Donosiciel #6

Rozpoczął się czas wielkiej przygody!

Dzisiaj w „Donosicielu” uwieczniamy pierwsze kroki postawione w zupełnie nowych miejscach! Odwiedzimy tajemnicze Lasy Eriantur oraz miasteczko Teravis wypełnione technologiczną magią! Ponadto będziemy śledzić walkę Krwawego Zakonu z potężną i mroczną magią, poszukiwanie skarbu prowadzone przez upadłego anioła i panterołaka oraz ślub! Ślub, który powinien pozostać tajemnicą. To, a także wiele więcej w najnowszym wydaniu Dziennika!
Zapraszamy do lektury!

ADRION

“Urocza jeleniołaczka Melodia wręcz tryska entuzjazmem na myśl o wizycie w karczmie. W końcu znalazła się w mieście! Tak wiele ciekawych rzeczy, że człowiek nawet nie nadąża z obracaniem głową! Kiedy ma się na niej rogi trzeba dodatkowo uważać, ale to nie powstrzymuje naturianki. Na szczęście towarzyszy jej opiekuńcza Sasanka, która nie porzuci dziewczynki samej sobie. I bardzo dobrze, bo nigdy nie wiadomo, co w takiej karczmie może się wydarzyć!”

~H&K

TURMALIA

“W Turmalii rozszedł się wdzięczny, słodki zapach róż, niestety jednak tylko na chwilę! Delikatny pocałunek Callisto i Ijumary przerywa atak nożownika, który prowokuje karczemną bójkę! Taktowna ucieczka niemal by się udała, gdyby nie wtargnięcie Thora – potężnego wilka towarzyszącego rudowłosej elfce. Racjonalna rozmowa (nawet z olbrzymim basiorem) potrafi załatwić niemal wszystko, prawda?”

~H&K

FARGOTH

“Droga po upragnioną zdobycz jest długa, zwłaszcza kiedy nie jest się pewnym, dokąd się zmierza. Tioya i Feyla, nadal skazane na starą aktorkę Pelvallier, znajdują się już coraz bliżej upragnionego celu. Ciężko jednak wydobyć dokładne informacje od kogoś, kto nigdy ich nie posiadał. Jedyna nadzieja w dzienniku Nurdina. Czy pamiętnik nieobecnego kowala doprowadzi przebiegły plan dziewczyn do szczęśliwego rozwiązania?”

~H&K

VALLADON

“Wyobraź sobie najgorszy koszmar, jaki kiedykolwiek Ci się przyśnił. Dodaj do tego obłąkanego Mistrza magii i pnącza, które na jego rozkaz stworzyły ludzko-roślinną hybrydę. Hybrydę gotową zaatakować i zabić każdego, kogo wskaże ich pan. Hashria i Kerhje znalazły się same naprzeciwko niewyobrażalnemu złu. Ale czy na pewno same? Posiłki z Krwawego Zakonu nadciągnęły w ostatniej chwili! Odwaga i niezłomna pewność Sevirona (a także, jakby nie patrzeć, jego doskonałe władanie bronią) popchnęły je do działań ponad własne siły. Pustelniczka, oswobodzona z morderczego, zielonego uścisku, nakreśliła na ciele tajemnicze znaki i ruszyła bez strachu w samo centrum tego szaleństwa. Siła jej magii, wspomagana przez wzywaną przez nią Matkę, ochroniła ją przed gradem ciosów, umożliwiając zniszczenie jednej z roślin. Zostało ich już tylko sześć…”

~H&K

LAS DRIAD

“Każdy z nas zastanawiał się kiedyś jak to jest być zwierzęciem… Biedny Petro doświadczył tego na własnej skórze. Z prężącego (być może znikome, ale jednak zawsze) muskuły chłopaka, nagle stał się uroczym, czarnym futrzakiem. A to wszystko na skutek czaru rzuconego przez nagą wiedźmę mieszkającą w domku na kurzej nóżce! Czy ta historia może jeszcze bardziej przypominać jedną z przerażających baśni słynnych bardów Grimm? Jeśli dodamy do tego kości rozwieszone na drzewach wokół chatki i bulgotanie w kociołku to odpowiedź nasuwa się sama. Co w tej sytuacji zrobi Yva, Noa i Louin? Jak długo przyjdzie Petro być kotem?”

~H&K

EKRADON

„Uciekając przed bieżącymi problemami, z zamiarem zaszycia się gdzieś do czasu aż jej kłopoty same się nie rozwiążą, a zleceniodawcy, wspólnicy i wrogowie zdążą o niej zapomnieć, Skowronek szybko przekonuje się, że jeśli do tej pory siedziała w bagnie po uszy, to właśnie ktoś nadepnął jej na głowę. W Kamiennym Targu elfka pakuje się w sam środek intrygi miejscowego władcy, wymierzonej przeciwko znienawidzonemu sąsiadowi. Nieokrzesani poddani rodu Ulka na chwilę rezygnują z własnych waśni i nieustannych awantur, by spuścić łomot temu, którego nie znoszą najbardziej – lordowi Styfingowi. I chociaż potrzeba zemsty pcha ich ku temu, by ślepo ruszyć na silniejszego wroga, o dziwo decydują się działać z niespotykaną dla siebie finezją, sprytem i taktem. To z kolei sprawia, iż na czele drużyny wybranej przez mieszkańców Mglistych Bagien może stanąć tylko jeden z nich. Chociaż akurat ten wolałby pozostać w swoim lesie, z dala od wielkiej polityki.
Pomimo licznych przeszkód i faktu, iż własna kompania nie ułatwia ci zadania, Sjansowi Ulce ostatecznie udaje się odnaleźć Eldine Styfing, dostarczyć ją do swojego brata … i doprowadzić do ślubu który może połączyć zwaśnione rody.”

~Crewil

„Cieszmy się i radujmy, bo oto w końcu wielka chwila! Wesele! Nietypowe, bo w środku lasu gdzieś między Ekradonem a Danae, bez zgody ojca panny młodej i z panem młodym całym w bandażach, przy ołtarzu z pieńka i monarchą błogosławiącym parze zamiast kapłana, lecz przez to tym wspanialsze – oto potęga miłości! Sjans może być z siebie dumny, bo to jego drużyna doprowadziła do tego, że jego brat Guly i jego ukochana Eldine będą razem… Pytanie jednak czy przy okazji, przez przypadek Skowronek nie zostanie wydana za mąż wbrew swej woli – wszystko zależy od tego, czy Niedźwiedź zdoła ją złapać i zawlec przed ołtarz. Trzymajcie kciuki!”

~Sanaya

WIEŻA AVADARA

„Flaki i cukierki. Tak podsumować można klimat podróży kotki Lexi i tego brzydala… Wegi. Na zmianę groźby i słodkie słówka, żarty i poważne oblicza. Wszystko to w trakcie ucieczki przed maniakiem, pragnącym dorwać słodką stulatkę. Odkąd tryton zszedł na ziemię, na każdym kroku przekonuje się jak te lądowe… istoty, uprzykrzają życie. A jednak zdecydował się pomóc towarzyszce. W ręku dziwny liścik, narysowana przed chwilą mapa, kruk nad głową, błoto pod butami… Można ruszać w drogę!”

~H&K

RUINY NEMERII

“Upadły anioł i panterołak (odmiana śnieżna!) na tropie skarbu! Mroczne wejście do jaskini może prowadzić w stronę niesamowitych bogactw albo śmierci w męczarniach. Póki co jedynym znakiem życia są w niej stada nietoperzy, ale człowiek (a tym bardziej nie-człowiek) nigdy nie może być pewien. Tych dwóch śmiałków jednak nie odstrasza żadna przeszkoda. Co wyniknie z ich śmiałej wyprawy? Czy uda im się odnaleźć upragnione bogactwa? I co ważniejsze, czy Malthael odzyska do końca pamięć? A jeśli tak, co się stanie, gdy wyjdą na jaw kłamstwa Llewallyna?”

~H&K

ŻELAZNA TWIERDZA

“Podczas audiencji królowa Niara odkrywa tajemniczy liścik, przemycony sprytnie przez przyjaciółkę z dawnych lat. Anielica natychmiast prosi o odnalezienie dziewczyny i sprowadzenie jej do zamku. Ostrożności jednak nigdy za wiele! Ilirinleath musi oddać całą broń i założyć bransoletę dezaktywującą magię. Czy prowadząca życie oparte przede wszystkim na samodzielności i wierze we własne siły elfka zgodzi się na te warunki?”

~H&K

EFNE

„Czym jest wolność? A raczej jej brak? Czy możemy czuć się tak dobrze, jak Nevaeh, kiedy na nadgarstku ciążą ci kajdany? Mówią, że to tylko znak Mandevillów… Rianell jednak nigdy nie zapomni kim jest i dlaczego. Z chłodnym dystansem obchodzi się z nowym „nabytkiem”, a jednak pod tą twardą skorupką kryje się miękkie wnętrze. Zaoferował pomoc nowej bardce, docenił – w myślach rzecz jasna! – nawet jej urodę. Inna służąca twierdzi nawet, że Naveah ma nos w typie, który rządca lubi. Aurora zaś – ten mały urwis! – wykorzystuje każdą wolną chwilę, by poznać nową dziewczynę. Kiedy zaś dowiaduje się o szykowanym wieczorku muzycznym, wpada na pewien pomysł… Który najpewniej nie spodoba się jej rodzicom!”

