Donosiciel #70

NOPE

Nie. Po prostu nie. Tak czasami bywa – nie chcemy, a musimy, chcemy, a nie dostajemy. Albo po prostu coś idzie nie po naszej myśli. Albo trzeba komuś odmówić. Trochę… W sumie przygnębiający temat. Ale hej, czasami może z tego wyjść coś zabawnego! No bo w końcu mówienie „nie” prowadzi do buntu, a z tego mogą wyniknąć naprawdę niezłe przygody. To może być t e n przypadek!

Ocean Jadeitów

“Morska maie nie należała do naiwniaków. Nie była też tchórzem i gdy tylko znalazła się w cieniu przepływającego statku, przerwała spotkanie z syrenią przyjaciółką, by trochę zorientować się w sytuacji na pokładzie i, kto wie, może obić parę pysków.
Zastała tam uwięzionego przez opryszków trytona. Natychmiast ruszyła mu na ratunek, zachowując ostrożność i dyskrecję – zakradła się, zasłoniła mu usta dłonią (ofiary porwania nie zawsze umieją współpracować ze swoimi wybawicielami, miała to na uwadze) i przecięła więzy. Do tego momentu wszystko szło gładko. Ktoś jednak zauważył uwolnione nadgarstki rybołuskiego, a wtedy… rozpętało się piekło.
Maszt pękł pod naporem magicznych pocisków. Na szczęście ten sam maszt odwrócił uwagę przestępców od uciekinierów, bowiem gdy ci kierowali się ku burcie, gruby, drewniany pal spadał prosto na głowy łotrów.
Kiedy już wylądowali w swoim żywiole, Kitt skorzystał z danej mu przez los szansy na odzyskanie statku, jaką była trzymana w jego objęciach Mercedes. Potrafił kłamać i manipulować jak niejeden polityk, ale czy to wystarczyło, by przekonać rekinowatą do kolejnego wysiłku?
Przecież tak lubiła drzemki i wygrzewanie się na słońcu…”

~ Latro

Leonia

W posiadłości księcia Medarda w Leonii rzeczony książę w najlepsze zaczął się rozkręcać w roli gospodarza, serwując Sanayi kolejne trunki, przekąski, anegdotki i historie mniej lub bardziej poważne. Któż by odmówił takiej gościnie? Alchemiczka z początku chętnie się temu poddała, angażując się zarówno w rozmowy o środowisku akademickim, jak i te o diecie centaurów. Ona jednak w przeciwieństwie do swojego rozmówcy musiała spać i też mogła się upić, dlatego w którymś momencie musiała powiedzieć stop i zakończyć to spotkanie. Lecz może wcale nie na długo – wszak rano możliwe, że przyjdzie im się znowu spotkać przy okazji załatwiania porachunków ze starymi znajomymi…”

~KiS(s)

Szpital “Ranna Kózka”

“Brzmienie stalowych zbroi na pustym placu stawało się coraz głośniejsze. Na szczęście Arrice bez problemu udało się przekonać Glukel do odwrotu. Wysłała undiry na bezpieczny dziedziniec swojego szpitala, aby tam zaprowadziły ranną eugonę.
Dotarły na miejsce, a gdy zdyszana driada wreszcie do nich dołączyła, perłowołuska niemal wystrzeliła w kierunku wyjścia, chcąc udać się wraz z wybawicielką do płonącej kniei. „Niemal”, bo dokładnie w tamtej chwili przypomniała sobie, że o czymś zapomniała… Którędy to było?
Nie mogąc wyobrazić sobie gorszej sytuacji, zalała się łzami, a przeźroczyste krople zmieszały się z jadem, siąpiąc na bruk w dławiącej ciszy.”

~ Latro

Fargoth

“Nie, Larrana nie może oszaleć do końca jeżeli chce zająć się wykończonym psychicznie chłopakiem, na którego wpadła poprzedniego dnia. Musi polować, zarabiać, oporządzać jego paskudną ranę. Ale Vasko nie usiedzi. I nie będzie mieć normalnych snów. Kiedy wybudzi się z majakowych koszmarów ruszy w miasto, choć krydiana na pewno nie byłaby zadowolona. Ale będzie ostrożny. Uniknie kłopotów, zjaw, znikających dziewczynek… ale nawet mimo tego problemom nie może nie udać się go dopaść. Czy Larrana znowu pojawi się na czas aby mu pomóc?”

