Dodatek specjalny – wywiad z Dérigéntirhem

Witamy w pierwszym w historii wywiadzie opublikowanym na łamach „Donosiciela” przeprowadzonym przez nas – nieustraszone Kronikarki! Prezentujemy Wam rozmowę z pełnym mądrości złotym smokiem, który aktualnie przebywa w Menaos wraz z alchemiczką Sanayą Tai. Przed Wami tajemniczy, prastary Dérigéntirh!


Rozmowa odbyła się pod jedną z parkowych altan, tak popularnych w Menaos. Był wieczór, którego cienie rozświetlały gwiazdy i nieliczne ognie lamp zawieszonych pod zadaszeniem. Ciepły wiatr rozwiewał delikatnie srebrzyste włosy Dérigéntirha, kiedy ten czekał na mnie w umówionym kilka godzin temu miejscu. Pojawiłam się tam, głośno stukając obcasami butów, by mógł zawczasu usłyszeć moją obecność. Prowokacyjnie przyniosłam ze sobą miotłę, jako nawiązanie do niedawnego incydentu, podczas którego ten szlachetny jegomość został oskarżony o bycie złodziejem.

Kronikarka: Witaj, Dyrigenthirze Ba… Me… Khem. Smoku złoty, czy byłbyś tak miły i przedstawił się tej części naszych czytelników, którzy Cię jeszcze nie znają?

Dérigéntirh: Witam, moja droga; wieczór naprawdę wiele by stracił, gdyby nie mógł cię tu dziś ujrzeć. Oczywiście; jestem Dérigéntirh Barghintar Meo’Shoukan, pośród czarodziejów znany jako Sholihian, pośród wielu kręgów znany jako Niszar, zaś ostatnimi czasy ukrywający się pod imieniem Kaonites. Widzę, że przygotowałaś się na interesującą rozmowę; mam nadzieję jednak, że ta miotła nie pójdzie za prędko w ruch.

K: Kaonites… Och tak… To wiele ułatwia! Dziękuję ci bardzo. Ja również bardzo się cieszę na wywiad z kimś tak niezwykłym. Miotła (miejmy nadzieję) będzie pełnić rolę jedynie dekoracyjną. To znaczy o ile nie jesteś jednym z tych smoków, które pożerają niewiasty? Czy też zakradają się w tajemnicy do ich komnat, by zostać nakrytym przez służki.

D: Ależ proszę bardzo. Nie, nie musisz się obawiać – niewiasty świata również. Preferuję raczej dietę mniej ruchliwą i mniej piękną. A co do zakradania, to cóż… Tutaj nie mogę już czuć się tak niewinnym. Choć sprawa, którą masz na myśli, wygląda zgoła inaczej; to owe służki zakradły się do mnie – muszę tu pochwalić ich zdolności oraz nadzwyczaj interesujące osobowości. Do komnaty zostałem zaproszony – jednak z żadnych zgoła gorszących powodów – choć muszę przyznać, że sprawy przybrały nieco nieoczekiwany obrót.

K: Wierzę ci. Zostawmy to jednak na razie. Chciałabym ci teraz zadać zgoła inne pytanie. Powiedz, jak ci się żyje tutaj… w Menaos?

D: W Menaos? Cóż, myślę iż słowo „żyje” to dosyć silne sformułowanie; zdecydowanie nie poczytuję się za jego mieszkańca, a raczej za wędrowca w płaszczu skubanym zębem czasu, co pojawia się i zanika, niczym gwiazda migająca na sklepieniu. Ale jeżeli miałbym się odnieść do moich doświadczeń… Bardzo mnie cieszy fakt, że w mieście tym ludzie są w stanie żyć na co dzień z elfami; budzi to we mnie nadzieję, że niegdyś wszystkie rasy będą mogły czynić podobnie, wykorzystując wspólnie tak różnorodne dary, którymi obdarza nas Prasmok. Menaos potrafi być także nadzwyczaj urzekające, choć jak wszystkie miasta posiada swoją mroczniejszą stronę; mam nadzieję jednak, że ta będzie się jedynie zmniejszać. A jeżeli chodzi o bardziej prozaiczne rzeczy… cóż, nie mam raczej zbytnio na co narzekać; Mieszkańcy potrafią się okazać nadzwyczaj mili, jeżeli się do nich wyciągnie dłoń, jedzenie jak najbardziej smakuje, no i zawsze można liczyć, że znajdzie się gdzieś kąt dla wędrowca.

K: Tak, to rzeczywiście brzmi jak miejsce nadające się do całkiem przyjemnego życia. Co zaś do jedzenia… Mam pytanie, może trochę nie na miejscu, ale niezwykle mnie to ciekawi! Powiedz mi Dérigéntirze – kiedy wypadł ci pierwszy mleczak? Ciekawi mnie czy smoki przeżywają to “wydarzenie” tak samo jak dzieci innych ras?

D: Och, mój pierwszy mleczak wypadł mi roku osiem tysięcy siedemset pięćdziesiątego pierwszego Ery Środka – późnym popołudniem, w wyjątkowo wietrzny dzień. Jednak obawiam się, że muszę cię zmartwić; Twoja ciekawość zostanie niezaspokojona, gdyż całe dzieciństwo spędziłem w skórze czarodzieja. Chciałbym móc ją ugasić, jednak nie zdarzyło mi się spotkać wiele małych smoków, a książki zgromadzone przez wielkich czarodziejów z niepojętych mi powodów milczą na takie tematy.

K: Doprawdy nie rozumiem, dlaczego nikt nie zajmuje się takimi tematami. Ktoś powinien się tym zainteresować. Ale… wspomniałeś o postaci czarodzieja, wiem również, że przyjmujesz na codzień postać elfa. W jakiej postaci wolisz poruszać się kiedy masz wybór – elfa, czarodzieja czy smoka?

D: Cóż, to nie jest łatwa odpowiedź. Ostatnimi czasy najlepiej czuję się jako srebrnowłosy elf – postać ta ma dla mnie znaczenie symboliczne, oprócz tego jest kartką, nie dość czystą, a w dodatku lśniącą. Podejrzewam, że wielu ludzi dałoby wiele, aby móc wymazać dawne błędy. Czarodziej zaś posiada mnóstwo atutów, których brakuje elfowi – wszak przeszłość czasem bywa przydatna. Co zaś do smoka… szczerze powiedziawszy, zawsze czuję się w tej postaci nieco niezręcznie, niewygodnie, pomimo tego, jak spektakularną jest. Traktuje je raczej, jako stroje niźli prawdziwe ja, a jaka kobieta podejmie się chodzić codzienne w szpilkach?

K: To dosyć niezwykłe – czuć się niekomfortowo w swojej prawdziwej skórze. Może nie powinnam o to pytać, ale… czy to coś z twojej przeszłości wpłynęło na niechęć do postaci smoka?

D: Myślę, że w dużej mierze to fakt, że zdołałem się już przyzwyczaić do postaci dwunożnej i taki nagły przeskok jest zdecydowanie czymś… innym. Było też kilka incydentów, o których jednak wolałbym nie wspominać, ale zadecydował najpewniej fakt, że inne rasy nie czują się nazbyt komfortowo w towarzystwie smoka; łamanie pierwszych lodów to prawdziwy koszmar!

K: Rzeczywiście, to prawda. Za tak szczerą odpowiedź zostawimy miotełkę w kącie. Jeśli dalej tak będzie to w ogóle nie pójdzie w ruch! W takim razie nie będziemy kontynuować tego tematu. Wróćmy do milszych rzeczy. Czym aktualnie się zajmujesz w Menaos?

D: Menaos? Cóż, staram się pomóc komu mogę, a przy okazji odwiedzam kilku starych znajomych; choć okazuje się, że i na nowych nigdy nie jest za późno. Moja uwaga skupia się ostatnio niemal w pełni na pomocy pewnej przeuroczej alchemiczce w przejściu przez trudności, których ten świat jej nie szczędzi. Mam nadzieję, że uda się nam razem wywalczyć dla niej chwilę beztroskiego spokoju, gdy będzie mogła w pełni oddać się swej pasji.

K: Na koniec mam do ciebie jedno ostatnie pytanie. Czy chciałbyś przekazać coś mieszkańcom Menaos? Jakaś rada odnośnie tego co mogliby zmienić w swoim pięknym mieście?

D: Oh… Cóż, uważam, że takie rady trzeba udzielać ostrożnie; gdy chce się coś zmienić, bardzo łatwo jednocześnie to zniszczyć. Jednak co do mieszkańców Menaos… chciałbym, aby ich przykład i otwartość szły w świat, nie tylko w przypadku spraw rasowych, ale także wszelkich innych różnic. A jeżeli chodzi o was samych… cóż, mam nadzieję, że będziecie w stanie wkrótce docenić piękno ukryte pod kilkoma warstwami tatuażu, tak jakoż i ja. Niech się wam powodzi i żyje szczęśliwie.

K: Dziękujemy za piękne rady i za ten wywiad. Zanim jednak na dobre się rozstaniemy mam jeszcze jedną małą prośbę. Skoro potrafisz posługiwać się magią, a ja mam bezużyteczną miotłę to może… mógłbyś spełnić jedno moje małe marzenie? Zawsze chciałam przelecieć się na miotle. Pomożesz?

D: To była czysta przyjemność. Oh… oczywiście! Sprawienie, aby lewitowała, nie powinno być żadnym problemem!

 

Udało się. Ze złotą radą Dérigéntirha w głowie odleciałam z parku na zaczarowanej miotle, zostawiając uczynnego smoka niczym nieruchomą, magiczną statuetkę, malejącą w dole.

 

Kronikarki: Hashira i Kerhje

 

 

Donosiciel #5

Witajcie Alarańczycy!

Prezentujemy Wam garść nowinek, w których tym razem przeważają doniesienia z Równiny Maurat. Oj, działo się tam, działo! W dzisiejszym wydaniu znajdziecie między innymi: romantycznej historii między wampiratem a elfką ciąg dalszy, tajemnice flory która rośnie na przekór prawom natury, śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa w Demarze, morowego dziada, królową pająków i wiele, wiele innych.
Zapraszamy do lektury!

Jadeitowe Wybrzeże

“W powietrzu wisi wizja rozłąki, powoli materializująca się w więzy zaciskające się na sercach wielkiego Barbarossy i wdzięcznej Kiraie. Dwójka spędza ze sobą wieczór – przy świecach, z koreczkami przygotowanymi przez samego pirata, winem i biżuterią, które okazują się mieć ogromne znaczenie, z tańcem oraz z muzyką rozbrzmiewającą tylko w ich głowach. Oboje czują, że to może być ostatni raz, kiedy są ze sobą tak blisko. I rzeczywiście, wszystko na to wskazuje, gdyż w tym samym czasie ojciec Kiraie nawiązuje kontakt z piratami Barbarossy. Obchodzi się bez rozlewu krwi, poza oczywiście tą ze statków leońskich. Czy jego przybycie i odzyskanie córki oznaczać będzie koniec romantycznej przygody?”