~H&K

TERAVIS

“Uwaga uwaga! W dzisiejszym wydaniu chcielibyśmy również uczcić pierwszych śmiałków, którzy odważyli się zinfiltrować jedną z naszych nowo powstałych lokacji! Przedstawiamy Wam: Crewila, Melikę i nadchodzącą niczym burza Iru Tifcane! Historia dzieje się w Teravis, otoczonym grubym murem mieście osadzonym na Równinie Magenar, gdzie młodociany wynalazca konstruuje mechanicznego golema. Sprawująca nad nim pieczę szamanka z dużą uwagą wyczekuje grożącego mu niebezpieczeństwa (a ma ku temu swoje osobiste powody, oj wierzcie mi, że ma), a zaintrygowana dziwacznym klikaniem i zgrzytaniem maie powietrza ląduje na placu i razem z gromadą innych brzdący przepycha się przez tłum. Co wyniknie z tego mechaniczno-magicznego zamieszania? Czy wynalazek zakończy się potężnym hukiem?”

~H&K

LASY ERIANTUR

“W innym zakątku świata kolejni śmiałkowie odkrywają nowe tereny! Kartografka Segen i właściciel bardzo oryginalnego, czteroosobowego powozu do przejazdów wszelakich Pagani spotykają się zupełnie przypadkiem na drodze w nieznane. Las jest piękny i spokojny. Ale czy aby na pewno? Po drugiej stronie wzgórza czai się ciemność i mrok. Eugona Sapphire, gnana klątwą posłuszeństwa, poszukuje kwiatu zdolnego uleczyć potworną chorobę. Co wydarzy się gdy te trzy zupełnie odmienne istoty staną na swojej drodze? I jaką rolę odegra w tym błędny ognik Yarin, zawodowy mąciwoda i mędrzec?”

~H&K

Na dzisiaj to wszystko, co udało się podsłuchać Waszym wiernym Kronikarkom. Zachęcamy do rozpoczynania kolejnych przygód w nowo powstałych lokacjach. Kolejni śmiałkowie, którzy nie zlękną się białych plam na mapach świata zostaną nagrodzeni osobną nowinką w naszym następnym wydaniu. Wypatrujcie również z niecierpliwością kolejnych Dodatków. Kto wie, co może pojawić się w jednym z nich?

Hashira i Kerhje

 

Dodatek specjalny – wywiad z Dérigéntirhem

Witamy w pierwszym w historii wywiadzie opublikowanym na łamach „Donosiciela” przeprowadzonym przez nas – nieustraszone Kronikarki! Prezentujemy Wam rozmowę z pełnym mądrości złotym smokiem, który aktualnie przebywa w Menaos wraz z alchemiczką Sanayą Tai. Przed Wami tajemniczy, prastary Dérigéntirh!


Rozmowa odbyła się pod jedną z parkowych altan, tak popularnych w Menaos. Był wieczór, którego cienie rozświetlały gwiazdy i nieliczne ognie lamp zawieszonych pod zadaszeniem. Ciepły wiatr rozwiewał delikatnie srebrzyste włosy Dérigéntirha, kiedy ten czekał na mnie w umówionym kilka godzin temu miejscu. Pojawiłam się tam, głośno stukając obcasami butów, by mógł zawczasu usłyszeć moją obecność. Prowokacyjnie przyniosłam ze sobą miotłę, jako nawiązanie do niedawnego incydentu, podczas którego ten szlachetny jegomość został oskarżony o bycie złodziejem.

Kronikarka: Witaj, Dyrigenthirze Ba… Me… Khem. Smoku złoty, czy byłbyś tak miły i przedstawił się tej części naszych czytelników, którzy Cię jeszcze nie znają?

Dérigéntirh: Witam, moja droga; wieczór naprawdę wiele by stracił, gdyby nie mógł cię tu dziś ujrzeć. Oczywiście; jestem Dérigéntirh Barghintar Meo’Shoukan, pośród czarodziejów znany jako Sholihian, pośród wielu kręgów znany jako Niszar, zaś ostatnimi czasy ukrywający się pod imieniem Kaonites. Widzę, że przygotowałaś się na interesującą rozmowę; mam nadzieję jednak, że ta miotła nie pójdzie za prędko w ruch.

K: Kaonites… Och tak… To wiele ułatwia! Dziękuję ci bardzo. Ja również bardzo się cieszę na wywiad z kimś tak niezwykłym. Miotła (miejmy nadzieję) będzie pełnić rolę jedynie dekoracyjną. To znaczy o ile nie jesteś jednym z tych smoków, które pożerają niewiasty? Czy też zakradają się w tajemnicy do ich komnat, by zostać nakrytym przez służki.

D: Ależ proszę bardzo. Nie, nie musisz się obawiać – niewiasty świata również. Preferuję raczej dietę mniej ruchliwą i mniej piękną. A co do zakradania, to cóż… Tutaj nie mogę już czuć się tak niewinnym. Choć sprawa, którą masz na myśli, wygląda zgoła inaczej; to owe służki zakradły się do mnie – muszę tu pochwalić ich zdolności oraz nadzwyczaj interesujące osobowości. Do komnaty zostałem zaproszony – jednak z żadnych zgoła gorszących powodów – choć muszę przyznać, że sprawy przybrały nieco nieoczekiwany obrót.

K: Wierzę ci. Zostawmy to jednak na razie. Chciałabym ci teraz zadać zgoła inne pytanie. Powiedz, jak ci się żyje tutaj… w Menaos?

D: W Menaos? Cóż, myślę iż słowo „żyje” to dosyć silne sformułowanie; zdecydowanie nie poczytuję się za jego mieszkańca, a raczej za wędrowca w płaszczu skubanym zębem czasu, co pojawia się i zanika, niczym gwiazda migająca na sklepieniu. Ale jeżeli miałbym się odnieść do moich doświadczeń… Bardzo mnie cieszy fakt, że w mieście tym ludzie są w stanie żyć na co dzień z elfami; budzi to we mnie nadzieję, że niegdyś wszystkie rasy będą mogły czynić podobnie, wykorzystując wspólnie tak różnorodne dary, którymi obdarza nas Prasmok. Menaos potrafi być także nadzwyczaj urzekające, choć jak wszystkie miasta posiada swoją mroczniejszą stronę; mam nadzieję jednak, że ta będzie się jedynie zmniejszać. A jeżeli chodzi o bardziej prozaiczne rzeczy… cóż, nie mam raczej zbytnio na co narzekać; Mieszkańcy potrafią się okazać nadzwyczaj mili, jeżeli się do nich wyciągnie dłoń, jedzenie jak najbardziej smakuje, no i zawsze można liczyć, że znajdzie się gdzieś kąt dla wędrowca.

K: Tak, to rzeczywiście brzmi jak miejsce nadające się do całkiem przyjemnego życia. Co zaś do jedzenia… Mam pytanie, może trochę nie na miejscu, ale niezwykle mnie to ciekawi! Powiedz mi Dérigéntirze – kiedy wypadł ci pierwszy mleczak? Ciekawi mnie czy smoki przeżywają to “wydarzenie” tak samo jak dzieci innych ras?

D: Och, mój pierwszy mleczak wypadł mi roku osiem tysięcy siedemset pięćdziesiątego pierwszego Ery Środka – późnym popołudniem, w wyjątkowo wietrzny dzień. Jednak obawiam się, że muszę cię zmartwić; Twoja ciekawość zostanie niezaspokojona, gdyż całe dzieciństwo spędziłem w skórze czarodzieja. Chciałbym móc ją ugasić, jednak nie zdarzyło mi się spotkać wiele małych smoków, a książki zgromadzone przez wielkich czarodziejów z niepojętych mi powodów milczą na takie tematy.

K: Doprawdy nie rozumiem, dlaczego nikt nie zajmuje się takimi tematami. Ktoś powinien się tym zainteresować. Ale… wspomniałeś o postaci czarodzieja, wiem również, że przyjmujesz na codzień postać elfa. W jakiej postaci wolisz poruszać się kiedy masz wybór – elfa, czarodzieja czy smoka?

D: Cóż, to nie jest łatwa odpowiedź. Ostatnimi czasy najlepiej czuję się jako srebrnowłosy elf – postać ta ma dla mnie znaczenie symboliczne, oprócz tego jest kartką, nie dość czystą, a w dodatku lśniącą. Podejrzewam, że wielu ludzi dałoby wiele, aby móc wymazać dawne błędy. Czarodziej zaś posiada mnóstwo atutów, których brakuje elfowi – wszak przeszłość czasem bywa przydatna. Co zaś do smoka… szczerze powiedziawszy, zawsze czuję się w tej postaci nieco niezręcznie, niewygodnie, pomimo tego, jak spektakularną jest. Traktuje je raczej, jako stroje niźli prawdziwe ja, a jaka kobieta podejmie się chodzić codzienne w szpilkach?

K: To dosyć niezwykłe – czuć się niekomfortowo w swojej prawdziwej skórze. Może nie powinnam o to pytać, ale… czy to coś z twojej przeszłości wpłynęło na niechęć do postaci smoka?

