturon

Dżariel Nuka w swoich polowaniach na diabła natrafili na ślepy zaułek – ostatni ślad, jakim podążyli, poprowadził ich do miejsca, które miało być kryjówką piekielnika, a okazało się puste. Dalsze szukanie po omacku nie miało już jednak sensu, więc panowie zdecydowali się na postój i rozmowy przy ognisku. A że atmosfera sprzyjała wyznaniom, Dżariel w końcu przyznał się do swojej miłości do królowej Delii… Biedny Nuka, nie wiedział, że jego niedowierzanie zostanie źle odebrane jako obraza i spotka się z prawym sierpowym anioła broniącego czci swojej damy. Jak dobrze, że później już wszystko sobie wyjaśnili w cywilizowany sposób – przecież to tylko nieporozumienie.”

~KiS(s)

Burdana

“Ghule! Ghule zaatakowały księcia Elenaela i Nanirię oraz ich towarzyszy. Walka jest straszna! Centaur Rastab zginął, zabierając jednak ze sobą swojego oprawcę, kot Archibald został ciężko ranny próbując ratować Nani. Ona oczywiście pośpieszyła mu na ratunek, uzbrojona w gałąź. Teraz jednak sama jest w opałach, bo nie ubiła bestii i ta – ogłuszona – poluje na nią! Jak dobrze, że na miejscu był Elen, który wkroczył w odpowiednim momencie i pozbył się potwora. Teraz można wylizać rany. “

~KiS(s)

Dalekie Krainy

“Na Wielkiej Pustyni Słońca zaś panują tematy rodzinno-uczuciowo-wyznaniowe. Nahír swoim dziwnym zachowaniem (skąd u niego taki gruby głos i dziwnie świecące oczy?) sprawił, że Ermida musiała szybko znaleźć temat zastępczy, by poznany w karawanseraju poeta nie zadawał niewygodnych pytań. Opowiedziała mu jak nietypową rodzinę stanowią Pustynne Ptaki, a zapytany o swoje życie rodzinne Kinalali jak zawsze się rozgadał wspominając o tym, że jego rodziną są najbliżsi przyjaciele (Funtko, pozdrawiamy!), że szuka swojego ukochanego, a dzieci mieć nie może… Nieopatrznie i nazbyt enigmatycznie wytłumaczył się, że taki urok jego rasy. No właśnie – a jaka to była rasa? Nahír na pewno się tym zainteresuje!”

~KiS(s)

,,Może ktoś ma ochotę na cięższe i bardziej mroźne klimaty? Jeśli tak może zobaczyć czym kończą się porachunki z gangiem. Freyr i Dayanara zostali niewolnikami odesłanymi do budowy rezydencji na mroźnym pustkowiu. Zamknięci w sieci korytarzy wraz z innymi nieszczęśnikami próbują się jakoś odnaleźć – w ciemności i nieprzyjaznym środowisku. Tam, gdzie będą musieli walczyć o swoje miejsce w hierarchii – bo tylko zwycięzcy mogą dostać się do ciepłego, termalnego źródełka i na chwilę zapomnieć o chłodzie.”

~ KiS(s)

Arrantalis

“Na królewskim dworze w Arrantalis miłość kwitnie w najlepsze. Eryk – młodzieniec, w którym zadurzyła się księżniczka Evangeline – jeszcze na tym samym balu, na którym się poznali, znalazł sposób, by wymknąć się z nią na plażę i móc porozmawiać bez świadków. Przyzwoitka jednak znalazła się sama – pod postacią orła należącego do Delii, Pioruna. Ptak nie pała póki co sympatią do adoratora księżniczki, ale jego to nie zraża – ma pretekst, by poopowiadać o swoich pupilach. Może ten chłopak faktycznie jest odpowiedni dla księżniczki?”

~KiS(s)

Donosiciel #29

Pierwszy dzwonek!

Stare przysłowie Eravallów głosi, że człowiek uczy się całe życie, a i tak głupi umrze. Przekonajmy się, czy jest w tym stwierdzeniu prawda, skoro nadszedł ten czas, w którym wielu z nas naukę zaczyna albo wkrótce zacznie. Co tam słychać u naszych Bohaterów? Kto się czegoś nauczył, a kto wolał… pójść na wagary? 

Gdyby tak to wyglądało…

Szepczący Las

“Szepczący Las otwiera swoje podwoje i odkrywa tajemnice! Zejdźcie razem z Deidre do podziemi mrocznej, prastarej świątyni, która została brutalnie wyrwana na powierzchnię przez złego maga Mehlara. Pragnący nieograniczonej potęgi mężczyzna zaatakował chroniący pradawną magię las, przedzierając się prosto do wnętrza podziemnego labiryntu. Towarzyszy mu Valerian, opętany mocą, która odbiera mu zdolność samodzielnego myślenia. Wilkołak jest jedynie ślepym narzędziem, nie baczącym na własne rany. W końcu docierają do serca zapierającej dech w piersiach jaskini, wypełnionej drzewami, krystalicznymi źródłami i fantastycznymi stworzeniami. Tam znajduje się Mörskrik, artefakt, który zapewnia Szepczącemu Lasowi harmonię i życie. Jeśli Mehlar położy na nim łapy, będzie mógł stworzyć najpotężniejsze ludzko-zwierzęce hybrydy. Odebranie zaklętego w drewnianą maskę przedmiotu nie jest jednak takie proste! Po najlżejszym dotyku nokautuje on nieszczęsnego zmiennokształtnego oraz jego pana i przybiera kształt potężnego jelenia o niepokojącej, ludzkiej twarzy. Ogrom stworzenia jest oszałamiający! Czy uda się go ułagodzić i zachować kruchą równowagę Szepczącego Lasu? A może przebudzenie strażnika Mörskrika zwiastuje zagładę dla wszystkich jego mieszkańców?”

~Hashira

Księstwo Karnstein

,,Czarownica Mereve mogłaby wiele przekazać Hiramowi – chociażby pomóc mu dowiedzieć się z jakiego świata pochodzi i co zapisane było w jego zniszczonym dzienniku. Jednak choć Wiedźmy są mądre, bywają też straszne i trudne do zrozumienia – Hiram poddał się przy tej próbie i za szybko ocenił pomagającą mu kobietę. Nie zdążyła nawet odprawić dla niego rytuału… czy ktoś inny będzie umiał posłużyć mu radą? I co teraz zrobi Mereve, której znowu odpłacono się niewdzięcznością?”

~ KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

“Nauka czy… nauczka? Do niedawna pięcioosobowa grupa podróżników – Ijumara, Kvasir, Kelsier, Callisto i Thor – eksplorowała tajemniczą lodową wyspę, zamieszkałą przez przeklętych, nieumarłych piratów i jakiś tajemniczych żywych mieszkańców, z którymi nie zaczęli zbyt dobrze znajomości… Przez to zostali wyproszeni w sposób dość kategoryczny – wyrzucono ich przez portal. Callisto z Thorem nie mieli nic do gadania, pozostała trójka zaś może i miała, ale z tej opcji nie skorzystała, więc zdecydowano za nich. Teraz wylądowali na tropikalnej wyspie… a w każdym razie pani kapitan wylądowała. Czy jest na niej sama? Czy odnajdzie swoich towarzyszy i wróci z nimi na Kaprys? No i do kogo należą te bursztynowe oczy, które śledzą ją z oddali?”

~KiS(s)

 Tymczasem, na innym końcu wyspy:

Kelsier, Ijumara i Kvaser – chociaż ten ostatni nadal przebywa w magicznym portalu – trafili na kolejną wyspę. Jest ona zupełnym przeciwieństwem tej, na której znajdowali się wcześniej. Drzewa i ziemia pokryta śniegiem, ustąpiła miejsca tropikalnej roślinności, a zimne powietrze zamieniło się miejscami z gorącym (przez które bohaterowie zmuszeni zostali do zmiany ubioru). Pech chciał, że wylądowali w innych częściach wyspy i każdy radził sobie z tym inaczej – Ijumara była przerażona, a Kelsier starał się zachować spokój i czym prędzej ruszyć się, aby dowiedzieć się, co to za miejsce i, może, znaleźć też kogoś żywego albo przynajmniej ślady tego, że okolica nie jest bezludna. Krajobraz zmienił się, jednak nie oznaczało to, że niebezpieczeństwo przestało na nich czyhać. Co prawda, było nim też to, że znaleźli się w – jak na razie – nieznanym sobie miejscu, ale tak samo niebezpieczne mogły okazać się dzikie zwierzęta tu żyjące, a także właściciele oczu, którzy z ukrycia obserwowali panią Kapitan.”

~ Samiel

 

“Choć początki znajomości Ziharrii z kontynentem alarańskim nie były najlepsze, to jednak po zostaniu uleczoną z okropnego bólu przez brata przyrodniego Nutrii, Momo, przemieniona zaczęła doceniać piękno świata wokół i towarzystwo, w jakim się znalazła. Pochwyciwszy nitki losu rozpostarte wokół oraz wielkiego smokołaka, Øry, który w jakiś niewyjaśniony sposób stał się opiekunem niezbyt rozsądnej dziewczyny, zaprowadziła całą kompanię w miejsce, w którym wszyscy będą w stanie zjeść dobry posiłek, nawet gryf wspomnianego wyżej łuskowatego. Czy jednak pozorny spokój nie okaże się skrywać czegoś, czego żadne z nich nie może dostrzec? I czy dobry nastrój Ziharrii, odbijający się dosyć pozytywnie dla wszystkich wokół utrzyma się długo, czy też kompania znowu znajdzie się na niełasce jej kapryśnej natury?”

~Dérigéntirh

Demara

“Przeznaczenie nieubłaganie ciągnie w swoją stronę Smillę, Keirę oraz Sapphire. Dwie towarzyszki wyciągają ze starego alchemika informacje o niesamowitym artefakcie, będącym w posiadaniu szefa miejskiej mafii. Szalony starzec nazywa go “okiem z płomieni” i proponuje im włamanie do skarbca Arvallio. W tym samym czasie eugona, odwlekając nieco wypełnienie narzuconego przez klątwę zadania (wystarczy tylko ignorować płomienie w głowie, naprawdę – to nic wielkiego!) zatrzymuje się w karczmie na kilka kieliszków wódki (albo całą butelkę). Przypadkowo słyszy wymianę zdań, w której ktoś opowiada o tajemniczym artefakcie, mogącym zdjąć każdą klątwę. Co to za problem, że należy do jakiegoś ważnego człowieczka? Wiedzione wspólną myślą, trzy potężne i skrajnie różne od siebie kobiety pomału zbliżają się w stronę nieuniknionego…”

~Hashira

“Zakryjcie oczka, bo oto w zaklętym Dworze dzieją się nieprzyzwoite rzeczy! Lord bez koszuli wzywa do siebie Makę… Jednak to nie to o czym myślicie! W badaniach Fobosa nastąpił wreszcie przełom – opracował olejek z dodatkiem dracenii, który być może zaleczy wciąż jątrzącą się ranę na plecach. Z powodu potężnego bólu potrzebuje pomocy kotołaczki, by precyzyjnie nałożyć lekarstwo. Kobietka (poza speszonym spojrzeniem) wnosi do pokoju również naręcze książek, w tym jedną wyjątkowo istotną – traktującą o właściwościach wampirzego ciała. Czy lord, będący w tym temacie ignorantem z wyboru, dowie się dlaczego rana po płonących drzazgach nie chce się goić? A może dzięki lekturze pozna również nieco lepiej siebie? Niestety nie tylko on ma taką możliwość, gdyż spotkany w bibliotece Inspektor zauważa tytuł, nim kotołaczce udaje się go schować. To budzi w nim pewne podejrzenia. Przystojny przedstawiciel prawa nie wie jednak, że niebawem stanie się to najmniejszym z jego zmartwień – w mieście pojawia się tajemniczy lalkarz, który przy pomocy magii morduje córkę piekarza…”

~Hashira

Fargoth

“Gadriel dalej mąci. Choć na razie wygląda na to, że intencje ma dobre… A w każdym razie nie ma złych. Chce tylko potrenować z Rakel szermierkę, korzystając z okazji, że Lucien jest zajęty kwestiami ożenku i przebywa w Otchłani. Przy okazji na swój pokrętny sposób uczy również ją – rzucając sarkastyczne uwagi i wytykając błędy. Oboje z pewnością wyciągnęliby z tego jakieś korzyści… Gdyby nie nagły powrót Luciena, który gdy tylko zobaczył rozgrywającą się na jego oczach walkę, wtrącił się i skrzyżował ostrza z młodszym bratem. Tych dwoje nigdy za sobą nie przepadało, to może się naprawdę źle skończyć… “

~KiS(s)

Równina Drivii

“Czasami nawet diabeł zasługuje na możliwość kontemplowania okoliczności przyrody. Nick i Rammi zatrzymują się nad jeziorem Doren, by nazrywać mięty i rozbić obóz. Elf dzielnie stawia czoła pokrzywom, a piekielny w myślach porównuje czerwone tafle wody do krajobrazu swojego domu. W końcu podróżnik proponuje mu, by położył się obok niego i wspólnie popatrzył w chmury, próbując nadać im kształt. Gdyby to w Piekle widzieli!”