~H&K

Turmalia

W Turmalii bibliotekarka Winka usiłuje rozwiązać tajemnicę drzewa, które wyrosło pośrodku biblioteki bez dostępu do gleby, światła i wody. Niestety konwencjonalne źródła wiedzy nie zaspokajają jej ciekawości. Co jeśli zacznie szukać głębiej? Czy tajemnicza WeKona, Kyrdianka służąca duchowi Agaiju, udzieli jej satysfakcjonujących odpowiedzi?

~H&K

Demara

Tymczasem w Demarze przesłuchanie dalej trwa. Inspektor McColley nie spocznie dopóki nie pozna prawdy – zarówno tej dotyczącej makabrycznych morderstw jak i roli, jaką odegrał w nich lord Fobos. Czy kotołaczka okaże się wierną pracownicą i nie wyjawi tajemnic lorda? Co zwycięży w jej kociej duszy – oddanie pracodawcy czy poczucie sprawiedliwości?

Jednocześnie wampir, który w końcu położył blade dłonie na upragnionej soczewce, oddaje się dalszym eksperymentom. Czy uda mu się dokończyć budowę mikroskopu przed kolejnym morderstwem?

~H&K

Valladon

“Dziewczyny w końcu wpadły w łapska magów. Zaprowadzone w mroczne tunele, stają się świadkiem kolejnego niezwykłego zjawiska. Z wieży coś się uwolniło, przeniknęło miasto zamrażając je na sekundę. Tunele zaczęły żyć, wysłannik magów zamienił się w dziwny, krwiawiący złotem twór. Zaś w jego żołądku odnajduje się Oczko. Czy uda mu się wydostać na zewnątrz? Kerhje próbuje ratować małego przyjaciela, zaś jej towarzyszka musi zmierzyć się z oskarżeniami wobec całego zakonu. Czy jest jakakolwiek nadzieja? Cóż… Być może jest nią Seviron – kolejny Krwawy Kapłan, wysłany Hashirze na pomoc. Miejmy nadzieję, że będzie wiedział co robić.”

~H&K

Serenaa

„Pamiętacie plan Carso dotyczący przeniesienia Salazara do innego więzienia? Dzięki działaniom Escrim nie powiódł się. Mistrz Złodziei ma na swoim koncie kolejną ucieczkę z niewoli, a strażnicy, którzy go transportowali… przez jakiś czas mogą spojrzeć na wszystko z innej perspektywy – takiej, którą częściowo przysłaniają im metalowe kraty. Salazar do ucieczki użył magii ukrywanej przed innymi, a jako miejsce spotkania wybrał zaufany lokal. Pytanie, czy gwardziści będą tam tak samo mile widziani, jak on, nawet gdy okaże się, że z nim współpracują? I czy przez taką współpracę reputacja Salazara nie ulegnie zmianie, gdy dowiedzą się o niej inny złodzieje?”

~Salazar

Nowa Aeria

Sprzedawca, którego kram widzi tylko panterołaczka i diable interesy, kiedy w półświatku władza zaczyna drżeć w posadach. Ktoś chce ją przejąć! Ale co tam tajemnice, gdy papierośnica z grawerem w postaci panterzej łapki (panterzej, nie kociej! Zapamiętajcie, jeśli miłe Wam życie) ląduje w dłoniach diabła, jako prezent od Kimiko. Cóż, pewnie się przyda, skoro poprzednią mu ukradła. Nie nacieszy się nią jednak długo, gdyż po chwili… Pantera i diabeł lądują w jednej balii! Na dodatek wypełnionej zimną wodą. Cóż, futrzaki lubią się bawić, czyż nie? A kto by zabawy tak uroczemu stworzeniu odmówił? Wciągnięty siłą do wody diabeł musi się więc poddać.”

~H&K

Mroczne doliny

“Morowy Dziad prowadzący za sobą orszak szczurów wkracza do szpitala, by odebrać życie jego pacjentom. Tak postrzega go Mitra, błogosławiony i nekromanta, który jest świadkiem tego przerażającego zdarzenia. Zdarzenia, za którym w rzeczywistości stoi Gregevius, anioł światła (choć może lepiej powiedzieć śmierci?). Ile istnień zgaszą, jeśli połączą swoje siły? Czy znajdą wspólny język i czy będzie to język zniszczenia?”

~H&K

Ruiny Nemerii

“Lustereczko powiedz przecie, kto jest najlepszą siostrą na świecie? Krasnoludzica Quilithea reaguje dużym entuzjazmem na nowo odkrytą bliźniaczkę, jednak Izaura nie popiera jej radości. Byłoby z tego srogie mordobicie gdyby nie czary Amaranty, które pozwalają blondynce nieco ochłonąć. To, co następuje później jest jeszcze bardziej zaskakujące. Nordka rozpoczyna lekturę i nie ucieka z krzykiem, kiedy kończą się obrazki…”

~H&K

Łzy Rapsodii

Marvel podczas polowania zamienił się w lisa i niosąc triumfalnie swoją zdobycz, zupełnie zapomniał wrócić do człowieczej formy. Na szczęście Nivalia zna mowę zwierząt. A może na nieszczęście? Jak zareaguje rudy cwaniaczek na jej próbę nawiązania kontaktu? Czmychnie, prychnie czy postanowi w końcu powiedzieć prawdę?”

~H&K

Błyszczące Jezioro

“Królowa pająków Avarralie, diabeł Fergus i demoniczna syrena Nimfea. Czy można sobie wyobrazić bardziej przerażającą trójkę? Z całą pewnością Jurij, który znalazł się pomiędzy nimi w opuszczonej chacie nie może. Jeżeli dodamy do tego półmrok i syrenie szkielety otrzymamy scenę jak z prawdziwego horroru.”

~H&K

Elisia

“Urok osobisty rozpuszczonego książątka potrafi zniechęcić nawet najbardziej zrównoważoną tygrysicę. Sherani do takich nie należy i postanawia zostawić małego Vertana samego sobie. Tymczasem chłopczyk – lub raczej mężczyzna w ciele dziecka – spotyka kogoś, kto może mu pomóc zdjąć klątwę. Czy widzenie szalonej staruszki okaże się prawdziwe?”

~H&K

Efne

“Miłosnych uniesień ciąg dalszy! Poeta Kinalali wciąż przeżywa nowo odkrytą miłość i obnaża tajemnice swojego serca przed niczego nie spodziewającą się Funtką. Jak dziewczyna zareaguje na te rewelacje? Czy maie będzie w stanie ubrać swoje uczucia w słowa, które dotrą do zwyczajnego człowieka? A może więź między nimi jest tak silna, że nie potrzebuje słów?”

~H&K

“W posiadłości rodziny Mandeville panienka Aureola zostaje obudzona wspaniałymi wieściami. Mama wróciła. Lecz to nie jedyna atrakcja rozpoczynającego się dnia. Wkrótce, po śniadaniu, rodzina ogląda pokaz niewolników, wśród których wszystkich oczarowuje nieco niezdarna Nevaeh, z głosem którego nie sposób zapomnieć. I który toruje jej drogę do nowego życia. Życia wśród Mandevillów. Bardka zostaje kupiona i wkrótce oddana pod opiekę zarządcy Rianella. Poznaczony niebieskimi tatuażami mężczyzna oprowadza “nowy nabytek” po posiadłości. Czy życie u nowego właściciela będzie lepsze niż poprzednie? I co oznacza tajemnicza karteczka wciśnięta w dłoń bardki przez jej poprzedniego pana?”

~H&K

To wszystko w dzisiejszym wydaniu Donosiciela. Pozdrawiamy Was (tym razem burzowo) i życzymy miłego weekendu! Do zobaczenia za tydzień!

Komentarze możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Donosiciel #4

Kochani mieszkańcy Alaranii!

Czwarte wydanie Donosiciela to punkty kulminacyjne i nieoczekiwane zwroty akcji. Choć słodkiego oczekiwania również nie zabrakło. To miłość między piratem a porwaną, płonąca ulica Demary i demolka w laboratorium.

Dodatkowo pojawia się nowy wątek, a w nim historia diabła Teana i maie Camelii a także Medarda, Erremira, Triss, Kelishy I Saaviela. Prawdziwa mieszanka wybuchowa!

Zapraszamy do lektury i do komentowania. Każde Wasze słowo, każda wyrażona emocja jest dla nas motywującym dowodem istnienia odbioru, dla którego warto pisać jeszcze więcej tekstów.

Miłego czytania!

Szepczący las

„Druidka i krasnolud dowiadują się coraz więcej o skarbie od Znajdy, która zaczyna nawet śpiewać o nim piosenkę. Melodia wprowadza Tilię w dziwny stan. Czyżby był on wizją? Tylko krasnolud wykazuje się odpornością (a może krasnoludzką ignorancją? Podobno myli się ją często z silną wolą.) na magiczne sztuczki. „Skarb” tylko to słowo ma na niego magiczny wpływ! Niespodziewanie proponuje osłodzenie małej informatorce podróży… Zabawą w poszukiwanie skarbu. Tylko… Kto tu właściwie ma się naprawdę bawić?”

~H&K

Menaos

Każde dziecko i każde szczenię potrafi wykończyć nawet najwytrwalszego dorosłego, a co dopiero, gdy cechy obu tych stworzeń są połączone… Nawet mimo tej głębokiej mądrości Sanaya niezrażona oferuje swoją pomoc w sierocińcu. Miłą atmosferę psuje jednak przerażające odkrycie – ktoś zdemolował jej laboratorium i wypisał na ścianach obelżywe słowa. Czy uda jej się odnaleźć sprawców? I co ważniejsze – w jakim stanie znajdują się jej bezcenne eksperymenty?”

~H&K

Księstwo Karnstein

„Przed wyprawą w poszukiwaniu nowych ziem należy zebrać odpowiednią załogę. Książe Medard coś o tym wie, w końcu postanowił zwerbować nieumiejącą czytać dzikuskę, która toczy słowne walki z wielbłądem i przegrywa, Upadłego Anioła w roli najemnika, bawiącego się magią ku drobnym złośliwością w stronę panterołaczki, byłego króla, który mdleje pod spróbowaniu ludzkiego pokarmu i daje się pobić własnej córce oraz znawczynię wina, która zasiada do stołu z pawiokotem na kolanach. Strzeżcie się nowe lądy – z taką drużyną szybko zostaniecie podbite.”

