Donosiciel #68

Natura mnie oblazła!

Ach, lato… Gdy dni są takie długie i ciepłe, wszystko kwitnie i się zieleni, miło jest posiedzieć na dworze. Niektórzy tylko wylegują się na trawie, inni pracują w ogródku, jeszcze kto inny będzie zrywał kwiatki. Są też oczywiście tacy, którzy będą siedzieć w domu aż nie nadejdzie zima. Nie, nie wampiry – alergicy. Ale wampiry w sumie też. Mamy tu jakiegoś wampira by potwierdził? No to zobaczmy co tam w wątkach tak przy okazji – kto z naturą się lubi, a kto jej unika.

Hrabstwo Ascant-Flove

“W hrabstwie pogoda ładna i cieplutka, więc po skończonych tańcach zapoznawczych trwających niemal do rana czas na odpoczynek i… piknik! Ale najpierw śniadanie! A wśród łakoci kosz przepysznych bułeczek od Ogany, która nie podejrzewa w jaką historię może zostać niedługo wplątana. Zdecydowanie zbyt trzeźwo myśli, by oddać się dzikim fantazjom o pałacowych intrygach. Nawet jeżeli na miejscu sytuacja faktycznie wygląda jak gra o przetrwanie i utrzymanie statusu.
Chociażby taki Mikael, dhampirzy ochroniarz Vincenta i Paulia – jego ludzka kuzynka. Zachowują się jakby nic się nie stało. Jakby z ich ust nie padły inwektywy na tle rasowym i hierarchicznym, a poukrywane między wierszami groźby wyparowały. A Daniel? Czy nie cieszy go za bardzo, że w końcu ma Anastasię tylko dla siebie? Chociaż… przecież przyjaciółka nawet nie przyjechała dla niego. Ale David, z którą łączyło ją więcej zszedł ze sceny, więc może warto by wykorzystać okazję? Każdy tutaj próbuje coś osiągnąć – i jak się zdziwią kiedy dowiedzą się co też uknuł Bastien!”

~ KiS(s)

Valladon

U Momo i Riordana zieleń na pewno jest grana, choć zdecydowanie nie tylko w charakterze pięknej scenerii a jako bukiet, który malarz przyniósł trytonowi, by jednocześnie mu podziękować i przeprosić za to w jakiej sytuacji go postawił. Nie wiedział, że Momo tak naprawdę doskonale się bawił i nie ma do niego pretensji i co więcej – że nadal chce mu pomagać. Cóż, elf nie wyglądał raczej jak wzór zdrowia ani trzeźwości – trzeba było go odprowadzić do domu. Spacer będzie też doskonałą okazją do rozmowy – na przykład tego, by zdradzić Riordanowi, że dwa jego obrazy zostały w międzyczasie sprzedane przez obrotnego trytona…”

~KiS(s)

Szlak Ziół

Dla Mniszka natura jest czymś tak oczywistym, że on to wręcz źle czuje się pod dachem. Funtka to trochę co innego, a Chaos to już w ogóle, ale teraz nie za bardzo jest czas by o tym myśleć. Po ustaleniu planu działania cała trójka wraz z szalonym druidem Tarjuanem wracają do jego domu, gdzie czeka na niego siostra. Malarka i leśny strażnik nie oczekują w tym przypadku cudów, ale przynajmniej jest szansa, że będą mogli zjeść przepyszne ciasto przygotowane przez ciotkę Florę – dla takich delicji warto iść tyle czasu przez las… Choć Tarjuan akurat wymyśli, że on zamiast iść chętnie przejechałby się na plecach Funtki. Bezczelny.”

~KiS(s)

Trytonia

“Lockhart Tattersall zwany Dezerterem przyjmuje zlecenie od tajemniczego młodzieńca, który wiekiem, jak się po długich pertraktacjach okazuje, jest w rzeczywistości nie młodszy od samego kapitana. Malfo przedarł się przez podniszczoną i odurzającą smrodem karczmę z niemałym trudem, aby zaoferować wilkowi morskiemu propozycję nie do odrzucenia. Jego celem jest zatopione miasto, a dokładniej zaczarowany klucz, który rzekomo można tam znaleźć.
Umowa zostaje przypieczętowana złotem. Rozpoczynają się przygotowania do żeglugi, w których udział biorą m.in. ciemnoskóry kwatermistrz oraz ledwo zipiący po wczorajszej libacji Janko, pełniący obowiązki kuka. Kiedy pracowity dzień dobiega końca, obaj postanawiają spocząć na plaży ukołysani rumem i suchą, nocną bryzą.”