D: Myślę, że w dużej mierze to fakt, że zdołałem się już przyzwyczaić do postaci dwunożnej i taki nagły przeskok jest zdecydowanie czymś… innym. Było też kilka incydentów, o których jednak wolałbym nie wspominać, ale zadecydował najpewniej fakt, że inne rasy nie czują się nazbyt komfortowo w towarzystwie smoka; łamanie pierwszych lodów to prawdziwy koszmar!

K: Rzeczywiście, to prawda. Za tak szczerą odpowiedź zostawimy miotełkę w kącie. Jeśli dalej tak będzie to w ogóle nie pójdzie w ruch! W takim razie nie będziemy kontynuować tego tematu. Wróćmy do milszych rzeczy. Czym aktualnie się zajmujesz w Menaos?

D: Menaos? Cóż, staram się pomóc komu mogę, a przy okazji odwiedzam kilku starych znajomych; choć okazuje się, że i na nowych nigdy nie jest za późno. Moja uwaga skupia się ostatnio niemal w pełni na pomocy pewnej przeuroczej alchemiczce w przejściu przez trudności, których ten świat jej nie szczędzi. Mam nadzieję, że uda się nam razem wywalczyć dla niej chwilę beztroskiego spokoju, gdy będzie mogła w pełni oddać się swej pasji.

K: Na koniec mam do ciebie jedno ostatnie pytanie. Czy chciałbyś przekazać coś mieszkańcom Menaos? Jakaś rada odnośnie tego co mogliby zmienić w swoim pięknym mieście?

D: Oh… Cóż, uważam, że takie rady trzeba udzielać ostrożnie; gdy chce się coś zmienić, bardzo łatwo jednocześnie to zniszczyć. Jednak co do mieszkańców Menaos… chciałbym, aby ich przykład i otwartość szły w świat, nie tylko w przypadku spraw rasowych, ale także wszelkich innych różnic. A jeżeli chodzi o was samych… cóż, mam nadzieję, że będziecie w stanie wkrótce docenić piękno ukryte pod kilkoma warstwami tatuażu, tak jakoż i ja. Niech się wam powodzi i żyje szczęśliwie.

K: Dziękujemy za piękne rady i za ten wywiad. Zanim jednak na dobre się rozstaniemy mam jeszcze jedną małą prośbę. Skoro potrafisz posługiwać się magią, a ja mam bezużyteczną miotłę to może… mógłbyś spełnić jedno moje małe marzenie? Zawsze chciałam przelecieć się na miotle. Pomożesz?

D: To była czysta przyjemność. Oh… oczywiście! Sprawienie, aby lewitowała, nie powinno być żadnym problemem!

 

Udało się. Ze złotą radą Dérigéntirha w głowie odleciałam z parku na zaczarowanej miotle, zostawiając uczynnego smoka niczym nieruchomą, magiczną statuetkę, malejącą w dole.

 

Kronikarki: Hashira i Kerhje

 

 

Donosiciel #5

Witajcie Alarańczycy!

Prezentujemy Wam garść nowinek, w których tym razem przeważają doniesienia z Równiny Maurat. Oj, działo się tam, działo! W dzisiejszym wydaniu znajdziecie między innymi: romantycznej historii między wampiratem a elfką ciąg dalszy, tajemnice flory która rośnie na przekór prawom natury, śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa w Demarze, morowego dziada, królową pająków i wiele, wiele innych.
Zapraszamy do lektury!

Jadeitowe Wybrzeże

“W powietrzu wisi wizja rozłąki, powoli materializująca się w więzy zaciskające się na sercach wielkiego Barbarossy i wdzięcznej Kiraie. Dwójka spędza ze sobą wieczór – przy świecach, z koreczkami przygotowanymi przez samego pirata, winem i biżuterią, które okazują się mieć ogromne znaczenie, z tańcem oraz z muzyką rozbrzmiewającą tylko w ich głowach. Oboje czują, że to może być ostatni raz, kiedy są ze sobą tak blisko. I rzeczywiście, wszystko na to wskazuje, gdyż w tym samym czasie ojciec Kiraie nawiązuje kontakt z piratami Barbarossy. Obchodzi się bez rozlewu krwi, poza oczywiście tą ze statków leońskich. Czy jego przybycie i odzyskanie córki oznaczać będzie koniec romantycznej przygody?”

~H&K

Turmalia

W Turmalii bibliotekarka Winka usiłuje rozwiązać tajemnicę drzewa, które wyrosło pośrodku biblioteki bez dostępu do gleby, światła i wody. Niestety konwencjonalne źródła wiedzy nie zaspokajają jej ciekawości. Co jeśli zacznie szukać głębiej? Czy tajemnicza WeKona, Kyrdianka służąca duchowi Agaiju, udzieli jej satysfakcjonujących odpowiedzi?

~H&K

Demara

Tymczasem w Demarze przesłuchanie dalej trwa. Inspektor McColley nie spocznie dopóki nie pozna prawdy – zarówno tej dotyczącej makabrycznych morderstw jak i roli, jaką odegrał w nich lord Fobos. Czy kotołaczka okaże się wierną pracownicą i nie wyjawi tajemnic lorda? Co zwycięży w jej kociej duszy – oddanie pracodawcy czy poczucie sprawiedliwości?

Jednocześnie wampir, który w końcu położył blade dłonie na upragnionej soczewce, oddaje się dalszym eksperymentom. Czy uda mu się dokończyć budowę mikroskopu przed kolejnym morderstwem?

~H&K

Valladon

“Dziewczyny w końcu wpadły w łapska magów. Zaprowadzone w mroczne tunele, stają się świadkiem kolejnego niezwykłego zjawiska. Z wieży coś się uwolniło, przeniknęło miasto zamrażając je na sekundę. Tunele zaczęły żyć, wysłannik magów zamienił się w dziwny, krwiawiący złotem twór. Zaś w jego żołądku odnajduje się Oczko. Czy uda mu się wydostać na zewnątrz? Kerhje próbuje ratować małego przyjaciela, zaś jej towarzyszka musi zmierzyć się z oskarżeniami wobec całego zakonu. Czy jest jakakolwiek nadzieja? Cóż… Być może jest nią Seviron – kolejny Krwawy Kapłan, wysłany Hashirze na pomoc. Miejmy nadzieję, że będzie wiedział co robić.”

~H&K

Serenaa

„Pamiętacie plan Carso dotyczący przeniesienia Salazara do innego więzienia? Dzięki działaniom Escrim nie powiódł się. Mistrz Złodziei ma na swoim koncie kolejną ucieczkę z niewoli, a strażnicy, którzy go transportowali… przez jakiś czas mogą spojrzeć na wszystko z innej perspektywy – takiej, którą częściowo przysłaniają im metalowe kraty. Salazar do ucieczki użył magii ukrywanej przed innymi, a jako miejsce spotkania wybrał zaufany lokal. Pytanie, czy gwardziści będą tam tak samo mile widziani, jak on, nawet gdy okaże się, że z nim współpracują? I czy przez taką współpracę reputacja Salazara nie ulegnie zmianie, gdy dowiedzą się o niej inny złodzieje?”

~Salazar

Nowa Aeria

Sprzedawca, którego kram widzi tylko panterołaczka i diable interesy, kiedy w półświatku władza zaczyna drżeć w posadach. Ktoś chce ją przejąć! Ale co tam tajemnice, gdy papierośnica z grawerem w postaci panterzej łapki (panterzej, nie kociej! Zapamiętajcie, jeśli miłe Wam życie) ląduje w dłoniach diabła, jako prezent od Kimiko. Cóż, pewnie się przyda, skoro poprzednią mu ukradła. Nie nacieszy się nią jednak długo, gdyż po chwili… Pantera i diabeł lądują w jednej balii! Na dodatek wypełnionej zimną wodą. Cóż, futrzaki lubią się bawić, czyż nie? A kto by zabawy tak uroczemu stworzeniu odmówił? Wciągnięty siłą do wody diabeł musi się więc poddać.”

~H&K

Mroczne doliny

“Morowy Dziad prowadzący za sobą orszak szczurów wkracza do szpitala, by odebrać życie jego pacjentom. Tak postrzega go Mitra, błogosławiony i nekromanta, który jest świadkiem tego przerażającego zdarzenia. Zdarzenia, za którym w rzeczywistości stoi Gregevius, anioł światła (choć może lepiej powiedzieć śmierci?). Ile istnień zgaszą, jeśli połączą swoje siły? Czy znajdą wspólny język i czy będzie to język zniszczenia?”

~H&K

Ruiny Nemerii

“Lustereczko powiedz przecie, kto jest najlepszą siostrą na świecie? Krasnoludzica Quilithea reaguje dużym entuzjazmem na nowo odkrytą bliźniaczkę, jednak Izaura nie popiera jej radości. Byłoby z tego srogie mordobicie gdyby nie czary Amaranty, które pozwalają blondynce nieco ochłonąć. To, co następuje później jest jeszcze bardziej zaskakujące. Nordka rozpoczyna lekturę i nie ucieka z krzykiem, kiedy kończą się obrazki…”

~H&K

Łzy Rapsodii

Marvel podczas polowania zamienił się w lisa i niosąc triumfalnie swoją zdobycz, zupełnie zapomniał wrócić do człowieczej formy. Na szczęście Nivalia zna mowę zwierząt. A może na nieszczęście? Jak zareaguje rudy cwaniaczek na jej próbę nawiązania kontaktu? Czmychnie, prychnie czy postanowi w końcu powiedzieć prawdę?”