~Triss

Jadeitowe wybrzeże

UWAGA! Wody pod kontrolą piratów!
„W komnacie Barbarossy płoną ognie. Ognie niebezpieczne tak samo dla niego, jak i kobiety, która obudziła w nim od dawna tłamszone uczucia. Bo jak długo można je ukrywać? Choć słowo wciąż niczego nie nazwało, to ciała czekać już dłużej nie mogły. Ani trumna. Ale spokojnie! Choć w tej historii igra się ze śmiercią, to zabawa jest przyjemniejsza niż można przypuszczać. Ciała do trumny kładą się same, obsypując nawzajem pocałunkami. W końcu, nareszcie pozwoliwszy sobie na szczerość. Nie trwa to jednak długo. Piękną chwilę przerywa wścibska Tamika.
W tym samym czasie ojciec elfki znajduje się w dużo gorszej sytuacji. Trzy siły w końcu się spotkały. Leońskie brygi, zaatakowane przez piratów oraz jego własny okręt. Kapitan nie wierzy w to co widzi. Jakim cudem morskie demony mu pomagają? To na pewno musi być podstęp! Czy rozkaz Barbarossy, by sprowadzić ojca żywego ma szansę spełnienia, gdy ten sam wpływa w ognie?”

~H&K

Nieco dalej inny czarny żagiel…
„Wieszczowi walczyć kazano, lecz nie wstąpił na działo, a raczej poddał się i odrzucił swoją brawurę, mając naprzeciw siebie kapitana Jespina. Teraz żyje… Ale na jak długo? Zewsząd życzą mu źle, kucharce zdążył już podpaść, a kapitan statku wydaje być się podejrzanie miłościwy. Jak przebiegnie służba Lasoty? Jakie plany ma co do niego Jespin? Nie wiadomo. Możemy zgadywać tylko, że pieśń ku czci morza raczej z ust valladońskiego wieszcza nie wybrzmi.”

~Verden

Zaś na lądzie…
„Wiele rzeczy dzieje się jednocześnie na wyspie w kształcie półksiężyca. Kana próbuje swoich sił w perswazji (Pani Kosmosu na zawsze w naszych sercach!), jednak Morengvarg (a przynajmniej jedna z jego głów) nie kupuje tego, o czym opowiada kotołaczka. Tymczasem uwaga członków obozu skupia się na magicznym wahadełku, będącym własnością Urzaklabiny. Fioletowa maie powietrza Melika wyrusza w dalszą podróż, zwabiona odgłosami rodzącej się burzy. Dokąd zawędruje? I co szykuje los dla wielobarwnego tłumu pośrodku magicznej wyspy?”

~H&K

Demara

„Czy ktokolwiek wątpił w winę upadłych? Jeśli tak niech tylko spojrzy na subtelną Keirę. Subtelną w nakłanianiu innych, by robili to, co zaplanowała. Choć może porównywanie towarzysza do psa, nie jest najdelikatniejszym na to sposobem… To z pewnością skutecznym. Jak zareagować mógł obrażony? W jedyny znany sobie sposób – wybuchem. Choć na mniejszą, bezkrwawą skalę tym razem, to kolejnym z kolei tej nocy. Wybuchy Satharina, wybuchy Smilli, wybuchy beczek wina i prochu. Tak, prochu. Ulica Demary płonie. I w tym momencie zabójcza trójca postanawia być panami samych siebie. Wampirzyca z borderline i wcale-nie-leśny-lecz-blady-jak-śmierć elf przystają na propozycję współpracy w uszczuplaniu majątku mafiozy. W międzyczasie blondynka zdąża jeszcze zrzucić na chwilę ciuszki, i już razem, znowu wyrzutki społeczeństwa są w drodze.”
~H&K

Valladon

„Pora na podróż wozolotem! Trzymajcie się mocno, bo diabelski wynalazca Tean dobrze go skonstruował. Rozpędza się szybko, tak samo wznosi w powietrze, ale najszybciej spada w dół! Urocza Camelia jest zachwycona, tak bardzo, że wypada ze środka transportu, lecz na szczęście powraca pod postacią koliberka. Niebiańska autostrada zaprowadza ich do valladońskiego zamku, na bal, gdzie planują przede wszystkim dobrze się bawić. Cóż, od tego są bale. Choć pojęcie dobrej zabawy może się różnić w głowie diabła, który już zastanawia się co by tu nabroić. Cóż, zabawnie na pewno będzie, bo szalona parka przyznaje, że żadne z nich tańczyć nie potrafi…”

~H&K

Zaś na obrzeżach Valladonu…

„Nie wolno ci zapomnieć o potędze natury, nie wolno pozwolić na chwilę nieuwagi, gdy igrasz z czymś tak niebezpiecznym. Mroczne dzieło rodzące się w valladońskiej wieży magów przypomina o tym swojemu twórcy. Nie wolno też lekceważyć niepozornych. Tajemniczy mężczyzna wie o tym dobrze i z ulgą przyjmuje rozkaz przyprowadzenia czarodziejom dwóch młodych dziewczyn. Kiedy więc Kerhje, zdając się na intuicję, wnika w umysł Hashiry i przeżywa tam niezwykłą podróż po warkoczu świadomości, do pokoju wkracza ON. Koniec podchodów. Nadszedł czas na bezpośrednią konfrontację z winnymi w oczach Matki.”

~H&K

Serenaa

„Serenaa to nie najlepsze miejsce dla szlachetnych obrońców sprawiedliwości, dla stróżów prawa oddanych pracy całym sercem. Tu liczy się zysk, tu liczy się efekt końcowy, nie środki. Widać to po Corso, który sprawę morderstw tuszuje, chce jak najszybciej zakończyć. Próbuje nakłonić Escrim do zakończenia śledztwa, ale nic z tego! Gwardzistka nawet o tym nie myśli, szczególnie, gdy dowiaduje się, że komendant w tajemnicy przed nią postanowił przenieść Salazara do innego więzienia. Czy jego próby kupienia towarzyszce czasu, by mogła go wyciągnąć zza krat, się powiodły?”

~H&K

Nowa Aeria

“A co u naszej nietypowej pary? Panterołaczka i diabeł dogadują się o wiele, wiele (wiele!) lepiej, niż można byłoby przypuszczać, a straszna burza jednak przyniosła ze sobą coś na osłodę kocich strachów. Chwile sielanki nie trwają jednak długo, wszak czas to pieniądz. Kimiko rusza na zwiedzanie Nowej Aerii i zawiera nową znajomość, równie tajemniczą, co niepokojącą, a jednak wciąż kuszącą złodziejkę do powrotów do magicznego kramu. Dagon zaś przechadza się po swoich włościach, usiłując dowiedzieć się, kto zaczął maczać palce w miejskich interesach pod jego nieobecność, tym samym powoli grabiąc sobie u bezwzględnego piekielnika. Czyżby i tę dwójkę dopadło panujące w Nowej Aerii zawirowanie? Czy wyjaśnią swoje wątpliwości czy zaginą w nich jeszcze bardziej? I czy podczas tego wszystkiego zbliżą się do siebie, czy oddalą?”

~Callisto

Szczyty Fellarionu

“Atmosfera gęstnieje, a w grozie można już niemal zanurzyć zęby. Powietrze wypełnia magia. Magia, która tchnęła życie w przedziwną rzeźbę – ojca morderczego wampira, choć nikt inny poza nim tego nie widzi. Jeszcze. O ile groźniej jeszcze może być? Czy smutna zjawa, będąca matką krwiożercy, będzie dowodem na to, że może być gorzej? Na razie kusi Bjornolfa, straszy zabobonną duszę… Błaga by nie odbierał życia ostatniemu z jej synów. A wilkołak stawia warunki. Czy zjawa na nie przystanie? Czy też rozpęta się istne piekło?”

~H&K

Rododendronia

„W dziurawym blasku gwiazd dnia, w półmroku wypełnionym dymem palonych ziół, mężczyzna analizuje informacje wydobyte z koperty. Powraca historia ostrego, czy też przeklętego księcia z rąk samego mistrza Mezzrata. Nadchodzi zaś wieść o kryzysie rodu Tar Ancal. Idealna okazja, by wkupując się w łaski poznanego rycerza, wykorzystać jego sławę, dodać władzy jeszcze większej, by któregoś dnia samemu…
Ale może trochę odetchnijmy od ciężkiej powagi. Bo oto, gdy wspomniany Eldan Tar Ancal przechadza się po mieście i zatrzymuje w sierocińcu, by załatwić interesy, maie również jest w drodze. Kiedy tamci w spokoju przygotowują się do spotkania w karczmie, on ucieka przez miasto przed nowymi kolegami. Zawsze miło jest się pobawić! Szczególnie, gdy musisz unikać rzucanych kamieni i wyzwisk, i ostatecznie musisz skryć się w świątynnej wieży, by tam zaspać na wyznaczone spotkanie…”

~H&K

Cóż… To tyle na dzisiaj. W następnym tygodniu opublikujemy ostatnią część historii Yvy. Tymczasem pora na odpisy! Trzeba dać podglądaczom tematy, o których chętnie później rozpowiedzą wszystkim dookoła, czyż nie? 😉

Niech wena będzie z Wami!

Komentarze możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Dodatek specjalny – historia Yvy #2

W poprzednim odcinku…

W ramionach oceanu”

Yva, Petro, Gongpao i jej szczur Borys wyruszyli z Rubidii, by odnaleźć tajemnicze miejsce zaznaczone na mapie prowadzącej do dawno ukrytego skarbu piratów.

Cz. II „Skarby i szczury”

Wiózł ich listonosz. Yva przewidywała, że podróż nadmorskim traktem zajmie im trochę czasu, więc korzystając z okazji, ćwiczyła zaklęcia ze swojej ulubionej dziedziny (wody). A kiedy nie robiła i tego, rozmyślała wraz z towarzyszami podróży o skarbie. Petro najbardziej chciał znaleźć w nim złoto, a w lesie nimfy; Yva pieniędzy tyle, aby wystarczyło na dostatnie życie dla jej ojca i do tego może jakiś mały artefakcik…

Gongpao natomiast wolała ujrzeć w skrzyni prawdziwego mistrza magii (żywego, dodajmy) albo chłopaka (także żywego, a do tego młodego (a Petro to co!?)).

Na razie byli jednak od i tak niepewnego celu bardzo daleko. I nagle

Avatar użytkownika

przestali się przybliżać. Bardzo nagle, bo wóz stanął gwałtownie, a Yva zleciała z niego, brudząc swoją niebieską sukienkę. Elfka mimowolnie uczyniła to samo, prując z lekka swoje jedwabne wdzianko. (Proszę wszystkich maniakalnych krawców o zachowanie spokoju! To tylko ćwiczenia!). Poza tym na szczęście obyło się bez większych strat, ale…

Dalszą drogę zagradzało im potężne, przewalone drzewo. Trakt był wąski, nie było jak przejechać dalej. Dość kłopotów? A skąd! Borys gdzieś się zmył, wyczuwając nadchodzące zagrożenie. Jakie? Na bezpiecznym, sprawdzonym przez listonosza szlaku? Najmniej spodziewane oczywiście — pod zdezorientowaną kompanią zwyczajnie zapadła się ziemia.

