Donosiciel #65

Jest ogień

No majóweczka była i minęła szybciej niż szybko, c’nie? Udało się chociaż coś ugrillować jak tradycja nakazuje? Był dym, skwierczenie i ogień? Nie? A może jakieś ognisko? Albo chociaż… Kurcze, a może u kogoś chociaż ciepło było?! No bo ten, u mnie raczej mokro. Może za rok się uda. A tymczasem sprawdźmy czy u naszych bohaterów jest ogień na którym można coś sobie przypiec…

Szepczący Las

Widugast siedzi przy ognisku i myśli. Okazało się, że spóźnił się na rozmowę z ojcem… I to tak o osiemdziesiąt lat, bo właśnie tyle jego rodzic nie żyje. Niby Arhuna to medium, ale ta próba rozmowy z duchem mogłaby się skończyć dla niego śmiercią… Więc trzeba wymyślić coś innego. Tymczasem Ganzorig ze swoimi ludźmi odstawili do miasta swojego podopiecznego. Niestety, w trakcie misji ucierpiał jeden z jej podwładnych – na tyle, że ani się chłopak sam nie wyliże, ani w mieście nie było nikogo, by mu pomógł. Wszyscy jednak powtarzali „idźcie do druidów”. Może okaże się, że tego wieczoru oboje – i druid i najemniczka – znajdą rozwiązanie swoich problemów.”

~KiS(s)

Kamienny Ołtarz

Dym bez ognia. Kto by przypuszczał, że demon w ciele dziecka, który tak kurczowo trzymał się Hecate i był przy tym w tak wiarygodny sposób dziecinny, okaże się być groźnym i bardzo potężnym stworzeniem? Potrzebował tylko pomocy w dostaniu się do Ołtarza, a tam pokazał swoje prawdziwe oblicze. Swoją siłą przerastał wszystkich, którzy byli zgromadzeni w tym miejscu, włączając w to przywódczynię wioski, Falkę. Kto by przypuszczał, że osobą, która będzie próbowała go przekonać do zaprzestania zniszczeń, będzie Kinalali? I kto by przypuszczał, że demon będzie się z nim układał, ale na swoich warunkach, zmuszając go do wyboru między utratą wspomnień o Funtce albo o Rubinento – jego tajemniczym ukochanym? Nawet jeśli inni chcieli i próbowali mu pomóc, nie było takiej szansy. Nie było opcji się wycofać, więc poeta wybrał – poświęcając szaloną miłość, wybrał przyjaźń. Czy jednak ten wybór nie sprawił, że pękło mu serce? No bo o czym innym mogłoby świadczyć to jak rozsypał się w pył po dopełnieniu umowy, zostawiać Hecate, Rutha i całą resztę w nieświadomości tego co dokładnie się stało… Błogosławiony twierdzi jednak, że poeta to przeżył – tyle dobrego.”

~Sanaya

“Tak, wiele się zdarzyło – komuś pękło serce, ktoś się załamał… drugi ktoś się załamał, a Ruth w końcu mógł wziąć się do roboty. Po zniknięciu demona i poety trzeba zacząć spokojne, racjonalne porządki w małej, sinej wioseczce, skąd nagle zniknęli niemal wszyscy nadprzyrodzeni goście. Niebianin postanowił zostać tam aż Falka nie wydobrzeje (skoro nikt nie przegonił ich pochodniami) i znaleźć obiecaną głowę młodzieńczego duszka. Chciał też pocieszyć jakoś Hecate więc… odesłał ją na karną ławkę do Fausta, który siedział zrozpaczony faktem, że został oszukany prze innego demona. Tak, może jej uda się coś zrobić z nemorianinem, który tak mocno oberwał po dumie.“