~H&K

Błyszczące Jezioro

“Królowa pająków Avarralie, diabeł Fergus i demoniczna syrena Nimfea. Czy można sobie wyobrazić bardziej przerażającą trójkę? Z całą pewnością Jurij, który znalazł się pomiędzy nimi w opuszczonej chacie nie może. Jeżeli dodamy do tego półmrok i syrenie szkielety otrzymamy scenę jak z prawdziwego horroru.”

~H&K

Elisia

“Urok osobisty rozpuszczonego książątka potrafi zniechęcić nawet najbardziej zrównoważoną tygrysicę. Sherani do takich nie należy i postanawia zostawić małego Vertana samego sobie. Tymczasem chłopczyk – lub raczej mężczyzna w ciele dziecka – spotyka kogoś, kto może mu pomóc zdjąć klątwę. Czy widzenie szalonej staruszki okaże się prawdziwe?”

~H&K

Efne

“Miłosnych uniesień ciąg dalszy! Poeta Kinalali wciąż przeżywa nowo odkrytą miłość i obnaża tajemnice swojego serca przed niczego nie spodziewającą się Funtką. Jak dziewczyna zareaguje na te rewelacje? Czy maie będzie w stanie ubrać swoje uczucia w słowa, które dotrą do zwyczajnego człowieka? A może więź między nimi jest tak silna, że nie potrzebuje słów?”

~H&K

“W posiadłości rodziny Mandeville panienka Aureola zostaje obudzona wspaniałymi wieściami. Mama wróciła. Lecz to nie jedyna atrakcja rozpoczynającego się dnia. Wkrótce, po śniadaniu, rodzina ogląda pokaz niewolników, wśród których wszystkich oczarowuje nieco niezdarna Nevaeh, z głosem którego nie sposób zapomnieć. I który toruje jej drogę do nowego życia. Życia wśród Mandevillów. Bardka zostaje kupiona i wkrótce oddana pod opiekę zarządcy Rianella. Poznaczony niebieskimi tatuażami mężczyzna oprowadza “nowy nabytek” po posiadłości. Czy życie u nowego właściciela będzie lepsze niż poprzednie? I co oznacza tajemnicza karteczka wciśnięta w dłoń bardki przez jej poprzedniego pana?”

~H&K

To wszystko w dzisiejszym wydaniu Donosiciela. Pozdrawiamy Was (tym razem burzowo) i życzymy miłego weekendu! Do zobaczenia za tydzień!

Komentarze możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Dodatek specjalny – historia Yvy #3

Witajcie ponownie, Alarańczycy!

To już ostatnia część podsumowania historii Yvy. Mamy nadzieję, że Wam się podobała. Jeśli ktoś nie miał okazji czytać na bieżąco postów w tematach, w których pojawiała się ta zakręcona osóbka, mieliście okazję poznać jej przygody dzięki Kanie, która pilnie śledziła rozwój wydarzeń. I choć historia toczy się dalej, ta część podsumowań na razie się kończy. Cóż… Kana postanowiła sama się w nią zaangażować, a konkretnie swoją postać o trudnym charakterze i dźwięcznym imieniu Noa…. No wiecie… Ta dziewczynka płci męskiej. Tak więc w tym momencie kończymy, ale na pewno nie jest to kres naszych dodatków specjalnych. Na razie niczego nie obiecujemy, ale z pewnością coś jeszcze się pojawi. 😉

Dziękujemy, Kano! <3

Tak… To chyba tyle. Więc… Miłej lektury!


Hejo! Część króciutka, bo opowiada historię z zaledwie trzech postów – postów jednak wartych zobaczenia, tym bardziej, że wątek wcale się na nich nie urywa, a jest kontynuowany (uwaga, samoreklama!) z moim (moją) Noą. Petro nadal odgrywa tam ważną rolę, więc zapraszam serdecznie do podziwiania go i jego młodzieńczej chłopczykowatości. Zdradzę, że lepszy opis jego wyglądu pojawił się już po dołączeniu dhampirka. Gdyby nie to, że mam jakieś hamulce przekopiowałabym go i wytłuściła abyście mogli zobaczyć już tu i teraz jaki to Ładny Chłopiec jest!

A! I jeszcze streszczenie poprzedniego streszczenia:

„Skarby i szczury”

Nasi bohaterowie wpadli do tuneli, gdzie listonosz okazał się jakimś podejrzanym typkiem, ale i tak nakłonił ich do użycia portalu, który miał zabrać ich do Lasu Driad. BUM!

Cz. III ,,W poszukiwaniu odpowiedzi i pewnego czarodzieja”

Dziwne, ale po użyciu tajemniczego, błyskającego ostrzegawczo portalu nadal byli cali. Przeniesienie za pomocą magii było doświadczeniem niesamowitym, szokującym i niepokojącym (u różnych osób w zmiennych proporcjach), ale zdaje się nieszkodliwym – młodzieńcza trójka znalazła się w lesie, bez dodatkowych elementów cielesnych czy innych uszczerbków na zdrowiu i stała sobie teraz wesoło na trawce wśród drzew.

Trójka?

No tak – bo listonosz gdzieś wyparował.

Sam? Nie! – Z kluczem i mapą oczywiście, których to Yva nie miała już przy sobie, za co zaczęła pluć sobie w brodę obficie. Dali się popisowo wykiwać!

No i w dodatku usiedli pod pająkami, których brunetka od dziecka się bała (patrzcie historia w KP Yvy). Trzeba się było po cichu wycofać…

Na ich szczęście Borys był na posterunku! Nieco dalej od nich, dostrzegł pędzącego przed siebie mężczyznę trzymającego jakieś zawiniątko i mamroczącego coś o skarbie. Rozpoznawszy w nim listonosza rzucił się w pogoń, zostawiając za sobą sprawy klanowe (dla których poprzednim razem pragnął porzucić niańczenie elfki, ale jak widać mu nie wyszło). Jednak mimo najlepszych chęci i całej swojej szczurowatości nie dał rady nic zrobić. Ani on, ani Gongpao, gdyż przez interwencję pewnej fioletowej istotki mającej władzę nad losami postaci (hihihi) zostali przeniesieni gdzieś poza wątek. Z kolei dzięki jej hojności Yva i Petro odzyskali klucz oraz mapę, którą zakosiła znanym tylko sobie sposobem złodziejskiemu mężczyźnie. Petro dostał nawet w bonusie podejrzanego cukierka-niespodziankę, z którego jeszcze nie miał okazji skorzystać.

Avatar użytkownikaTuż po tym wydarzeniu (a właściwie jeszcze w jego trakcie) w przygodę wplątała się zaspoilerowana we wstępie osoba – Noa (wraz ze swoim morsko-elfim towarzyszem). I tak oto po małej wymianie sił opowieść toczy się dalej!

 

Komentarze możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Donosiciel #4

Kochani mieszkańcy Alaranii!

Czwarte wydanie Donosiciela to punkty kulminacyjne i nieoczekiwane zwroty akcji. Choć słodkiego oczekiwania również nie zabrakło. To miłość między piratem a porwaną, płonąca ulica Demary i demolka w laboratorium.

Dodatkowo pojawia się nowy wątek, a w nim historia diabła Teana i maie Camelii a także Medarda, Erremira, Triss, Kelishy I Saaviela. Prawdziwa mieszanka wybuchowa!

Zapraszamy do lektury i do komentowania. Każde Wasze słowo, każda wyrażona emocja jest dla nas motywującym dowodem istnienia odbioru, dla którego warto pisać jeszcze więcej tekstów.

Miłego czytania!

Szepczący las

„Druidka i krasnolud dowiadują się coraz więcej o skarbie od Znajdy, która zaczyna nawet śpiewać o nim piosenkę. Melodia wprowadza Tilię w dziwny stan. Czyżby był on wizją? Tylko krasnolud wykazuje się odpornością (a może krasnoludzką ignorancją? Podobno myli się ją często z silną wolą.) na magiczne sztuczki. „Skarb” tylko to słowo ma na niego magiczny wpływ! Niespodziewanie proponuje osłodzenie małej informatorce podróży… Zabawą w poszukiwanie skarbu. Tylko… Kto tu właściwie ma się naprawdę bawić?”

~H&K

Menaos

Każde dziecko i każde szczenię potrafi wykończyć nawet najwytrwalszego dorosłego, a co dopiero, gdy cechy obu tych stworzeń są połączone… Nawet mimo tej głębokiej mądrości Sanaya niezrażona oferuje swoją pomoc w sierocińcu. Miłą atmosferę psuje jednak przerażające odkrycie – ktoś zdemolował jej laboratorium i wypisał na ścianach obelżywe słowa. Czy uda jej się odnaleźć sprawców? I co ważniejsze – w jakim stanie znajdują się jej bezcenne eksperymenty?”

~H&K

Księstwo Karnstein

„Przed wyprawą w poszukiwaniu nowych ziem należy zebrać odpowiednią załogę. Książe Medard coś o tym wie, w końcu postanowił zwerbować nieumiejącą czytać dzikuskę, która toczy słowne walki z wielbłądem i przegrywa, Upadłego Anioła w roli najemnika, bawiącego się magią ku drobnym złośliwością w stronę panterołaczki, byłego króla, który mdleje pod spróbowaniu ludzkiego pokarmu i daje się pobić własnej córce oraz znawczynię wina, która zasiada do stołu z pawiokotem na kolanach. Strzeżcie się nowe lądy – z taką drużyną szybko zostaniecie podbite.”