~ KiS(s)

Valladon

Momo nie jest bezdomnym, ale w sumie Riordan wyciągnął całkiem trzeźwe jak na jego stan wnioski, gdy usłyszał prośbę czy tryton może się u niego wykąpać. Na tłumaczenie się przyjdzie jednak czas później – skoro Momo uzyskał zgodę, zamknął się w kuchni, gdzie stała też balia, z której mógł skorzystać, a malarza zostawił samego w nadziei, że nic mu się nie stanie skoro leży płasko na podłodze. No, prawie miał rację. Wyjąwszy niespodziewaną wizytę jakiegoś chłopaczka na posyłki, który sprawdzał czy Riordan żyje i przy okazji doniósł o tym, że ktoś podszywał się pod niego na wernisażu. Ktoś – Momo, oczywiście. Ale to panowie już sobie wcześniej wyjaśnili, więc malarz twardo utrzymywał, że to jakaś daleka rodzina… Brat drogiego przyjaciela córki kuma dalekiej siostry ciotecznej, któremu malarz dał szansę po namowach babki. No.”

~KiS(s)

Arturon

Avrze nie udało się zaprosić Soleil do tańca… Ale to jeszcze nic straconego. Córka lorda Eskera i tak zdecydowała się spędzić czas z młodym czarodziejem i wypytać go o jego studia. Ktoś mógłby pomyśleć, że nie ma nudniejszego tematu, bo co może fascynować w administracji i akademii magicznej… Lecz kto tak pomyślał, ten nie docenił zdolności oratorskich Avry. Ten potrafił mówić o swoim wykształceniu długo i nawet ciekawie. Wiedział jednak przy tym, że wykłady to niespecjalnie coś, co jest dobrze przyjmowane w towarzystwie, więc sam zaczął szukać tematu, na który mógłby przeskoczyć. Wtedy to nadarzyła się kolejna okazja, by poprosić Soleil do tańca – czarodziej z niej skorzystał. Jakżeby mógł odpuścić, skoro jego rozmówczyni zdawała się wprost wyrywać na parkiet?”

~KiS(s)

Góry Dasso

“Każdy musi coś zjeść od czasu do czasu – ani czarodziej, ani bandyci nie stanowili wyjątku od tej reguły. Gdy Alantar przywołał, po czym łagodnie uśmiercił parę zająców, tym razem to Latro zakasała rękawy, aby oprawić i wypatroszyć dzisiejsze śniadanie tak czysto, na ile było ją stać.
Gdy już się posilili, zespolone kaprysem losu trio kontynuowało podróż, ugasiwszy po sobie kolejne ognisko, mimo że tym razem nie biło od niego zbyt wiele ciepła.”

~ Latro

Ekradon

“Zdecydowali, że tańce zakończą nieco wcześniej, niż planowali na początku. A gdy już opuścili tancbudę, Samiel postanowił też, że odprowadzi Skowronka w miejsce, w którym nocowała. Okazało się, że był to żeński klasztor, w którym mieszkające tam kapłanki zaoferowały pokój kobiecie, którą elfka udawała. Na spacerze tym, poza klasztorem, rozmawiali też o innych rzeczach, chociażby ponownie nieco o tym, jak pracują i też o bliznach Samiela. Gdy już dotarli na miejsce, a raczej w jego pobliże, rozstali się i pożegnali, aby następnego dnia spotkać się ponownie.”

~ Samiel

Opuszczone Królestwo

“U pary czarodziejów pojawiły się kolejne nieporozumienia. Stało się to po wyznaniu, które zdecydował się wypowiedzieć Cain i którego celem była Lotta. Tylko, że dziewczyna kompletnie źle to zrozumiała i w jej oczach stał się… osobą bardzo lubiącą ściany – ale to wszystko były jej myśli, więc czarodziej nie wiedział o tym, za kogo go teraz miała. Wiedział tylko, że źle go zrozumiała, chociażby przez jej reakcję na te słowa. Na szczęście przejście burzy i rozpogadzanie się było nowym tematem, którego można było się na chwilę uczepić. A później, gdy już wyszli ze swojego schronienia, Cain poruszył plan związany ze śledzącymi ich najemnikami.”