~ Kana

Warownia Nandan-Ther

Rosie jak najbardziej robi się gorąco – raz z oburzenia, raz ze zgrozy, a teraz… bo Melodia jest taka miła! Za miła!! Nie wyszło głaskanie, więc wspomniała o ludzkim zamienniku – masarzu. Skomplementowała jej uszka. Ot tak! Mówi otwarcie, szuka kontaktu; nawet się nie obraża za chłodne odpowiedzi! Czy za tym kryje się podstęp? Jakiś niecny plan? Czy nieznajoma może być po prostu tak bardzo serdeczną, tak ciepłą osobą? Bezinteresownie? Tylko jak… Czemu? Rosie trudno jest w to od tak uwierzyć. Przez lata nauczyła się raczej podejrzliwości i liczenia na siebie niż okazywania sympatii. Ale chyba przy jelonce będzie się musiała trochę z tego podszkolić…”

~ KiS(s)

Ocean Jadeitów

“Zdecydowali rozdzielić się, aby dowiedzieć się czegoś na temat świątyni na wyspie. Ich plan wstępnie zakładał, że pomogą tubylcom w odzyskaniu dostępu do świętego miejsca i skorzystają z energii tam zgromadzonej, żeby wrócić w miejsce, z którego zostali przysłani na wyspę. Kelsier udał się na niższy poziom wioski, choć wymagało to przekradnięcie się i uniknięcia wzroku strażników, ale znalazł dwóch panterołaków, którzy ich tu przyprowadzili i zdecydował się pójść z nimi polować na ryby. Ijumara trafiła na Meoriego, może uda jej się wyciągnąć jakieś informacje od osoby, która znajduje się dość blisko samego władcy wioski.”

~ Samiel

Równiny Andurii

Cóż… Mamy pewien impas. Rubedo jest wściekły i prawie mu para z uszu ze złości idzie, nie chce współpracować, a tymczasem Shirkhana naprawdę chciałaby go wykorzystać do pomocy. W końcu to piekielny przyłapany na próbie kradzieży, więc mógłby trochę współpracować nim smoczyca zrobi się niemiła? Metodą małych kroczków, skoro na razie nie zamierza pomóc w szukaniu jej ukochanego to może chociaż powie kim lub czym jest to stworzenie, które już od kilku godzin głaska i przytula jej koty jakby nic innego na tym świecie nie istniało?”

~KiS(s)

Valladon

“Zasłyszana plotka, skradziona sakiewka i miłe usposobienie trytona w starciu z naparem z ziółek – właśnie tymi narzędziami posłużył się Los tym razem, aby spleść życie Momo z kolejną osobą na jego drodze! A jaki lepszy jest ku temu początek jak nie uratowania życia nowemu znajomemu albo przynajmniej oszczędzenie upokorzenia i cierpienia artyście po nieco zbyt mocnej “herbatce”. Riordan w tej chwili osiąga stan dalszy od rzeczywistości niż jego własne obrazy, więc zdecydowanie może mu się przydać wsparcie twardo stąpającego po ziemi mieszkańca morskich głębin!”

~ Déri

Ekradon

“Gdy Skowronek załatwiała sprawy w mieście i odwiedzała znajomą krawcową, Samiel opuścił miasto – na chwilę – żeby nie tylko przejść się po lesie, lecz także po to, aby złapać śledzącego go mężczyznę. Był to człowiek jednej z ważniejszych osób półświatka przestępczego Ekradonu, a zabójca postanowił, że zamiast zabijać go, powie mu, żeby przekazał wiadomość swemu pracodawcy. Przed wieczorem opuścił otoczenie drzew, aby powrócić do tego miejskiego – zawędrował na plac, na którym spotkał się ze Skowronkiem. Opowiedział jej o sytuacji ze szpiegiem, w końcu tego wymagało zaufanie, którym się obdarzali. Okazało się też, że kolejna lekcja tańca odbędzie się w tym samym budynku, choć tym razem raczej nie na strychu, na którym będą tylko we dwoje.”