Zwyczajnie, bo i nic nadzwyczajnego tak po prawdzie w tym nie było — wpadli do starych tuneli, których sklepienia najwyraźniej nie mogły już utrzymać ciężaru ich i wozu. Chociaż z drugiej strony to od początku mogło być ukartowane… ale faktycznie wyglądało na czysty przypadek.

Petro, Yva i wóz spadli w nieco innym miejscu niż listonosz i Gongpao, którzy słysząc, niepokojące szumy dochodzące spod ziemi, chcieli ratować się ucieczką i zdołali nieco się oddalić. Teraz te dwie formacje dzielił potężny nasyp. Żeby znowu połączyć siły, brunetka i mój ulubieniec ruszyli jedynym widocznym dla nich tunelem z nadzieją, że tak uda im się dojść do pozostałych. Petro zrobił nawet prowizoryczną pochodnię (zmyślny chłopczyna!), ale Yva zgubiła za to manierkę z wodą. W razie jakichkolwiek kłopotów byliby bezbronni (nawet nie dlatego, że padliby z pragnienia — dziewczyna potrzebowała mieć przy sobie ciecz, którą mogłaby kontrolować). Ta świadomość nie zatrzymała ich jednak tak, jak Gongpao nie powstrzymała jej nieufność dla podziemnych szlaków. Wraz z listonoszem wpadła prosto do jednego z nich, a teraz pełzła uparcie dalej, to w milczeniu, to zagadując swojego kompana. Dowiedziała się dzięki temu paru ciekawych rzeczy — między innymi czegoś o tunelach i o historii. (A ja naprawdę jeszcze nie podejrzewałam, do czego to zmierza).

Tak czy inaczej, wyszło na to, że miejsce, w którym się znaleźli, było niegdyś drogą ucieczki dla czarodziejów po Wielkiej Wojnie i przesiąknęło ich magią tak, że nie byłoby niczym dziwnym, gdyby pojawiły się tam jakieś potwory… o, chyba nawet jeden się znalazł. A właściwie nie „się”, tylko Petro i Yvę — wydał przy tym dziki odgłos i ruszył ich śladem. Za nim natomiast pobiegł listonosz, który także usłyszał pisko-ryk i elfka, której rzucił miecz (nie żeby wiedziała, jak się nim posługiwać, ale może był dla niego za ciężki i zrobił z niej tragarza?).

A więc biegli; Wodzianka i mój kochany poławiacz pereł na przodzie, za nimi potworzynka, a za ową gnała pozostała dwójka… ale czy aby na pewno?

Nie! Kiedy Yva skręciła w kolejny tunel, okazało się, że pod ziemią nic nie jest takie proste jak na powierzchni i najwyraźniej zatoczyli kółeczko, bo w końcu wpadła na plecy teoretycznie znajdującej się za nią Gongpao.

Znowu byli w komplecie i mogli uciekać dalej — a to, co ich ścigało, z niejasnych powodów w końcu odpuściło.

Petro natomiast (ten chłopczyna jeszcze nie raz Was zaskoczy!) skierował paniczne swe kroki do kolejnego korytarza. A na jego końcu czekało gromadkę niemałe zaskoczenie. Wielka grota wypełniona rzeźbionymi kolumnami, błękitną poświatą i delikatnym, przyjemnym dźwiękiem. Z jej ścian wyrastały liczne kryształy, a sklepienie migotało dziesiątkami gwiazd. W głębi stała za to wielka, skryta w półmroku rzeźba kobiety.

Listonosz znów popisał się wiedzą — uznał, że pieczara ma coś wspólnego z ucieczką czarodziejów po Wielkiej Wojnie, a na dodatek wyczuł, że miejsce to jest przepełnione magiczną energią. Kiedy o tym wspomniał, Gongpao też to poczuła. Zastanawiała się jednak, jak zwykły listonosz mógł do tego dojść wcześniej niż ona. Postanowiła w końcu zapytać go, kim naprawdę jest, po co mu miecz i temu podobne rzeczy.

On zbył ją, twierdząc, że szlaki bywają niebezpieczne o tej porze roku, po czym zwrócił się do Yvy:
„- Mój zmysł orientacji nie jest tak dobry pod ziemią jak nad nią, ale te tunele zdają się prowadzić w kierunku Lasu Driad. Sądzisz, że to wszystko — zatoczył ręką koło po pieczarze — ma coś wspólnego z waszą małą wyprawą? Skarby, mapy, nasze nagłe wpadnięcie do tuneli i tajemnicze rzeźby. To wszystko wydaje się aż zbyt dogodne, żeby było przypadkiem, nie sądzisz? Może ktoś, kto odpowiada za tę pieczarę, rzucił też czar, który miał zmusić posiadacza klucza do jego tu przybycia?”

Coś w tym było…

Brunetka także zaczęła się zastanawiać, gdzie listonosz zdobył swoją wiedzę. Odciągnęła przyjaciół na bok, by ustalić, co z nim zrobią (a właściwie z sobą, by uniknąć z nim konfrontacji). Nie ufali mu, ale nie widzieli innego wyjścia jak trzymać się go do czasu opuszczenia podziemi. Umówili się, że potem zgubią podejrzanego mężczyznę w lesie.

Mając konspiracyjne szepty za sobą, Yva zagadnęła domniemanego listonosza raz jeszcze. Znowu zaskoczył ją wiedzą odnośnie tuneli, rzeźby i kolumn dookoła — jak się okazało, były to portale prowadzące do przeróżnych zakątków świata, a on najwyraźniej umiał je wykorzystać. Poproszony, by zaprowadzić gromadkę do Lasu Driad, w końcu pokazał co potrafi — uznał, że portale będą najszybszą drogą, więc znalazł odpowiednią kolumnę i uaktywnił ją, dziwnie przy tym wyglądając (tak, właśnie tak). Gdy już biegały po niej niebieskie wyładowania, kazał wszystkim po kolei dotknąć wielkiego słupa. Nie było już wątpliwości, że zwyczajnym listonoszem nie jest, ale dzieciaki nie miały innego wyjścia jak zdać się na niego. Pełni obaw i niepokoju wypełnili jego polecenie…

Szlachetny gryzoń Borys dobłąkał się w tym czasie do skraju lasu, gdzie został złapany w pułapkę przez legendarne wojowniczki trzeciego pułku klanu Borysa. Zdążył nakreślić im (ratując swoją skórę) jak wygląda szczurza sytuacja w Rubidii. Klan potrzebował ich wsparcia! A ludzie… mniejsza chwilowo z nimi!

Na dzisiaj to tyle, ale przed nami jeszcze jedna – ostatnia – część tej zwariowanej historii. Tę jednak zobaczycie dopiero za dwa tygodnie. Tymczasem, za tydzień, czeka nas kolejne (już 4!) wydanie Donosiciela pełne nowinek ze świata Alaranii. Ach, jak ten czas szybko leci… 😉

Komentarze do tego wydania możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje

Donosiciel #3

Dzień dobry Alaranio!

Zapraszamy Was do lektury kolejnego wydania Donosiciela. W tym tygodniu prezentujemy Wam między innymi: horror w podziemiach Fellarionu, sztukę reanimacji w Efne i poetę spadającego z nieba. Takie cuda tylko u nas!

 

Menaos

Sanaya odkrywa niesamowity sierociniec ukryty w murach Menaos. Czy przytułek dla zmiennokształtnych dzieci ma prawo bytu? Jak funkcjonuje? Czy dzieci mogą znaleźć dzięki niemu nowy dom? Te i dziesiątki innych pytań piętrzą się w głowie alchemiczki.”

~H&K

Szepczący las

„Królikołaczka trafiła w dobre ręce. Choć Deidre nieustannie walczy z pechem, serce ma dobre i zrobi wszystko by jej pomóc. Wciąż jednak nie wiadomo co powiedzą na to inne driady. Anette walczy sama ze sobą, nadal nie do końca wierząc, że coś dobrego mogło jej się przytrafić. Tylko wyławianie listków z włosów i ostateczne wtulenie się w mech pozwala na chwilę ukoić nerwy.”

~H&K

Jadeitowe wybrzeże

„Podobno w Barbarossie najpiękniejszy jest ręcznik. Tak, z pewnością to w nim tkwi jego męska siła i urok! Kiraie dzielnie więc się odwraca i próbuje zachować dostojnie i poważnie. Mimo rumieńców delikatnie szczypiących policzki… Przecież przyszła rozmawiać o przybyciu ojca.”

~H&K

„Poeta spada z nieba. Spokój otwartego morza zakłócają rozpaczliwe krzyki. Poezja! Trzeba ją ratować, nim pójdzie na dno! Więc ratunek się zjawia – w postaci podejrzanej grupy „szaleńców”, dowodzonej przez kapitana Jespina. Ten zaś każe przywiązać szanownego gościa do masztu. Do góry nogami! Świat wywraca się butami w drugą niż zazwyczaj stronę, gdy krew zaczyna blokować ośrodek produkcji myśli najpiękniejszej. A gdy tortur przychodzi koniec, Lasocie rzucone zostaje wyzwanie. Kapitan jest stanowczy, zdecydowanie umila sobie czas w oczekiwaniu na – jakby tego było mało – abordaż. Czy życie zawsze musi być tak brutalnie intensywne?”

~H&K

PTASZKI ĆWIERKAJĄ TEŻ, ŻE:
„Coś… Coś się zepsuło. Mimo że czar teleportacyjny miał za zadanie przenieść wielkiego Valladońskiego wieszcza do miasta razem z jego byłą towarzyszką, wyrzucił go w sam środek oceanu! Szczęściem jego stał się przepływający obok statek… Gorzej, że jest to statek piracki z załogą pełną zbirów, dowodzony przez kapitana Jespina. No cóż, ale chociaż bard żyje. Nie było najgorzej! (czy nie tak brzmiały te słynne ostatnie słowa?)”

~Verden

Turmalia

„Walka z własnym odbiciem, które wychodzi z lustra i kończy jako krwawa miazga. Wszechotaczający cię szum morza, piasek i krew uciekająca z twego ciała. Odbicie okazuje się niewinnym człowiekiem. To znowu magia, to znowu klątwa, znowu śmierć. Cierpienia Anny nigdy się nie kończą. Nawet dostęp do ogniska okazuje się nie być takie prosty, gdy ciągniesz ze sobą trupa. Wielki brodacz już wie, że ogień będzie doskonały i na dostęp do niego trzeba sobie zasłużyć.”

~H&K

Valladon

„Choć po ostatnich przygodach Rakel i Luciena zdawałoby się, że zmian dokonało się już nadto, wrażenie takie może się okazać niedługo błędne. Nie dość, że niedawno jej świat zmienił się gwałtownie, teraz chodzą jeszcze plotki o możliwym wyjeździe do Fargoth(!), posłyszane przy pewnej popijawie. Czy czarnowłosa zbrojmistrzyni faktycznie pojedzie? A jeśli tak, czy przystojny nemorianin podąży wiernie za nią?”