~Triss

Jadeitowe wybrzeże

UWAGA! Wody pod kontrolą piratów!
„W komnacie Barbarossy płoną ognie. Ognie niebezpieczne tak samo dla niego, jak i kobiety, która obudziła w nim od dawna tłamszone uczucia. Bo jak długo można je ukrywać? Choć słowo wciąż niczego nie nazwało, to ciała czekać już dłużej nie mogły. Ani trumna. Ale spokojnie! Choć w tej historii igra się ze śmiercią, to zabawa jest przyjemniejsza niż można przypuszczać. Ciała do trumny kładą się same, obsypując nawzajem pocałunkami. W końcu, nareszcie pozwoliwszy sobie na szczerość. Nie trwa to jednak długo. Piękną chwilę przerywa wścibska Tamika.
W tym samym czasie ojciec elfki znajduje się w dużo gorszej sytuacji. Trzy siły w końcu się spotkały. Leońskie brygi, zaatakowane przez piratów oraz jego własny okręt. Kapitan nie wierzy w to co widzi. Jakim cudem morskie demony mu pomagają? To na pewno musi być podstęp! Czy rozkaz Barbarossy, by sprowadzić ojca żywego ma szansę spełnienia, gdy ten sam wpływa w ognie?”

~H&K

Nieco dalej inny czarny żagiel…
„Wieszczowi walczyć kazano, lecz nie wstąpił na działo, a raczej poddał się i odrzucił swoją brawurę, mając naprzeciw siebie kapitana Jespina. Teraz żyje… Ale na jak długo? Zewsząd życzą mu źle, kucharce zdążył już podpaść, a kapitan statku wydaje być się podejrzanie miłościwy. Jak przebiegnie służba Lasoty? Jakie plany ma co do niego Jespin? Nie wiadomo. Możemy zgadywać tylko, że pieśń ku czci morza raczej z ust valladońskiego wieszcza nie wybrzmi.”

~Verden

Zaś na lądzie…
„Wiele rzeczy dzieje się jednocześnie na wyspie w kształcie półksiężyca. Kana próbuje swoich sił w perswazji (Pani Kosmosu na zawsze w naszych sercach!), jednak Morengvarg (a przynajmniej jedna z jego głów) nie kupuje tego, o czym opowiada kotołaczka. Tymczasem uwaga członków obozu skupia się na magicznym wahadełku, będącym własnością Urzaklabiny. Fioletowa maie powietrza Melika wyrusza w dalszą podróż, zwabiona odgłosami rodzącej się burzy. Dokąd zawędruje? I co szykuje los dla wielobarwnego tłumu pośrodku magicznej wyspy?”

~H&K

Demara

„Czy ktokolwiek wątpił w winę upadłych? Jeśli tak niech tylko spojrzy na subtelną Keirę. Subtelną w nakłanianiu innych, by robili to, co zaplanowała. Choć może porównywanie towarzysza do psa, nie jest najdelikatniejszym na to sposobem… To z pewnością skutecznym. Jak zareagować mógł obrażony? W jedyny znany sobie sposób – wybuchem. Choć na mniejszą, bezkrwawą skalę tym razem, to kolejnym z kolei tej nocy. Wybuchy Satharina, wybuchy Smilli, wybuchy beczek wina i prochu. Tak, prochu. Ulica Demary płonie. I w tym momencie zabójcza trójca postanawia być panami samych siebie. Wampirzyca z borderline i wcale-nie-leśny-lecz-blady-jak-śmierć elf przystają na propozycję współpracy w uszczuplaniu majątku mafiozy. W międzyczasie blondynka zdąża jeszcze zrzucić na chwilę ciuszki, i już razem, znowu wyrzutki społeczeństwa są w drodze.”
~H&K

Valladon

„Pora na podróż wozolotem! Trzymajcie się mocno, bo diabelski wynalazca Tean dobrze go skonstruował. Rozpędza się szybko, tak samo wznosi w powietrze, ale najszybciej spada w dół! Urocza Camelia jest zachwycona, tak bardzo, że wypada ze środka transportu, lecz na szczęście powraca pod postacią koliberka. Niebiańska autostrada zaprowadza ich do valladońskiego zamku, na bal, gdzie planują przede wszystkim dobrze się bawić. Cóż, od tego są bale. Choć pojęcie dobrej zabawy może się różnić w głowie diabła, który już zastanawia się co by tu nabroić. Cóż, zabawnie na pewno będzie, bo szalona parka przyznaje, że żadne z nich tańczyć nie potrafi…”

~H&K

Zaś na obrzeżach Valladonu…

„Nie wolno ci zapomnieć o potędze natury, nie wolno pozwolić na chwilę nieuwagi, gdy igrasz z czymś tak niebezpiecznym. Mroczne dzieło rodzące się w valladońskiej wieży magów przypomina o tym swojemu twórcy. Nie wolno też lekceważyć niepozornych. Tajemniczy mężczyzna wie o tym dobrze i z ulgą przyjmuje rozkaz przyprowadzenia czarodziejom dwóch młodych dziewczyn. Kiedy więc Kerhje, zdając się na intuicję, wnika w umysł Hashiry i przeżywa tam niezwykłą podróż po warkoczu świadomości, do pokoju wkracza ON. Koniec podchodów. Nadszedł czas na bezpośrednią konfrontację z winnymi w oczach Matki.”

~H&K

Serenaa

„Serenaa to nie najlepsze miejsce dla szlachetnych obrońców sprawiedliwości, dla stróżów prawa oddanych pracy całym sercem. Tu liczy się zysk, tu liczy się efekt końcowy, nie środki. Widać to po Corso, który sprawę morderstw tuszuje, chce jak najszybciej zakończyć. Próbuje nakłonić Escrim do zakończenia śledztwa, ale nic z tego! Gwardzistka nawet o tym nie myśli, szczególnie, gdy dowiaduje się, że komendant w tajemnicy przed nią postanowił przenieść Salazara do innego więzienia. Czy jego próby kupienia towarzyszce czasu, by mogła go wyciągnąć zza krat, się powiodły?”

~H&K

Nowa Aeria

“A co u naszej nietypowej pary? Panterołaczka i diabeł dogadują się o wiele, wiele (wiele!) lepiej, niż można byłoby przypuszczać, a straszna burza jednak przyniosła ze sobą coś na osłodę kocich strachów. Chwile sielanki nie trwają jednak długo, wszak czas to pieniądz. Kimiko rusza na zwiedzanie Nowej Aerii i zawiera nową znajomość, równie tajemniczą, co niepokojącą, a jednak wciąż kuszącą złodziejkę do powrotów do magicznego kramu. Dagon zaś przechadza się po swoich włościach, usiłując dowiedzieć się, kto zaczął maczać palce w miejskich interesach pod jego nieobecność, tym samym powoli grabiąc sobie u bezwzględnego piekielnika. Czyżby i tę dwójkę dopadło panujące w Nowej Aerii zawirowanie? Czy wyjaśnią swoje wątpliwości czy zaginą w nich jeszcze bardziej? I czy podczas tego wszystkiego zbliżą się do siebie, czy oddalą?”

~Callisto

Szczyty Fellarionu

“Atmosfera gęstnieje, a w grozie można już niemal zanurzyć zęby. Powietrze wypełnia magia. Magia, która tchnęła życie w przedziwną rzeźbę – ojca morderczego wampira, choć nikt inny poza nim tego nie widzi. Jeszcze. O ile groźniej jeszcze może być? Czy smutna zjawa, będąca matką krwiożercy, będzie dowodem na to, że może być gorzej? Na razie kusi Bjornolfa, straszy zabobonną duszę… Błaga by nie odbierał życia ostatniemu z jej synów. A wilkołak stawia warunki. Czy zjawa na nie przystanie? Czy też rozpęta się istne piekło?”

~H&K

Rododendronia

„W dziurawym blasku gwiazd dnia, w półmroku wypełnionym dymem palonych ziół, mężczyzna analizuje informacje wydobyte z koperty. Powraca historia ostrego, czy też przeklętego księcia z rąk samego mistrza Mezzrata. Nadchodzi zaś wieść o kryzysie rodu Tar Ancal. Idealna okazja, by wkupując się w łaski poznanego rycerza, wykorzystać jego sławę, dodać władzy jeszcze większej, by któregoś dnia samemu…
Ale może trochę odetchnijmy od ciężkiej powagi. Bo oto, gdy wspomniany Eldan Tar Ancal przechadza się po mieście i zatrzymuje w sierocińcu, by załatwić interesy, maie również jest w drodze. Kiedy tamci w spokoju przygotowują się do spotkania w karczmie, on ucieka przez miasto przed nowymi kolegami. Zawsze miło jest się pobawić! Szczególnie, gdy musisz unikać rzucanych kamieni i wyzwisk, i ostatecznie musisz skryć się w świątynnej wieży, by tam zaspać na wyznaczone spotkanie…”

~H&K

Cóż… To tyle na dzisiaj. W następnym tygodniu opublikujemy ostatnią część historii Yvy. Tymczasem pora na odpisy! Trzeba dać podglądaczom tematy, o których chętnie później rozpowiedzą wszystkim dookoła, czyż nie? 😉

Niech wena będzie z Wami!