~Hashira

“Po rozprawieniu się z pierwszym przeciwnikiem w tunelach – z wielką skolopendrą, mającą w dodatku ogon skorpiona – Jon szybko ruszył przed siebie, nie chcąc sprawdzać, co też znajduje się we wnętrznościach stworzenia. Sargybinis – kamienny smok, który zadał ostateczny cios potworowi i sprawił też, że brzuch stworzenia się otworzył – także postanowił iść za łowcą dusz. Jedynie nord Reinar pozostał w tyle, grzebiąc w bebechach skolopendry, ostatecznie wyciągając stamtąd coś, co przypomniało metalowy pojemnik, który Jon jeszcze na powierzchni znalazł przy jednym z zabitych diabłów. Poszli dalej i nie minęło wiele czasu, gdy nord dogonił ich. Przy okazji natknęli się też na stado nietoperzy, którym musieli zejść z drogi. Doszli do wniosku, że coś musiało je wystraszyć i, że na pewno nie byli to oni… Ciekawe, co też czeka na nich w głębi tuneli, w cieniu, do którego nie sięga czerwonawe światło padające z ręki demona, którego wcześniej przyzwał Jon? “

~ Samiel

Góry Druidów

,,Funcia zawsze była dobrą uczennicą – w sumie była głównie uczennicą. Magii, biologii, malarstwa… aż postanowiła uciec i dowiedzieć się nieco więcej o świecie. Dzięki temu teraz, w zaciszu górskich lasów, a z pomocą niewinnie słodkiego Mniszka, musi uczyć się… własnego smoczego ciała. Och – i jak ubrać smoka, który nawet w ludzkiej postaci jest hermafrodytą. Tak kończy się kąpanie ze smoczym towarzyszem w sadzawce – on staje się człowiekiem, a ty masz szyję dłuższą od swojej nogi. Musisz też wymyślić jak znaleźć dla niego męskie gacie w środku głuszy. Czy Mniszek, leśny dozorca także wyciągnie z tej zamiany jakieś wnioski? I czy są w końcu wszyscy uczniami czy każdy z nich to jednak taki trochę profesor chaosu?”

~ KiS(s)

Ekradon

,,Iaskel jest już doświadczonym medykiem – Silea zaś mądrą driadą. A jednak stanęła przed nimi zagadka, której nie potrafią rozwiązać – przybywszy do Ekradonu nadal próbują dowiedzieć się czegoś o dziwnym zaklęciu i zniknięciu Hessana. Czy są jednak gotowi na swojej drodze spotkać ucznia tak niepojętnego, że ciarki po plecach przechodzą (zwłaszcza jeżeli wgryzie się w jednego z nauczycieli)? Oto do miasta przybył też Daro, wampirek gotowy… nie wiedzieć co właściwie tam robi. Lecz może jest powiązany z tajemnicą, która i ich tam przywiodła? Kto wie… na pewno nie on.”

~ KiS(s)

Opuszczone Królestwo

“Po niedawnej potyczce z diabłami i pokusami, Sitrina postanowiła zabrać nową znajomą, Esmeraldę na odprężający wieczór i noc w Ostatnim Bastionie. Zapewniając demonicy gorącą kąpiel, kobieta udała się na polowanie na niebiańskie poduszki, co też zakończyło się spektakularnym sukcesem – zwłaszcza, że czarnowłosa padła na nie i zasnęła, zanim Sitrina zdołała podzielić się z nią winem i ciepłą kolacją! Następnego ranka jednak pokusa nie dała po sobie poznać urazy, gdyż przywitała koleżankę śniadaniem do łóżka oraz propozycją – spełnienia jednego jej życzenia w zamian za kolację tylko we dwoje. Wojowniczka z innego świata powinna najprawdopodobniej skorzystać z tak przecenionej oferty, gdyż z reguły ceną jest dusza delikwenta. Tylko czego mogłaby taka pragnąć?”

~Dérigéntirh

Szczyty Fellarionu

“Jak pech to pech. Bjornolf, podążając za krasnoludem Armagedonem, dowiaduje się co prawda więcej na temat potwora zamieszkującego kopalnię, jednak odkrywa również bardzo nieprzyjemną prawdę – czerwony kamień, którego poszukuje by uratować swoją wioskę, rzeczona “franca” (jak pieszczotliwie określa ją górnik) zawsze nosi przy sobie. Nic dziwnego, że zadanie to zlecono wilkołaczemu wojownikowi, który nie miał możliwości odmówić! Pragmatyczny Armagedon podsuwa mu pomysł, jak wywabić koszmarę z ukrycia. Jej ulubionym daniem są klonoktyty, szkliste, lekko przydymione kryształy, wydobywane w głęboko położonych szybach. Mackowata istota nie pogardzi jednak przystawką z mięśni i futra, więc wdrażając plan należy zachować bezwzględną ostrożność!”

~Hashira

Efne

“Przyspieszony kurs wyznawania sobie uczuć – taki los zgotowała Rianellowi i Nevaeh Aureola. No bo gdy dwoje dorosłych ludzi mimo oczywistych przesłanek nie jest w stanie powiedzieć co czuje, sprawy w swoje ręce musi wziąć nastoletnia niebianka, z drobną pomocą malarki, która również sprzyja tej parze. A na czym polega kurs? Na tym, by zwabić Rianella do składzika pod pretekstem zdjęcia czegoś z wysokiej półki, później zagonić tam Nevaeh pod groźbą ubrudzenia jej nowej pięknej sukni rękami umaczanymi w czerwonej farbie, a na koniec zamknąć drzwi. I niech się ze sobą dogadają. Choć początek tej rozmowy brzmi bardzo nietuzinkowo – wszak nie każda dziewczyna wyznaje na samym początku, że jej rozmówca widział ją już nago w jej snach… I wcale nie chodzi o to, o czym wszyscy myślicie!”

~KiS(s)

Równina Magenar

,,Rosa dostała już swoją nauczkę – pilna jak zawsze, stawiła się do przyjacielskiego pojedynku i popisowo przegrała z doświadczonym Emigo. Ten jednak był pod wrażeniem jej umiejętności i chyba nawet byłby chętny do zostania mentorem… a już na pewno nie chce kotki zniechęcać. Lecz czy nie zrobi tego przypadkiem wioska, do której dzięki niemu weszli, a w której panują gwara i zasady o których Rosa nie ma najmniejszego pojęcia – w tym reguła uwięzienia jeżeli zechcą opuścić ją bez pozwolenia?”

~ KiS(s)

Góra Przeznaczenia

,,Erremir kiedyś na pewno był uczniem… bo żeby być takim mistrzem wszystkiego potrzeba było sporo nauki. Do niedawna też walczył… w sumie wiele robił, ale obecnie jest chyba na emeryturze. Jak długo? Pewnie byłby gotowy wziąć ucznia pod swój dach, ale może ciekawiej będzie jeżeli to jemu ktoś pokaże coś nowego? Nawet taki doświadczony upadły nie mógł przecież widzieć wszystkiego!”

~ KiS(s)

Słówko na przerwę


To koniec tego opasłego (jak na początek roku szkolnego przystało) wydania! Mamy nadzieję, że natłok charakterów, relacji i fabuł urozmaici Wam czytanie lektur lub wzdychanie w pracy do czasów szkolnych. Pamiętajcie, że biblioteki nadal są z Wami, a w nich – mnóstwo rzeczy, których nikt nigdy nie każe Wam przeczytać! My jednak polecamy, jeżeli nie książki to chociaż nasze wspólne ploteczki – tylko pamiętajcie – czytajcie je SZEPTEM! 

Donosiciel #28

Wieje wiatr zmian!


Moi Drodzy, wieje wiatr zmian, jak głosi pewna popularna piosenka! Niektórzy zmieniają swój wygląd (bardzo dramatycznie), inni charakter (czasami równie diametralnie), a za niektórych to Los wprowadza zmiany, prowadząc ich zupełnie nie tam, gdzie zakładał plan! Świat nie lubi nudy i my też nie – dlatego przedstawiamy Wam przegląd tego co w trawie piszczy. Miłej lektury! 

Kryształowe Królestwo

“Mogło się wydawać, że męczarnie z tajemniczym czarnoksiężnikiem dobiegły końca, kiedy nasi bohaterowie znaleźli się w innym mieście. Z daleka od magii, chodzenia wśród chmur oraz walk na śmierć i życie… A jednak, niespodzianka! Ferren ponownie znalazł się w znienawidzonym Kryształowym Królestwie, zakuty w dziwne, magiczne bransolety, bez broni… Razem z nieuzbrojoną skrytobójczynią Jane u boku, chociaż z braku pełnego asortymentu elfka jest gotowa zabić niewinnych, żeby odzyskać swój skarb. A tajemnicza wiadomość, którą otrzymują bohaterowie, oraz obserwujący ich kruk utwierdzają w przekonaniu, że to nie koniec czarodziejskiej gry… “

~Jane

Wyspa Lariv

,,Dużą zmianą w życiu Kaikomi i Lucy’ego było niewątpliwie ich małżeństwo – nagłe, aranżowane i nie wiadomo skąd wytrzaśnięt… ale to było już dawno. Prawie rok temu! Teraz państwo Wassley prowadzą (prawie)typowe, spokojne życie na Lariv, opiekując się zajazdem, robiąc kawę i podając ciasteczka. Ale co się stanie, gdy do miejsca, pełnego osobistych rytuałów, nawyków i przyzwyczajeń trafią tajemnicze listy od ,,pewnej kobiety“ z kontynentu i zadziorny chłopak tak podobny do Lucy’ego, że od razu okrzyknięto go jego bratem?”

~KiS(s)

Fargoth

“Takiego zwrotu akcji nikt się raczej spodziewał. Gadriel co prawda już wcześniej spotkał się z Rakel, ale nic z tego spotkania nie wynikło, a późniejsza gra terenowa zupełnie zaprzątnęła głowę zbrojmistrzyni, Luciena i Remy’ego, o demonie więc szybko zapomniano. Teraz jego ponowne pojawienie się niosło już ze sobą poważniejsze konsekwencje: Lucien wrócił z nim do Otchłani, by tam zająć się sprawą… swojego ślubu. Rakel została w Fargoth, a nam przyjdzie czekać z niecierpliwością na to, jak potoczą się ich dalsze losy – wszak ta historia nie może się tak skończyć! Nie, gdy ich tak bardzo do siebie ciągnie!”

~KiS(s)

Równiny Andurii

,,Noa, Louin, Yva i Petro stanowili już całkiem zgraną drużynę – choć z początku nie dogadywali się najlepiej, a wspólnej podróży nie ułatwiały im ani sekrety ani ataki wiedźmy, to ostatecznie młodocianie wyglądająca ekipa zgodnie zaczęła poszukiwać skarbu ukrytego wśród drzew. Lecz właśnie wtedy, kiedy już nici porozumienia zaczęły ich powoli łączyć, ktoś znowu wtrącił swoje cztery litery (a konkretniej pięć, bo nagą klatę) i zaczął działać dhampirowi na nerwy – bo czy naprawdę natknęli się na oceanicznego ,,półboga”? I czy może on łaskawie zabrać swojego paskudnego jednorożca znad jego nóg!?”

