Donosiciel #53

Kotek, kocyk, książka…

To już jest ta pora, by darować sobie grillowanie i inne takie atrakcje – nadszedł czas panowania książek, kocyka i dużych ilości ciepłych napojów. Kawki, herbatki czy czekolady – to już zależy od Waszego gustu. A jak tam Wasze przygody? Również zaszyły się w domu i zwolniły tempa, czy lecą na złamanie karku bez względu na porę roku? Przekonajmy się.

Szepczący Las

“Trójka podróżników nadal jedzie przez las – i będzie jechać jeszcze długo! Bo jak to twierdzi Darcio «Las duży. Jeszcze dużo, dużo lasu». Ale czy to źle? Silea czuje się tam właściwie jak w domu, a i Iaskelowi, który w końcu jest elfim zielarzem, dobrze robi takie otoczenie. Jedyne co go bardziej niepokoi to prowadzący ich różowłosy wampirek, ale on jak na razie postanowił się zachowywać. Na razie. Bo właśnie zaczyna się niecierpliwić – odzwyczaił się od odpowiedzialnej roli przewodnika i męczy go, że nie może sobie skręcić ze szlaku gdy chce i wrócić wtedy kiedy mu się spodoba. Tak robił z braćmi, wampirami – ale driada i pyszny elfik to nie są oni. Czy mimo tego będą umieli jakoś go zadowolić i okiełznać jego marudne instynkty? Oby tak, bo inaczej nigdy nie dowiedzą się co się stało z ich zaginionym kolegą Hessanem…”

~ KiS(s)

Jadeitowe Wybrzeże

“Tutaj wszyscy są daleko od domu – Desta opuściła swoje rodzinne strony, by ruszyć na poszukiwania starszej siostry, Nutria zaś i jej bracia przyjechali w celach zawodowych. Poniekąd. Jako jednak, że mają tyle swobody na ile pozwoli najstarszy z nich – Momo – po spotkaniu z Mahinką proponują jej wspólną podróż i pomoc w szukaniu. Znaczy tego chcą Chan i Nutria, Momo wolałby wsadzić rękę pod ukrop. Zgadza się jednak łaskawym milczeniem i daje młodym bawić się dalej, kiedy sam ma na głowie ważniejsze sprawy – dowiedzieć się co się stało z Ziharrią i czy będą ich ścigać za to, że praktycznie pomogli ją uwolnić. Kiedy on z dala od reszty szuka odpowiedzi, Desta i Chan postanawiają skorzystać z uroków morza. Tak oto obowiązki mieszają się z wolnością, a powaga z odrobiną beztroski w tym ludzko-elfim, mieszanym towarzystwie.” 

~ KiS(s)

Równiny Drivii

W tajemniczych tunelach na pewno nie jest nudno. Głęboko pod ziemią spotkało się bardzo ciekawe towarzystwo. Łowca dusz Jon, przemieniony w kamiennego smoka Sargybinis i młody berserk Aki, który całej grupie sprowadził na głowę kilku piekielnych różnego rodzaju. Tak przypadkiem, oczywiście, po prostu przed nimi wiał. Gdy jednak przewaga liczebna nie była już taka znaczna, doszło do konfrontacji. Biedne diabły, biedna pokusa – nie wiedzieli, że trafili na dużo silniejszych przeciwników od siebie. Na dodatek jeden z nich – Jon – bardzo spektakularnie władał magią zła, fundując przeciwnikom wyjątkowo… oryginalną śmierć. Nic tylko współczuć.”

~KiS(s)

Demara

Rammi i Nala właśnie wpadli w tarapaty. Ich znajomość z lisołakiem Hive poskutkowała tym, że oboje dorobili się klątwy, którą w dawnych czasach rzucano na złodziei. Wszystko da się oczywiście odkręcić, lecz duma nazahirskiej badaczki wyraźnie cierpi ze świadomością, że nosi na sobie piętno złodziejki. Więc być może to, że kazała Hive jechać z nimi to odkręcić, było jakąś formą zemsty? Albo zabezpieczenia? Nieważne – tym bardziej, że Rammi chyba ma plan jak się z tym uporać, bo już coś zdarzyło mu się napomknąć… A zresztą czy ktoś bez planu byłby tak spokojny jak on w obliczu utraty kończyny?”