~ Latro

Ekradon

“Przy stoliku, w towarzystwie własnym i kremowego piwa, Samiel i Skowronek rozmawiali i odpoczywali. Pytania, które zadawała elfka, były ciekawe i może nawet filozoficzne, ale nie były też takie, że odpowiedź na nie sprawiałaby trudność. Akurat teraz najważniejsze było to, że dobrze się bawili w swoim towarzystwie. A jeśli o to chodzi, to przy stoliku nie posiedzieli zbyt długo, bo tylko tyle, ile trwał jeden utwór – po tym Skowronek zaciągnęła Samiela na parkiet. Znów dali porwać się tańcu i okazjonalnym rozmowom w jego trakcie.”

~ Samiel

Mroczne Doliny

“Po zwiedzaniu ogrodu, przyszedł czas na zobaczenie kolejnych pomieszczeń w rezydencji. Vergil zapytał Tiu, co wolałaby zobaczyć najpierw, a ona stwierdziła, że bibliotekę, więc to tam zabrał ją – i jej służkę – wampir. W środku, oprócz wielu regałów, foteli i stolików, znajdowało się też małe, osobne pomieszczenie, w którym przechowywane były najstarsze przedmioty wchodzące w skład biblioteki. Po tym, z ciekawszych pomieszczeń, pozostają jedynie pokoje gościnne, a raczej ten jeden, konkretny, który tymczasowo zajmować miała właśnie Tiu i Fuji.”

~ Samiel

Opuszczone Królestwo

“Burza powoli przemijała, a w schronieniu Caina i Lotty w tym samym czasie zmieniała się atmosfera. Zostało wzmocnione nie tylko przez jego magię, lecz także przez lód, który wyczarowała dziewczyna, choć wzmacnianie ścian i to, co mógł zrobić lub powiedzieć w trakcie wykonywania tego sprawiło, że uraził czymś Lottę (przynajmniej tak mu się wydawało). Przeprosił ją, wytłumaczył się, a na koniec w końcu zdobył się nawet na pewne wyznanie, choć sam nie do końca wierzył, że to powiedział. Ciekawe, jak zareaguje na to czarodziejka?”

~ Samiel

“Potężna burza złapała Caina oraz Lottę pod jednym, stworzonym przez czarodzieja dachem. Pasja natury – głośne gromy dźwiękowe oraz niszczące drzewa pioruny – dobrze dodawały to, co działo się wewnątrz bezpiecznego schronienia. Namiętne ocieranie ramion, czułe dotykanie ściany oraz emocjonalne wyznania, których później mogą żałować. Jednak nie tylko romansami pradawni żyją i wkrótce mogą stanąć przed znacznie bardziej namacalnym wyzwaniem niż burza emocji – grupa ścigających ich mężczyzn depcze in bowiem po piętach i wkrótce może dojść do dramatycznej konfrontacji! Czy inteligencja Caina i uroda Loci będą w stanie przetrwać grupę profesjonalistów polujących na nich? Przekonajmy się wkrótce!”

~ Déri

Szczyty Fellarionu

“Pająki. Dużo pająków. I jaskinia. I truposz i diabe… to jest ragarianin!
Spotkanie Xelliksa i Ezry być może nie należy do najbardziej wyjątkowych – na łonie natury, w cieniu skalnych ścian. Ale może to i dobrze, że nie wiążą się z nim żadne dramaty i walki – raczej nieco niezręczna rozmowa o mrocznych serkretach i ich klasztorze oraz głaskanie i szkicowanie pająka nieco później. Chyba dobry sposób na zaczęcie współpracy. Panowie postanawiają bowiem przez pewien czas iść razem i może wydostać się na drugą stronę gór. A co czeka ich po drodze i jak bardzo sobie pomogą… to już zobaczymy!”

~ KiS(s)

Lasy Eriantur

“Natura, tak to jest to! Bagno pośrodku lasu pachnące rozkosznym rozkładem i zbutwiałymi pniami, pod którymi kto wie co się konserwuje – Alice jest zachwycony! Co prawda głównym zadaniem jego oraz pomagających mu tygrysołaków jest znalezienie pewnych konkretnych stworzeń, ale jak tu się nie pozachwycać wizją szczątków spoczywających gdzieś na dnie. Rozproszony czarodziej bardzo możliwe, że stałby się wkrótce jednym z nich, bo ugrzązł, ale na szczęście mistrz Zirka przyszedł mu z pomocą. Nici z przygody. Dalej zaś swoją wędrówkę kończą Xirin i mały Rizi, którzy właśnie weszli na teren posiadłości – chociaż kto wie, może tygrysek, choć wychowuje się w drodze, chętnie zwiedzi wnętrze budynku?”