~KiS(s)

Szlak Ziół

“Grupa złożona z trzech czarodziei – Caina, Lotty i Conana – a także chłopca o imieniu Jeremy, kontynuowała wędrówkę leśną drogą. Rozmawiali na różne tematy, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat pozostałych, jednak rozmowa ta miała też inny cel, którym było po prostu zwyczajnie zapobiegnięcie tego, że poruszaliby się w ciszy. Wcześniej wymieniali się swoim pochodzeniem i miejscem urodzenia, a także krótkimi historiami na swój temat, aby teraz rozmawiać o rodzinie – tej, którą mieli nadal, a także tej, którą już stracili. Później zaczęli mówić o tym, czego nie lubią, co zresztą także zaczął Cain, gdy postanowił wyjawić towarzyszce swoje zdanie na temat tego, że w niespodziewanych momentach zdarza jej się iść z nim pod rękę. Idąc tak, szukali też miejsca, w którym mogliby odpocząć i zjeść kolację. Udało im się je znaleźć dość szybko, gdy słońce jeszcze w pełni nie schowało się za koronami drzew. Przy okazji, przez cały ten czas w ogóle nie byli świadomi tego, iż ich tropem ciągle podąża grupa najemników, którym przewodzi osobnik chcący pozbyć się wszystkich Dzierżycieli. “

~Samiel

Smocza Przełęcz

,,W Funtce zaszła zmiana tak wielka, że nie wiadomo czy może zajść większa! Nie przytyła, nie zmieniła nagle stylu ani poglądów – przez przypadkiem uruchomioną magiczną pułapkę malarka zamieniła się… w smoka! Zaś będący do tej pory smokiem Amari zamienił się w człowieka. Pomieszanie z poplątaniem, szok i niedowierzanie. Do tego wszystkiego jest Mniszek, który nie wie co zaszło i na razie nie wie też co zrobić, ale jeszcze się nie martwi i po prostu głośno myśli co można z tym począć… O ile cokolwiek się da, ale kto nie spróbuje ten się nie przekona!”

~KiS(s)

Trytonia

,,Kto by się spodziewał. Elleanore, taka dystyngowana dama, właścicielka banku, arystokratka, zawsze opanowana, elegancka, z klasą… Teraz w Trytonii, w towarzystwie Raina, gladiatora z lokalnej areny. Wampirzyca wyróżnia się tak, że aż prosi się o kłopoty – kto to widział przychodzi w miejsce nielegalnych walk na szpilkach?! I co więcej nie raz, a dwa razy, jeszcze umawiając się z tamtym gladiatorem?! A może to nie to o czym myślimy i nie to co im samym się wydaje?”

~KiS(s)

Góry Dasso

“Za kradzieżą mapy tak ważnej dla Dinitris stał przedstawiciel jej rasy. Paul, bo pod takim imieniem ukrywał się młody smok, udawał jednego z mieszkańców klasztoru. Konfrontacja z nim zakończyła się walką, w której początkowo udział brała wyłącznie smoczyca, jednak Calathal także postanowił się przyłączyć. Co prawda, elf tylko na chwilę odwrócił uwagę młodego smoka (a później został ciśnięty w tył przy pomocy magii i wylądował plecami na drzewie), ale to wystarczyło, żeby Dinitris wykorzystała zyskaną przewagę, aby zabić wroga. Później smoczyca musiała zająć się czymś innym – obrażeniami elfa, które na szczęście okazały się jedynie bolącymi stłuczeniami. Chciała uleczyć go magicznie, ale Cal uparł się, aby użyła jego maści i bandaży. W czasie tej sytuacji, oboje mieli właśnie przemyślenia i odczucia na jej temat, ale ostatecznie udało się z tym, uporać. Elf mógł wstać, nie czując przy tym bólu na tyle silnego, że uniemożliwiałby mu on poruszanie się. Teraz został im powrót na teren klasztoru, a także przeszukanie ciała pokonanego smoka. W końcu nadal nie znaleźli skradzionego przedmiotu. “

~Samiel

Ekradon

,,Miało być spokojnie – pojawił się strudzony podróżnik; wyprawa była w trakcie – zniknął; szukali go… a znaleźli poszkodowanego złodziejaszka i hardą kobitę. W życiu Iaskela wszystko ostatnio idzie nie tak jak planował, choć chyba nie do końca źle… nie póki jest z nim Silea, która potrafi za niego rozpychać się łokciami i przeciągnąć go przez tłum, by dostał się do rannego. Ale czy w końcu biedny elf nie będzie miał tego wszystkiego dość? Gdzie się podziała jego spokojna praca, na miłość Prasmoka!?”

~KiS(s)

Arrantalis


,,Księżniczka Evangeline jest na dworze swojej przybranej matki, królowej Delii, już cały okrągły rok! Bardzo się w tym czasie zmieniła – z niewychowanej i skrajnie niewinnej i nieświadomej dziewczynki, z pomocą nowego opiekuna i swojej mamy stała się pełnoprawną, świecącą przykładem księżniczką! Co więcej: to dzień, w którym Evangeline będzie obchodzić swoje urodziny, pierwszy raz na królewskim dworze. Będzie to nie tylko pierwszy tego typu bal w jej życiu, ale również… Pierwsze zauroczenie. W pewnym piegowatym młodzieńcu, z którym co więcej zgodziła się spotkać ponownie. Och, cóż przyniesienie ta pierwsza miłość złotej księżniczki?!”

~KiS(s)

To już ostatnia z nowinek w tym wydaniu. Wiatr jednak nadal wieje i zobaczymy co przywieje do Was w następnym Donosicielu!

Donosiciel #27

Wiecie, że nowe życie można rozpoczynać nie tylko od stycznia, a postanowienia noworoczne najlepiej podejmować po Nowym Roku? Wiecie, prawda? My to odkryłyśmy całkiem niedawno, choć zwiastuny NOWEGO domagającego się by zaistnieć pojawiały się już wcześniej. Niestety. Troszkę szkoda. Ale z drugiej strony zmiany są niezwykle ekscytujące! Wiemy to my – Hashira i Kerhje – i nie możemy się doczekać efektownego NOWEGO. A ono właśnie nadeszło.

Kochani, czas na zmianę warty, na przekazanie pióra i powiew świeżości. Na przekazanie władzy nad wścibskimi ptaszkami komuś innemu. Komuś, kogo dobrze znacie – z wątków, ale też z Donosiciela. Udzielały się tutaj często i robiły to z lekkością i entuzjazmem. Dlatego uznałyśmy, że w obliczu wymaganych zmian, będą one najlepszymi kandydatkami na… Nowe kronikarki! Przywitajcie cieplutko Kanę i Sanayę, które od tej pory będą Waszymi nowymi kronikarkami.

Życzymy Wam powodzenia, dziewczyny!

Hashira i Kerhje

Szepczący Las

,,W Szepczącym Lesie nowe początki nabrał wyjątkowo wielu wymiarów. Nowa jest znajomość Jorge i Nathanei, nowy jest zakon, do którego trafili, nowa jest też… Sama wampirzyca. Nate w wyniku wypadku straciła pamięć – ma teraz nowe imię i uczy się wszystkiego od nowa. Do tego stopnia, że śmiertelnik przekazuje jej jak to jest być wampirem! Jak dobrze, że miał już do czynienia z jej rasą… Czy jednak jego pomoc na pewno przyniesie dziewczynie pożytek? I… czy to na pewno dobry pomysł, by dać jej pić własną krew?”

~ KiS(s)

Turmalia

,,Czy shłyszhę choś o poczhątkach? Nieobeznany z Alaranią sunbaryjczyk służy swoją historią! I choć Mansun co prawda swoją pierwszą misję na kontynencie wykonał, już wezwany został do kolejnej… i to nie przez dowództwo, a przez malarkę twierdzącą, że jej przyjaciółka została porwana przez fioletową istotę! No to w drogę! Lecz kiedy zgrabnie zebrana ekipa ratunkowa (Optymista, Maruda, Nieśmiałek i Tragarz) wraz z alarańskimi kompanami (nieznającymi miasta Malarką i Tłumaczem) oraz osiołkiem (takim prawdziwym) przeszukują okolice Turmalii, spada na nich (dosłownie) nowy kłopot – Fringharn. Strażnik Doriatu, którego własna alarańska przygoda właśnie się rozpoczęła!”

~ KiS(s)

Fargoth

,,Nareszcie Fargoth! Lucien i Rakel dotarli na targi zbrojeniowe dość… okrężną drogą, bo prowadzącą przez Otchłań, ale co tam, najważniej, że dotarli w jednym kawałku! Udało im się nawet spotkać wśród tłumu uczestników targów swojego znajomego, Remy’ego, który zapisał całą trójkę do gry terenowej. Jednak to nie koniec, bo w Fargoth pojawił się jeszcze jeden stary znajomy. A nawet nie znajomy, więcej, rodzina! Rakel po odłączeniu się od pozostałej dwójki spotkała Gadriela, jednego z braci Luciena, a sam Lucien poznał nowe koleżanki, których zamiary nie były jednak dla nieprzyzwyczajonego do ludzkich zachowań demona jasne… Nic to jednak, nowi znajomi poczekają, gdyż teraz ważniejsi są ci starzy. Konkretniej Remy i to co mógł on mieć wspólnego z mamą Rakel.”

~ KiS(s)

Równina Drivii

,,Nowe towarzystwo Jona i Reinara jest z pewnością niecodzienne. W tunelach dawno opuszczonej kopalni (ale od niedawna zajętej przez Piekielnych), trafił na nich kamienny smok Sargybinis. Panowie mają problem z porozumieniem się i może nie do końca wiadomo co którym z nich kieruje, ale mimo to idą razem przed siebie. Nawet walczyli ramię w ramię z dziwnym podziemnym wijem – czyż nie jest to dobry początek do prawdziwej, męskiej przyjaźni?”

~ KiS(s)

,,Nowe. Nowe życie? Po latach spędzonych na ściganiu zdrajców, Eldrizze w końcu spotyka tego, na którym od zawsze najbardziej jej zależało. Salazar ratuje starą przyjaciółkę i już na wstępie styka swoje usta z jej… Po tym jak potrzebna była pierwsza pomoc. Szok, w jakim są oboje jest niczym bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Czy Eldrizze bezwzględnie wymierzy sprawiedliwość mrocznemu elfowi jako zdrajcy rasy, czy też pozwoli sobie na sentyment do dawnej miłości?”

~ Kerhje

Hrabstwo Ascant-Flove

,,Vinny hrabią jest już jakiś czas, ale nigdy wcześniej nie zapraszał do pałacu swojej rodziny. Tej nie-ludzkiej. Creighton, były wampirzy arystokrata zjawia się mało chętnie w wielkiej posiadłości… ale czego nie zrobi się dla syna niedoszłej ukochanej. A Mimi, choć widziała już wielu krwiopijców na oczy, chyba doznała małego szoku, bo i duży on i mroczny i jakiś taki wampirzy… ale nie nie, to potulny dżentelmen. Dlatego po wejściu do środka wywołuje nocną panikę, gdy niezapowiedziany (Vinc, miałeś to zrobić!) staje na schodach zaskakując najbardziej rozpiszczaną z dam. No nic, wina i tak spada na hrabiego. I dlatego należy udać się do saloniku, żeby to zapić. Tylko… co pijają w towarzystwie wampir, dhampir i błogosławiona?”

~ KiS(s)

Pustynia Nanher

“Pustynie, choć z pozoru bezludne, nie są spokojnym obszarem. Świadczą o tym nie tylko złodzieje czający się w karawanserajach, ale również niepokojące zjawiska wrośnięte w samą strukturę piasków. Hashira i Seviron, pokrzepiwszy się nocą w oazie, wyruszają w dalszą drogę, za najbliższy cel obierając kapliczkę Krwawej Matki. Nieubłaganie zbliża się również czas, kiedy Kapłanka będzie musiała odprawić Rytuał Plecenia Snów. Na razie jednak na ich drodze staje tajemniczy, wypalony w wydmach krater i las kamiennych kolumn, przepełnionych magią. Z początku wydaje się, że są sami pośrodku czarnego jak noc rumowiska. Jednak czy aby na pewno? I jak mają się z niego wydostać, skoro czas i przestrzeń zaczynają płatać im figle?”

~ Hashira 

Nowa Aeria

,,Po rozstaniu z Mansunem i Vergilem demonica Sherreri wyrusza na nowe podboje! Oh, tylko nie nazywajcie jej demonicą. Naprawdę lepiej nie… mimo rogów i ogona jest przecież mroczną elfką! Nadal. Tylko sprawia wrażenie nieco chaotycznej i dosyć niebezpiecznej. Więc czy można mieć straży za złe, że zaczęła za nią podążać? Pewnie nie, tym bardziej, że chroniąc się przed ich natręctwem elfka wpadła herbaciarni, gdzie Vera, znana wszystkim skrzypaczka, szczęśliwie pomyliła ją z maie… teraz one mają o czym rozmawiać, a my o czym plotkować!”

~ KiS(s)

Tymczasem z perspektywy Very sytuacja wygląda tak: 

“Nowa Aeria po raz kolejny rozbrzmiała słodkimi dźwiękami zaczarowanych skrzypiec, ożywionych delikatnym dotykiem Very Claire Minovy. Widownia, choć nieliczna, zatonęła jak urzeczona nie tylko w uczcie porywających dźwięków, lecz również barw i kształt. Magia, która samoistnie wyrwała się z Sherreri, przeniosła słuchaczy pod iluzoryczne drzewo wiśni, rozkwitające tysiącami kwiatów. Z całą pewnością spektakl, choć krótki, na zawsze pozostanie w sercach wszystkich uczestników.”