~KiS(s)

Hrabstwo Ascant-Flove

Vinny ostatnio mało rusza się z domu. Ale nie ze swojego mieszkanka w kamieniczce, które tak uwielbiał, nie. Z pałacu, który teoretycznie też jest jego, ale… nie do końca? Czując, że nie jest u siebie, a jedynie wypełnia obowiązki względem rodziny nie do końca może przywyknąć do nowego otoczenia, choć stara się jak może być odpowiednim… dziedzicem. Hrabią. Co nie udaje mu się za bardzo, ale na szczęście ma do pomocy Mikaela, który wie co robi. Jego wsparcie może być nieocenione zwłaszcza teraz, kiedy niezapowiedzianie zjawił się z wizytą wpływowy Lord Vantanello – przyjechał co prawda do poprzedniego hrabi, ale skoro zastał Vincenta to i na to nie będzie narzekał. Pytanie co zrobi jego córka, która z opóźnieniem dołączyła do towarzystwa – dziewczyna poważna, o smutnych oczach, ale miłym uśmiechu, właśnie dowiedziała się o śmierci poprzedniego pana Ascant-Flove i już przyszło jej spotkać się z samym Vincentem. Jak będzie wspominać ten wieczór?”

~ KiS(s)

Szlak Ziół

Funcia wiele by dała, by we własnym domu siedzieć teraz z książką na kolanach i popijając herbatę móc tęsknić do Efne i czekającego tam na nią Lalego. Tu gdzie jest nie ma jednak ani książki, ani herbaty, a Lali zapewne nie czeka – nawet ona nie jest do końca sobą i pod postacią motylosmoka musi użerać się z nadpobudliwym druidem chaosu. Znaczy magiem. Chciałaby w końcu zrozumieć na czym polegało zaklęcie, w które wpadła i wrócić do siebie. Tymczasem Mniszek, dla którego to cały górski las jest domem zaczyna się irytować zdecydowanie bardziej niż ona – nie podoba mu się plączący się tu i tam Tarjuan, rzucający beztrosko zaklęciami, o których potem nawet nie pamięta. Tak to jest kiedy troszczysz się o innych, a nie o siebie – szybciej tracisz cierpliwość. Więc tym razem to Funci przypadło w udziale wymyślanie planu i studzenie atmosfery – przestała się denerwować i powiedziała, że w sumie chętnie wrócą wraz z Tajem do jego siostry. Tak, bo czemu nie! Po co się denerwować… tak tylko straciła swoje ludzkie ciało. Mniszek nie wie co się dzieje – przed chwilą wzburzona teraz proponuje koleżeńską wycieczkę. Ale zrobiła to właśnie po to, by dłużej mógł mieć Taja na oku…”

~ KiS(s)

Podziemne Korytarze

Ezechiel w końcu odnalazł Hirondelle, która oddaliła się od ich dotychczasowego miejsca pobytu. Fellarianka okazała się mieć towarzystwo – chmarę chochlików, które opowiedziały jej o dziwnym magu, przez którego z okolicy zniknęły wszystkie chociaż odrobinę magiczne rasy ptaków. Trzeba tę kwestię rozwiązać, zdecydowanie! Jednak w pierwszej kolejności Hiro musiała odzyskać siły. W tym celu Ezechiel wysłał jej małych nowych znajomych po potrzebne mu składniki, a on tymczasem miał czas, by porozmawiać ze swoją znajomą. Pora ustalić jakiś plan.”

~KiS(s)

Morze Cienia

Czyżby chwilowy rozejm? Na to wygląda. Malachi w końcu miał okazję, by powiedzieć Yve o swojej misji zmiany jej życia na lepsze i wyjaśnić jej to i owo. Lisołaczka co prawda zachowała dla siebie, że mają trochę inne definicje „lepszego życia”, ale najważniejsze, że współpracuje i ograniczyła się tylko do tego, że poprawiła go, gdy kaleczył jej imię. Zaproponowała nawet, by razem się napić – to chyba dobry znak? A może gra na czas?”

~KiS(s)

Ekradon

“Wieczorny posiłek zakończył się, a oni przenieśli się do pokoju Samiela… ale tylko na chwilę! Co prawda, Skowronek wzięła ze sobą niedokończoną butelkę wina i nawet udało im się opróżnić ją z jej zawartości, ale na piętrze znaleźli się tylko po to, żeby zabójca mógł ubrać się cieplej, w końcu zamierzali wyjść na zewnątrz. A, no i też po to, żeby elfka mogła sprawdzić, czy Samiel wcześniej nie okłamał jej w kwestii tego, jak wygodne są łóżka w pokojach wynajmowanych w tej konkretnej karczmie. Gdy wyszli na zewnątrz, w czasie podróży do tajemniczego – przynajmniej dla samego Samiela – miejsca, omówili trochę te rzeczy, które związane były z rzeczą, przy której współpracowali. A gdy dotarli już na miejsce, okazało się, że Skowronek zabrała go do domu uciech i dopiero później okazało się, że jest to najlepsze miejsce do omawiania interesów.”