~ KiS(s)

Równina Magenar

Loke jako kopytna za naturą powinna nie tylko przepadać, ale wręcz uwielbiać całym swym jestestwem – tym, że tak nie jest pewnie nie raz będzie zaskakiwać spotkanego w drodze ducha światłości, który ma z ogólnie pojętą przyrodą tyle wspólnego, że aż nie je i nie pije. Wiedza jednak kazała mu założyć, że centaurka nie tylko jest jej obrończynią, ale i należy do klanu i będzie niezwykle drażliwa na swoim punkcie jako kobieta rzadkiej przecież rasy. Już tutaj nie trafił – Loke nie jest drażliwa wcale a wcale i spokojnie proponuje mu pomoc w zbieraniu rozrzuconych rzeczy. Jej pojęcie o świecie zaś… Natanis niedługo przekona się, które z nich bardziej nie radzi sobie w podróży i ma mniejszą wiedzę o terenie!”

~ KiS(s)

Teravis

“Bezdomny czarodziej Turre ma zaszczyt gościć prawdziwą wampirzą arystokrację w swoim zaułku, w którym z reguły śpi i rozmyśla nad życiem! Cóż, przynajmniej krwiopijcza część jest pewna, bo głodnych spojrzeniach rzucanych mężczyznie. Co do arystokrstyczności… cóż, nad tym trójka braci musi popracować. A dokładniej to Darcio, ewentualnie wraz z bratem Aimem, bo najmądrzejszy i najarystokratyczniejszy wśród rodzeństwa Rioś oczywiście nie może sobie na to pozwolić. Jest zbyt zajęty byciem inteligentnym żeby pracować. Przy pomocy pradawnego, być może uda się znaleźć sposób, aby mógł wykorzystać swoich braci i wszyscy żyli sobie szczęśliwie. Czarodziej z pewnością będzie mógł liczyć na wampirzą wdzięczność…”

~ Déri

Dalekie Krainy

No u Emmy i Juna zieleni to jest chyba tylko tyle co gdzieś na pojedynczym hafcie, bo akurat trwa zima, ale za to okoliczności przyrody są przepiękne! Twierdza gdzieś wysoko w górach i gorące źródło z widokiem na ośnieżone szczyty – czy trzeba czegoś więcej by się zrelaksować? Choć przede wszystkim: czy na pewno należy się relaksować. Emma wylądowała bardzo daleko od domu i choć wszyscy, których do tej pory spotkała, są mili to kto wie, co ją czeka? Oby jedynymi niedogodnościami były trudy w połapaniu się w układzie korytarzy i nauka jedzenia pałeczkami!”

~KiS(s)

“Plotka o dolinie obłożonej klątwą szybko obiegła Dolinę Wielkich Jezior i ściągnęła wielką zgraję tałatajstwa wszelakiego, w tym naturalnie ciekawskiego smoka Dérigéntirha. Przy pomocy naturalnej charyzmy oraz wrodzonemu urokowi (magia, wszystko zawdzięcza magii) powstrzymuje tę armię przed wkroczeniem na ich własne przyszłe cmentarzysko. W końcu jak każdy smok, wie najlepiej co dobre dla każdego. W sam środek tej manipulacji wkracza ex-nemorianka Segen, wielka podróżniczka, również skuszona wizją eksploracji śmiercionośnej doliny. Czy obecność demonicy będzie iskrą, która w końcu podpali tę beczkę prochu?”

~ Déri

Revendor

Camryn ma skaranie boskie z Nerethealem. Czy tam z Laehteren, bo akurat to siostra maie jest obecna i niezbyt chce współpracować z najemniczką i pośrednio ze swoim bratem. Miała iść do Wyciszonych – ponoć to pilne. Zamiast tego jednak razem z Camryn załatwiły kwestię jej konia, który został gdzieś pod karczmą na drugim końcu miasta, a potem udały się na posiłek. Najemniczka niby po drodze wrzuciła do żołądka jakąś suchą kiełbaskę, ale kto by odmówił zaproszeniu na obiad? Tym bardziej, że będzie to okazja by być może lepiej poznać maie, a może nawet dwór Revendoru, bo na razie wokół Camryn więcej jest pytań niż odpowiedzi, a inkwizytorzy nie ułatwiają zrozumienia co się tu dzieje.”

~KiS(s)