~ Hashira 

Ekradon

,,Pierwsza podróż od dłuższego czasu – Iaskel odważył się opuścić swój zielarski sklepik w Kryształowym Królestwie i wybrać z Hessanem na bagna w poszukiwaniu składników; i opłaciło się, bo po drodze natknęli się na Sileę – optymistyczną driadę i jednocześnie znajomą zielarza. Jednak nim Iaskel zdążył sobie przedstawić tę dwójkę Hessan zniknął w tajemniczych okolicznościach oplątany przez czarne pasma zaklęcia. Cel wyprawy zmienił się tak samo jak skład niewielkiej drużyny – żeby dowiedzieć się czegoś o wypadku, elf i driada wyruszyli do Ekradonu. Ale tam czekała ich kolejna niespodzianka… czyżby ktoś potrzebował medyka?”

~ KiS(s)

Opuszczone Królestwo

“Tak blisko, a jednocześnie tak daleko! W zamian za pomoc z nękającymi ich rodzinę przestępcami, Brodie pokazują Vestrze, Cat, Lunie i Velathcie portal prowadzący z piwnicy prosto do Klasztoru Mrocznych Sekretów. To nieoczekiwane odkrycie sprawia, że serca kobiet zaczynają bić szybciej. Nagle znalazły się tylko o krok od uzyskania odpowiedzi na nurtujące je pytania! Muszą jednak powstrzymać entuzjazm do czasu, aż elfka przygotuje obiecany w zamian za pomoc artefakt. To dobra sposobność, żeby wymienić zasłyszane na temat Klasztoru plotki. A jest ich całkiem sporo…”

~ Hashira

“Diabeł w stodole, który wypłynął przy blinach jako temat do żartów, zaczyna przybierać coraz bardziej realistyczne kształty. Mariia, córka gospodarzy, opowiada (przy niewielkiej acz zdecydowanej pomocy Barabasza) o dziwnych zjawiskach, które miały miejsce we wsi przed kilkoma dniami. Zaginięcie przyjaciółki, spalone zboże, wycie w stodole… Pannica z pełnym przekonaniem przypisuje te sprawki siłom nieczystym, choć na ich bezpośredni temat nie chce pisnąć ani słowa. Wujcio zaczyna nabierać podejrzeń, że być może niewinna dziewuszka jest bezpośrednio zamieszana całą aferę. Wspólnie z Lasse i Tioyoą ruszają za Mariią, obejrzeć miejsca “wypadków”.”

~ Hashira

Burdana

,,To chyba nie tak miało wyglądać. W bajkach to elfki są księżniczkami, a centaury dzikusami z lasu, a tymczasem… U Nanirii Elenaela sytuacja ma się zgoła odwrotnie i to ona jest nieokrzesana, a on szlachetny. To chyba jednak mimo wszystko działa, bo jeszcze się nie pozabijali, a nawet spędzili tę burzową noc w jednym obozowisku, śpiąc a nie łypiąc na siebie nawzajem podejrzliwie. Choć nie byli tak do końca sami – był z nimi wszak kot Archibald, a jak wiadomo koty to bardzo magiczne istoty. Może dzięki niemu tych dwoje dogada się jeszcze lepiej!”

~ KiS(s)

Równina Magenar

,,Rosa spotykała ostatnio sporo nowych osób – tak to jest gdy po raz pierwszy opuści się swoją warownię. Ruszając z Nandan-Ther za swoim mistrzem widziała już wampira, palladyna, a teraz krasnoluda! Emigo służący za ochroniarza pewnemu arystokracie (to ten typ co uwielbia śpiewać tym głośniej im bardziej fałszuje) wpada na kotkę i jej towarzyszy na drodze powrotnej do miasta. A że przewodnik wziął im przed chwilą zniknął to Rosa może się wykazać! Tylko czy na pewno? Przegrawszy treningową walkę z krasnoludem dochodzi do wniosku, że chyba jednak przyda jej się więcej ćwiczeń.”

~ KiS(s)

Irassil

,,W Irrasil trwa święto przesilenia letniego, któremu towarzyszy kilka dni nieprzerwanej zabawy. Maximilaan dostał na ten okres kilka dni wolnego, których nie zamierzał spędzić w domu – podczas wyjścia z kolegami na piwo przypadkiem trafił na nieznajomą dziewczynę, Avellanę. I zupełny przypadek sprawił, że zostali we dwójkę wciągnięci do magicznej gry w szukanie złotych monet ukrytych w różnych rejonach miasta. Nagrody są kuszące, lecz na uczestników czekają liczne niespodzianki. Jakie? To przecież niespodzianka!”

~ KiS(s) 

Dalekie Krainy

,,Zawsze, zawsze tak musi być, prawda? Gdy tylko strudzeni podróżni mogą odpocząć i zamienić z kimś nowym kilka słów, znajdzie się jakiś nikczemnik gotowy wykorzystać nieuwagę. Pojawia się więc złodziej z tajemniczym pakunkiem owiniętym w chustę Ermidy, jest bohaterska próba złapania go przez ideał męskości – Rohana, są też oskarżenia i jest Kinalali. Ten jaśnieje wśród poirytowanych spokojem i troską. Jest i rudowłosy Nahír pewny, że dorośli ze wszystkim sobie poradzą. (Luzik-arbuzik, nikt nikogo nie morduje. A przynajmniej będzie co opowiadać.) Ostatecznie Ptaki pustyni wychodzą z kłótni bez szwanku, choć niestety również bez skradzionej chusty. Zyskują za to coś o wiele cenniejszego – do ich trupy dołącza Kinalali, urzeczony wielobarwnością artystów. Zaś Nahír ma plan, żeby wypytać go o przemianę w złoty pył. Swój plan, i wiele bardziej złowieszczy ma również Wadd, demon zaklęty w duszy chłopca, który zdecydowanie nie polubił poety.”

~ Hashira i Kerhje 

,,Na Morzu Cienia zerwał się sztorm. Taflę wody pokryją trupy marynarzy, ale to nic w porównaniu z tragedią rozgrywającą się kilka kilometrów pod wodą. Dwie siostry stoją po dwóch stronach wrogich armii. Rheyaen godzi się na pertraktacje, a Ophelia myśli, jak nie zostać nazwaną zdrajczynią przez ktorąkolwiek ze stron i odzyskać miłość siostry. Wydawałoby się, że jest szansa na pokojowe rozwiązanie, jednak nie sposób opanować żądnych zemsty wyrzutków. Nie czekając na powrót Rhey krwawa masakra zaćmiła umysły obu stron. Głębia ruszyła do boju. Zaczęło się.”

~ Kerhje

Słówko na koniec (i początek)

Tym wydaniem witamy Was, nasi drodzy Czytelnicy i dziękujemy zarówno Wam, jak i poprzednim Kronikarkom za zaufanie i możliwość tworzenia tej nietuzinkowej kroniki. Obiecujemy, że postaramy się plotkować o Was tak jak należy – z uporem i oddaniem sensacyjnym fantazjom! Grzecznie i gorąco prosimy też o wsparcie, zarówno w postaci komentarzy (będziemy sępić), jak i opinii, sugestii i oczywiście nowinek Waszego autorstwa! Śledźmy się nawzajem i przekazujmy nowinki z ust do ust! No, niekoniecznie dosłownie… Tak czy inaczej meldujemy się i do zobaczenia za dwa tygodnie w kolejnej części Donosiciela!

Kana i Sanaya 

,,Śledźmy się nawzajem…”

Donosiciel #26

Śpiący i śniący!

Sleeping Dragon by Kazumasa Uchio

Prasmok pozwolił nam wejrzeć w swoje sny i śnić je razem z nim. Było to przeżycie, którego za nic w świecie nie chciałyśmy zapomnieć i tylko dzięki łasce oraz szczęściu, po przebudzeniu udało nam się spisać kolejne fragmenty wędrówki po boskiej podświadomości. A były to historie – przyprawiające o ciarki, wprawiające w osłupienie, ale też odprężające i zalewające radosną falą. Dzisiaj pozwalamy Wam wejrzeć w nasz dziennik snów, gdyż takich wpisów nie powinno się trzymać tylko dla siebie.

Wodospad Snów

“Przyjaźń wisi na włosku. Zdrada w końcu dosięgnęła Namira, który długo pozbywał się myśli, że jego obecność przy Leili wywoła jedynie kłopoty. Samiel wciąż chroni lisołaczkę przed zabójcami, oprawcami mającymi za zadnie zwrócić ją do posiadłości maga. Jakie tajemnice skrywa podróżująca po świecie sławna krupa?”

~Frigg

Księstwo Karnstein

“Tylko wlewana w gardło krew pomaga mierzącemu się z choroba Hiramowi, który jednak żadnej sile nie pozwala się zatrzymać w swej wędrówce przez życie. Nie godzi się też na choroby, które trawią ludzkie serca oraz ich miasta. Nic więc dziwnego, że gdy dociera do miasteczka Valiano, borykającego się z problemem gangów haraczowych, szybko bierze sprawy w swoje ręce i już trzeciego dnia jego wizyty, miejski kat skraca herszta gangów o głowę. To jednak zmusza Hirama do opuszczenia miasta i kontynuowania podróży. W ten sposób trafia do chatki Mereve. Nikt z żyjących nie pamięta już, że wiedźma osiedliła się na skraju budzącej grozę puszczy w czasach, gdy Valiano było jeszcze wioską. Nikt też nie mógł powiedzieć Hiramowi, czy dobrze zrobił wybierając to miejsce na schronienie. Przeczucie mówi jednak, że warto uważać na samotną, z pewnością potężną kobietę o czerwonych oczach i z czarnym kotem u boku.”

~H&K

Równina Drivii

Cedr pierwszy raz ma okazję wejść do mieszkalnego domku nie należącego do myśliwego. Brak wiszących głów i dywanu z niedźwiedzia niebywale go dziwi, a urocza istotka, gospodyni tego miejsca, pragnie jak najmilej ugościć go herbatą. Niestety nie wszystko idzie tak zgrabnie jak powinno. Kotka Yuki w obronnym akcie gryzie satyra w nogę! Wszak sam sobie na to zasłużył! Ona tylko chroni nimfę! Tylko, że to trochę boli! Cedr musi nauczyć się zachowywać w czyimś domu, bo inaczej te nogę straci!”

~Frigg

Hrabstwo Ascant-Flove

“Jak to stwierdził kiedyś ktoś mądry ,,nie łatwo być dhampirem”. Hrabią też nie. O obu tych rzeczach już nie raz przekonał się Vincent, który od kilku miesięcy nie tylko próbuje stać się arystokratą z opłakanego zdarzenia, ale i przekonać do siebie swoją ludzką rodzinę. Nie pomogło wcale to, że wprowadzając się przedstawił im dwóch innych nieumarłych oraz Mimi – razem dzielnie łamią konwenanse i stawiają czoło podziałom rasowo-społecznym, wbrew woli innych mieszkańców posiadłości. Ale kto wie – może rozległa wiedza Vinny’ego, obejście Michelotto, szykowność Roze i słodki urok Mimi w końcu przyniosą efekty i przekupią arystokratów?”

~Kana

Góry Druidów

Cain, Lotta i tymczasowo oddany pod ich opiekę Jeremy, podróżowali w trójkę tylko przez chwilę. Conan dołączył do nich dość szybko, chociaż ominęła go rozmowa na temat ich pochodzenia. Okazało się też, że pradawny nie będzie mógł przez jakiś czas używać magii. Poszli dalej, przy okazji znajdując ranną sarnę, której Lotta ukróciła cierpienie, a później wyciągnęła ją z dziury, mówiąc, że mięso zwierzęcia posłuży im za obiad. Ciągle byli śledzeni przez grupę łowców, jednak żadne z nich tego nie zauważało. Szukali odpowiedniego miejsca na obóz, ciągle rozmawiając, a gdy już je znaleźli, każdy dostał jakieś zadanie. Cain szukał ziół, Conan zbierał drewno na opał, Jeremy łowił ryby, a Lotta zajęła się przygotowaniem mięsa sarny. Mieli chwilę odpoczynku, a już niedługo także i posiłku, tylko… Czy łowcy zdecydują się wykorzystać sytuację i zaatakują? Czy może będą czekali na jeszcze lepszą okazję, nadal cierpliwie obserwując ich i śledząc?”