~ Samiel

Mroczne Doliny

“Być może się nie spodziewa. Hrabia Vergil chyba nie wie, że niedaleko jego posiadłości kręci się troje tygrysołaków, a jeden z nich – młoda Tiu z całkiem a całkiem bogatego rodu, ma zamiar go odwiedzić. Słyszała od innego kotowatego, że to całkiem ciekawy jegomość jest! Tak więc korzystając z okazji wybrała się złożyć mu niezapowiedzianą wizytę. Na dobry początek nieproszona przeskakuje przez bramę (jest arystokratką, musi umieć się zachować!) i w postaci hybrydy puka do drzwi, na szybko jeszcze prosząc służkę, by poprawiła jej grzywkę. No czy może zrobić złe pierwsze wrażenie?

Nie, jeżeli hrabiego faktycznie nie ma w domu.”

~ KiS(s)

Rapsodia

Kito spotkał się z Rubinento tak jak obiecywał, a było to raczej niechłodnego poranka i przy rzece. Biedny tryton musi się zdecydować czy chce zmienić się jako osoba i skorzystać z pomocy kopytnego szamana czy może płynąć dalej i zobaczyć gdzie go poniesie. Chcąc kupić nieco czasu podchwytuje temat śniadania i dzieli się z kucykiem tym co ma, a nawet i tym co mieć może. W zamian prosi tylko o przytulenie…

Niedaleko tych dziwnych wydarzeń Czaszka szykuje niespodziankę dla ZuZu – za którą młody centaur ma jej oddać duszę oczywiście. Pokazuje mu sterty różnych rzeczy, martwego królika i krząta się by wszystko było gotowe. Głosy znad rzeki ją alarmują – a trefniś, nie chcąc stracić niespodzianki, na szybko smaruje swój kikut czerwoną breją z owoców i biegnie ku mężczyznom krzycząc coś o niedźwiedziu.”

~ KiS(s)

Lasy Eriantur

‘’Trudno powiedzieć czy Rakka jest ciepłą osobą, ale na pewno jest gadatliwa – i lubi tłumaczyć na głos czy po cichu co znaczą wszelkie zasłyszane imiona. Nearii na razie to nie przeszkadza – jest raczej zainteresowana wiedzą nowej znajomej, plus bardzo zależy jej na odnalezieniu mistrza Neona i potrzebuje przewodnika. Może czarodziejka okaże się odpowiednim…?”

~ KiS(s)

Dalekie Krainy

Sytuacja zrobiła się gorąca – Faer lekko się wkurzyła na Firouzeh. Szło z początku dobrze, Ragarianka była wdzięczna smoczycy za uratowanie skóry, a co więcej otrzymała jeszcze propozycję pomocy w odszukaniu brata. I to jeszcze – by było szybciej – Tava, siostra Faer, wzięła ją na przejażdżkę na swojej głowie. No kto by nie skorzystał? Po drodze tylko zebrać zaklęcia, które rozsypały się podczas walki z mięsożerną rośliną i z głowy… Okazało się jednak, że tam, gdzie powinien być jeden demon, nagle wyskoczyły dwa. Skąd wziął się ten drugi? Faer tego na pewno nie wie i jest bardzo zła na Firouzeh. Mniszka zaś doskonale wie co zaszło i wręcz się gotuje wewnętrznie na tę myśl.”

~KiS(s)

Revendor

“Zamach stanu! Król Revendoru Zeloth Vao nie żyje! Książęta ucierpiały w wyniku zamachu a władzę objęła Meredith Vao. W wyniku żałoby i chęci zemsty powołała wszystkie służby do znalezienia winowajców. Jednym z poszukiwaczy prawdy jest Neretheal, Inkwizytor na usługach królowej oraz strażniczka Camryn Stanton, która miała zostać wynajęta przez Konsorcjum, drugą instytucją władzy, zaraz po parze Królewskiej. Jednak Neretheal w obawie o przekabacenie Camryn na stronę potencjalnych podejrzanych, zatrudnił ją osobiście. Teraz razem zmierzają do Pałacu, na miejsce zbrodni gdzie mają przeprowadzić śledztwo. Niestety apetyt na przygodę nie udziela się Nerethealowi tak jak Camryn. Była to ciężka kiełbasa do zgryzienia.”

~ Neretheal