~Verden

„Władek… Wspomnienie, które próbuje przekonać Hashirę, że wydarzyło się więcej niż pamięta. Królikopodobny demon, który… Nie… Cała ta historia była zdecydowanie naciągana! Czas jednak powoli się kończy. Hashira nie chce wierzyć w tłumaczenia dziewczyn. Tym samym traci szansę na lepsze poznanie jednej z nich. Aruviel wezwana zostaje do pomocy znajomej uzdrowicielce, dlatego musi zostawić swoje niedawne towarzyszki. Czy zdane wyłącznie na siebie sprostają zadaniu, które zaczyna ostrzyć na nie zęby? Czy Kerhje zdoła samodzielnie przywrócić Kapłance pamięć?”

~H&K

Las driad

„Dwa smoki i wojowniczka Paulina, która potrzebuje (a może bardziej musi?) zakosztować smoczej krwi. To nie jest układ, który sprzyja pokojowym rozmowom przy herbatce! Jak zareagują gady na tę świeżo wyjawioną nowinę?”

~H&K

Serenaa

„Kapitan podejrzewany o podstawienie fałszywego Mistrza Złodziei! Escrim dostrzega zawiłości sprawy, nad którą pracuje. Niestety, każde odkrycie prowadzi do kolejnego – jeszcze gorszego. Sam zaś Salazar wykorzystuje fakt przebywania w lochu (spokojnie! To część planu!) z własnym naśladowcą i proponuje mu pomoc. Cóż, zawsze to jakieś zajęcie na czas oczekiwania w areszcie. Niczyja intencja nie wydaje się być jednak szczera i czysta.”

~H&K

Nowa Aeria

„Bierzesz diabła, sadzasz go na kanapie. Następnie we własne dłonie pozwalasz sobie wcisnąć kolejną szklankę whisky, którą raczysz się od samego rana. Kiedy za oknem rozbrzmiewa kolejny apokaliptyczny grzmot pioruna narzucasz kołdrę – którą wcześniej zwędziłaś – na czarcie rogi i w ten sposób pogrążasz się wraz z nimi w przyjemnej ciemności. Jesteś bezpieczna. Jeśli jednak jesteś diabłem wystarczy, że będziesz prychał na pioruny i koci strach. Tak radzi Kimiko, piorunów pogromca.”

~H&K

Szczyty Fellarionu

„Demon, wilkołak i elfka wchodzą do podziemi… To, co zaczęło się jak początek dobrego dowcipu skończyło się niczym scena z mrocznego horroru. Dziesiątki wampirzych rzeźb i nieruchomy władca na tronie zwiastują olbrzymie kłopoty. Czy Ognaruksowi i Bjornolfowi uda się wydostać z tego cało?”

~H&K

Efne

„Zobaczcie szkołę pierwszej pomocy w wykonaniu kolorowego Chaosu! Uderzyć łapą, schować się czy obrazić? Jaki sposób reanimacji wybierze Amari na nieszczęsnym, zakochanym Kinalalim?”

~H&K

Meot

„Igrzysk śmierci ciąg dalszy! Grupa czterdziestu (nie)szczęśliwców została przeniesiona na piaszczystą arenę, unoszącą się wysoko ponad dachami Meot. Zakapturzony mag zakwalifikował ich do kolejnego etapu. Jakie wyzwania czekają ich w tym nieprzyjaznym miejscu? Czy uda im się jakoś przerwać ten sadystyczny sen szaleńca?”

~H&K

Słowo na koniec

To już wszystko w dzisiejszym wydaniu Donosiciela. Życzymy wszystkim wesołych i (oby!) słonecznych Świąt Wielkanocnych. Do zobaczenia za dwa tygodnie!

Komentarze do tego wydania możecie zamieszczać TUTAJ

Hashira i Kerhje
 

Dodatek specjalny – historia Yvy #1

Kochani Alarańczycy!

Dzisiaj prezentujemy Wam dodatek specjalny: Podsumowanie historii Yvy, spisane i opracowane przez Kanę. Miłej lektury!

Wstęp, czyli słowo od autorki

Hejo Wszystkim!

Z tej strony Kana! (bo po co podpisywać się na końcu, jak można na początku, chociaż i tak każdy wie, kim jestem, bo przecież dziewczyny zapowiedziały mnie powyżej… ale podpisać się wypada, a bałam się, że na końcu nie będzie mi pasować, więc oto jestem tu – na wstępie)!

Korzystając z okazji, chciałam przedstawiać Wam w skróconej formie parę zamkniętych już wątków. Pomyślałam, że może komuś ułatwi to śledzenie dalszych przygód uczestniczących w nich postaci i rzuci nieco światła na dalsze ich poczynania, a nawet na uzupełnione już fragmenty KP. Przyznaję, że w dużej mierze dzięki Pani Losu mam teraz co opisywać, więc na razie pojawiać się będą właśnie te wątki, które doczekały się mojej ingerencji. Na swoje usprawiedliwienie dodam, iż ma to też tę zaletę, że zwykle ,,uwolnieni” bohaterowie są potem aktywni gdzie indziej i tak oto wracamy do punktu wyjścia, w którym założyłam sobie, że komuś coś ułatwię, bo jak ,,aktywni” to pewnie i ,,obserwowani” (tak przynajmniej podpowiadają mi moje wibrysy).
Marzy mi się rozpisanie zawiłości niecnego planu obarczania Was dobrowolnym czytaniem moich interpretacji (tfu! podsumowań!), ale niestety jak zwykle wszystko zmyślnie zaplanowałam na ostatnią chwilę i tak oto zaraz muszę oddać wstęp, by dziewczyny go przeczytały, zaakceptowały i wkleiły, pozostawiając mnie z poczuciem, że coś jest w nim strasznie źle, a ja nie zdążę już tego poprawić… Więc będę się streszczać (musiałam)!

Podsumowania zaczęłam od tematów Yvy. Przygody jej i Gongpao (a także mojego ulubieńca – Petro) podzielone są w sumie na trzy osobne wątki (mają po jednej stronie, a ostatni niestety tylko 2 posty), lecz tworzą razem jedną, spójną całość. Chciałam je tak opisać, jednakże ze względu na długość tak zwanego ,,streszczenia” (zwłaszcza, że to jest pierwsze i próbne) zamiast upychać wszystko na raz, trzymałam się pierwotnego układu, tak więc ich losy zostaną Wam zaprezentowane w kawałkach (dwóch). Przedstawię Wam też pokrótce bohaterów, tak na wszelki wypadek – Yva to nastoletni mag wody z naturalnym talentem, podpadła bardziej ‘uczonym’ magom z Rubidii, Gongpao natomiast jest zafascynowaną ludźmi elfką pochodzącą z odizolowanej (bardzo odizolowanej) od świata górskiej wioski. A Borys to jej szczur.

Tak, to byłoby już chyba wszystko ode mnie, poza ostatnim zdaniem – nie czytajcie streszczenia – spójrzcie na przezabawny oryginał!

Cz. I ,,W ramionach oceanu”

Akcja zaczyna się w Rubidii. W dzień. Całkiem pogodny dzień. Yva najęła się do ochrony cennego ładunku u znajomego marynarza, ale nie przewidziała, że na statku poza załogą będą czaić się obcy piraci (są jeszcze piraci swojscy, zdecydowanie bardziej znośni), którzy wyskoczą ze skrzynek jak diabeł z pudełka, gdy tylko okręt znajdzie się wystarczająco daleko od brzegu. W celu ratowania życia dziewczyna po improwizowanym akcie samo- i cudzoobrony skoczyła do wody, słonej w dodatku.
Nim wróciła do portu minęło trochę czasu (dziewczyna naprawdę lubi wodę, jest wodnym magiem i w ogóle to bardzo podejrzane zjawisko), ale opłacało się. Płynąc minęła Petro, którym mogłam się pozachwycać. Jest rozkoszny! Poławia perełki, uśmiecha się, tchórzy i jest ładnym chłopcem! I w dodatku ,,kiedyś będzie z niego przystojny mężczyzna”. Tak! To nie ja to powiedziałam, to ona, ale zgadzam się!

Aha, no i klucz. Yva nurkując znalazła na dnie tajemniczy klucz (właściwie trudno, żeby znalazła go na dnie nie nurkując, prawda?). Znalezisko bardzo ją zaintrygowało. Gdy wypełzła z gracją na brzeg obejrzała je sobie. Klucz miał na górze wybitą czaszkę, otoczoną kolczastym pnączem. (To ważne, bo to przewodni znak-symbol!). Yva była zachwycona – od razu wyobraziła sobie jak znajduje piracki, dawno ukryty skarb! (Jakie to szczęście, że w wątkach takie marzenia mają szansę się urzeczywistnić!)

W tym samym czasie, kiedy nieświadoma-jak-wiele-traci pływała, wyławiała klucz i przyglądała mu się, do mojego ukochanego Petro zagadała jakaś inna osóbka. Była to właśnie Gongpao, jednak i ona nie doceniła wdzięków ślicznego młodzieńca. Ale zaczynając od początku!
Do miasta przywiózł ją listonosz (to też jest ważne). Ją i ‘jej’ szczura Borysa. Elfka miała problem ze znalezieniem morza (i odnalezieniem się w nowym miejscu), a Borys nie. Ale on nie szukał morza, tylko czegoś innego. I znalazł, bo to w końcu Borys. Ale i tak miał pecha, bo to jego ‘pani’ natknęła się na wspaniałego Petro i z nim rozmawiała. Poławiacz chciał jej wcisnąć perły (oczywiście nie za darmo), ale że nie miała pieniędzy postanowiła pomóc mu je sprzedawać (w poście brzmiało to miło i logiczne).

I tak skończyli razem. Jako nowi znajomi i handlarze, ale zawsze.
No i w sumie nie na długo, bo młody zostawił ją ze swoim kramikiem przekazując jej, żeby jak zobaczy Yvę (którą opisał), przekazała mu od niego wiadomość. Tak Gongpao została sprzedawcą, a Petro zniknął mi z pola widzenia.

Yva natomiast poszła sprawdzić co stało się z załogą jej znajomego marynarza. Jak się okazało straty były niewielkie, choć niestety jakieś. Ale takie rzeczy zdarzały się na morzu (a przynajmniej w tej wersji alarańskiego wszechświata). Tak czy inaczej została uspokojona i mogła iść dalej. Właśnie tam ,,dalej” (to jest w porcie) dostrzegła białowłosą elfkę sprzedającą perły. Uznała, że Petro znowu zagania do roboty cudzoziemców (,,namawia obcokrajowców do pracy”) i ruszyła długouchej na ratunek. Lecz nie doszła do niej, bo usłyszała coś o mapie prowadzącej do skarbu…

Mówił o niej Mały Szu, miejscowy ‘gangster’ będący właśnie w towarzystwie mało cnotliwych typków oraz potężnego trolla. Jako rozsądna dzieweczka Yva postanowiła podkraść się bliżej, żeby popatrzeć i kiedy troll wywołał ogólnie pojęte zamieszanie zakosiła mapę. Fajnie, nie? (Kto chce na żonę tę zawadiacką kobitkę?)