Komentarze możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Dodatek specjalny – historia Yvy #2

W poprzednim odcinku…

W ramionach oceanu”

Yva, Petro, Gongpao i jej szczur Borys wyruszyli z Rubidii, by odnaleźć tajemnicze miejsce zaznaczone na mapie prowadzącej do dawno ukrytego skarbu piratów.

Cz. II „Skarby i szczury”

Wiózł ich listonosz. Yva przewidywała, że podróż nadmorskim traktem zajmie im trochę czasu, więc korzystając z okazji, ćwiczyła zaklęcia ze swojej ulubionej dziedziny (wody). A kiedy nie robiła i tego, rozmyślała wraz z towarzyszami podróży o skarbie. Petro najbardziej chciał znaleźć w nim złoto, a w lesie nimfy; Yva pieniędzy tyle, aby wystarczyło na dostatnie życie dla jej ojca i do tego może jakiś mały artefakcik…

Gongpao natomiast wolała ujrzeć w skrzyni prawdziwego mistrza magii (żywego, dodajmy) albo chłopaka (także żywego, a do tego młodego (a Petro to co!?)).

Na razie byli jednak od i tak niepewnego celu bardzo daleko. I nagle

Avatar użytkownika

przestali się przybliżać. Bardzo nagle, bo wóz stanął gwałtownie, a Yva zleciała z niego, brudząc swoją niebieską sukienkę. Elfka mimowolnie uczyniła to samo, prując z lekka swoje jedwabne wdzianko. (Proszę wszystkich maniakalnych krawców o zachowanie spokoju! To tylko ćwiczenia!). Poza tym na szczęście obyło się bez większych strat, ale…

Dalszą drogę zagradzało im potężne, przewalone drzewo. Trakt był wąski, nie było jak przejechać dalej. Dość kłopotów? A skąd! Borys gdzieś się zmył, wyczuwając nadchodzące zagrożenie. Jakie? Na bezpiecznym, sprawdzonym przez listonosza szlaku? Najmniej spodziewane oczywiście — pod zdezorientowaną kompanią zwyczajnie zapadła się ziemia.

Zwyczajnie, bo i nic nadzwyczajnego tak po prawdzie w tym nie było — wpadli do starych tuneli, których sklepienia najwyraźniej nie mogły już utrzymać ciężaru ich i wozu. Chociaż z drugiej strony to od początku mogło być ukartowane… ale faktycznie wyglądało na czysty przypadek.

Petro, Yva i wóz spadli w nieco innym miejscu niż listonosz i Gongpao, którzy słysząc, niepokojące szumy dochodzące spod ziemi, chcieli ratować się ucieczką i zdołali nieco się oddalić. Teraz te dwie formacje dzielił potężny nasyp. Żeby znowu połączyć siły, brunetka i mój ulubieniec ruszyli jedynym widocznym dla nich tunelem z nadzieją, że tak uda im się dojść do pozostałych. Petro zrobił nawet prowizoryczną pochodnię (zmyślny chłopczyna!), ale Yva zgubiła za to manierkę z wodą. W razie jakichkolwiek kłopotów byliby bezbronni (nawet nie dlatego, że padliby z pragnienia — dziewczyna potrzebowała mieć przy sobie ciecz, którą mogłaby kontrolować). Ta świadomość nie zatrzymała ich jednak tak, jak Gongpao nie powstrzymała jej nieufność dla podziemnych szlaków. Wraz z listonoszem wpadła prosto do jednego z nich, a teraz pełzła uparcie dalej, to w milczeniu, to zagadując swojego kompana. Dowiedziała się dzięki temu paru ciekawych rzeczy — między innymi czegoś o tunelach i o historii. (A ja naprawdę jeszcze nie podejrzewałam, do czego to zmierza).

Tak czy inaczej, wyszło na to, że miejsce, w którym się znaleźli, było niegdyś drogą ucieczki dla czarodziejów po Wielkiej Wojnie i przesiąknęło ich magią tak, że nie byłoby niczym dziwnym, gdyby pojawiły się tam jakieś potwory… o, chyba nawet jeden się znalazł. A właściwie nie „się”, tylko Petro i Yvę — wydał przy tym dziki odgłos i ruszył ich śladem. Za nim natomiast pobiegł listonosz, który także usłyszał pisko-ryk i elfka, której rzucił miecz (nie żeby wiedziała, jak się nim posługiwać, ale może był dla niego za ciężki i zrobił z niej tragarza?).

A więc biegli; Wodzianka i mój kochany poławiacz pereł na przodzie, za nimi potworzynka, a za ową gnała pozostała dwójka… ale czy aby na pewno?

Nie! Kiedy Yva skręciła w kolejny tunel, okazało się, że pod ziemią nic nie jest takie proste jak na powierzchni i najwyraźniej zatoczyli kółeczko, bo w końcu wpadła na plecy teoretycznie znajdującej się za nią Gongpao.

Znowu byli w komplecie i mogli uciekać dalej — a to, co ich ścigało, z niejasnych powodów w końcu odpuściło.

Petro natomiast (ten chłopczyna jeszcze nie raz Was zaskoczy!) skierował paniczne swe kroki do kolejnego korytarza. A na jego końcu czekało gromadkę niemałe zaskoczenie. Wielka grota wypełniona rzeźbionymi kolumnami, błękitną poświatą i delikatnym, przyjemnym dźwiękiem. Z jej ścian wyrastały liczne kryształy, a sklepienie migotało dziesiątkami gwiazd. W głębi stała za to wielka, skryta w półmroku rzeźba kobiety.

Listonosz znów popisał się wiedzą — uznał, że pieczara ma coś wspólnego z ucieczką czarodziejów po Wielkiej Wojnie, a na dodatek wyczuł, że miejsce to jest przepełnione magiczną energią. Kiedy o tym wspomniał, Gongpao też to poczuła. Zastanawiała się jednak, jak zwykły listonosz mógł do tego dojść wcześniej niż ona. Postanowiła w końcu zapytać go, kim naprawdę jest, po co mu miecz i temu podobne rzeczy.

On zbył ją, twierdząc, że szlaki bywają niebezpieczne o tej porze roku, po czym zwrócił się do Yvy:
„- Mój zmysł orientacji nie jest tak dobry pod ziemią jak nad nią, ale te tunele zdają się prowadzić w kierunku Lasu Driad. Sądzisz, że to wszystko — zatoczył ręką koło po pieczarze — ma coś wspólnego z waszą małą wyprawą? Skarby, mapy, nasze nagłe wpadnięcie do tuneli i tajemnicze rzeźby. To wszystko wydaje się aż zbyt dogodne, żeby było przypadkiem, nie sądzisz? Może ktoś, kto odpowiada za tę pieczarę, rzucił też czar, który miał zmusić posiadacza klucza do jego tu przybycia?”

Coś w tym było…

Brunetka także zaczęła się zastanawiać, gdzie listonosz zdobył swoją wiedzę. Odciągnęła przyjaciół na bok, by ustalić, co z nim zrobią (a właściwie z sobą, by uniknąć z nim konfrontacji). Nie ufali mu, ale nie widzieli innego wyjścia jak trzymać się go do czasu opuszczenia podziemi. Umówili się, że potem zgubią podejrzanego mężczyznę w lesie.

Mając konspiracyjne szepty za sobą, Yva zagadnęła domniemanego listonosza raz jeszcze. Znowu zaskoczył ją wiedzą odnośnie tuneli, rzeźby i kolumn dookoła — jak się okazało, były to portale prowadzące do przeróżnych zakątków świata, a on najwyraźniej umiał je wykorzystać. Poproszony, by zaprowadzić gromadkę do Lasu Driad, w końcu pokazał co potrafi — uznał, że portale będą najszybszą drogą, więc znalazł odpowiednią kolumnę i uaktywnił ją, dziwnie przy tym wyglądając (tak, właśnie tak). Gdy już biegały po niej niebieskie wyładowania, kazał wszystkim po kolei dotknąć wielkiego słupa. Nie było już wątpliwości, że zwyczajnym listonoszem nie jest, ale dzieciaki nie miały innego wyjścia jak zdać się na niego. Pełni obaw i niepokoju wypełnili jego polecenie…

Szlachetny gryzoń Borys dobłąkał się w tym czasie do skraju lasu, gdzie został złapany w pułapkę przez legendarne wojowniczki trzeciego pułku klanu Borysa. Zdążył nakreślić im (ratując swoją skórę) jak wygląda szczurza sytuacja w Rubidii. Klan potrzebował ich wsparcia! A ludzie… mniejsza chwilowo z nimi!

Na dzisiaj to tyle, ale przed nami jeszcze jedna – ostatnia – część tej zwariowanej historii. Tę jednak zobaczycie dopiero za dwa tygodnie. Tymczasem, za tydzień, czeka nas kolejne (już 4!) wydanie Donosiciela pełne nowinek ze świata Alaranii. Ach, jak ten czas szybko leci… 😉

Komentarze do tego wydania możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Donosiciel #3

Dzień dobry Alaranio!