~ Samiel

Ruiny Nemerii

Llewellyn i Nadeya żywili sporo podejrzeń wobec parzystokopytnej. Czym była towarzyszka Edvina? Jej poroże wynikało z czarów, a może jakiejś choroby?
Nim zdziwienie na dobre opuściło ich oblicza, następna fala wydarzeń uderzyła jasnowłosych siłą tajfunu. Panterołak kolejny raz utracił grunt pod stopami, bowiem na miejscu rogatej łani stała teraz… kobieta. Równie rogata, ale już bardziej gadatliwa. Nie dziwota więc, że prędko odnalazła z Edvinem wspólny język. To jednak nie wszystko! Sympatyczna postawa, pokłady energii, jak i opiekuńczość Tlalli niemal tak samo łatwo przekonały do niej pozostałą dwójkę.
W jaki sposób od teraz się sprawy potoczą?”

~ Latro

Lasy Eriantur

Nearia i Rakka nadal w lesie, nadal rozmawiające i nie znające się zbyt dobrze. Jedna troszkę niedoświadczona i chyba naiwna, druga czująca się przez to zbyt pewnie. I tak to jest – kiedy myślisz, że jesteś cwany zaczynają otaczać cię liczne pary oczu… czy to było w planach? Niemal na pewno nie!”

~ KiS(s)

Dalekie Krainy

Co wydarzy się w Wielkich Borach Sariańskich jeszcze nie wiadomo. Na razie zaczyna się niewinnie. Aranrhod udała się na polowanie nikt jej nie popędza, nie jest na żadnym zleceniu, ot, po prostu robi to, co sobie w danym momencie zamierzyła. A w lesie poza nią jest Dzierzba – ten to dopiero wstał i się ogarnął. Nakarmiwszy lisa, który swojej porcji jedzenia i pieszczot wyraźnie się dopominał, lich wyszedł z domu odebrać coś, na co ponoć już dość długo czekał. Ciekawe tylko co to? I jaki związek ma z tym elfka na polowaniu?”

~KiS(s)

Okazało się, że faktycznie na Faer rany goją się jak na psie i po nocy regeneracyjnego snu nie było już śladu po walce z bagiennym krokodylem o trudnej do zapamiętania nazwie. Dziewczyny mogły więc ruszyć w dalszą drogę – hydra ze szczerymi intencjami chciała nawet zabrać Firouzeh do wioski, by ta mogła się tam posilić, lecz mniszka gwałtownie odmówiła. Ona miała inne priorytety – z głodu nie zdechnie, a za to mitrężąc czas może na zawsze zgubić ślad swojego brata-uciekiniera. Odmówiła więc, zamiast tego skupiając się na podjęciu tropu. Nie zajęło jej to wiele czasu… Lecz okazało się, że od razu czeka je starcie z potężnym demonem, którego w ramach pułapki zastawił na nie Firouz. Piękny początek dnia, nie ma co.”

~KiS(s)

Otchłań

Lucien ma urodziny, ale to wcale nie jest powód do radosnego świętowania. Układy w tej rodzinie raczej nie sprzyjają wspólnemu spędzaniu czasu, a to co wydarzyło się podczas jego niedoszłego ślubu nadal pozostaje nierozwiązane. Dlatego więc zamiast wcinać tort i bawić się w najlepsze, Lucien poszedł układać się z rodziną niedoszłej małżonki, zostawiając Rakel na pastwę demoniej młodzieży. Oj, z tego nie może wyniknąć nic dobrego! No i niemal od razu się zaczęło – Scarlett zarzuciła jej bycie zdradliwą przyjaciółką, kłamczuchą i złodziejką narzeczonych. Naprawdę piękny początek dnia…”

~KiS(s)