~Samiel

Ten sam sen potrafi też wyglądać zupełnie inaczej…

Idę na północ powiedziała Lotta. Cain i Conan nie mieli dużo do gadania (to jest – roboty), więc ruszyli za nią. A ich tropem grupa zabójców szukająca ostatniego Dzierżyciela – czyli Caina właśnie. Wyżej wymieniony nie wie jednak, że ojciec Lotty także jest ocalałym, a Lotta na swój sposób… czy może być Dzierżycielem? Osoba, która potyka się zagapiona na męską koszulę? Kto wie. Choć jeżeli ona otrzyma ten tytuł to Conan też powinien – zaopiekował się ludzkim chłopcem tresującym niedźwiedzie, pokłócił z druidem o marchew i stracił moce. Poziom jego magii w końcu dorównał jego geniuszowi; a żeby to udowodnić po drodze rzucał purchawkami, kichał resztkami zaklęcia i doszedł do wniosku, że przyjazna do granic Locia czyha na jego życie. Naprawdę – może zabójcy rozmyślą się i zostawią tę gromadę w spokoju?”

~Kana

Za innym zaś wzgórzem…

“Kiedy pokusa Astrate, wykorzystując ludzkiego młodzieńca w imię zdobycia artefaktu, ląduje pod łapą Ognaruksa, smoka będącego demonem, nie może się to skończyć inaczej jak roman… rozrób… w sumie było wszystkiego po trochę. Ramię w ramię, para samolubnych istot przemierzała powietrze, lasy i góry, siejąc grzeszki i zniszczenie i darząc się coraz większą sympatią. Lub czymś na kształt. Wspólnymi siłami porwali małą driadę, znaleźli magiczną bramę i otworzyli przejście do tajemniczej przestrzeni jawiącej się jako korytarze… nie doszli jednak do celu, gdyż wysłanniczka Losu musiała ich rozdzielić i zakończyć tę przygodę różem i fioletem. Czy wyciągną z tego jakiekolwiek wnioski? Zapewne nie…”

~Kana

“Minął już ponad rok. Jest to pierwsze spotkanie Kaviki i Yastre po bolesnym rozstaniu. On przybył nie tylko z bandą najemników, ale także urodziwą elfką o promiennym uśmiechu, a ona… Ona zostaje doceniona przez jednego z kompanów panterołaka. Jednak nie czas na miłosne rozterki, gdy trzeba skupić się na organizacji festynu drwali. Ile jednak będą w stanie bez siebie wytrzymać i co tak naprawdę kryje się za drzwiami karczmy „Żyły złota”? Oni jeszcze nie wiedzą, jakie wyzwania na nich czyhają… i ile cierpliwości (nie tylko pieniędzy!) będzie kosztować ich ten festyn! “

~Frigg

Thenderion

“Tego świat jeszcze nie widział! Ex narzeczona ratuje ex narzeczonego, by go potem zabić! Ruu nie bawi się w subtelności. Jej plany i pragnienia nie wydają się ani trochę górnolotne. Przenosi śmiertelnie rannego Veryvina do opuszczonej chaty. Jednak lubiąca intrygi smoczyca ma zamiar ukarać również sprawcę tego zdarzenia… Czas poznać rodzinkę swego niedoszłego męża.”

~Frigg

Góry Dasso

“List od starego znajomego zmienił cel podróży Calathala. Elf skierował się w stronę Gór Dasso, na terenie których znajdował się klasztor, którym zarządzał Morgan. Znajomy ten poprosił go o to, żeby Cal odwiedził go, próbując też zaciekawić elfa tajemniczym zadaniem, które może dla niego mieć. Ten postanowił, że wybierze się tam i sprawdzi, czy zlecenie to rzeczywiście jest tak ciekawe, jak mogłoby to wynikać z listu-zaproszenia. Nie mógł wiedzieć, że jego przybycie było obserwowane przez Dinitris – smoczycę, która już od jakiegoś czasu przebywa na terenie klasztoru, przyjmując postać górskiej elfki. Cal jeszcze jej nie poznał, jednak to na pewno zmieni się już niedługo. “

~Samiel

Nowa Aeria

“Wśród miejskiej wichury i ulicznych pustek zagubiły się drogi delikatnej skrzypaczki i równie delikatnego (bo przeziębionego) Lasoty. Idąc jedną aleją spotkali się jedynie spojrzeniami, by zaraz się rozejść – elfka wraz z przyjaciółką otworzyły drzwi przytulnej herbaciarni, poeta zaś udał się pod inny dach i słuch chwilowo po nim zaginął. A po Verze? Czy będzie jeszcze głośno o młodej artystce? Przekonajmy się i czekajmy na jej następny występ z cierpliwością!”

~Kana

Opuszczone Królestwo

“Jeżeli myślisz, że miałeś zły dzień to… zawsze możesz pocieszyć się nieszczęściem Lasse, który nie może uzyskać zainteresowania córki gospodarzy, gdyż ta znalazła całkiem inny obiekt westchnień… Umięśnionego elfa. Aby na pewno? W przeciwieństwie do tego typa, książę otrzymał marną porcję zupy w poszczerbionym talerzu. Ale skoro nie ona, to może jakaś inna? Na pewno nie babka wiejskiej dziewoi! To może chociaż zyska szacunek u starego krasnoluda?”

~Frigg

Elisia

“Po awanturze w karczmie Yvia skończyła z raną w ramieniu po strzale i wspomnieniem ust Mathiasa na swoich. Nie zdażyła ani podziękować, ani zdzielić całujacego po łbie, bo ten zniknał ciagnac za soba zamartwiajaca sie o wszystkich Aureę. Nie na długo jednak losy trójki się rozeszły. Wkrótce znów znajduja się w tym samym miejscu – tym razem na festiwalu z okazji Dni Elisii. W te wyjatkowe święto łatwo wtopić się w tłum nawet z wielkim uskrzydlonym lwem, czy tatuażami na twarzy. Wystarczy, że za ruena dasz sie wymalować kolorywmi farbami. Nawet najemnicy lubia czasem “pobawić się” jak dzieci. Pytanie tylko czy tym razem ta zabawa zakończy się bez rozlewu krwi? Póki co w planach jest tylko wino i partyjka pokera.”

~H&K

Dalekie krainy

“Na dalekim południu, po Pustyni Wielkiego Słońca, przesuwają się cienie karawany. Z nieco innego kierunku nadlatuje wstęga złotego pyłu, by wylądowawszy na ziemi, przybrać postać pięknego młodzieńca. Schodzą się w jedynym w promieniu setek kilometrów miejscu spotkań i błogiego odpoczynku – w karawanseraju. To tutaj właśnie Kinalali wpadł na zaspanego Nahíra, który nawet po rozbudzeniu się dzięki czarce kawy, nie jest pewien, czy aby przypadkiem nie zobaczył istoty wyrwanej ze snu…”

~H&K

In The Company of Wolves by Caitlin Clarkson

A teraz szykujcie świątynie Waszych umysłów, odkurzcie deski scen i pozwólcie zaistnieć Waszym snom. Dobranoc!

Hashira i Kerhje


Kolorowa strona Alaranii!

Dzisiaj przedstawiamy Wam jarmark wspaniałości, karuzelę kolorów, pomysłów i inspiracji! Leciutkie jak wata cukrowa szkice i obrazy, które trafiają w samo sedno naszego świata, niczym celnie rzucony pocisk, który zapewnia wygraną pluszowego jednorożca! Dajcie się ponieść temu szalonemu wirowi wizji i barw, a wena artystów niech Was poprowadzi bezpieczną ścieżką w tym domu niesamowitych luster. Oto Alarania!

(Aby powiększyć obrazek, kliknijcie w jego miniaturę)

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć – czyli bestiariusz według River

Teraz dla porównania poczęstujcie się opisem uroczego Skoczka, który natychmiast zwrócił naszą uwagę: “Kiedy zajadał się leśnymi owocami i rozmawiał wesoło z nowopoznanymi kopytnymi przyjaciółmi, z krzaków wyszedł dziwny stworek podobny do fenka z tą różnicą że miał dwa puchate ogonki i łapki podobne do tych szopa, przez co mógł w nie chwytać jak człowiek różne przedmioty z równą łatwością. Co chwila podkradał mu jego jedzenie, aż w pewnym momencie ***** nie zaczął mu go podawać z własnej ręki. Łakomy zwierzak nawet nie zwrócił uwagi na to kiedy zmorzył go sen i to na kolanach ludzkiego przyjaciela. Kori – bo tak nazwał stworka, na następny dzień, gdy wszyscy szli w swoją stronę, ani myślał odstąpić skrzypka choćby na krok i bardzo mu się spodobało przesiadywanie na ramieniu młodego wędrowca, który od tamtej chwili nie był już sam.”

~River

Dla dodania smaku mamy jeszcze jeden enigmatyczny i wielce niepokojący opis hybrydy przemykającej między krzewami… “W pewnym momencie dostrzegł w krzakach przy drodze jakiś ruch i nie przerywając rozmyślań Mitry, zebrał niemal wszystkie swoje siły by przejąć kontrolę nad zmorą towarzysza i w porę wyminąć przebiegającą na drugą stronę zdziczałą hybrydę. Dość często się słyszało w mieście, że jakiemuś arystokracie znów uciekł zmutowany pupilek, więc nie było się czemu dziwić, że w pewnym momencie zaczęły łączyć się w stada w tutejszych lasach i zwiększać swoją populację na wolności. Aldaren nie rozumiał tylko jednego – dlaczego mieszkańcy najbliższych okolic wynajmowali myśliwych albo łowców do tępienia tych zwierząt, skoro nie niepokojone były całkowicie nieszkodliwe i po prostu uciekały dalej w las.”

~River

Nasza utalentowana River rysuje jednak nie tylko niewyobrażalne (a czasem i przerażające) stworzenia, ale również przedstawienie swojej własnej postaci, co niejednokrotnie bywa najtrudniejszą sztuką. Proszę Państwa, oto River!

Demony potrafią być urzekające

…czyli parka Tean & Camelia spod ołówka Jane. Widzicie te czarne wstęgi? To nie zwyczajna ozdoba… To zabójcze żywe ostrza, które ostatnio urządziły istną rzeź na balu, na który wybrała się ta dwójka.
Kupujcie bilety, bo oto przed Wami dwie wspaniałe, niebezpieczne istoty w urzekającej czerni i bieli!

Magia luster – czyli świat według Kany

Sądzicie, że skoro zobaczyliście niesamowitego Xofirufa, przerażającego Erxarusa i dwie powabne demonice to widzieliście już wszystko, co warto zobaczyć w naszym wesołym miasteczku? Nic bardziej mylnego! Wejdźcie za tę kolorową kotarę i rozejrzyjcie się dookoła – oto przed Wami nowe twarze i niepokojące kształty przywodzące namyśl… chatkę na kurzej nóżce?

Klucz i mapa do skarbu to przyczyna wszystkich kłopotów, czyż nie? Dla Yvy i Petro na pewno, ale czym byłoby życie bez odrobiny przygody?

Sięgając gwiazd!

Gdy zmęczeni kolorami karuzeli zajdziecie do przesiąkniętego tajemnicą wozu wróżki, pozwoli Wam ona spojrzeć w swoją szklaną kulę. Waszym oczom ukażą się wyobrażenia przestrzeni, po których wędrują nasi bohaterowie oraz jedno stworzenie je zamieszkujące, autorstwa Hashiry. Od razu widać jak mocno Alarania przesączona jest magia! Prasmok śni naprawdę piękne sny… Sami spójrzcie.
Czy to nie Szczyty Fellarionu?

Wędrówki Hashiry
Co widział Bjornolf, gdy patrzył w niebo.
Smok alarański

Kobiety są piękne, ale dla mężczyzn też się znajdzie miejsce…

Jak w każdym przyjezdnym, nieco podejrzanym wesołym miasteczku, tutaj także można spotkać dziwne i urzekające panie. Część z nich ma kocie uszy, a inne rybie ogony. Frigg prezentuje nam kobiecą paczkę, ale jak to bywa w kobiecych paczkach – mężczyźni też się w nich znajdą 😉 Spójrzcie tylko jakie piękne istoty chodzą po Łusce! I jakie cudowne relacje je łączą.

Portrety na zamówienie!

Po Alaranii wędruje pewien malarz, o bystrym oku i zdolnych palcach. Dzisiaj możecie zobaczyć jego dzieła, wystawione w cyrkowym namiocie! Zamówienia u niego złożyło kilku bohaterów, pragnąc zostać uwiecznionym z całym możliwym realizmem i zachowaniem charakteru. Teraz reprezentują ich godnie podobizny, nazywane przez niektórych avatarami. Inaczej mówiąc – oto Nemain i jej samodzielnie tworzone avatary własnych (i nie tylko!) postaci.