~ Samiel

Mauria

Kathléen opuściła swoje rodzinne strony, by udać się na prawdziwie mauryjski bal. Wampirzy bal. Jej partnerem na tę noc – noc krwawego księżyca – będzie Vergil, tytularny hrabia, który na podobnych przyjęciach nie pokazywał się od lat. Jednak nie tylko on jej towarzyszy – młodej wampirce asystują dwie służki z własnymi kompanami, w tym zaprzysiężonym jej rycerzem Alerykiem. Ma też pod bezpośrednią opieką ludzkie dziewczę, córkę burmistrza, który gościł ją na tych obcych ziemiach. Wampirka zamierza wprowadzić Elizę do kręgów towarzyskich – ale czy bal pełen wampirów będzie do tego najlepszym miejscem? To się dopiero okaże. Na razie przybyli, a w ogrodzie rozległ się krzyk…”

~ KiS(s)

Opuszczone Królestwo

“Dwójka czarodziei kontynuowała swoją wędrówkę. Cain i Lotta ponownie skupili się na tym, żeby odnaleźć ojca dziewczyny. Udało im się nawet zejść z Gór Druidów, chociaż kilka dni zajęło im dotarcie na teren Opuszczonego Królestwa. W tym czasie, zarówno gdy odpoczywali, jak i wtedy, gdy wędrowali, rozmawiali ze sobą i właściwie o sobie, poznając się lepiej. Najciekawsze nastało chyba wtedy, gdy Lotta zapytała Caina o to, czy chciałby zostać jej przyjacielem. On, owszem, chciał, ale niepewny swych uczuć powiedział też, że chciałby być kimś więcej. Spodziewał się, że dziewczyna usłyszy to i dotrze do niej to jedno słowo, ale nie spodziewał się tego, w jaki sposób to zinterpretuje. Pomyślała, że chciałby zostać jej bratem, co nie spodobało jej się, a przez to zaczęła nalegać na to, żeby nie tylko zostali przyjaciółmi, lecz najlepszymi przyjaciółmi. Eh, gdyby tylko wiedziała, co tak naprawdę chciał jej przekazać i, gdyby też Cain był bardziej pewny siebie w kwestii swych uczuć… Może wtedy cała ta sytuacja byłaby o wiele jaśniejsza i nikt nie byłby zawiedziony.”

~ Samiel

Lawendowy Dwór

W Lawendowym Dworze jest za to spokojnie i wszystko zmierza ku dobremu. Ojciec Rael – Gallel – po rozmowie sam na sam z Tristanem zdaje się być zadowolony ze swojego przyszłego zięcia i na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że przyjmie jego prośbę o rękę swojej drogiej córki. Na razie jednak nie zdradził się ze swoją decyzją. Rozmowy trwają, a Tristan postanowił przedstawić swoją przyszywaną matkę. Niby nie powinno być w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Anastazja to była służąca z Lawendowego Dworu. Niejednemu arystokracie nie spodobałaby się tego typu relacja i spoufalanie się z plebsem… Ale Gallel chyba nie jest aż tak przywiązany do konwenansów. Przekonamy się.”

~KiS(s)

Lasy Eriantur

“Książki są ważne dla większości czarodziei – także dla Alice. Zaraz po preparatach, formalinie, skórkach, klatkach, zwierzątkach i rytuałach. I gniazdku z kocyka. Zanim jednak będzie mógł się rozsiąść w swojej mrocznej twierdzy i dalej knuć, musi pomóc dwójce tygrysołaków wykonać ich zadanie dla niego – złapać kilka czarnopiórych eksperymentów. Łazi więc po lesie nadsłuchując, kiedy Zirk i Grim robią praktycznie to samo, tylko mniej teatralnie i chaotycznie. Naradzają się też między sobą. Po tym co widzieli woleliby nie zostawać w tym lesie na noc – stąd pytanie czy nie mogliby przed zmrokiem udać się do posiadłości czarodzieja. Alice jest zachwycony. Uwielbia kiedy ktoś z własnej woli wpada w jego sidła!”

~ KiS(s)

Shyilii i Constantinowi udało się dostać do miasta – Iruvii. Plotka nie wyjaśnia co konkretnie mają tam do załatwienia, ale to chyba coś ważnego. Problem jest taki, że elfkę ktoś może rozpoznać, a Constantinowi siedzi w głowie jego rodzina. I gada. W niekoniecznie odpowiednich momentach. Był jednak jeszcze jeden problem, taki, który chyba udało im się rozwiązać – Shyiliię zagadnął dość nieprzyjemny typ, ewidentnie pragnący trochę zbyt blisko ją poznać. Jej groźby na niego nie podziałały – ale Constantin z bułeczkami udający jej konkubenta już owszem. Miał przy tym okazję objąć ją w talii i szepnąć jej do ucha coś o zbliżeniu. Ale nie takim! To była tylko przyjacielska przysługa! A to, że głos jego matki jest jak najbardziej za połączeniem ich w parę to już zupełnie inna historia.”

~ KiS(s)