Zapraszamy Was do lektury kolejnego wydania Donosiciela. W tym tygodniu prezentujemy Wam między innymi: horror w podziemiach Fellarionu, sztukę reanimacji w Efne i poetę spadającego z nieba. Takie cuda tylko u nas!

 

Menaos

Sanaya odkrywa niesamowity sierociniec ukryty w murach Menaos. Czy przytułek dla zmiennokształtnych dzieci ma prawo bytu? Jak funkcjonuje? Czy dzieci mogą znaleźć dzięki niemu nowy dom? Te i dziesiątki innych pytań piętrzą się w głowie alchemiczki.”

~H&K

Szepczący las

„Królikołaczka trafiła w dobre ręce. Choć Deidre nieustannie walczy z pechem, serce ma dobre i zrobi wszystko by jej pomóc. Wciąż jednak nie wiadomo co powiedzą na to inne driady. Anette walczy sama ze sobą, nadal nie do końca wierząc, że coś dobrego mogło jej się przytrafić. Tylko wyławianie listków z włosów i ostateczne wtulenie się w mech pozwala na chwilę ukoić nerwy.”

~H&K

Jadeitowe wybrzeże

„Podobno w Barbarossie najpiękniejszy jest ręcznik. Tak, z pewnością to w nim tkwi jego męska siła i urok! Kiraie dzielnie więc się odwraca i próbuje zachować dostojnie i poważnie. Mimo rumieńców delikatnie szczypiących policzki… Przecież przyszła rozmawiać o przybyciu ojca.”

~H&K

„Poeta spada z nieba. Spokój otwartego morza zakłócają rozpaczliwe krzyki. Poezja! Trzeba ją ratować, nim pójdzie na dno! Więc ratunek się zjawia – w postaci podejrzanej grupy „szaleńców”, dowodzonej przez kapitana Jespina. Ten zaś każe przywiązać szanownego gościa do masztu. Do góry nogami! Świat wywraca się butami w drugą niż zazwyczaj stronę, gdy krew zaczyna blokować ośrodek produkcji myśli najpiękniejszej. A gdy tortur przychodzi koniec, Lasocie rzucone zostaje wyzwanie. Kapitan jest stanowczy, zdecydowanie umila sobie czas w oczekiwaniu na – jakby tego było mało – abordaż. Czy życie zawsze musi być tak brutalnie intensywne?”

~H&K

PTASZKI ĆWIERKAJĄ TEŻ, ŻE:
„Coś… Coś się zepsuło. Mimo że czar teleportacyjny miał za zadanie przenieść wielkiego Valladońskiego wieszcza do miasta razem z jego byłą towarzyszką, wyrzucił go w sam środek oceanu! Szczęściem jego stał się przepływający obok statek… Gorzej, że jest to statek piracki z załogą pełną zbirów, dowodzony przez kapitana Jespina. No cóż, ale chociaż bard żyje. Nie było najgorzej! (czy nie tak brzmiały te słynne ostatnie słowa?)”

~Verden

Turmalia

„Walka z własnym odbiciem, które wychodzi z lustra i kończy jako krwawa miazga. Wszechotaczający cię szum morza, piasek i krew uciekająca z twego ciała. Odbicie okazuje się niewinnym człowiekiem. To znowu magia, to znowu klątwa, znowu śmierć. Cierpienia Anny nigdy się nie kończą. Nawet dostęp do ogniska okazuje się nie być takie prosty, gdy ciągniesz ze sobą trupa. Wielki brodacz już wie, że ogień będzie doskonały i na dostęp do niego trzeba sobie zasłużyć.”

~H&K

Valladon

„Choć po ostatnich przygodach Rakel i Luciena zdawałoby się, że zmian dokonało się już nadto, wrażenie takie może się okazać niedługo błędne. Nie dość, że niedawno jej świat zmienił się gwałtownie, teraz chodzą jeszcze plotki o możliwym wyjeździe do Fargoth(!), posłyszane przy pewnej popijawie. Czy czarnowłosa zbrojmistrzyni faktycznie pojedzie? A jeśli tak, czy przystojny nemorianin podąży wiernie za nią?”

~Verden

„Władek… Wspomnienie, które próbuje przekonać Hashirę, że wydarzyło się więcej niż pamięta. Królikopodobny demon, który… Nie… Cała ta historia była zdecydowanie naciągana! Czas jednak powoli się kończy. Hashira nie chce wierzyć w tłumaczenia dziewczyn. Tym samym traci szansę na lepsze poznanie jednej z nich. Aruviel wezwana zostaje do pomocy znajomej uzdrowicielce, dlatego musi zostawić swoje niedawne towarzyszki. Czy zdane wyłącznie na siebie sprostają zadaniu, które zaczyna ostrzyć na nie zęby? Czy Kerhje zdoła samodzielnie przywrócić Kapłance pamięć?”

~H&K

Las driad

„Dwa smoki i wojowniczka Paulina, która potrzebuje (a może bardziej musi?) zakosztować smoczej krwi. To nie jest układ, który sprzyja pokojowym rozmowom przy herbatce! Jak zareagują gady na tę świeżo wyjawioną nowinę?”

~H&K

Serenaa

„Kapitan podejrzewany o podstawienie fałszywego Mistrza Złodziei! Escrim dostrzega zawiłości sprawy, nad którą pracuje. Niestety, każde odkrycie prowadzi do kolejnego – jeszcze gorszego. Sam zaś Salazar wykorzystuje fakt przebywania w lochu (spokojnie! To część planu!) z własnym naśladowcą i proponuje mu pomoc. Cóż, zawsze to jakieś zajęcie na czas oczekiwania w areszcie. Niczyja intencja nie wydaje się być jednak szczera i czysta.”

~H&K

Nowa Aeria

„Bierzesz diabła, sadzasz go na kanapie. Następnie we własne dłonie pozwalasz sobie wcisnąć kolejną szklankę whisky, którą raczysz się od samego rana. Kiedy za oknem rozbrzmiewa kolejny apokaliptyczny grzmot pioruna narzucasz kołdrę – którą wcześniej zwędziłaś – na czarcie rogi i w ten sposób pogrążasz się wraz z nimi w przyjemnej ciemności. Jesteś bezpieczna. Jeśli jednak jesteś diabłem wystarczy, że będziesz prychał na pioruny i koci strach. Tak radzi Kimiko, piorunów pogromca.”

~H&K

Szczyty Fellarionu

„Demon, wilkołak i elfka wchodzą do podziemi… To, co zaczęło się jak początek dobrego dowcipu skończyło się niczym scena z mrocznego horroru. Dziesiątki wampirzych rzeźb i nieruchomy władca na tronie zwiastują olbrzymie kłopoty. Czy Ognaruksowi i Bjornolfowi uda się wydostać z tego cało?”

~H&K

Efne

„Zobaczcie szkołę pierwszej pomocy w wykonaniu kolorowego Chaosu! Uderzyć łapą, schować się czy obrazić? Jaki sposób reanimacji wybierze Amari na nieszczęsnym, zakochanym Kinalalim?”

~H&K

Meot

„Igrzysk śmierci ciąg dalszy! Grupa czterdziestu (nie)szczęśliwców została przeniesiona na piaszczystą arenę, unoszącą się wysoko ponad dachami Meot. Zakapturzony mag zakwalifikował ich do kolejnego etapu. Jakie wyzwania czekają ich w tym nieprzyjaznym miejscu? Czy uda im się jakoś przerwać ten sadystyczny sen szaleńca?”

~H&K

Słowo na koniec

To już wszystko w dzisiejszym wydaniu Donosiciela. Życzymy wszystkim wesołych i (oby!) słonecznych Świąt Wielkanocnych. Do zobaczenia za dwa tygodnie!

Komentarze do tego wydania możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje
 

Dodatek specjalny – historia Yvy #1

Kochani Alarańczycy!

Dzisiaj prezentujemy Wam dodatek specjalny: Podsumowanie historii Yvy, spisane i opracowane przez Kanę. Miłej lektury!

Wstęp, czyli słowo od autorki

Hejo Wszystkim!

Z tej strony Kana! (bo po co podpisywać się na końcu, jak można na początku, chociaż i tak każdy wie, kim jestem, bo przecież dziewczyny zapowiedziały mnie powyżej… ale podpisać się wypada, a bałam się, że na końcu nie będzie mi pasować, więc oto jestem tu – na wstępie)!

Korzystając z okazji, chciałam przedstawiać Wam w skróconej formie parę zamkniętych już wątków. Pomyślałam, że może komuś ułatwi to śledzenie dalszych przygód uczestniczących w nich postaci i rzuci nieco światła na dalsze ich poczynania, a nawet na uzupełnione już fragmenty KP. Przyznaję, że w dużej mierze dzięki Pani Losu mam teraz co opisywać, więc na razie pojawiać się będą właśnie te wątki, które doczekały się mojej ingerencji. Na swoje usprawiedliwienie dodam, iż ma to też tę zaletę, że zwykle ,,uwolnieni” bohaterowie są potem aktywni gdzie indziej i tak oto wracamy do punktu wyjścia, w którym założyłam sobie, że komuś coś ułatwię, bo jak ,,aktywni” to pewnie i ,,obserwowani” (tak przynajmniej podpowiadają mi moje wibrysy).
Marzy mi się rozpisanie zawiłości niecnego planu obarczania Was dobrowolnym czytaniem moich interpretacji (tfu! podsumowań!), ale niestety jak zwykle wszystko zmyślnie zaplanowałam na ostatnią chwilę i tak oto zaraz muszę oddać wstęp, by dziewczyny go przeczytały, zaakceptowały i wkleiły, pozostawiając mnie z poczuciem, że coś jest w nim strasznie źle, a ja nie zdążę już tego poprawić… Więc będę się streszczać (musiałam)!