Mamy nadzieję, że bawiliście się dobrze!
Jak widać nasi użytkownicy są nie tylko uzdolnieni literacko, ale i plastycznie. Niezwykle ciekawie było zobaczyć wyobrażenia poszczególnych miejsc, postaci, stworzeń, czy przedmiotów i porównać je z własnymi wizjami.
Mamy nadzieję, że ten dodatek zachęcił Was do tworzenia i ośmielił, by Wasze dzieła nie kurzyły się w szufladzie. Każde jest warte uwagi i absolutnie niepowtarzalne! Tak więc ołówki/pióra/pędzle w dłoń i do dzieła! 😀


I jeszcze coś! Dla tych, którzy chcieliby mieć pewność, że dobrze odgadli jakie pary w walentynkowym wydaniu narysowała Esmeralda, zamieszczamy ich listę:

  1. Kavika i Yastre
  2. Sakura i Sargeras
  3. Fenrir i Sanaya
  4. Mitra i Aldaren
  5. Isambre i River
  6. Isara i Cerim
  7. Ananke i Malachi
  8. Tiero i zgraja kobiet
  9. Delia i Dżari
  10. Tean i Camelia
  11. Kimiko i Dagon
  12. Anastasja i Fonos
  13. Skowronek i Samiel
  14. Rael i Tristan
  15. Antar i Kana
  16. Vaela i podłoga
  17. Drim i Mari
  18. Katniss i Grelia

Na koniec, z okazji Dnia kobiet życzymy wszystkim pięknym, groźnym, słodkim i niesamowitym paniom spełnienia marzeń!

Hashira i Kerhje

Donosiciel #25

Smakosze i starzy wyjadacze alarańskich pyszności!

Schodźcie się z gór i dolin, lasów, miast i pustkowi, bo oto nadchodzi Dzień Absolutnej Wyżerki, Tłusty Czwartek dla naszych nowinek!

Jak mówi stare porzekadło: “Powiedział Vinny, że dziś Tłusty Czwartek, a Mimi uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.”  Dajemy Wam talerz pełen niesamowitości, obsypany słodkim pudrem magii.

Smacznego!


Szepczący Las

“Możesz spędzić w Menaos tysiąc nocy i ani jedna nie upłynie spokojnie… To powiedzenie potwierdza się po raz kolejny, gdy skradamy się cichutko za plecami dwójki uciekinierów, ukrywających się w stajni. Stayer i Saira byli zmuszeni uciekać, gdy niekwestionowana celność łucznika ściągnęła na niego złość pokonanych w zawodach najemników. Niektórzy po prostu nie potrafią przegrywać! Kotołaczka pomogła mu w ucieczce, jednak teraz zmuszeni są poczekać aż emocje opadną i będą mogli bezpiecznie wyjść na zewnątrz. Co czeka ich po opuszczeniu stajni? Czy kłopoty, jak w starym porzekadle, czekają aż zapadnie zmrok?”

~H&K

Jadeitowe Wybrzeże

“Cóż za uroczy piknik urządziła sobie tamta grupka! Ciasteczek, tortów i pączków co prawda nie mają, ale za to różnorodne owocki! Pyszności! Docenia je nawet ta dziwna istotka – niziutka, w dziwnym stroju… zielona i rogata, pocałunkiem w czoło dziękująca za poczęstunek.
Nikt nie musi wiedzieć, że w rzeczywistości milutko jest tylko Nutrii i Chanowi którzy potrafią odpowiednio spojrzeć na każde zdarzenie. Ale przed nikim się nie ukryje fakt, że piknik zakończył się fatalnie – niezwykle ważna chwila, w której Ziharria w szale próbuje opowiedzieć o swojej boskiej historii, lecz nie może być pewna, że ktoś zdoła ja zrozumieć. A to jest nie do wytrzymania. Uwolnione emocje odbierają rogatej siły i świadomość. Na szczęście może liczyć na swoją “ścianę” o imieniu Øra, który od razu rzuca się jej na pomoc. Gnębi go jednak historia, którą usłyszał i pora postawić sobie pytanie – kto w Złotej Oazie stwarza większe niebezpieczeństwo? Kobieta mówiąca, że jest córką boga, czy ludzie zainteresowani jej niezwykłymi mocami?”

~H&K

Cudo, prawda? I to do zjedzenia!

“Oto konflikt interesów – one szukają porwanego członka swojej załogi, on przybył tu, by wymierzyć sprawiedliwość. Jednak ich drogi splotły się i postanowili połączyć siły.  Tryton Peter, niezwykła, czteroręka kapitan Xenja oraz towarzysząca jej zjawa zaklęta w żywym ciele – Krakenia, wspólnie trafiają na tajemniczą wyspę zamieszkaną przez syreny na Oceanie Jadeitów. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że wyspa została sprowadzona za pomocą magii, a niepokojące kopuły wydają się częściowo opuszczone. To właśnie tam zaginął Ivan, jeden z członków załogi. Znaleziony po drodze szkielet nie nastraja do optymistycznych rozmyślań. Rzeczywistość okazuje się jednak dużo gorsza – Yvan został uprowadzony i torturowany przez zamieszkujące głębię trytony. A przynajmniej z pozoru mogłoby się tak wydawać. Każda afera, tak samo jak dobry pączek, ma jednak głębszą warstwę. Upuszczona krew miała uczynić z elfa trytona. Rany na ciele zostały zrobione przez strzygi, atakujące to miejsce zanim trytony zdążyły interweniować. A łańcuchy? Łańcuchy miały go tylko unieruchomić… Proste, prawda?”

~H&K

Równina Drivii

“Kiedy kończy się rozróba, trzeba posprzątać po sobie bałagan. Quarantio odesłała przyciągniętego jej obecnością kapłana, negocjując z nim, że będzie się zachowywać, jak na gościa przystało. No i zezwalając na zaklęcie tropiące (które zapewne jest stałym wyposażeniem akolitów i duchownych – w końcu jak żyć, skoro nie można śledzić swojej trzódki?). Feyla proponuje Kaer Natherini, że pokaże jej swój prototyp, lub raczej jego koncept, bo póki co dziewczyna nie zbudowała zbyt wiele. Cerau, zaintrygowany obecnością demona, podąża za nimi, usiłując dowiedzieć się czym właściwie jest dziwna, wysoka istota. Wampir z całą pewnością nie nawykł do tego, że ktoś zbywa jego pytania pojedynczym słowem. Jak zareaguje na lakoniczną odpowiedź Quarantio? I czy Feyla znajdzie natchnienie do zbudowania swojego miotacza?”

~H&K

Dla tych, którzy gustują w babeczkach.

Valladon

Camelia… eksperyment jej dawnego ukochanego, który teraz zagraża jemu samemu, jak i każdej innej żywej istocie w otoczeniu. Wciąż jednak nie ma strachu ani w niej, ani w nim. On chce ją kontrolować, grając jej uczuciami, ona pragnie go zabić. A Tean („diablątko” i jedyny wspierający bohaterkę na każdym kroku) robi wszystko, by zabawa trwała dalej. Choć uczestnicy balu są przerażeni, nawet gospodarz nie ma odwagi przerwać balu i zbuntować przeciw dwójce niebezpiecznych gości. Wystarczyło delikatnie pokiereszować mu język, by przestał prosić o opuszczenie posiadłości. Teraz zostało tylko znaleźć sprawcę zamieszania – Briana. I może po drodze wymierzyć karę kilku innym osobom.”

~H&K

Ekradon

“Szpital stał się fortem, bo jednego ważniaka próbowano otruć. Ale w sumie to całkiem dobry pomysł na przyszłość. Wielki schron w środku miasta na wypadek apokalipsy zombie (z całym szacunkiem dla mieszkańców Maurii)… Tak, Zgniłek ma o czym rozmyślać, gdy Rothard przeprowadza wywiad i ostatecznie podsuwa mu genialną myśl ukradzenia przepustki do szpitala, do którego potrzebują się dostać w ramach misji ratowania małych towarzyszy. Raz, dwa… zielony znika, zielony pojawia się znów – z przepustką w dłoni. Ale żeby nie było – to była uczciwa wymiana za zwykłą monetę! Przecież nie jest złodziejem. Teraz pozostaje tylko załatwić przekonujące stroje. Ale to już problem Rotharda. Niech też się wykaże.”

~H&K

Opuszczone Królestwo

“Pomyłek ciąg dalszy! Już nie tylko Lasse bierze Tioyoę za faceta, lecz również córka świeżo uratowanego wisielca, Grycjana. Co więcej, młodziutkie, dziewczęce serduszko bije mocniej na widok postawnego elfa, który ciepło odpowiada na jej nieśmiałe zaloty. Jeśli to jednak nie jest wystarczającym zdziwieniem, warto dodać, że do akcji wkracza także matka posądzonego o niszczenie zboża Grycjana, dobra znajoma Barabasza – Malwina. Wyjawia, że wieszany i wieszający to w gruncie rzeczy bracia! Zmieszani mężczyźni zrzucają wszystko na czary, które ich otumaniły, skłoniły do waśni, spaliły zboże, wyły w stodole i porwały wiejską dziewkę. Z całą pewnością się tym zajmą, lecz póki co są ważniejsze sprawy. Obiad!”

~H&K

Szczyty Fellarionu

Tak piękne, że aż szkoda zjeść…

“Czasami wyznanie miłości nie jest jedynie wyznaniem miłości. Czasami gdy ktoś (a w tym przypadku nieco szalona harpia) mówi, że cię kocha i wie, że ty kochasz ją, oznacza to jedynie, że oboje jesteście dziećmi Wielkiej Matki. Ale potem przytula i śmieje się radośnie. I jak tu zrozumieć kobiety? Zwłaszcza te nieco nieokrzesane, które próbują wejść do domu przez zamknięte drzwi i reagują oburzeniem na “atakujące” je drewno. Drewno, które chwyta w swoje złowieszcze objęcia maskę harpii i nie zamierza puścić! Na szczęście bohaterski Tauros jest w pobliżu, wybawiając Manę z opresji. Potężny nord zaczyna lubić coraz bardziej tę uroczą dzikuskę i całkowicie poddaje się potrzebie otoczenia jej opieką. Nawet ugotuje obiad. Jak tu go nie kochać?”

~H&K

Równina Maurat

„Kiedy Iskaler ścigający Adiraellę ( i siłą rzeczy również Trsukawkę – Sevi) dociera wraz ze wsparciem do ziemianki, w której skryły się ścigane, kot panterołaczki ociera się o jego nogę, by ostatecznie oznaczyć pazurami i dumnie odejść. W tym samym czasie Adiraella odkrywa w schronieniu tunel wypełniony klejnotami i prowadzący do drugiego wyjścia. Ku niezadowoleniu chronionej fellarianki postanawia nią ruszyć. Sevi wolałaby jednak stanąć twarzą w twarz z Iskalerem, by dowiedzieć się, czego właściwie chce. Jedno jest pewne – zależy mu na Enid, duchu, który opętał sztylet fellarianki, i której w przyszłości był aniołem stróżem. Nie do końca wierzy, że naprawdę może znów mieć z nią do czynienia. Lecz w końcu udaje im się spotkać – Iskaler zjawia się w drugim wyjściu tunelu, uniemożliwiając kobietom dalszą ucieczkę. Do tej pory jednak nic nie układało się dobrze. Czy uda się więc załatwić sprawę bez rozlewu krwi?”

~H&K

Dalekie krainy

“Tymczasem na trakcie dwaj mężczyźni dochodzą do porozumienia za sprawą talentu negocjatorskiego księżniczki Mai. Wspólnie wypoczywają przy ognisku, z jednej strony strażnik Sadik, z drugiej panterołak Talen, jej wcześniejszy oprawca. Można powiedzieć, że Maia znalazła się między młotem a kowadłem, choć przynajmniej udało jej się zażegnać niepotrzebny rozlew krwi. W głowie natomiast snuje plany powrotu do kraju – Sadik zaoferował jej artefakt, dzięki któremu będzie mogła przełamać klątwę i wrócić bezpiecznie do Na’Zahiru. Nie zamierza jednak posłusznie stawać na ślubnym kobiercu i zostać – jak słusznie, choć nietaktownie określił to strażnik – “marionetką” nowego małżonka. Dumna księżniczka pragnie powrócić na tron, który należy jej się prawem krwi i rządzić silną, niezależną ręką. Czy uda jej się pokonać wypatrującego jej Wicana Saffara, uzurpatora, który ostrzy sobie zęby na władzę militarną Na’Zahiru? I jakie niespodzianki spotkają ich po drodze, nim w końcu dotrą do domu?