To zwiastowało kłopoty, dlatego kiedy taktycznie się wycofując wpadła na Gongpao i Petro zaciągnęła ich do gospody, w której pomieszkiwała. Trochę dla bezpieczeństwa, a trochę by podzielić się nowinkami. Tak czy inaczej drużyna (jeszcze nie wiedząc, że jest drużyną) była w komplecie! Lecz niestety – ledwo usiedli Mały Szu i jego trolli klient także znaleźli się w lokalu, z niecnym zamiarem siania zamętu i może mniej niecnym odzyskania mapy (w sumie chyba mieli do tego prawo, ale nie lubię opryszków, więc im nie kibicowałam). Petro był przerażony, Yva nie mniej (z tym, że ona miała powód), Gongpao nie kryła ekscytacji, a Borys borysował z innymi Borysami na ladzie, niemal niezauważony.

Elfka za to zwróciła na siebie uwagę i to właśnie tę najbardziej niepożądaną – Mały Szu podszedł do ich stolika, ponieważ swoje podniecenie wyraziła nieco za głośno: ,,Szykuje się niezłe widowisko, nie sądzicie? Petro, Yva, wy to umiecie wybrać lokal!”. Dzięki tym dwóm zabiegom (kradzieży i okrzykom) Petro znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie. Znalazła się w nim również Gongpao (chyba nie do końca tego faktu świadoma) oraz Yva (świadoma aż zanadto). Ale! W ostatniej chwili ,,w głowie dziewczyny zapaliło się światełko”. Przypomniała sobie, że trolle mają bardzo dobry węch! Użyła więc swojej magii, by podgrzać na zawołanie wszystkie trunki znajdujące się w karczmie i utworzyć gryzący w oczy dym. Podziałało! Troll wyleciał jak oparzony, a Mały Szu pozbawiony ochrony nagle stracił swój animusz (a niektórzy obecni w karczmie mieli z nim do pogadania).

Yva korzystając z okazji zaciągnęła Petro i nowo poznaną elfkę na górę, by opowiedzieć im o wszystkim (Gongpao była niepocieszona, bo nie udało jej się wziąć udziału w karczmarskiej bójce, ale ostatecznie dała się wepchnąć po schodach). I w końcu można było sprawę wyjaśnić!

A właściwie zagmatwać jeszcze bardziej, bo tak oto – obejrzawszy sobie mapę i klucz i symbole się na nich znajdujące – nowo uformowana (teraz już oficjalnie) drużyna uznała, że musi udać się do Lasu Driad (bo być może właśnie tam ukryty jest skarb pradawnych piratów)! Zeszli więc na dół – Petro i Yva żeby zejść, a Gongpao żeby znaleźć Borysa, który w międzyczasie zdołał wraz ze swymi krewnymi zdemolować parter karczmy. No i oczywiście pokonać wszystkich tam obecnych robiąc im coś o czym lepiej nie wspominać. Nigdy.

Także listonosz, znalazłszy się w nieodpowiednim momencie w najmniej odpowiednim czasie, stał się szczurzą ofiarą. Dlatego kiedy uśmiechnięta elfka z Borysem na ramieniu zapytała, czy by ich łaskawie do Lasu Driad nie podwiózł, zgodził się natychmiast, nerwowo udając, że wcale nie zmierzał w przeciwnym kierunku.

To już wszystko w dzisiejszym podsumowaniu. Ciąg dalszy nastąpi!

Komentarze do tego wydania można zamieszczać: TUTAJ

Hashira i Kerhje

Donosiciel #2

Uwaga Alaranio!

Jak widzicie, Donosiciel przenosi się z działalnością na bloga! Żywimy nadzieję, że w ten sposób będzie Wam go przyjemniej czytać i nie przegapicie kolejnych wydań.

Minęło już wiele dni od ostatniego wydania „Dziennika”! W tym czasie Podglądaczki działały raźno i sprawnie. Przez dwa tygodnie wydarzyć się może wiele, więc było na czym oko zawiesić. Dlatego teraz prezentujemy Wam owoce naszych (i nie tylko!) działań. Oto kolejna porcja niezwykłych nowinek:

Szepczący Las

„Dajcie się porwać w oszałamiający świat driad i ich żyjącej, leśnej wioski! Okrągłe domy i rozumne drzwi to tylko część cudów jakie można tam zobaczyć! Czy Anette uda się uniknąć w niej pościgu? Czy inne driady zaakceptują nietypowego gościa?”

~H&K

„Trzy driady i druid – grupa pozornie harmonijna i dzieląca miłość do natury okazuje się mieszanką wybuchową. Wierna i zawsze oddana Sonea znalazła po wielu latach ukochaną siostrę Frigg, ale ta nie do końca cieszy się na jej widok, a co gorsza udaje, że wcale jej nie zna! Przeświadczona o konieczności ukrywania swojej tożsamości przez niesłuszne oskarżenia z przeszłości odpycha swoją leśną siostrę, ale ta nie daje za wygraną! Sauria zaś spotyka miłość swojego życia, Widugasta, który 100 lat temu swą zdradą złamał jej serce, za co przeklęła go, skazując na spędzenie tego czasu wewnątrz jednego z drzew. Z tym że… on wcale jej nie zdradził? Jak było naprawdę? Jak potoczą się dalej losy nietypowej grupy? Czy uratują ich szczere uczucia, czy przygniotą strach, niepewność i bolesne doświadczenia?”

~Callisto

„Odpowiednie podejście do dzieci to nie łatwa sprawa. A podejście do małych, przestraszonych dziewczynek – oo, to już zdecydowanie duże wyzwanie! Druidka Tilia próbuje uspokoić maleństwo ciepłymi słowami, podczas kiedy towarzyszący im krasnolud szuka drogi do jej serduszka przez żołądek. Czy uda im się coś wskórać tymi nietypowymi metodami? I czy historia, którą uraczyła ich mała, zabrzmi odpowiednio przekonująco?”

~H&K

Wodospad Snów

„Jak mały jest świat? Czy to możliwe, że podróżujący z trupą aktorów Namir spotkał po latach przyjaciółkę z dzieciństwa, w samym środku lasu? W jego oczach Leila była kimś więcej, ale czy ona o tym wie? Póki co, wygląda na to, że jej serce bliższe jest skrytobójcy, z którym podróżuje odkąd uratował jej życie, chociaż Samiel podchodzi do tej relacji dość zachowawczo. Czy wśród niebezpieczeństw czyhających na podróżnych na każdym kroku będzie czas, by wyjaśnić wątpliwości? Napadnięci przez kolejne grupy najemników uciekają teraz jak najdalej, by nie ponieść odpowiedzialności za jatkę, której się wspólnie dopuścili, a w wyniku której ucierpiał lisołak. Czy dalsza wspólna podróż pomoże Leili podjąć decyzję? Zostanie ze swoim przyjacielem i jego znajomymi, czy odejdzie z Samielem w dalszą drogę?”

~Callisto

Kryształowe Królestwo

„W Kryształowym królestwie rozpętał się horror w wykonaniu… książki. Demoniczne tomiszcze szepcze do uszu Nemain, wyje, chichoce jak opętane, by na końcu zamilknąć. Czy jest to cisza przed burzą? Czas pokaże!”

~H&K

Menaos

„Tymczasem w Menaos alchemiczka Sanaya pracuje nad kolejnym patentem, który usprawni myśl architektoniczną Alaranii. Tym razem obiektem jej badań stało się zahamowanie rozrostu mchu na ścianach budowli. Czy jest ktoś, kto mógłby się nie zgodzić, że wyeliminowanie tych paskudnych narośli odmieni nasze życie na lepsze? Trzymamy kciuki panno Tai!”

~H&K

Jadeitowe Wybrzeże

„Za to słynny Pogromca Piratów zmierza w kierunku wyspy porywaczy jego córki. Mówią, że jest szalony, mówią że jest zdrajcą. Lecz w rzeczywistości jest po prostu ojcem, gotowym na wszystko, by odzyskać córkę. Niestety, nic nie zmieni faktu, że oto nadszedł czas na konfrontację z pościgiem wysłanym przez króla Leonii, któremu dotychczas był wierny. Później zaś z samymi piratami.
Sama zaś porwana – elfka Kiraie – nie zamierza bezczynnie siedzieć w swojej komnacie. Odwiedza słynnego Barbarossę, który… akurat bierze kąpiel. Miejmy nadzieję, że elfka ma pomysł jak złagodzić sytuację i uratować swojego ojca. Z pewnością niczego nie ułatwia nieśmiałe uczucie między tą dwójką. A może jednak?”

~H&K

Leonia

„Chochlik buszujący w torbie próbuje rozwiązać zagadki wszechświata, a dziwaczny Stworek ogłasza wszystkim którzy chcą (i nie chcą) go słuchać, że skradzione pieniądze należą do jego właścicielki Velathy.”

~H&K

„W „Kropli Rosy” zjawia się długo wyczekiwany bohater, a jej właścicielka przynajmniej przez chwilę nabiera przekonania, że jej problemy zaczęły rozwiązać się same. Jednak Bluen nie zdaje sobie sprawy że ilość życzliwych pomocników wokół niej przekroczyła masę krytyczną, przez co dosłownie i w przenośni ona sama utknęła w bagnie. Na szczęście zastęp Niebian gotowy jest stawić czoła nie tylko chmarze Piekielnych, ale również nadmiarowi „dobrych chęci”.”

~Feyla

Turmalia

Alia czasem się zapomina. Choć właściwie chyba każdemu zdarza się pomylić wielkiego chłopa z łasicą… Tak, z pewnością tak jest. Nie ma więc nic złego w drapaniu go za uchem.”

~H&K

Demara

„Czy elegancka kotka zawiodła tajemniczego Lorda? Czy na tym będzie koniec? Nie wypełnienie odpowiednio zleconego zadania bardzo przybiło Makę, która teraz dwoi się i troi, by udowodnić swoją wartość. Jednak ta znów zostaje wystawiona na próbę, kiedy Inspektor McCallen postanawia przesłuchać doręczycielkę listu. Oby tylko nie oznaczało to wyjawienia sekretów Lorda! Ten zaś po raz kolejny ujawnia swoją niebezpieczną naturę. Nareszcie zdobył upragnioną soczewkę, jednak kosztem krwi. Demaro – lepiej nie zadzieraj z księciem nocy!”