Podsumowania zaczęłam od tematów Yvy. Przygody jej i Gongpao (a także mojego ulubieńca – Petro) podzielone są w sumie na trzy osobne wątki (mają po jednej stronie, a ostatni niestety tylko 2 posty), lecz tworzą razem jedną, spójną całość. Chciałam je tak opisać, jednakże ze względu na długość tak zwanego ,,streszczenia” (zwłaszcza, że to jest pierwsze i próbne) zamiast upychać wszystko na raz, trzymałam się pierwotnego układu, tak więc ich losy zostaną Wam zaprezentowane w kawałkach (dwóch). Przedstawię Wam też pokrótce bohaterów, tak na wszelki wypadek – Yva to nastoletni mag wody z naturalnym talentem, podpadła bardziej ‘uczonym’ magom z Rubidii, Gongpao natomiast jest zafascynowaną ludźmi elfką pochodzącą z odizolowanej (bardzo odizolowanej) od świata górskiej wioski. A Borys to jej szczur.

Tak, to byłoby już chyba wszystko ode mnie, poza ostatnim zdaniem – nie czytajcie streszczenia – spójrzcie na przezabawny oryginał!

Cz. I ,,W ramionach oceanu”

Akcja zaczyna się w Rubidii. W dzień. Całkiem pogodny dzień. Yva najęła się do ochrony cennego ładunku u znajomego marynarza, ale nie przewidziała, że na statku poza załogą będą czaić się obcy piraci (są jeszcze piraci swojscy, zdecydowanie bardziej znośni), którzy wyskoczą ze skrzynek jak diabeł z pudełka, gdy tylko okręt znajdzie się wystarczająco daleko od brzegu. W celu ratowania życia dziewczyna po improwizowanym akcie samo- i cudzoobrony skoczyła do wody, słonej w dodatku.
Nim wróciła do portu minęło trochę czasu (dziewczyna naprawdę lubi wodę, jest wodnym magiem i w ogóle to bardzo podejrzane zjawisko), ale opłacało się. Płynąc minęła Petro, którym mogłam się pozachwycać. Jest rozkoszny! Poławia perełki, uśmiecha się, tchórzy i jest ładnym chłopcem! I w dodatku ,,kiedyś będzie z niego przystojny mężczyzna”. Tak! To nie ja to powiedziałam, to ona, ale zgadzam się!

Aha, no i klucz. Yva nurkując znalazła na dnie tajemniczy klucz (właściwie trudno, żeby znalazła go na dnie nie nurkując, prawda?). Znalezisko bardzo ją zaintrygowało. Gdy wypełzła z gracją na brzeg obejrzała je sobie. Klucz miał na górze wybitą czaszkę, otoczoną kolczastym pnączem. (To ważne, bo to przewodni znak-symbol!). Yva była zachwycona – od razu wyobraziła sobie jak znajduje piracki, dawno ukryty skarb! (Jakie to szczęście, że w wątkach takie marzenia mają szansę się urzeczywistnić!)

W tym samym czasie, kiedy nieświadoma-jak-wiele-traci pływała, wyławiała klucz i przyglądała mu się, do mojego ukochanego Petro zagadała jakaś inna osóbka. Była to właśnie Gongpao, jednak i ona nie doceniła wdzięków ślicznego młodzieńca. Ale zaczynając od początku!
Do miasta przywiózł ją listonosz (to też jest ważne). Ją i ‘jej’ szczura Borysa. Elfka miała problem ze znalezieniem morza (i odnalezieniem się w nowym miejscu), a Borys nie. Ale on nie szukał morza, tylko czegoś innego. I znalazł, bo to w końcu Borys. Ale i tak miał pecha, bo to jego ‘pani’ natknęła się na wspaniałego Petro i z nim rozmawiała. Poławiacz chciał jej wcisnąć perły (oczywiście nie za darmo), ale że nie miała pieniędzy postanowiła pomóc mu je sprzedawać (w poście brzmiało to miło i logiczne).

I tak skończyli razem. Jako nowi znajomi i handlarze, ale zawsze.
No i w sumie nie na długo, bo młody zostawił ją ze swoim kramikiem przekazując jej, żeby jak zobaczy Yvę (którą opisał), przekazała mu od niego wiadomość. Tak Gongpao została sprzedawcą, a Petro zniknął mi z pola widzenia.

Yva natomiast poszła sprawdzić co stało się z załogą jej znajomego marynarza. Jak się okazało straty były niewielkie, choć niestety jakieś. Ale takie rzeczy zdarzały się na morzu (a przynajmniej w tej wersji alarańskiego wszechświata). Tak czy inaczej została uspokojona i mogła iść dalej. Właśnie tam ,,dalej” (to jest w porcie) dostrzegła białowłosą elfkę sprzedającą perły. Uznała, że Petro znowu zagania do roboty cudzoziemców (,,namawia obcokrajowców do pracy”) i ruszyła długouchej na ratunek. Lecz nie doszła do niej, bo usłyszała coś o mapie prowadzącej do skarbu…

Mówił o niej Mały Szu, miejscowy ‘gangster’ będący właśnie w towarzystwie mało cnotliwych typków oraz potężnego trolla. Jako rozsądna dzieweczka Yva postanowiła podkraść się bliżej, żeby popatrzeć i kiedy troll wywołał ogólnie pojęte zamieszanie zakosiła mapę. Fajnie, nie? (Kto chce na żonę tę zawadiacką kobitkę?)

To zwiastowało kłopoty, dlatego kiedy taktycznie się wycofując wpadła na Gongpao i Petro zaciągnęła ich do gospody, w której pomieszkiwała. Trochę dla bezpieczeństwa, a trochę by podzielić się nowinkami. Tak czy inaczej drużyna (jeszcze nie wiedząc, że jest drużyną) była w komplecie! Lecz niestety – ledwo usiedli Mały Szu i jego trolli klient także znaleźli się w lokalu, z niecnym zamiarem siania zamętu i może mniej niecnym odzyskania mapy (w sumie chyba mieli do tego prawo, ale nie lubię opryszków, więc im nie kibicowałam). Petro był przerażony, Yva nie mniej (z tym, że ona miała powód), Gongpao nie kryła ekscytacji, a Borys borysował z innymi Borysami na ladzie, niemal niezauważony.

Elfka za to zwróciła na siebie uwagę i to właśnie tę najbardziej niepożądaną – Mały Szu podszedł do ich stolika, ponieważ swoje podniecenie wyraziła nieco za głośno: ,,Szykuje się niezłe widowisko, nie sądzicie? Petro, Yva, wy to umiecie wybrać lokal!”. Dzięki tym dwóm zabiegom (kradzieży i okrzykom) Petro znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie. Znalazła się w nim również Gongpao (chyba nie do końca tego faktu świadoma) oraz Yva (świadoma aż zanadto). Ale! W ostatniej chwili ,,w głowie dziewczyny zapaliło się światełko”. Przypomniała sobie, że trolle mają bardzo dobry węch! Użyła więc swojej magii, by podgrzać na zawołanie wszystkie trunki znajdujące się w karczmie i utworzyć gryzący w oczy dym. Podziałało! Troll wyleciał jak oparzony, a Mały Szu pozbawiony ochrony nagle stracił swój animusz (a niektórzy obecni w karczmie mieli z nim do pogadania).

Yva korzystając z okazji zaciągnęła Petro i nowo poznaną elfkę na górę, by opowiedzieć im o wszystkim (Gongpao była niepocieszona, bo nie udało jej się wziąć udziału w karczmarskiej bójce, ale ostatecznie dała się wepchnąć po schodach). I w końcu można było sprawę wyjaśnić!

A właściwie zagmatwać jeszcze bardziej, bo tak oto – obejrzawszy sobie mapę i klucz i symbole się na nich znajdujące – nowo uformowana (teraz już oficjalnie) drużyna uznała, że musi udać się do Lasu Driad (bo być może właśnie tam ukryty jest skarb pradawnych piratów)! Zeszli więc na dół – Petro i Yva żeby zejść, a Gongpao żeby znaleźć Borysa, który w międzyczasie zdołał wraz ze swymi krewnymi zdemolować parter karczmy. No i oczywiście pokonać wszystkich tam obecnych robiąc im coś o czym lepiej nie wspominać. Nigdy.

Także listonosz, znalazłszy się w nieodpowiednim momencie w najmniej odpowiednim czasie, stał się szczurzą ofiarą. Dlatego kiedy uśmiechnięta elfka z Borysem na ramieniu zapytała, czy by ich łaskawie do Lasu Driad nie podwiózł, zgodził się natychmiast, nerwowo udając, że wcale nie zmierzał w przeciwnym kierunku.

To już wszystko w dzisiejszym podsumowaniu. Ciąg dalszy nastąpi!

Komentarze do tego wydania można zamieszczać: TUTAJ

Hashira i Kerhje