~H&K

To już wszystko w naszym przepysznym, tłustoczwartkowym wydaniu. Mamy nadzieję, że nasyciliście ciekawość ploteczek i oczy pięknymi wypiekami. A teraz ruszajcie do swoich domów, karczm, herbaciarni, zajazdów i zamków, by tradycji stało się zadość.

Jeszcze raz – smacznego!

~Hashira i Kerhje

Donosciciel # 24

Uwaaaga leci!

Dziś jest dzień, kiedy każdy zakochuje się w każdym, a strzały nasączone trującym jadem miłości unoszą się w powietrzu w poszukiwaniu nowej ofiary! Potwierdzają to również szalone historie które dzieją się w Alaranii. Zobaczcie sami!

Szepczący Las

“Nie każda miłość jest prosta. Czasami droga do miłości jest trudna, a zakochani orbitują wokół siebie niczym satelity, przyciągane i odpychane niezrozumiałymi dla nich siłami. Tak było z Rubinento  i Kinalalin, dwójce dusz zagubionych w pięknym mieście Danae. Zazdrość potrafi być jednak przerażającym narzędziem, zwłaszcza w rękach władającego magią wody i nie kontrolującego jej trytona. Gdy ujrzał swojego dotychczasowego ukochanego Barabasza w ramionach kobiety(!), stracił kontrolę i zaatakował wszystkich, łącznie z pomagającymi mu artystami. Czy poszukiwany medyk będzie w stanie uzdrowić ciało naturianina? A kto w takim razie uzdrowi jego skołataną duszę?”

~H&K

“Miłość rośnie wokół nas, ale odrobinę gubi się w miejscu spotkania czterech leśnych duszków. Biedna Sonea, sądziła, że nareszcie dowie się czemu kochana Fryga tak jej nie kocha! Wiecznie buchająca złością Frigg co nieco (a właściwie bardzo dużo i nie chwalebnie) wygarnęła swojej przyjaciółce – przyznacie sami, że to mało przyjemna walentynka! Gorycz doprawdy wylewa się litrami z tej małej istotki. Zaś kawałek dalej pewien druid ma okazję pogadać z mówiącym ludzkim głosem liskiem, który poszukuje przyjaciela (a przy okazji lis jest baaaaaardzo puuuuchaty!). Widugaust wciąż nie uzyskał przebaczenia ze strony Saurii. Nie zapowiada się również by szybko to nadeszło. Co dalej stanie się z czwórką leśnych mieszkańców i… czemu mieliby się razem trzymać? Powody zaraz się znajdą!”

~Frigg

Elfidrania

“Podczas kiedy Arriate oraz Lilianna kontynuują swoją podwójną randkę z wymiarem sprawiedliwości – jeszcze nie w kajdankach, ale kto wie, kiedy sprawy mogą przybrać pikanterii! – Vaela także podejmuje starania, aby udekorować miesiąc miłości odrobiną tej, która smakuje najlepiej – koziej! Z reguły Koza nie angażuje się w podobne sprawy, miłość omijając szerokim łukiem – może poza winem, ale to raczej przelotne romanse niźli prawdziwe uczucie – jednak wygląda na to, że w końcu znalazła prawdziwą drugą połówkę! Podłoga okazała się na tyle bliźniacza satyrskiemu wolnemu duchowi, że po wymianie zaledwie kilku słów już znalazła się w kozich ramionach, a może na odwrót? Trudno powiedzieć. Tak czy owak wyznania miłości zostały powiedziane, a sprawy wyglądają na naprawdę poważne. Wspomniano już o ślubie i dzieciach, a kto wie, co się stanie, kiedy zioła uspokajające przestaną działać na Vaelę i ta będzie w stanie nadać sprawom tempo, które dopiero będzie można nazwać szaleńczym!”

~Dérigéntirh

Jadeitowe wybrzeże

“Przyjaźń jest piękna i bezpieczna. Spokojna, wierna i stabilna. Przyjaźń to miłość. Ale niekiedy przegrywa z inną jej odmianą – namiętną i chaotyczną. Z tym jednym romantycznym obliczem, którego Funcia zdaje się nie szanować, a może nawet nim srodze pogardzać. Jednak czy jest w stanie przed nim uciec? Jak dużo samokontroli posiada surowo łypiąca na małe czerwone serduszka panienka? Ile wie o swojej naturze? Czy gdy przychodzi co do czego skłania się ku hołubionemu rozsądkowi i ostrożności, czy kryje się w niej niebezpieczna pasja nieprzystająca dziewczynce w jej wieku? Jest ofiarą czy drapieżnikiem? I dlaczego patrzy na to jak na walkę o rację i dominację? Przecież chce się z Fabiem właśnie zaprzyjaźnić… “

~Kana

“Do tanga podobno trzeba dwojga. Jednak doprawdy trudno o czas tylko dla siebie, gdy żyje się na tykającej bombie – to jest zajeździe – gdzie co rusz ktoś plącze ci się pod nogami i czegoś od ciebie chce. Gorzej, gdy się ten zajazd prowadzi! I tak zbliżając się do pierwszej rocznicy ślubu Lucy i Kaikomi drepczą gdzieś obok siebie, to mijając, to dając porywać się obowiązkom. Ile tak naprawdę o sobie wiedzą? Czy różnica wieku i charakterów będzie nie do przeskoczenia? Na razie chyba jeszcze nie zmierzyli się z tym tematem. Ale i po co się spieszyć? Co prawda wokół Kaiko skacze jak może młody skrzydlaty pracownik, matkująca jej ciotka wbiłaby Lucy’emu widelec w oko za jedno dotknięcie syrenki, a samego męża nieustannie uwodzi aromat kawy i jego kotka Mysza, ale ostatecznie życie pod jednym dachem chyba im się podoba. I choć nie budują swojej relacji na gorącej miłości, to stateczni i cierpliwi na pewno mogą sobie zaufać. “

~Kana

“Jak miłość to jest i ślub! A może niekoniecznie? Tym razem mamy ślub bez miłości, będący efektem (nie)przemyślanej intrygi i kilku pochopnie wypowiedzianych słów. Czy Umm i Wince uda się wykręcić od nie do końca szczerego mariażu, a przy tym nie dopuścić do rejsu bibliotekarki? A może kanclerz Radenklift dopnie swego i podchwyciwszy pomysł postawi ich na ślubnym kobiercu?”

~H&K

Turmalia

“Ace oddaje swój płaszcz Kerhje, która przyjmuje go z wdzięcznością i pozwala się prowadzić pod ramię po zniknięciu Oczka (ale spokojnie, choć nikt nie wie gdzie on jest, miejsce to jest całkiem rozkoszne! Są winogrona i robaczki). To samo robi też Amarok, nakrywając drżące ramiona proszącej go o pomoc Mimosy. Tylko czy zakrwawiona narzuta bandyty faktycznie ją uspokoi? Co prawda ten, jak prawdziwy bandyta urzeczony został słowami “proszę” i “przepraszam” i zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen. Ale czy można mu ufać? Niech ktoś w końcu wyjaśni jakiego gatunku to powieść!”

~H&K

Równina Drivii

“Wizję współpracy Reinar i Sherani przypieczętowali północnym zwyczajem. Do tego potrzebne było nieco alkoholu (całe szczęście diabły niczego innego niż procenty nie piją) i po napiciu się już mogli stać się sobie “bliscy”. Całość potwierdziło zaczepne szczerzenie do siebie ząbków, a wkrótce już bez słowa potrafili się porozumieć w potyczce. Kolejnej, bo gdy trójka zgodziła się na współpracę i postanowiła odnaleźć artefakt pożądany przez Jona, tuż przy wejściu do kopalń zaatakowała ich następna grupa. Ale blond solidarność ma siłę! Tygrysołaczka i nord szybko uwinęli się z przeciwnikami. Choć brunet też sobie nieźle poradził. W końcu jego ukochaną jest magia i miecz. Nikt nie pozostanie osamotniony.”

~H&K

Demara

“Walentynki to czas zakochanych, ale przecież nie tylko to uczucie się liczy. Maka wie o tym doskonale, albo przynajmniej jest tego przykładem, bo przecież amory ją ominęły… czy to jednak oznacza, że nie może wprowadzić się do swojego pracodawcy? Obdarzyć go lojalnością i szczerym, skromniutkim uśmiechem? Ma dla niego o wiele więcej ciepła niż jest gotowa dać, i zdecydowanie więcej niż jest on w stanie przyjąć. Czy więc na pewno dobrze robi tkwiąc właśnie u jego boku? Jest tyle innych osób, które bardziej ochoczo przyjęłyby całą jej przyjaźń i troskę, i potrafiły nią jeszcze pokierować… Nie. Jest Lordowi potrzebna! Zostaje! Ale nie zrywając więzów ze światem zewnętrznym już wpakowała mu na głowę bezdomnego chłopaczka i podejrzanego ogrodnika. Niech przyjaźń kwitnie w ogrodzie pełnym róż! A Lordowska cierpliwość niech ma się na baczności, bo spokojne samotne nieżycie szybko do niego nie wróci… jeśli się nie postara. “

~Kana

Las driad

“Czasami miłość potrafi chodzić naprawdę pokręconymi ścieżkami. Petro podkochuje się w Yvie, jednak ona traktuje go jak młodszego (i durnego) brata. Pech chciał, że teraz znajduje się w dorosłym, męskim ciele, co trochę miesza zmysły dziewczyny. Ona jednak nadal uważa, że bardziej uroczy jest Louin, (znacznie!) starszy od niej elf towarzyszący Noi.

Petro co jakiś czas wzdycha też do Noi, chociaż czuje, że lodowata i wyniosła ruda jest poza jego zasięgiem. Natomiast Noa… Noa jak zwykle działa na szkodę innym, próbując wepchnąć Yvę w ramiona jej przerośniętego przyjaciela. A wszystko to w groteskowej oprawie chatki na kurzej nóżce i kąpieli obnażającej prawdę.”

~H&K

Góry Druidów

“Rok temu pękły dwa serduszka – jedno należało do pewnego mało rozgarniętego kota, a drugie do pewnej uczonej. Jego pękło z hukiem, a jej po cichu, lecz równie boleśnie. Kotu zostało to już wynagrodzone – ma nową bandę z którą łupi podróżnych, a na dodatek trafił razem z nimi do całkowicie żeńskiej osady w środku lasu, gdzie z miejsca stał się pupilem wszystkich zgromadzonych tam kobiet. Uczona zaś na pewno się rozwija, kształci, robi dobre interesy. Chyba są w miarę szczęśliwi. Co jednak się stanie, gdy przypadkiem znowu się spotkają przy okazji festynu drwali? Czy Yastre i Kavika – bo przecież to o nich cały czas mowa – będą mogli przejść obok siebie obojętnie? Wszak minął już ponad rok… “

~Sanaya

Każda moneta, tak jak każda miłość, ma jednak dwie strony…

“Minął już rok. Yastre (względnie) poradził sobie ze złamanym sercem, choć jego myśli uparcie kierują się ku jednej, wysokiej blondyneczce. Na ten moment nie może się jednak skarżyć – pod opieką elfich i kobiecych dłoni nie ma sensu się wiele zastanawiać. Pełna micha, głaskanie oraz dopływ gotówki z kradzieży – żyć nie umierać. Już za moment dotrze również na festyn drwali, a tam… Właśnie. Co go czeka? Jak będzie wyglądać pierwsze spotkanie Kaviki z Yastre? Czy uczona żyje w podobnej sielance i czy spodoba się jej towarzystwo piękne i krągłej Hannie?”

~Frigg

Pustynia Nanher

“Tymczasem w podziemnym grobowcu kultu bogini Effeid dzieją się rzeczy co najmniej zadziwiające. I nie chodzi tu o śpiącego w mroku potwora ani o błękitny ogień powodujący dezintegrację wszelkiej materii. Seviron trzyma dłoń Hashiry, prowadząc ją pewnie przez korytarz, z dala od niebezpieczeństwa. Trzyma ją dłużej, niż nakazywałaby to konieczność. Kapłanka wpada na niego i peszy się, jednak ciepły uścisk dłoni wcale jej nie przeszkadza. Czy nawet w tak niesprzyjających, pustynnych warunkach potrafi wykiełkować uczucie?”