~H&K

Równina Andurii

„Ach, poezja, poezja! Podobno to ona kreuje najpiękniejszą rzeczywistość. Zdania takiego jest z pewnością znany poeta z Valladonu. Natchniony własnymi przygodami deklamuje wiersz, który okazuje się nawet czymś więcej – wyznaniem gorących uczuć. O, tak proszę państwa! Oto Lasota nareszcie przejmuje pałeczkę i bierze sprawy w swoje ręce. Niestety… Nim mogłoby cokolwiek z tego wyniknąć, los po raz kolejny wbija poecie cierń w serce. Kiedy wraz z dzielną smokołaczką mają się przenieść na kolejny etap przygód… Te kończą się szybciej niż zakładano. Nardani może odetchnąć, a poeta przygotować beczkę na łzy. Teleportacja rozdziela dwójkę towarzyszy… I choć dla młodej Bretgar może być to wybawienie ze szponów uwielbienia, zdaje się, że przyszłość nie szykuje jej nic lepszego.”

~H&K

Valladon

„W Valladonie sny mieszają się ze sobą. Widmowy las, śpiew szczygła, burza i męski głos wzywający do przebudzenia… Co oznacza wspólny sen Kerhje i Hashiry? Czy Kapłanka odzyska pamięć, a przepełnionej dobrocią anielicy wystarczy cierpliwości żeby się nią zaopiekować? Odpowiedzi na te pytania zna tylko Matka. Ale ona milczy, obserwując nieporadne poczynania swoich podopiecznych.”

~H&K

W Valladonie świat młodej zbrojmistrzyni wywrócił się do góry nogami. Bezpieczna rutyna przestała istnieć, między innymi za sprawą Luciena, niezwykle tajemniczego i przystojnego księcia demonów na upiornym rumaku. W życiu dziewczyny pojawiło się zauroczenie, magia i odrobina szaleństwa. W tle z kolei towarzyszy jej wiele nieprzewidzianych zdarzeń, takich jak odsiadka w areszcie, jej przyjaciel porwany przez obcy wywiad, bracia wracający z poboru, głupie wybryki zaprzyjaźnionego kowala, zazdrosny adorator… A to wszystko tylko w ciągu jednego tygodnia!

~Verden

Las Driad

„W Lesie Driad zaobserwowano bardzo nietypową faunę! Mała, fioletowa istota będąca skrzyżowaniem kudłatej wróżki i nietoperza postanowiła zabawić się losem Yvy i Petro, zwracając im klucz i mapę do starożytnego skarbu. Puszcza wypluła natomiast przebranego za dziewczynę dhampirka Noę i towarzyszącego mu elfa Louina, napuszczając na siebie czwórkę podróżnych. Co wyniknie z takiego zderzenia kultur i charakterów?”

~H&K

Pustynia Nanher

„Tajemnicza śmierć dziedzica Nandan-Ther, budzi w stolicy coraz więcej pytań. Ludzie szepczą i poddają w wątpliwość oficjalną wersję podawaną przez dwór. Nikt jednak nawet nie zbliża się do prawdy.
W tym czasie mały chłopiec wędruje, w ciągu swych przygód nieustannie trafiając z deszczu pod rynnę. Gdy błądził po pustyni i zdawało się, że już gorzej nie będzie, wpadł wprost w ręce łowczyni nagród. Czy lepsza jest wolność bez szans na przetrwanie, czy może los jeńca i przymusowy powrót do twierdzy? A może pojawiła się właśnie nadzieja na zyskanie niespodziewanego sprzymierzeńca? Jeśli tak, to czy urok i prośby księcia Vertana wystarczą by przekonać wojowniczkę? I czy dwóch zupełnie obcych sobie wędrowców jest w stanie sprzeciwić się losowi i potężnej klątwie?”

~Sherani

Serenaa

„Duma, perfekcjonizm, intryga! Mistrz Złodziei, zwany Salazarem, pilnuje by ich stężenie w powietrzu Sereny wciąż było wysokie. Choć zgodził się na pojedynek ze stróżem prawa, choć dał skrępować sobie nadgarstki… Na jedno pozwolić nie może! Czerwone plamy na ubraniu to coś, na co godzić się nie będzie żaden mroczny elf. Całe szczęście Mistrz Złodziei znany jest ze swych wyśmienitych umiejętności unikania zgniłych pomidorów! Te rzucane przez rozwścieczony tłum, wymieszane z kamieniami i śliną tworzą wybuchową mieszankę. A przecież nie jest w tym sam… Prowadzi go gotowa na wszystko gwardzistka La Tranchte.
No właśnie… A co z nią? Zgodziła się na przeklętą intrygę z tym dziwnym typkiem. Jak bardzo może ufać mrocznemu elfowi? I czy zgniłe owoce nie ubrudzą jej śnieżnobiałej koszuli? Oby nie!”

~H&K

INNI ZAŚ POWIADAJĄ, ŻE:

„Kapitan Królewskiej Gwardii i Mistrz Złodziei udowadniają, że dla wspólnego celu możliwe jest zawiązanie najbardziej niezwykłego sojuszu. Współpraca od początku nie układa się łatwo, gdy żadna z stron nie chce zrezygnować z wyznawanych przez siebie wartości. Pomimo tego, para wspólników zawiązuje intrygę, w czasie której przyjdzie im mierzyć się nie tylko z zepsutymi elitami miasta, ale przede wszystkim z brakiem zaufania do swojego „sprzymierzeńca”.

~Feyla

Ekradon

„Czasami nawet kot nie może pomóc w ucieczce… Zgniłek przekonał się o tym na własnej skórze, czując jak lodowate palce Verdena zacisnęły się wokół niego i nie zamierzają puścić. Nad Ekradonem zbierają się burzowe chmury. Jak powiedziałby mieszaniec: Co złego moze się jesce wydazyc?”

~H&K

Nowa Aeria

Meridion pojawił się w Nowej Aerii chcąc odnaleźć prospektora do poszukiwania złóż barachitu. Natrafił na Elisę – elfkę, która na co dzień zajmuje się szukaniem kamieni szlachetnych i wyrobem biżuterii – i nawiązał z nią współpracę. Co przyniesie wyprawa? Czy uda im się znaleźć złoża? I po co demonowi jego duże ilości?”

~Meridion

„Czego potrzeba, aby twój biznes rozkręcał się w niezwykłym wprost tempie? To pytanie najlepiej skierować do Cętki, która z niewielką pomocą Malawiasza, fellarianki oraz nad wyraz stabilnego umysłowo smokołaka zagłębia się w najgłębsze warstwy miejscowego handlu niewolnikami. Pozostaje trzymać kciuki, aby jej przytulasy przyniosły temu miejscu równie wielki dobrobyt, co rozpoczęty przez nią bunt niewolników.”

~Dérigéntirh

„Opary whisky, dziewczęce śmiechy, śniadanie w zamtuzie. Kimiko nie mogła przecież wiedzieć w co pakuje ją diabeł. Zdążyła więc zostać okrzyknięta nową w pracy i „dziewczyną szefa”. Cóż, mylnie, choć dla Dagona nad wyraz zabawnie. Jakkolwiek by nie było – dobrze jest się zaprzyjaźnić ze ślicznymi i milutkimi dziewczętami. Szczególnie, jeśli w domu diabła masz spędzić jeszcze trochę czasu. Do momentu licytacji skradzionego obrazu i podziału zysków. Niebezpiecznie… Ale jakże zabawnie!”

~H&K

Mauria

„W Maurii coraz większe zamieszanie – nieco szalona wampirzyca (choć aż chciałoby się powiedzieć „wampirka”) Kiki spotyka swoich braci i goszczącą ich Elleanore. Oj, zapowiada się sroga rozróba! Ale czy nie jest tak zawsze, kiedy rodzeństwo musi się między sobą dogadać?”

~H&K

Opuszczone Królestwo

„Informujemy o pościgu w samym sercu Opuszczonego Królestwa! Po zapewnieniu rozrywki gościom tawerny „Pod dębem”, kotołaczka pogalopowała przez dzicz na grzbiecie niedawno spotkanej centaurki, znanej z zapewniania rozrywki ogierom w karczemnej stajni. Jak rozwinie się relacja pomiędzy Sairią oraz Cerriną po tak spektakularnym początku? Czy tłum zapaleńców polowań odnajdzie ich ślad, czy centaurka będzie w stanie ochronić nową przyjaciółkę, i najważniejsze; czy kotołaczka zdoła wynegocjować założenie naturiance cugli?”

~Dérigéntirh

Łzy Rapsodii

„Rapsodia przelała tysiące łez z powodu rzeczy smutnych, pięknych i całkowicie zwyczajnych. Tym razem jej Łzy są świadkami zderzenia dwóch światów – lisołaka Marvela, nauczonego by radzić sobie samemu i niezwykłej elfki Nivali, która ostatnie lata życia spędziła w cyrku. Między nieznajomymi rodzi się śmiały plan a także – kto wie? – być może nieśmiałe uczucie.”

~H&K

NIECO INNE SPOJRZENIE NA TĘ SPRAWĘ:
„Pewien rudowłosy cwaniaczek wciąga piękną dziewoję w swój chytry plan skoku na miasto. Czy Marvel zdoła odpokutować w oczach Nivalii zachowanie swojego nieco nadopiekuńczego gryfa, czy też rozpoczęta przygnieceniem przez drapieżnika znajomość, skończy się dla pustynnej elfki z prędkością dorównywającą lisołaczej skłonności do wciągania nieznajomych w swoje podstępne knowania?”

~Dérigéntirh

Rododendronia

„Warto zajrzeć także do sali tronowej w Rododendronii, gdzie królowa Niara, mimo zaawansowanej ciąży, udziela posłuchu sprawom pospólstwa. Kto przyjdzie do niej po poradę lub rozwiązanie konfliktu? Z jakimi problemami przyjdzie jej się zmierzyć? Czy uda jej się spotkać z przyjaciółką sprzed lat?”

~H&K

Meot

„Kupujcie bilety na Igrzyska śmierci! Tylko teraz, tylko w Meot! Grupa zupełnie różnych ludzi, rzucona razem na śmiercionośną arenę, a wśród nich: płomiennowłosa zabójczyni Jane, mordercza i bezwzględna Eldrizze, łagodny czarodziej Riordian i szczwany lisek Ferren! Kto z nich przeżyje tajemnicze próby? Komu uda się wyjść cało z walki na śmierć i życie?”

~H&K

Słowo na koniec

To już wszystko w dzisiejszym wydaniu Dziennika. Nie martwcie się jednak, nie opuścimy Was na długo! Już za tydzień mamy dla Was niespodziankę! Ukaże się bowiem Dodatek specjalny!
Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali tworzenie kolejnego wydania “Donosiciela”. Bez Was nie byłoby takie same. Do zobaczenia za dwa tygodnie!

Hashira i Kerhje


Komentarze do tego wydania można zamieszczać: TUTAJ

Donosiciel #1

WITAJCIE ALARAŃCZYCY!

Od dziś z dumą prezentujemy Wam Donosiciela – przegląd nowinek, który będzie ukazywał się w dwutygodniowych interwałach. Będzie to podsumowanie najciekawszych wydarzeń minionych tygodni i zbiór najaktywniejszych wątków. Zaszczytną rolę podglądaczek zajęły Kerhje i Hashira. Czyli my! Wraz z pomocą innych dobrych dusz, będziemy zbierać podsumowania i umieszczać je co dwa tygodnie na łamach tej gazety.

Wy również możecie przyczynić się do powstawania Donosiciela lub przy jego pomocy informować innych jak wiele dzieje się w Waszym wątku! Wystarczy wysłać takie podsumowanie w prywatnej wiadomości do Kerhje albo Hashiry, a zostanie ono wplecione w kolejne wydanie gazety. Pamiętajcie, że same nie damy rady opisać wszystkich wątków, jeśli więc zależy Wam na konkretnych – pomóżcie! :)

Czekamy z niecierpliwością na Wasze wiadomości, a tymczasem uprzejmie donosimy, co następuje:

Kryształowe Królestwo

„Szepczący las wszystko widzi i wszystko słyszy. Krasnolud Nurdin, budując szałas opowiada o swojej podopiecznej, a wróżka Groszek pokazuje wszystkim, że dogadać się można nawet z pająkami.
Tymczasem wieszcząca przyszłość Deidre zaprzyjaźnia się z uciekającą przed obławą królikołaczką. Dokąd zaprowadzi ich ta znajomość?”

~ H&K

Jadeitowe Wybrzeże

„Na samotnej wyspie pośrodku oceanu tętni feeria barw i kształtów! Do szalonego pochodu wampiratów, kobiety-krowy i niebieskowłosego pachołka dołączyła maie powietrza o fioletowej skórze i rogach. W krzakach natomiast, przycupnięci za granicą wzroku czają się lekko spanikowana kotołaczka Kana i dwugłowy potwór Morengvarg, którego paszcze niemal w niczym nie zgadzają się ze sobą. Tak szalonego zgrupowania to miejsce nigdy jeszcze nie widziało!”

~ H&K

Leonia

„Uwaga mieszkańcy Leonii! Chowajcie swoje mieszki! W mieście grasuje kieszonkowiec! Na szczęście tym razem udało się odzyskać zgubę – zaklinaczka artefaktów Velatha skorzystała z mimowolnej pomocy dwóch przyjaciółek, które zażywały odpoczynku w parku. Czy ta powierzchowna znajomość rozwinie się w coś więcej? I jaką rolę odegra w tym wszystkim oszołomiona miksturami Vestra?”

~ H&K

Turmalia

“ Pech wyrzuciła woda na plażę. I można by tym wszystkim tłumaczyć krew, którą pokrył się piasek, gdyby nie okazało się, że prawdziwe niebezpieczeństwo wyłania się z mgły. Wyrwany ze szponów śmierci Bua ma dług u uzdrowicielki Alii. Niewidoma dziewczyna poświęca się dla zdrowia innych, lecz wkrótce okazuje się, że nieszczęście w postaci Anny jest zbyt silne, by wyjść z niego bez szwanku. Trójka naprzemiennie leczy się i rani. Niekończąca się historia. Lecz nie bezsensowna. Okazuje się bowiem, że walcząca z klątwą Anna odnajduje światełko nadziei. Wpierw jednak musiałaby przekonać towarzyszy, że jest w niej coś więcej niż szaleństwo.”

~ H&K

Demara

„Uwaga, mieszkańcy Demary! Miasto płonie. Płonie demarska krew, bogactwo, płonie stary porządek półświatka. Ulice ścielą się trupami. Strach narasta. Winna jest temu tajemnicza sekta, której członkowie umierają rozszarpani przez potwornego demona. Sprawę bada ponury Lord Fobos, wraz z niedawno zatrudnioną Mariką Ragrafford. Cukiernicy – chowajcie ciasteczka!
W innej części miasta trójka temperamentnych indywiduów przypadkiem połączyła swój los i wplątała się w konflikt dwóch największych mafiozów. Podczas gdy rzeźnik Satharin ostrzy broń na tętnice kolejnej porcji żyjących, wampirzyca Smilla usiłuje umoralniać, a tajemnicza Keira… chyba szykuje miastu kolejną niespodziankę. Czym zakończy się ta dziwaczna współpraca?”

~ H&K

Nieco dalej zaś… “Plan był idealny: wykorzystać naiwną panterołaczkę, która sama wpadła ci w ręce, a potem sprzedać ją z zyskiem. Jednak okazało się, że Kimiko to bardzo (a bardzo-bardzo) urocza bestyjka, a Dagon miewa jeszcze ludzkie odruchy. I tak z kupca i towaru tych dwoje stało się wspólnikami w zbrodni – duetem pięknym i niebezpiecznym. Kolejny plan był prosty i równie idealny co ten poprzedni: udając bogate małżeństwo wkraść się w łaski lokalnej arystokracji i zwinąć cenny magiczny obraz będący w posiadaniu jednego z lordów. Lecz i tu nastąpiły komplikacje… Ale jakie, to musicie przekonać się sami.”

~ Sanaya

Fargoth

„W kuźni dobrych manier miechy pracują pełną parą! Tioyoa używa swoich wdzięków w dosyć… niespotykany sposób, zyskując rosnące zainteresowanie podstarzałej aktorki, spadającej gwiazdy, nikogo innego jak samej panny Pellvalier. Czy kowalkom uda się coś ugrać na tej szytej grubymi nićmi maskaradzie?”

~ H&K

Równina Andurii

„W dalekim królestwie Shari rośnie płomień, wzniecony drobną iskrą rewolucji. Elestren Tiernan Melwynn, córka księżnej Morvoren opętanej przez złego czarnoksiężnika, usiłuje prowadzić nierówny bój o swoje życie i o swoje prawo do rządzenia. W ogień rewolty zrządzeniem losu wpadł Calathal, elitarny elficki najemnik, mający dług wdzięczności u Melwynnów, oraz czarodziejka Awel, adiutantka pewnego niezbyt rozgarniętego szlachcica. Jak potoczą się ich losy? Czy rewolta wygra? Ile krwi przeleje wojna domowa? I co najważniejsze, czy naprawdę rządy młodej rewolucjonistki okażą się dobre?”

~ Verden

Valladon

„Pustelniczka Kerhje i kapłanka Hashira dalej wypełniają wolę Matki, która zaprowadziła je aż do Valladonu. Z pomocą anielicy Aruviel zbierają informacje na temat niebezpiecznych, valladońskich magów. Co ze sprawą ma wspólnego „urzekający” i zdecydowanie groźny pijak, wyrzucony właśnie za próg? I dlaczego Hashira budzi się z dziurą w pamięci?”

~ H&K

Maagoth

„W leśnej gęstwinie Mniszek i Indigo zaczynają wcielać w życie swój plan. Władający pogodą mag stanowi spore zagrożenie, a sprowadzony na nich deszcz nie ułatwia sprawy. Mimo to wojowniczka nie traci ducha i przyczajona na drzewie wyczekuje sygnału by zaatakować. Tej nocy nikt w obozie nie zaśnie już spokojnie.”

~ H&K

Ekradon

“A to ci dopiero! Z lustra wyskakuje złodziej! Czy to gad czy to elf? Nie, to Zgniłek, hybryda, wraz z którą do miasta przybywają kłopoty. Czy mieszki mieszkańców są jeszcze bezpieczne? A może zielonoskóry i jego “wybawiciel” (podejrzanie szlachetny najemnik) obmyślą inny, nikczemny plan? Kto wie! Może tylko koci król, ale ten gdzieś zniknął.”

~ H&K

Ruiny Nemerii

„W Ruinach Nemerii w najlepsze trwa krasnoludzko-elficki przekładaniec sióstr. Izaura poznaje swoją bliźniaczkę Quillitheę, a Amaranta i Siyne wyjaśniają łączącą je relację. Atmosfera jest tak gęsta, że można by kroić ją nożem. Czy tak duże skupisko siostrzanych relacji może nie skończyć się mordobiciem? Czas pokaże!”

~ H&K

Szczyty Fellarionu

„Wilkołak, gadający kruk, łowca artefaktów i związana elfka – to więcej niż Wrony widziały przez ostatnie pięćdziesiąt lat! Jeżeli w grę wchodzi jednak zabicie nękających wioskę wampirów, wieśniacy są w stanie wybaczyć nawet takie dziwactwa Bjornolfowi i Ognaruksowi.”

~ H&K

Rapsodia

„Rapsodia jest tymczasem świadkiem rodzinnego zjednoczenia. Myszołaczka Nefretiti odnalazła wreszcie dawno zagubioną siostrę. Jak zniesie jednak nowinę o prawdziwej naturze Elion? I czy pokusa będzie w stanie wyjść z tej konfrontacji obronną ręką, nie łamiąc myszowego serduszka?”

~ H&K

Rododendronia

“Zaś do miasta, gdzie magia jest zarezerwowana tylko dla wybrańców przybywa młodziutki, pełen entuzjazmu listonosz Umm. Szukając adresata tajnego listu, natrafia na słynnego rycerza Eldana z rodu Tar Ancal oraz jego towarzyszkę Leę. Zafascynowany podgląda go, marząc by jego historia pojawiła się na stronicach ukochanej książki. I wtedy magia wymyka się spod kontroli. Pojawia mistrz Mezzrat, adresat listu. Tajemniczy jegomość o chłodnej aurze, lecz i miłych słowach najwidoczniej ma jakieś plany wobec słynnego Eldana. Czy mają one jakiś związek z treścią dostarczonego listu?”

~ H&K

Meot

„Spotkanie trzech cierni i kostura w Meot wydawać by się mogło zupełnie niedorzeczne. A jednak każdego z nich łączą interesy. Kiedy atmosfera robi się – dosłownie! – coraz gorętsza, nagle wszystkie plany przerywa coś nieoczekiwanego. Skrytobójczyni Jane, złodziej Ferren, Opiekun Riordian i członkini Zakonu Skały Eldrizze zostają zassani przez tajemniczą siłę i rzuceni na arenę. Kim są tajemniczy zakapturzeni magowie o mocy tak potężnej, by zapanować nad połową mieszkańców Meot?”

~ H&K

Efne

„Tymczasem ulubiony poeta Efne otrzymał tajemniczą walentynkę. Czy nasz wyjątkowy maie Kinalali naprawdę się zakochał? A może jest to tylko chwilowy poryw serca?”

~ H&K

Słowo na koniec

To już wszystko w dzisiejszym wydaniu „Donosiciela”! Cieszymy się z Waszego zainteresowania i z niecierpliwością wypatrujemy dalszego rozwoju wypadków, tych oczekiwanych oraz zupełnie niespodziewanych! Do zobaczenia za dwa tygodnie!

Hashira i Kerhje


Komentarze do tego wydania można zamieszczać: TUTAJ