~H&K

Wybrzeże Cienia

“Niektóre kobiety – zwłaszcza te pracujące w zamtuzach – można określić ucieleśnieniem miłości. Jedna z nich, o puchatej, rudej kicie właśnie opuściła zamtuz i zatrudniła się w gospodzie, gdzie jednak również korzysta ze swoich wdzięków. W jej chytre, lisie łapki wpadła intrygująca księga z zaklętym w środku… Dżinem?! Yve nie przepuści takiej okazji by stać się najbogatszą, nieśmiertelną i najpiękniejszą! Jak nie kochać takiej kobiety? Tylko czy to uczucie podziela Quan, upiór omyłkowo wzięty za dżina?”

~H&K

Góry Dasso

“Ona mruczy, gdy on wślizguje się do łóżka i otula ją swoim ciepłym, męskim ramieniem. Wydaje się, że takiej miłości nic nie jest w stanie zaszkodzić. Ktoś jednak bardzo się o to stara, powodując bezgłośny pożar, który trawi cały budynek w zastraszającym tempie. Dagon i Kimiko uciekają w ostatniej chwili, ratując niemą dziewczynkę Rikę. Czy dwójka kochanków poradzi sobie z kolejną próbą, która odebrała im bezpieczną przystań? A może silni w swojej miłości pokonają przeciwności, tak jak to robili już wiele razy?”

~H&K

Ekradon

“W Ekradonie zaś, po pytaniu za pytanie przychodzi czas na tajne wróżby, którymi to Turrin stara się zrekompensować opóźnienie podróży Iaskela. W ten sposób ten ostatni dowiaduje się, że śpiewana niedawno piosenka o pięknej rudo-złotej dziewczynie była zapowiedzią nowoprzybyłej Silei. Kiedy tylko leśny elf wyczuł aurę o zapachu miodu i kwiatów, domyślił się z kim za chwilę będzie mieć do czynienia. I nie mylił się, bo po chwili przywitał go dźwięczny głos driady. Czy szczera radość, z którą Iaskel powitał dawną przyjaciółkę nie jest godzien uwiecznienia w walentynkowym wydaniu? Kto wie, jak silna okaże się ich przyjaźń.”

~H&K

Opuszczone Królestwo

“Wspólna wędrówka dwóch elfów i krasnoluda przybiera co najmniej zaskakujący przebieg, przynajmniej dla jednego z nich. Lasse nie wie, że On jest Nią. Ale intryguje go “ten typek” o niesamowitej krzepie. A kiedy się dowie, padnie z wrażenia! Tylko czy dowie się tego niedługo? I jak zareaguje na to jego serce, gdy odkryje, że zbierający wszelkie laury gość to w rzeczywistości kobieta?”

~H&K

Rododendronia

“W Lawendowym Dworze nie czas teraz na romans – nieopodal posiadłości doszło do napadu, w których zginął mąż z żoną, a ich córki zostały zgwałcone i skatowane, wszystkie wysiłki więc ukierunkowane są na to, aby pomóc dziewczynkom, a na zaloty przyjdzie jeszcze czas. Lecz mimo iż Rael zajęta jest pomocą rannym nie umknęło jej uwadze to jak Tristan poradził sobie w trudnej sytuacji i jak wielkim opanowaniem, i troską się wykazał. Na razie nie miała czasu się nad tym zastanawiać, lecz z pewnością gdy najgorsze minie, będzie pod olbrzymim wrażeniem. Tymczasem nieświadomie próbując okazać mu wsparcie przełamała barierę, której do tej pory tak pilnowała – by nie spoufalać się z nim bez przyzwoitki…”

~Sanaya

Niektóre Amorki plotkują o tym inaczej…

“Popołudniowa przejażdżka, która miała być miłą odskocznią od spędzania czasu w Lawendowym Dworze bardzo szybko przekształciła w ratowanie życia. Na drodze Tristana i Rael stanął bowiem przewrócony wóz wraz z poszkodowanymi. Zabici rodzice i dwie sponiewierane dziewczynki, którym trzeba było ratować życie. Powoli układające się relacje między niebianką, a lordem zostały zakłócone przez wielką tragedię. Na razie ani Tristanowi, ani Rael nie w głowie romanse, oboje bowiem czują, że najważniejszą w tej chwili sprawą jest ratowanie zdrowia i życia dwóch, niewinnych, rudowłosych istot. Mimo tego wszystkiego rodzące się pomiędzy nimi uczucie daje o sobie znać nawet w obliczu wszelkich przeciwności. Dłoń Rael na ramieniu Tristana jakby przełamała pomiędzy nimi niewidoczną do tej pory granice. Może jednak przeszkody stawiane im na drodze przez los mają w sobie dużo głębszy sens?”

~Niara

“Jeżeli ktoś chciałaby wyobrazić sobie najdziwniejszą parę na świecie to z pewnością można by przed nim postawić tych dwoje. Mana, filigranowa półptasia dziewczyna biegająca prawie bez ubrania. I Tauros, wielki jak stodoła nord z białymi jak śnieg włosami. Pasują do siebie jak pięść do nosa, a jednak ich przyjaźń zdaje się rozwijać. Wizyta w sklepie z ubraniami zrobiła na Manie wielkie wrażenie, oglądała i dotykała wszystkiego co tylko wydawało jej się interesujące. Zwłaszcza koronkowa bielizna, którą postanowiła pokazać swojemu przyjacielowi. Na szczęście – nie na sobie. Niestety odwiedziny małego straganu z warzywami okazały się być dla biednej harpii  traumatyczne. Rozgadana przekupa przeraziła Manę nie na żarty. Przekonana o tym, że wiedźma sprzedająca warzywa chce ją spalić, Mana rozpłakała się i za wszelką cenę pragnęła uciec do gniazda swojego przyjaciela. Czy Tauros zdoła wytłumaczyć harpii, że tak naprawdę nikt nie chce jej skrzywdzić?”

~Niara

“Miłość skrywana głęboko w czeluściach ponurego serca posępnego anioła zupełnie niespodziewanie została wyjęta na światło dzienne. Widząc śmiertelną strzałę w piersi Safiry, Azajasz nie był już w stanie dużej udawać, że kobieta nic dla niego nie znaczy. Na oczach całej drużyny, ze wszystkich sił starał się ją ratować, ale tylko magowie z Żelaznej Twierdzy mogli podołać temu zadaniu. Nieprzytomną anielicę odtransportowano do medyków, ale Azajasz nawet przez chwilę nie pomyślał by ją zostawić. Mimo iż, że jego ukochana darzy uczuciem nie jego, a swojego dowódce, Azajasz czuwał przy niej przez całą noc, a kiedy spała nieśmiało trzymał ją za rękę. Niestety zatruta strzała, która o mało nie odebrała życia Safirze i trucizna w niej zawarta ma znacznie silniejsze działanie niż spodziewali się tego medycy. Anielica ma koszmary, a jej ciało staje się nieposłuszne, mimo to Safira pragnie by Azajasz przy niej został. Jednak nieśmiała nadzieja, która pojawiła się w sercu anioła po czułych słowach jasnowłosej bardzo szybko i boleśnie została ugaszona, kiedy to Safira zwróciła się do niego imieniem: Malachi… “

~Niara

Efne

“Czasami nie ma sensu za wiele myśleć w miłości, bo tylko się na tym traci. Tak jak Rianell i Nevaeh – ciągnie ich do siebie, ale te dwa głuptasy wynajdują tysiące powodów, dla których nie mogą być z tak idealną drugą połową. Bardka jest przekonana, że robi z siebie pośmiewisko, a Rianell nie wierzy, by taka artystka mogła zakochać się w takim troglodycie jak on. Oboje więc jedynie wzdychają sobie w duchu… Ale całe szczęście nie są w swoich rozterkach sami! Aniołek stróż w postaci panny Aureoli rozwiąże ich problem błyskawicznie… Zamykając parkę w składziku na szczotki, by magia zadziała się sama. “

~Sanaya

Równina Magenar

“Nie każda miłość jest szczęśliwa. Ta jest nieszczęśliwa (choć Crewil sądzi inaczej), a do tego bardzo, bardzo ślepa. Wynalazca zabiega bowiem o względy chłodnej i wyniosłej pani Eris, która jest prawą ręką Lorda Protektora. Ona natomiast nie dość, że zamierza go wykorzystać, to gardzi nim bardziej niż byłaby w stanie to powiedzieć. Zakłada jednak na twarz maskę uśmiechu i wyraża zainteresowanie, gdy wpada na niego podczas lekcji całowania, udzielanych mu przez Iru. Tylko gdzie w tym wszystkim jest mała Melika? Burzowy wiatr porwał ją w nieznane i popchnął w niemałe tarapaty. Czy przyjaciele zauważą jej zniknięcie, skupieni na poważnych, sercowych tematach?”

~H&K

Teravis

“Piękny ogród, kwitnące wiśnie, kobiety w najpiękniejszych sukniach. I ona – Grelia, której połowę twarzy musi skrywać maska, by nie burzyć poczucia estetyki arystokratów zgromadzonych na balu. Lecz jak to zrobić, kiedy jeden z nich, a właściwe jedna (i to najpiękniejsza z pań!) łowi Cię spojrzeniem, zastanawiając się, co ukrywasz? Co zrobić, gdy i twoje oczy przyciąga ta niezwykła uroda… Przypominająca o dawnej, tragicznej miłości?”

~H&K

A teraz kochani, ruszajcie w świat, nieść miłość i radość we wszystkie zakątki Alaranii! I pamiętajcie – strzeżcie się gigantycznego Kupidyna! Nigdy nie wiadomo w kogo następnego uderzy… <3 Wesołych Walentynek!

Hashira i Kerhje

Kartka z dziennika lorda Fobosa de Loer (II)

Któż by pomyślał, że czas – nawet dla umarłego – może się dłużyć? Wydawałoby się, że gdy stajesz się nieśmiertelny (a przynajmniej zbyt wielu sposobów na uśmiercenie wampira nie znam), ta prozaiczna kwestia przestaje mieć znaczenie. Wydarzenia sprzed dwóch tygodni udowodniły mi jednak, że czas, tak samo jak strach jest kwestią indywidualną. Mimo że moje serce nie uderzyło ani razu w ciągu długiej chwili, która posłała mnie i pannę Ragrafford z okna dworu Hanny de Belloy na ziemię, moment ten wydawał mi się, nie przymierzając, wiecznością. Zdążyłem rozważyć wszystkie scenariusze w których upadamy razem na ulicę i żaden nie był korzystny dla mojej małej towarzyszki. Wtedy, obnażając się bardziej niż nakazywałby to zdrowy rozsądek, podjąłem jedyną słuszną decyzję. Puściłem Makę i zamieniłem się w dym, by zdążyć ją pochwycić i tym samym wyhamować pęd kociego ciała.

Być może ktoś postronny mógłby orzec, że stałem się sentymentalny, głupi, ryzykując ujawnienie dla obcej mi osoby. Powiadają, że to przypadłość starych ludzi, a ja, jak na ludzkie standardy, jestem już wiekowym starcem.
Teraz wiem jednak, że to była dobra decyzja. Zmiennokształtna jest oddanym pracownikiem. Ja natomiast – przynajmniej we własnym domu – nie muszę już udawać nikogo innego.

Skoro o domach mowa, Dwór przepada za moją pomocnicą. Zwłaszcza teraz, gdy wzięła się za te przeklęte, obiecane róże. I muszę przyznać, że prezentują się wyjątkowo dobrze, szczególnie gdy promienie zachodzącego słońca przesycają płatki krwistą czerwienią. Być może każdy czarny ogród potrzebuje czasami kropelki krwi.

Zbyt daleko odbiegłem jednak od sedna moich rozmyślań.

Czas. Dla ludzi płynie w zawrotnym tempie, ja nie odczuwam różnicy między dniami i tygodniami. Czasami wędruję po posiadłości i obserwuję cienie przesuwające się wraz z mijającymi godzinami. Czy zmieniło to moją egzystencję? Z całą pewnością. Nie pędzę w pogoni za mirażami, czując nad sobą kruchość mojego istnienia. Dla naukowca było to błogosławieństwo. Nie ważne ile zajmą mi moje badania. Posiadam cały czas tego świata.

Zastanawiam się jak czas płynie dla zmiennokształtnych. Czy przyjdzie mi patrzeć jak kotołaczka starzeje się i odchodzi? A może ucieknie wcześniej sama, gdy zrozumie, że ludzkie życie nie znaczy dla mnie tyle co dla niej? Że smak krwi cenię bardziej niż ukochane przez nią słodycze, a samo gaszenie istnień jest przy tym czynnością poboczną? Tak czy inaczej nie powinienem się do niej przywiązywać. O ile nie jest na to za późno.